Moja włosowa historia - neutralna

Po tak pięknym i słonecznym dniu nie pozostaje mi nic innego niż zaprosić Was na równie słoneczną (z racji pięknego blond koloru) MWH :)




Wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy i może moja historia nie jest bardzo spektakularna, jednak moje włosy też trochę przeszły i chciałam Wam pokazać co na dzień dzisiejszy udało mi się osiągnąć. Zacznijmy od początku. Jako ponad roczna dziewczynka miałam same piórka na głowie, na dodatek w kolorze bardzo jasnego blondu, więc wyglądało to tak, jakbym była łysa :)



 Dopiero po jakimś czasie włosy zaczęły mi rosnąć, ale było ich mało i były bardzo cienkie. Zawsze zazdrościłam mojej siostrze, która miała tak grube i gęste włosy, że wyślizgiwały się podczas robienia kitka.


 W dzieciństwie i czasach podstawówki włosy były myte dziecięcym szamponem, najprawdopodobniej Bambino, który do dziś jest używany w moim rodzinnym domu. Nigdy nie miałam długich włosów, które ścięłam po komunii jak większość z Was. Moje włosy zwykle miały długość do ramion, czasem nawet do brody i na dodatek były systematycznie cieniowane, żeby lepiej się układały.


Są na tyle „dziwne” że zawsze kręciły się pod spodem, a wierzchnia warstwa była prosta jak druty. Taki ich urok, że praktycznie codziennie wyglądają inaczej :) Gdy były krótkie, pod spodem miałam  loki- spiralki, wraz z długością i ciężkością włosów zrobiły się fale, lecz wierzchnia warstwa dalej jest prosta i nie umiem sobie z tym poradzić. 

W okresie gimnazjum zaczęłam bardziej interesować się kosmetykami,  również do włosów, i używałam szamponów mamy, typu Pantene, TImotei, Garnier Fructis etc.  oraz sporadycznie odżywkę, często Gliss Kur jasnoróżową.  Zaczął się etap prostowania włosów, nie robiłam tego codziennie, ale dosyć często, bo denerwowały mnie moje odstające włosy, ni to proste, ni kręcone ale za to wiecznie spuszone. Zwykle nosiłam kitkę, rzadko kiedy rozpuszczone.


W drugiej klasie gimnazjum w wakacje zafarbowałam włosy szamponetką „orzechowy brąz”, bo bardzo chciałam zobaczyć siebie w ciemniejszych włosach. Wyszły lekko miedziane, a po kilku myciach były rude i kolor nie chciał zejść. Płakałam mamie, że chce moje blond włosy, więc zabrała mnie do fryzjera i kazała Pani fryzjerce nałożyć kilka pasemek, z naciskiem na „kilka”, żeby trochę mi rozjaśnić włosy. Od tamtej pory co kilka miesięcy chodziłam robić pasemka i trwało to tak długo, że całe moje włosy praktycznie były pokryte tym blond kolorem, którego pozbywam się do dziś. Szczególnie widać to na tych zdjęciach. Pierwsze prosto od fryzjera, na drugim widać jak jasne miałam włosy (zdjęcie ma „cieplejszy”  kolory od szyji w dół, ale od czubka głowy kolor rzeczywisty po wizycie, czyli były prawie białe.


W liceum pielęgnacja dalej była identyczna, włosy czasem prostowane, silikonowy szampon, sporadycznie odżywka, pasemka, kilka razy użyłam maski henna wax, którą zakupiła moja siostra, przez jakiś czas używałam również zestawu Pantene szamponu i odzywki, bo moja koleżanka miała po tym mięciutkie włosy, którymi się zachwycałam. Pamiętam też, że kilka razy użyłam Joanny b/s miód i cytryny i włosy wtedy pięknie pachniały i były miękkie.  Przez kolejne lata nic się nie zmieniało. Gdy wyjechałam na studia zamówiłam na jakiejś stronie szampon profesjonalny z Joanny wiśniowy i maskę (bo to miała w zakładzie fryzjerka), którą też nakładałam raz na jakiś czas. Wtedy używałam czasem balsamu z Joanny miód i mleko. Na drugim roku studiów szukałam czegoś w internecie i wpadłam na wizaż, później bloga Anwen i tak się wszystko zaczęło. Oczywiście na początku nie wiedziałam co moim włosom służy a co nie, więc nakładałam wszystko jak leci, co było polecane. Pobiegłam do rossmanna, kupiłam odżywkę Garnier awokado i masło karite, olej z alterry, maskę z alterry z granatem, babydream itd. I tak się zaczęło moje włosomaniactwo, które trwa do dziś. Używałam już wielu produktów, wiem mniej więcej co moim włosom służy a co nie, co jest dla nich dobre. Dalej walczę z puszeniem się włosów i trudnością z ich rozczesywaniem, szczególnie teraz, zimą oraz nie mogę trafić na idealny stylizator. Moje włosy na drugi dzień po wystylizowaniu są po prostu koszmarne. Nie daje rady ani żel lniany (strasznie wysusza) ani pianka Isana(stara wersja, jest ok pierwszego dnia) ani krem do lokow Nivea. W związku z tym rzadko stylizuje moje włosy. Tak wyglądają wystylizowane, pierwszego dnia. 


A tak po koczku-ślimaku:


Zwykle po zdjęciu ręcznika z mikrofibry czeszę je grzebieniem z TBS, zabezpieczam i zostawiam do naturalnego wyschnięcia. Dziś już wiem, że moje włosy potrzebują emolientowej pielęgnacji, sporadycznie proteiny, dlatego jak najczęściej staram się je olejować (aktualnie olejek z Yves Rocher), różne maski wzbogacam np.  o naftę, oleje, glicerynę i/lub mieszam z łyżeczką maski proteinowej, w zależności od potrzeb włosów. Tak przebiegała moja włosowa droga: 


A tak wyglądają na dzień dzisiejszy:


Produkty, które stosowałam dotychczas i które się u mnie sprawdzają:

Szampony: Facelle, aktualnie Love2mix z efektem laminowania, Yves Rocher objętość, Trzy Zioła pokrzywowy

Odżywki: Garnier Avokado i Masło Karite, Nivea Long Repair, Seboradin z żeń-szeniem, Balea Mango i Aloes, aktualnie:  Planeta Organica Aleppo

Maski: Ziaja do włosów farbowanych, Alverde z hibiskusem, Gloria wzbogacana,  różne rodzaje Bingo np. masło shea i pięć alg, Eveline 8w1, Planeta Organica maska marokańska, maska regenerująca Tołpa

Zabezpieczanie: aktualnie Green Pharmacy,  poza tym CHI, Marion, sporadycznie olej 

Wcierki: Joanna czarna rzepa, Jantar, olejek Green Pharmacy z czerwoną papryką, woda brzozowa

Oleje: Yves Rocher, winogronowy, lniany, oliwa z oliwek, Alverde Haarol Mandel Argan, ze słodkich migdałów.

Pozdrawiam kochane włosomaniaczki i życzę nam wszystkim wytrwałości w dbaniu o nasze czupryny :)
Udostępnij

80 komentarze:

  1. zdjęcie z sierpnia 2014, coś pięknego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się w 100 % ! ;D Aga

      Usuń
    2. Mi też się te najbardziej podobają :D

      Usuń
    3. A mi podobają się włosy z lipca 2014- chciałabym takie :)

      Usuń
    4. Fajne włosia. Na ogół blondynki, które spotykam, mają cienkie i rzadkie piórka.
      Twoje są długie i jest ich dużo.
      O takiej długości marzę (ostatni raz miałam długie włosy jakieś 18lat temu) :-(

      Usuń
  2. Przepiękny efekt i bardzo motywująca historia dla wszystkich "rozjaśnionych"!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ cudne , zazdroszczę ,ale i ja powoli zaczynam widzieć co moje włosy pokochały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. najpiękniejsze po koczku, ładniejsze nawet niż te wystylizowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  6. sierpień 2014 piękne włosiska :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wreszcie podobne włoski do moich :) śliczne są! zazdroszczę gęstości ahh :) ja rownież mam problemy ze stylizacją, wpróbowałam wszystkie metody wydobywania fal i niestety u mnie wygląda to tragicznie, poza tym dokładnie tak jak twoje moje uwielbiają się kręcić pod spodem a na wierzchu są proste. Strasznie ciężki typ włosa, ani stylizacja żelem ani czesanie na sucho :(
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje natomiast mają odwrotnie, na wierzchu się kręcą, a spod spodu wychodzą mi zupełnie proste pasma ;) Też nie jestem z tego zadowolona :/

      Usuń
  8. Avokado i masło karite Garniera są świetne. Używałam zachwycona efektami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Włosy są piękne, aczkolwiek moim zdaniem jeszcze za wcześnie na ukazanie MWH.
    Pokombinowałabym z koczkiem( bo efekt super :)) lub próbowałabym innych metod stylizacji. Da się bez stylizatorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas próbuję i kombinuję także napewno za jakiś czas wyślę Anwen aktualizację :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Troszke ci sie straczkuja, moze za duzo silikonow? :)

      Usuń
    3. Silikony zwykle w odzywkach b/s lub do zabezpieczania, a raz na 7-10 dni je oczyszczam wiec myślę ze to nie wina silikonow:-)

      Usuń
  10. piękne! w ogóle nie wyglądają na cienkie i rzadkie. Jestem ciekawa ile cm masz w obwodzie kucyka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obwód 8cm. Napisałam że były cienkie w dzieciństwie, kierując się kategoriami z książki Anwen teraz określiłabym je jako średniej grubości i średniej gęstości :-)

      Usuń
  11. Wspaniała, obszerna relacja. Może wypróbuję któryś z tych specyfików na moich włosach:).

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny kolor, aż muszę mrużyć oczy, tak błyszczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam wrażenie jakbym czytała swoją mwh, tylko kolor włosów się nie zgadza;)

    Gratuluję efektów! Naprawdę piękne włosy. I chyba pierwszy raz tak pieczołowicie udokumentowane postępy! Brawo!

    Oczywiście przetestuje produkty, które Ci się sprawdziły, bo mam wrażenie, że mamy (poza kolorem) niemal identyczne włosy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jeszcze pytanie: Jakich kosmetyków używałaś w sierpniu 2014? Są tak pięknie wygładzone... Z kolei w lipcu jakby bardziej l wzmocniony skręt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy pamiętam że po myciu nałożyłam Garniem A&K na pół godziny pod czepek, niestety nie pamiętam, czy robiłam coś przed myciem i czym je myłam dokładnie.. Ale rzeczywiście były dobrze dociążone i ładnie się ulożyły, sama bylam zdziwiona :)

      Usuń
    2. Hmmm... Niedawno wróciłam do tej odżywki. Kiedyś też miałam po niej niezłe efekty, ale po jakimś czasie włosy się przyzwyczaiły chyba i przestała tak dobrze działać...

      Usuń
  15. Przepiękne włosy. Najpiękniej wyglądały w sierpniu 2014.

    A ja mam pytanie...czy stosowałyście wcierkę Jantar z Farmony? Właśnie ją kupiłam i czytałam wiele pochlebnych opinii na jej temat, to prawda, że daje taki spektakularny efekt (baby hair, zagęszczenie włosów) ? Będę ją stosować, ale też nie wiem dokładnie jak i ile ją trzymać, żeby coś pomogło? Jestem cierpliwa. Nie oczekuję, że po miesiącu będę miała włosy cud, bo wiem że jest to proces, który trwa całe życie, ale zależy mi na tym, żeby coś zaczęło się dziać w tym kierunku. Moim problemem są cienkie włosy, a kiedyś takie nie były :( Z góry dziękuję za wszelkie rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy zna ta wcierke ;) jakie efekty daje to sprawa indywidualna wiec ciężko powiedzieć. Albo wcierac na noc albo godzinę przed myciem. Niestety ona mocno obciąża włosy wiec bez codziennego mycia może być ciężko ale i może się uda :)

      Usuń
    2. Wcierke jak sama nazwa wskazuje wcieramy i masujemy skore glowy ,jak dasz rade to do 5 min. i zostawiasz i tak codziennie,masaz jest bardzo istotny,poprawia ukrwienie skory glowy, dokrwienie i dotlenienie mieszkow wlosowych co wraz z wcierka pobudza wlosy do wzrostu,u mnie dziala

      Usuń
    3. Dołączam się! Właśnie zamówiłam na dozie dwa Jantary oraz Rzepkę. Niech autorka wypowie się co najbardziej poskutkowalo :))

      Usuń
    4. Ja stosowałam CODZIENNNIE wieczorem, a gdy myłam włosy to PO myciu. Po zastosowaniu wcierki włosy były wilgotne, ale nie powodowała przetłuszczania włosów, a nawet rano, gdy wyschły wyglądały lepiej niż wieczorem. Wg mnie najlepiej przelać wcierkę do lepszej buteleczki np. po Joannie rzepie lub używać zwykłej strzykawki aby dokładnie dotrzeć do skalpu i starać się nakładać przedziałek po przedziałku aby dokładnie pokryć całą głowę. Wtedy efekty na pewno sie pojawią. Najważniejsza jest systematyczność i dokładność! :)

      Usuń
    5. Jak do tej pory jantar jest najlepszą wcierką jaką stosuje. U mnie baby hair są zawsze, więc nie wiem czy miał na to wpływ jantar. Zauważyłam za to największy przyrost włosów na długości (podobny do tego po drożdżach, ale w zdecydowanie krótszym czasie i bez niespodzianek na twarzy). Stosowałam go co 2 dzień na całą noc, rano myłam włosy. Jeżeli zalezy Ci na baby hair to u mnie świetnie podziałała skrzypopokrzywa ;)

      Usuń
    6. jedni kochaja jantar,inni nienawidza. U jednych przyspiesza porost, a u innych (tak jak u mnie) tworzy poklady baby hair. Stosuj tak jak zalecaja na opakowaniu, jesli ci nie obciaza wlosow to po myciu, a jesli obciaza to kilka h przed myciem. Co ciekawe, u mnie przy pierwszej kuracji jantar nie obciazal ani nie powodowal szybszego przetluszczenia, a pol roku pozniej juz tak i musialam go uzywac tylko przed myciem. Pewnie dlatego,ze wlosy w tym czasie znacznie sie zagescily (pilam tez pokrzywe, drozdze, lykalam suple, dbalam o diete) i potrzebowalam znacznie wiecej produktu do pokrycia calej glowy, w wyniku czego przy pierwszej kuracji buteleczka wystarczyla mi na miesiac, a przy drugiej juz tylko na 2 tygodnie. To sie rozpisalam :) zycze zebys odzyskala swoje dawne wlosy

      Usuń
    7. Cienkie włosy (pojedynczy włos cienki) to uwarunkowanie genetyczne. Jedynie mozna wpłynąć na gęstość wlosow. A co do wcierki to wcierac najlepiej co 2 dni zalezy jak czesto myjesz włosy. A efekty tak po miesiacu juz mozna zauważać babyhair.

      Usuń
    8. Ja wcierke przelalam do butelki po jakims kosmetyku w sprayu. Nie wiem jak moglam sie kiedys meczyc z tymi glupimi buteleczkami. Spray raz dwa i gotowe. Najlepszy dla mnie sposob. Ola.

      Usuń
    9. Ja dobrze wspominam i Jantar i Rzepe, sa to dwie wcierki do których regularnie wracam, aktualnie kończę kolejne opakowanie rzepy. Obie przyspieszyly mi porost i wyrosly baby hair i ze stosowania obu bylam i jestem zadowolona :-) wcierki trzeba przetestowac samemu bo wiadomo ze na kazdego inaczej dzialaja ale jakby nie było, najważniejsza jest regularność :-)

      Usuń
  16. Dziewczyny, żebyście je widziały na żywo... co za grubość ! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Włosy identyczne jak moje, muszę skorzystać z Twojej listy produktów i przetestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje włosy też z wierzchu są proste a pod spodem kręcone ;/ Myślałam, że tylko ja mam ten problem. Mimo to masz naprawdę śliczne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne włosy, zwłaszcza po koczku!
    ps. jestem na odwyku od złych nawyków językowych, dlatego apeluję o zaprzestanie używania zbitki "dzień dzisiejszy" :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawa historia. po mimo tylu przeżyć ma teraz naprawdę ładne włosy a z czasem będzie jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anwen, napisz coś o włosach szklistych. Dość mało o nich się mówi, a są najbardziej problematyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysia na swoim blogu dodała ciekawy post o włosach szklistych :-) (kokardka mysi)

      Usuń
  22. Nigdy nie mialam dlugich wlosow. NO JAKBYM CZYTALA O SOBIE. Tez zawsze do ramion a potem zawsze scinalam. Teraz zapuszczam. Wlosy cudne. Kolor tez piekny. Zebym chociaz zapuscila do takiej dlugosci jak TY to bede happy :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczyny Pomocy!!!

    czy któraś z was ma może problem ze strączkującymi się kręconymi włosami? Na drugi dzień to już jest jakaś masakra dlatego myje codziennie chociaż skóra głowy tego nie wymaga. Nie używam sylikonów, olejuje mniej niż kiedyś, oczyszczam, podsuszam chłodnym nawiewem a później pozostawiam same sobie. Co robię nie tak ? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pomoglo jedynie noszenie tt w torebce i np gdy wysiadam z samocgodu lub w windzie gdy nikt nie widzi przeczesuje z 3 razy i wygladaja 100 razy lepiej niz rezygnacja z silikonow...

      Usuń
  24. naprawdę piękne.:)
    Złe drugiego dnia? NIE! po koczku wyglądają równie uroczo. Daj im szanse:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Włoski ogólnie śliczne. Szczerze mówiąc nie podoba mi się wersja "po stylizacji". Natomiast po koczku ślimaczku są ABSOLUTNIE CUDOWNE!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne włosy, aż zazdrość. Warto pielęgnować takie włosy. :)

    Dziewczyny, przy okazji mam pytanie do osób znających się na koloryzacji. Myślicie, że zwyczajny dekoloryzator pomoże w sytuacji, gdy włosy były farbowane rok kolorem na poziomie 3.0, który wychodził jak czarny? Chodzi o bardzo delikatne rozjaśnienie do "bardzo ciemnego brązu", a nie "wręcz czarnego brązu". ;) A jeśli nie dekoloryzator, to co pomogłoby - w miarę delikatnego, niestety nie mam tyle włosów co Anwen albo którakolwiek z bohaterek mwh. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. ja trochę nie na temat;) pamiętam, jak z kumpelami odkryłyśmy włosomaniactwo i cały czas babrałyśmy włosy w czym się dało, od odżywek i masek, przez żelatynkę, po podejrzane mikstury z coca - colą. I co? Włosy nam urosły, zgęstniały, wypiękniały. Jednocześnie studia dobiegły końca, pojawiła się praca, biurowe ciuchy, nowe obowiązki życiowe... Czasu i kasy na włosomanię było coraz mniej... Trzeba było sobie jakoś poradzić. Obecnie mam już mniej kosmetyków, olejów i wcierek, ale i mam szybkie i sprawdzone patenty na swoje włosy... Myślę, że jestem już świadomą włosomaniaczką, poznałam swoje włosy i mam swoją sprawdzoną, minimalistyczną pielęgnację, która utrzymuje moje włosy w doskonałym stanie. Cieszę się, że zyskałam już tę świadomość i dojrzałość :D Dzięki Ci, Anwen!

    OdpowiedzUsuń
  28. sliczne wlosy, zwalszcza po koczku.

    OdpowiedzUsuń
  29. Spróbujcie myć włosy odzywka zamiast szamponu, u mnie dzieki temu pojawił sie ładny skręt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra głowy szybko sie przetluszcza,miałam okres uzywania odżywki do mycia ale nie wspominam go zbyt dobrze, moze sproboje znow w wakacje gdy bede miala troche wiecej czasu na zajmowanie sie wlosami:-)

      Usuń
  30. Czy to Twój naturalny kolor? Jeżeli tak, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalny jest mniej więcej na 3/4 długości włosów, końcówki jeszcze pamiętają farbowanie :-)

      Usuń
  31. ile masz cm w kucyku??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie rozumiem tych pytan. A co za roznica? Jesli wygladaja na geste to chyba dobrze, trzeba az je mierzyc? A jesli wygladaja na rzadkie to po co mierzyc, trzeba zagescic ile sie da. To przykladowa sytuacja:
      -wow ale masz ladne geste wlosy! Ile masz cm w kucyku?
      -a 5 cm
      -o boze tak malo? Moze powinnas je zagescic i cos z nimi zrobic...
      tak samo jest z waga, jedna osoba jest szczupla i moze wazyc 70 kg a druga pezy tym samym wzroscie byc grubsza i wazyc 60, liczy sie chyba efekt jaki widza inni?

      Usuń
  32. Po koczku ślimaczku nieziemskie! :) Piękny efekt. Co do idealnego stylizatora - próbowałaś stylizować włosy odżywką b/s? Ostatnio odkryłam ten sposób na delikatniejsze fale, po prostu rozprowadzam w dłoniach i ugniatam jak żelem. Są dużo bardziej ogarnięte niż po samym żelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście i nawet na odzywke d/s. uganiatam po kazdym myciu rozprowadzajac odzywke, olej lub stylizator :-)

      Usuń
  33. Mi się najbardziej podobają Twoje włosy po koczku ślimaczku. Ogólnie piękne są i od początku miały fajny "potencjał" ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj masz wspaniałe włosy i widac, że wiele osiągnęłaś dzięki świadomej pielegnacji a to najwazniejsze!!

    OdpowiedzUsuń
  35. W sierpniu 2014 wyglądają pięknie. Teraz takie jakby podsuszone i napuszone, ale oczywiście nadal bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jak każde mają też Bad Hair Day ;) Myślę, że to też kwestia pomniejszenia zdjęcia bo w rzeczywistym formacie wygląda lepiej i nie jest tak rozmazane.

      Usuń
  36. czegoś tu nie rozumiem. autorka napisała,że żel lniany strasznie wysusza jej włosy. Czy jest to możliwe? Przecież żel lniany ma za zadanie nawilżyć włosy, z tego co przeczytałam na blogu Anwen. Droga Neutralna, proszę o rozjaśnienie mi tej sprawy :) może chodziło o puch?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu żel lniany służy, moje włosy po nim naprawdę źle wyglądają , są suche sztywne i spuszone, ale kiedyś planuję dać mu drugą szansę, póki co od czasu do czasu robię płukankę lnianą która dobrze wygładza mi włosy :) Pozdrawiam

      Usuń
  37. Chyba znalazłam włosową siostrę;) tyle, że ja jestem może w połowie Twojej drogi, ale ta historia będzie jeszcze bardziej mnie motywować

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytając tę historię zauważyłam, że autorka od zawsze nie lubiła swoich włosów... Dziewczyno! Pokochaj je! Są przepiękne! :) Nic tylko zazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubiłam jak większość dziewczyn o falowanych włosach. Dopóki nie dowiedziałam się metodą prób i błędów jak o nie dbać były nijakie i wykręcały się w każdą stronę a tego chyba nikt nie lubi :) Wtedy wolałam żeby były proste, na szczęście ten czas minął i teraz jestem z nich zadowolona.

      Usuń
  39. Na ostatnim zdjęciu wyglądają rewelacyjnie! Kolor jest śliczny. Moje po roku pielęgnacji poprawiły się tylko trochę, są miękkie w dotyku i cienkie jak u małego dziecka, ale wizualnie wciąż takie same :< I drugi rok zmagam się z zapuszczaniem grzywki, jest już do ramion, a włosy są z 15 cm dłuższe. Co jakiś czas podcinam końce, ale ta krótsza grzywka kiepsko się układa.
    Twoje zdjęcie powieszę sobie na lustrze, może za parę lat mi się uda :) Gratuluję efektów!
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja tez zrobiłam grzywkę w lutym zeszłego roku i to była chyba najgorsza decyzja, jaką podjęłam :-) pare lat wytrwałości w pielegnacji i Twoje włosy sie odwiecza,powodzenia! :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że za te parę lat blog Anwen wciąż będzie aktywny i też będę mogła wysłać moją historię ;)
      Namawiam też mamę na świadomą pielęgnację - może historia będzie podwójna ;)

      Usuń
  40. Czuję się jakbym czytała własną MWH, jesteś moją włosową siostrą. Jedyna różnica jest taka, że ja mam włosy ciemne ;p

    OdpowiedzUsuń