Moja włosowa historia - Karlotta

Patrząc na zdjęcia Karlotty - bohaterki dzisiejszej MWH nie mogę uwierzyć, że jej kucyk ma tylko 9cm. Wygląda na zdecydowanie więcej :) A takich pięknych, zdrowych, błyszczących i niskoporowatych włosów mogłaby jej pozazdrościć pewnie nie jedna z nas.




Urodziłam się pewnego słonecznego dnia... Gdyby to był dzień to na pewno byłby słoneczny. Zacznijmy od nowa... Urodziłam się pewnej pięknej nocy jako posiadaczka długich ciemnych włosków. 



Potem rosłam, a wraz ze mną rosły moje włosy, które ładnie się kręciły od noszonych non stop warkoczy. W podstawówce o moje włosy dbały mama i babcia - nie było to nic specjalnego... Szampon i czasem odżywka. I zawsze były zaplatane w dwa warkocze lub kucyki.



W około 3. klasie podstawówki zbuntowałam się i zaczęłam chodzić w rozpuszczonych. Na noc jednak zawsze je wiązałam, więc falowały i strasznie się puszyły z tego powodu.


Tak przeszła podstawówka, a potem gimnazjum, a w międzyczasie moja aktywność fizyczna ze względu na liczne kontuzje sporo spadła, a sposób odżywiania pozostawiał sporo do życzenia. W międzyczasie wymarzyła mi się grzywka, która była po prostu straszna (tzn. dzisiaj patrząc na zdjęcia uważam, że to był straszny pomysł). Marzyłam też w tym czasie o falach, więc często próbowałam je uzyskać bardziej naturalnymi sposobami (mokre włosy i warkocz).


W liceum moje włosy wciąż były długie, ale zamiast wiecznie się puszyć zmieniły się na wiecznie obciążone i przyklapnięte. Moja kondycja fizyczna wynosiła 0, a przez 2 lata liceum żywiłam się przede wszystkim zupkami błyskawicznymi. Stan włosów pogarszał się coraz bardziej - było więcej rozdwojonych końcówek, częściej się łamały, były szorstkie w dotyku i bardzo dużo ich wypadało. Ich pielęgnacja ciągle ograniczała się do szamponów z SLES i bardzo rzadkiego użycia odżywki. Wyjątkowo przez krótki czas stosowałam jakiś jedwab (chyba z Green Pharmacy) na końcówki, ale później przestałam. Takiej były wtedy długości...

  
Na zdjęciu z prawej strony widać znak świadczący o tym, że w przyszłości dopadnie mnie włosomaniactwo.. Tj. przypadkiem koledze „uciekło” masło, gdy smarował kanapkę, a w rezultacie trafiło ono na moją głowę.

Zdarzały im się nawet takie incydenty:


I nie, to nie jest śnieg.

Na studniówce wyglądały w ten sposób (trzeba było użyć tony lakieru żeby się utrzymały):


W trzeciej klasie liceum postanowiłam zaszaleć i skrócić włosy, a przy okazji wycieniować.  Nawet po tym falowały się, puszyły, łamały, wypadały, rozdwajały, czyli pełen asortyment... Utrzymywałam ten stan do studiów.

Końcówka liceum..


…i pierwszy rok studiów.




Po zaliczeniu pierwszego roku stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i wybrałam się do fryzjera w celu obcięcia się na krótko. Dziewczyny w salonie odmówiły drastycznego skracania moich włosów twierdząc, że nie będą mi pasować. Udało mi się jednak osiągnąć pewien kompromis i włosy zostały obcięte w ten sposób...



A gdy miały bad day (czyli prawie cały czas) to układały się w ten sposób...


Robiły co chciały. Wypadały, rozdwajały się i były wiecznie przyklapnięte. Pozwoliłam im rosnąć i osiągnęły w maju 2013 r. taką długość i stan...


Utrzymywał się on do czasu rozstania z ówczesnym chłopakiem w czerwcu 2013 r. Znacie to, że po rozstaniu odczuwamy olbrzymią potrzebę zmiany? Najczęściej kończy się ona u fryzjera na farbowaniu albo drastycznym cięciu. U mnie na szczęście poszło to w odwrotnym kierunku - rozpoczęłam interesować się pielęgnacją. Zaczęłam od twarzy i ciała (i szybko na tym skończyłam...) i nauczyłam się mniej więcej jak czytać składy. Przypadkiem trafiłam na bloga Aliny Rose, a dalej na bloga Anwen i wpadłam po uszy we włosomaniactwo... Zaczęłam więcej się ruszać i lepiej odżywiać. Kupiłam swój pierwszy olej, zmieniłam szampony na te łagodniejsze i zaczęłam stosować odżywki/maski. Sięgnęłam po skrzypokrzywę i witaminę B. Było to w październiku 2013 r. Przestałam jeść zupki błyskawiczne, fast foody i gotowe dania. Zaczęłam sama gotować. Do diety włączyłam więcej tłuszczy roślinnych, świeżych owoców i warzyw. Zaczęłam uważnie przyglądać się co jem.

Na początku pielęgnacji miałam problemy ze strączkowaniem się włosów, ale dość szybko udało mi się z nim uporać.


Swoje pierwsze włosowe zdjęcie zrobiłam dopiero po miesiącu pielęgnacji. Po kolejnych 3 miesiącach zrobiłam małe porównanie.


Poza zmianą diety najbardziej mi wtedy pomogły:
- olej ze słodkich migdałów,
- domowa maska z oleju ze słodkich migdałów, miodu, oliwy z oliwek i cynamonu, którą potem zastąpiłam maską Biovax do włosów suchych i zniszczonych,
- szampon Babydream,
- kozieradka,
- założenie bloga w celu kontrolowania postępów.

Ze względu na sporo rozdwojonych końcówek postanowiłam się ich pozbyć za cenę długości i tak kilka razy wylądowałam u fryzjera:


Potem zachciało mi się być rudą, ale że przerażało mnie farbowanie odrostów to skorzystałam z balsamu koloryzującego Venita Henna Color. Wypłukiwał się w ten sposób:


W wakacje spróbowałam znowu. Tym razem z ziołową odżywką koloryzującą tez Venity, która składała się z henny i talku. Użyłam jej stanowczo za mało, więc kolor prawie w ogóle nie chwycił, ale w pełni słońca błyszczały tak, że Edward mógł się schować:


A gdy się schowało to tak:


Po roku włosomaniactwa zrobiłam porównanie:


Kucyk się ewidentnie zagęścił. Mierzy 9 cm, ale liczę, że jak babyhair podrosną to dobije to tych 10 cm. Chodziłam wtedy najczęściej w warkoczu.


Jako że moje włosy są bardzo podatne na odkształcenia to po rozpuszczeniu ich miałam na głowie coś takiego:


Niedawno poznałam olej kokosowy, który okazał się moim ulubieńcem. Sprowadził mnie też na Prostą Stronę Mocy.


Z tego też powodu coraz bardziej zaczęło denerwować mnie cieniowanie. Między obiema warstwami cieniowania było ok. 20 cm różnicy, a że nie chciałam czekać postanowiłam się go pozbyć. Po namyśle doszłam do wniosku, iż 5-10 cm to dla mnie żadna różnica i w rezultacie oddałam ok. 25 cm Fundacji Rak’n’Roll.


Tuż przed obcięciem (i po umyciu wyłącznie szamponem Barwa oraz bez żadnych serum czy odżywek b/s, widać odkształcenie po wysokim kucyku) i już po obcięciu (do nadania kształtu zostały wyprostowane prostownicą):


Po pierwszym myciu układały się tak:


A ostatnio już tak:


Dość szybko udało mi się przyzwyczaić do tej długości oraz nauczyć obsługiwać.

W ciągu tych kilkunastu miesięcy udało mi się doprowadzić włosy do fantastycznego stanu, z czego żeby dotrzeć do stanu dobrego potrzebowały niecałego roku. Przestały być wiecznie przyklapnięte, nie puszą się. Ograniczyłam ich wypadanie, łamanie się i rozdwajanie końcówek. Niesamowicie się błyszczą, czego niestety aparat nie potrafi uchwycić, oraz są bardzo miękkie i gładkie w dotyku. Niestety są bardzo podatne na najmniejsze odkształcenie, ale jednocześnie szybko się rozprostowują pozostawiając nieładne „falki”. Duże znaczenie w moim przypadku na pewno miały dieta, ruch i suplementacja. Jestem idealnym przykładem na to, że można zniszczyć włosy nie używając prostownicy oraz nie farbując.

W zasadzie po tym obcięciu doszłam do wniosku, że bardzo dobrze czuję się w tej długości i dotychczasowe moje włosowe cele zniknęły. Nie mam dużego parcia na to, żeby były długie. Jak urosną to urosną, a wtedy zdecyduję czy je zostawię, czy może obetnę. Moje marzenie o hennie też porzuciłam, bo stwierdziłam, że ten kolor nie jest wcale taki zły. Czekam jedynie z nadzieją, iż włosy jeszcze trochę się zagęszczą.

Niewielu mam ulubieńców w pielęgnacji. Niemal wszystkie kosmetyki nie robią z moimi włosami nic szczególnego. Testuję sporo nowości przy jednoczesnym stosowaniu ulubieńców. Obecnie najczęściej (ale nie tylko) stosuję:

- oleje: kokosowy (mój ulubieniec) i olejek odbudowujący Yves Rocher – najlepiej nakładane na balsam na kwiatowym propolisie,
- szampony: odbudowujący Sylveco, Love2Mix z jagodami acai i proteinami pereł, czarne mydło syberyjskie.
- maski: bananowa Scandic Line, GoCranberry z olejem żurawinowym i kolagenem, maski Biovax i Kallos,
- odżywki i balsamy: balsam na kwiatowym propolisie, odżywka odbudowująca YR, balsam marokański,
- wcierka: tonik wzmacniający Babuszki Agafii
- do zabezpieczania: mgiełka Gliss Kur Oil Nutritive i serum arganowe Chantal. 

Moje włosy:
- uwielbiają emolient, tolerują humektanty,
- nie lubią protein i ziół,
- silikony tolerują tylko w produktach do spłukiwania, nie lubią masek i odżywek z nimi,
- a skórę głowy podrażnia większość szamponów z detergentami anionowymi, najgorsze jest ALS,
- są zdrowe, proste z wywijającymi się końcówkami oraz niskoporowate albo na pograniczu niskiej i średniej porowatości.

Udostępnij

189 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. piekne wlosy :) warkocza zazdroszcze

      Usuń
    3. Dziękuję, Anonimku. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Naprawdę Ci się podoba? Nie ma w niej żadnych "zwrotów akcji", więc bałam się, że może się nie podobać.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Zbieram szczękę z podłogi,piękne włosy,ciesząc się jednocześnie że są jeszcze osoby które nie boją się ściąć włosów by zrobić swoim czynem coś dobrego.Kłaniam się w pas.

      Usuń
    3. Dziękuję. :) Ale nie przesadzajmy. Nie zrobiłam przecież niczego specjalnego.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  3. z przyjemnością czytałam tą historię :)) włosy są śliczne, gęste i do pozazdroszczenia :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chociaż gęstość zalicza się wciąż do tej średniej. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. A jak było z zapuszczaniem włosów u Ciebie? Co działało?

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o zapuszczanie to sporo dała mi skrzypokrzywa - 2,5 cm na miesiąc. Nie jest to jednak jakiś super wynik, bo obecnie kończę kurację CP i np. w ciągu 2 tygodni włosy urosły mi o ok. 2 cm. Nie zauważyłam żeby wcierki jakoś specjalnie pomagały w moim przypadku, ale nie mam pewności, ponieważ skupiałam się na zahamowaniu wypadania przy ich użyciu.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  4. Ciekawa historia i piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że wydała Ci się ciekawa. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  5. Śliczne włosy, tylko pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne włosy! Moje marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Myślałam, że większość osób marzy o pięknych długich taflach albo o ślicznym skręcie... ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  7. Piękne, zadbane włosy, a MWH napisana tak, że czuję, jakbyśmy z jej autorką mogły się zaprzyjaźnić :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba sposób, w jaki napisałam MWH. Miałam przypływ "weny". ;) Dziękuję.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  8. piękny kolor, zgadzam się że nie ma potrzeby go zmieniać <3 Powodzenia w zagęszczaniu, sama też właśnie się za to biorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki odnośnie zagęszczania. Uda nam się! :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  9. Hej Anwen! Bardzo Twój blog poprawił moje włosy.. ale mam problem i strączkują mi się włosy, jak to pokonać? :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co kojarzę był wpis o straczkowaniu

      Usuń
    2. Bylo troche wpisow na blogu o straczkowaniu, wystarczy przejrzec sobie bloga albo wpisać w google.Nie chce byc niesympatyczna ale nie lubie takich.ciagle powtarzajacych sie pytań ,na które odp jest na blogu.

      Usuń
  10. jak dodałaś fotke na fb , to z informacją o nowej włosowej historii, to w pierwsze chwili pomyślałam ,że to Ty po dekoloryzacji :D

    OdpowiedzUsuń
  11. super włosy :) jaki jest Twojego bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Nazwałam swojego bloga Zakręcone kółko.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  12. najpiękneijsze włosy jakie widziałam ;)
    mięsiste, gęste!
    a ja już włosmaniaczką jestem z 3 lata i dalej mam piórka,
    chyba nigdy NIC im już nie pomoże :(
    z beznadziejnymi genami nie da się nic zrobić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Niestety natury się nie oszuka, ale zawsze da się ją trochę "nagiąć". Jesteś pewna, że masz odpowiednio dobraną pielęgnację?

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Piórka też mogą być ładne, jeżeli sie za nie odpowiednio zabrać! Sama włosomaniaczką byłam też ok 3 lata i włosy nie były po tym czasie "łał", dalej nie są :P ale poł roku temu sie zabrałam za nie w nieco inny sposób i widze efekty na plus! Takze troche mi zajęło znalezienie naprawdę odpowiedniej pielęgnacji, ale spokojnie - cienkie i deoikatne włosy mają w sobie potencjał :) u mnie co prawda efektu nadmiernie super nie zobaczysz, ale u martusiowego kuferka już tak, więc nie łam sie, bo nawet z kiepską genetyką i piórkami da sie zrobić coś fajnego :)

      Usuń
    3. Bez przesady, ja też mam piórka i 6,5cm w kucyku, ale dzięki pielęgnacji włosy zaczęły wyglądać jakby było ich więcej. Wiem, że coś z genetyka da się zrobić. Moja siostra nie robi nic i ma połowę włosów mniej niż ja, a jeszcze niedawno moje prezentowały się gorzej. Teraz ją namawiam do dbania o swoje.

      Usuń
    4. Mi zawsze wmawiano, że mam cienkie włosy, ale po kilku latach dbanie o nie, mam 9,5 cm w kucyku i teraz dużo osób mi mówi, że chciałyby mieć takie [gęste] włosy jak ja. Nie mnie jednak rozumiem posiadaczki cienkich włosów, bo choć mam ich dużo to są bardzo delikatne. Myśle, że posiadaczki cienkich z natury włosów powinny się skupić na dociążeniu ich i nadaniu im objętości.
      Kamila

      Usuń
    5. hej, niestety nie wiem czy mam dobrze dobraną, pewnie nie...
      ale stosuje już niemal wszystkiego i rozsądnie ale no...dalej się kruszą, łamią, nie ma mocnych na nich.
      co się obetnie te włosy, to dalej się kruszą.
      ale dzięki za komentarze ;)

      Usuń
    6. Z doswiadczenia wiem, ze stosowanie "niemal wszystkiego" może sie na naszym typie włosów nie sprawdzić. Mi włosy kruszyly sie bardzo dlugo...aż ścięłam wszystko, co w przeszłosci było traktowane prostownicą. I przez to po ponad 3.5 roku włosomaniactwa wciąż nie mam pożądanej długości włosów :D nie ma co sie łamać, zajrzyj do martusiowego kuferka, może ewentualnie do mnie (choć ja bloga dopiero zaczynam prowadzic wiec aż tylu informacji tam nie ma) i spróbuj nowego podejścia :)

      Usuń
    7. Zdecydowanie, stosowanie wszystkiego nie jest dobrym pomysłem (wiem z doświadczenia). Skoro się kruszą to może potrzebują protein? A zabezpieczasz włosy silikonami, starasz się, żeby się nie ocierały o torby itp.?
      Kamila

      Usuń
    8. Zgadzam się z moimi przedmówczyniami - stosowanie (niemal) wszystkiego nie jest dobrym pomysłem. Anonimie (15:39), olejujesz włosy? Zabezpieczasz je silikonami? Uwzględniasz równowagę emolientowo-humektantowo-proteinową? W jakim sensie się kruszą? Tylko końcówki? Jak się mają one w stosunku do włosów na długości?

      Usuń
  13. Oddałabym wszystko za włosy choć w połowie tak piękne i zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo miło mi to słyszeć (przeczytać?). :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  14. Nareszcie Iza z bloga "Zakrecone kolko" :)))! Jak cudownie Cie tutaj zobaczyc :*! Od poczatku (no prawie ;)), rozpoznalam Twoje piekne wlosieta :) Ich przemiana jest niesamowita i wybitnie udowadnia, jak wazne w pielegnacji wlosow jest racjonalne odzywianie sie. Super, ze obecna dlugosc Ci odpowiada i jeszcze raz moje wyrazy podziwu za to, ze oddalas swoje piekne klaczki na tak szczytny cel!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, cieszę się, że rozpoznałaś moje włosy. Po raz kolejny dziękuję Ci za miłe słowa. :)

      Usuń
  15. Co to jest to białe na warkoczu?Chodzi o to że nie wysuszyłaś ich i zamarzły czy miałaś taki łupież?
    Moim zdaniem najbardziej na stan włosów wpływa dieta i ogólny stan organizmu pomaga w tym sport ograniczenie słodyczy słonych przekąsek nie podjadanie między posiłkami.Jeśli organizm jest słaby włosy mimo najlepszej pielęgnacji będą się zawsze kruszyły. Więc dziewczyny ruszamy się z kanap i do dzieła!!
    Ps Ładny kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, na warkoczu miałam zamarzniętą wodę. Napadał mi na warkocz w dużej ilości śnieg, weszłam po ciepłego pomieszczenia i się rozpuścić, po jakiś 10-15 min wyszłam znowu na mróz, roztopiony śnieg znowu zamarzł, znowu weszłam do ciepłego pomieszczenia, wyszłam z niego i po jakimś czasie zawitało na moich włosach to co widać na zdjęciu. Przyłączam się do apelu! Odpowiednia dieta i stan zdrowia są naprawdę bardzo ważne w pielęgnacji.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. śnieg..
      nie widziałam nigdy, żeby łupież był na końcówkach włosów.. ;/ łupiez jest ;problemem skóry głowy.

      Usuń
    3. a i cialko bedzie lepsze.

      sliczne wlosy. I piekny kolor. naprawde. Zazdroszcze, ja mam tyle siwych, ze farbuje ale nigdy nie chcialam zmienic ich koloru, farbowac. no ale, geny.

      Usuń
    4. Też jestem bardzo ciekawa co to takiego jeśli nie śnieg/szron?

      Usuń
    5. Tak w skrócie: wielokrotnie zamrażana i rozpuszczana woda. Czyli już nie śnieg czy szron.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  16. Śliczne włosy, jedne z moich ulubionych wśród włosowych blogerek, niesamowicie mi sie podobają, już to kiedyś pisałam na blogu autorki MWH :) i chyba bardzo szybko rosną, zazdroszczę też że tak szybko udało się zmienic ich stan na tak dobry! Ja już 1,5 roku jestem włosomaniaczką a i tak niewiele zmian widać. Także bardzo podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Anonimku. :) Czasami trzeba cierpliwości i przyjrzenia się dokładnie aktualnej pielęgnacji. Co do tempa rośnięcia... Bywa lepsze i gorsze, ale teraz dopiero mam szał przy braniu CP.

      Usuń
    2. A myslalam ze to tylko mi tak wystrzelily po cp :)

      Usuń
  17. Moje serce się cieszy, jak widzi tak dobrych ludzi. <3 Poza tym piękne włosy, i te długie, i te krótkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To przecież nic takiego. Sama przecież na tym skorzystałam. ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale naprawdę nie ma czego zazdrościć. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  19. niesamowity rezultat ;) w końcu mam motywację żeby lepiej się odżywiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) A więc do dzieła!

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  20. Piękne włosy, ale najpiękniejsze jest to, że pomimo wielkiego wysiłku włożonego w pielęgnację nie zawahała się i przekazała włosy fundacji :) Ogromny podziw dla Pani!

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz piękne włosy teraz ;) Gdy patrzę na to zdjęcie z masłem na głowie, trochę mi to przypomina historię koleżanki z liceum, która zawsze nosiła rozpuszczone włosy do pasa, rozdwojone końcówki, śnieg i wiecznie przetłuszczone włosy. Na nic rady, że trzeba zadbać, może nawet obciąć trochę... Przecież, jak się chce mieć długie włosy, to trzeba o nie zadbać, chociaż minimalnie, żeby jakoś wyglądały. No cóż każdy robi, jak uważa, a ty jesteś przykładem, że jak się chce, to można, są na prawdę śliczne i zadbane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Niestety z tego co zauważyłam żyjemy w społeczeństwie (kulturze?), w której nie liczy się stan włosów, ale ich długość - w myśl zasady, że długie włosy są po prostu piękne. Nieważne, że suche, rozdwojone do połowy długości...

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  22. Piękne włosy i niesamowity gest :) zazdroszczę gęstości i blasku!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedna z najfajniejszych historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  24. Karlottę obserwuję już od jakiegoś czasu. Strasznie smutno było mi, kiedy ścięła włosy, były takie piękne! Jednakże, jest bardzo odważa i motywuje mnie każdego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Nawet nie przypuszczałam, że mogę kogoś motywować. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  25. Ja mam coś między 6,5 a 7 cm w kucyku. Dla mnie tylko 9 cm to mega gęstość i chyba nie do osiągnięcia w przypadku moich włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadsze włosy też mogą przecież być piękne. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  26. Super efekt, ale długość i prezencja włosów przed ostatnim podcięciem była obłędna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Kokos moja miłość. <3

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  27. Wyglądają na bardzo gęste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ich plus - odpowiednio wyglądają mimo że nie są. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  28. Piękne włosy. Ja chyba też zmienię diete. Umieram z ciekawości w jaki sposób udało się bohaterce wygrać ze strączkowaniem się włosów. To moja największa zmora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Warto przyjrzeć się swojej diecie, bo to naprawdę ważne. Wydaje mi się, że bardzo pomogły mi emolienty i ograniczenie silikonów. Bardzo pomagają też proteiny np. laminowanie.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  29. Podziwiam dziewczyny oddające włosy fundacji Rak'n'Roll !! :)
    Metamorfoza robi wrażenie.
    A włosy "przed" wyglądają jak moje "przed" :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana napisz mi proszę coś więcej o Venita Henna Color - zakochałam się w odcieniu Twoich włosów. Obecnie mam dokładnie taki brąz jak Ty, włosów nie farbowałam od 4 lat i tak naprawdę na końcówkach (ok 5/6 cm) mam pozostałości rudej farby joanny. Czy Venita faktycznie spłukuje się czy niestety pozostaje zapuszczanie by pozbyć się Jej koloru. W farbowaniu włosów przerażają mnie odrosty i konieczność ciągłego farbowania. Jeśli zechcesz napisać mi kilka słów będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję stosować z Venity szampon koloryzujący, balsam i odżywkę. Szampon i balsam (na zdjęciach pokazujących wypłukiwanie się koloru - odcień Papryka) zmyły mi się bardzo szybko i nie pozostawiły po sobie śladu. Natomiast odżywki (odcień Chna - skład to henna i talk) użyłam za mało i kolor mi nie chwycił, ale pozostawił mi rude refleksy, które dość długo się wypłukiwały. Przy czym trzeba pamiętać, że co włos to inne zachowanie.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Popieram, tez jestem ciekawa, tylko ze ja farbuje sie na rudo ale jak to rudy szybko sie wyplukuje, moze przytoczylabys sklad lub dokladniejsza opinie? :) cudowne wlosy, podziwiam i wlosy i ogromna zmiane w sylwetce!

      Usuń
    3. Skład szamponu i balsamu koloryzujących nie jest zbyt ładny. Natomiast odżywka w odcieniu Chna, jak już pisałam w komentarzu powyżej, to henna i talk. Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać... Mogę jedynie dodać, że po tej odżywce miałam straszny przesusz.
      Dziękuję. :)

      Usuń
    4. Dziekuje za odpowiedz :) znalazlam balsamy o fajnych skladach, koloryzujace i regenerujace firmy itely riflessi i vitalisys :)

      Usuń
  31. co to jest to biale na warkoczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wyżej w komentarzach pisałam jest to wielokrotnie zamarznięta i rozpuszczona woda.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  32. "Patrząc na zdjęcia Karlotty - bohaterki dzisiejszej MWH nie mogę uwierzyć, że jej kucyk ma tylko 9cm" szczerze powiedziawszy to odpowiednia gęstość. Nadzwyczajnie gęste włosy ( powyżej 10 w kucyku) też mają wady, wbrew pozorom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda gęstość ma wady i zalety w zależności od naszego punktu widzenia. Chciałabym mieć 10 cm w kucyku, ale nie więcej, bo już teraz zdarza się, że boli mnie głowa z powodu cebulek i ciężkości włosów.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Raczej cbodzilo o to, że wyglądają na bardziej gęste niż 9cm.

      Usuń
  33. Ładne rezultaty ,podoba mi się szczególnie warkocz

    OdpowiedzUsuń
  34. Piekny gest. jestes aniolem. Masz dobre serce i w nagrode dostalas te piekne wlosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to czytać. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  35. Piękne włosy. Zazdroszczę gęstości. Niesamowicie się prezentują! Na podstawie tej włosowej historii ponownie stwierdzam, że MUSZĘ poważnie przemyśleć dość drastyczne skrócenie włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Czy na pewno Twoje włosy potrzebują takiego skrócenia? Nie będziesz żałować?

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  36. To jest pierwsza najbardziej ujmująca historia jak dotąd w większości włosowych historii było "parcie" na długość w dalszej kolejności na zdrowe i pięknie wyglądające włosy a tu mamy piękne zdrowe włosy, cel- gęściejsze zdrowsze osiągnięty no i w dodatku ukłon dla krótszej długości- która często jest niedoceniana. Sama ścinałam swoje włosy często do takiej długości i wiem jedno- strasznie trudno o takie dbać bo się wywijają końcówki ocierają o ramiona ułożyć je po nocy wcale nie jest tak łatwo- sama niejednokrotnie słyszałam: krótkie włosy to nie problem- co niestety nie jest prawdą bo trudniej z takimi i ja za każdym razem się męczyłam z taką długością. Obecnie jestem gdzieś w połowie drogi jak autorka historii mam pocieniowane i jakbym chciała wyrównać to byłby dla mnie dramat więc póki co się meczę i szukam na nie sposobu :)Bardzo budująca Historia . Gratuluję autorce odwagi i efektu. Piękny gest i Piękna Historia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Anonimku. :) Włosy takiej długości także w moim przekonaniu są dużo trudniejsze w "obsłudze" niż włosy długie. Warkocza nie da się z nich zrobić, bo wszystko po sekundzie wyłazi. Kucyk niby ok, ale też zależy na jakiej wysokości zrobiony... Mimo to i tak mi się podobają. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  37. Ciekawa historia ;-) a włosy wyglądają cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ależ one mięsiste! Rozłożone na ramionach falowano-kręcone wyglądają na niesamowicie gęste, pełne. A tylko 9 cm, wyglądają na 11-12, 13 nawet. Od czego to zależy?
    Skąd wiesz, że to właśnie ALS jest tym drażliwym składnikiem? ALS to mocno rozrzedzony SLS, więc nie powinien bardziej podrażniać niż ten wyjściowy. Oprócz ALS w składzie jest wiele innych substancji drażniących, choćby sam zapach, barwnik, sól. Albo chodzi o to, że ALS jako postac łągodniejsza nie domywa skalpu pozostawiając oblepiające resztki łoju i to razem powoduje swędzenie...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd pochodzi ta informacja na temat detergentów? Ona nawet intuicyjnie nie wygląda mi na prawdziwą (bo niby czemu stężenie miałoby mieć wpływ na nazwę?) i wystarczy nawet porównanie wzorów sumarycznych z Wikipedii (SLS - CH3(CH2)11OSO3Na, ALS - CH3(CH2)10CH2OSO3NH4) by okazało się, że to nieprawda. Pytam, bo to już chyba trzeci raz kiedy spotykam się z podobnym stwierdzeniem i już naprawdę zżera mnie ciekawość :P

      Usuń
    2. Niestety nie wiem od czego zależy wizualnie większa objętość.
      Z tego co wiem, ALS i SLS trochę różnią się budową, ale siłę działania mają taka samą wbrew pozorom i trudno powiedzieć żeby któreś z nich mogło być łagodniejsze. Różnica wynika z "dodatków" w budowie - ALS to sól amonowa (zawiera jony amonu), a SLS to sól sodowa (zawiera jony sodu). I tu jest pies pogrzebany. Najwyraźniej właśnie te jony amonu nie są tolerowane przez moja skórę.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  39. Czy możliwe jest, że włosy tuż przy skalpie są cieńsze niż na długości? Tak mi wychodzi patrząc na zdjęcia imponującej gęstości.
    Na swojej głowie z kolei mam włosy o różnym stopniu grubości, przeważają druciki, ale są też i cieńsze. Mój warkocz jest o połowę cieńszy, a mam w obwodzie kucyka z czubka głowy (w tym cieńsze u mnie świeżynki) 10-11.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włos nie ma jednej grubości. To zależy np. od tego czy stosowaliśmy w danym czasie wcierki. A wrażenie, że przy skalpie są cieńsze włosy może być mylne, ponieważ nie wyrastają wszystkie z jednego miejsca, ale są "rozłożone" po sporej powierzchni głowy. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  40. Piękne włosy i piękny gest :) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  41. Taka historia to świetna motywacja dla każdej włosomaniaczki! :) Włosy piękne, zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudne włosy i piękna historia, wspaniale się czyta:) Uwielbiam Twojego bloga Zakręcone kółko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. Dziękuję. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  43. KOCHAM TAKIE OSOBY KTORE nie myślą tylko o czubku własnego nosa i oddają wlosy na fundacje :) piękny gest i wielkie wielkie Bravo. Nie to co niektóre co dodają filmiki na yt i chcwala sie jakie to nie maja długie wlosy i czeszą je przez cały filmik. Żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) To że ktoś nie chce oddać swoich włosów nie znaczy jednak, że widzą tylko czubek swojego nosa. Pomagać przecież można na wiele sposób. ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Więc to niby zbrodnia mieć długie, piękne włosy i być z nich dumnym? Nie każdy ma potrzebę oddawania swoich włosów i trzeba to uszanować. Ja zapuszczam i dbam dla siebie, dla swojego wizerunku i w życiu nie oddałabym ich nigdzie bo są dla mnie zbyt ważnym aspektem urody. Można pomagać w inny sposób nie koniecznie unieszczesliwiajac się przy tym.

      Usuń
    3. Anonimowy z13:14 celna uwaga. Długie włosy są autem kobiety i dodają jej uroku( niektórym mężczyznom też tak btw). Anonimowy z 00:04, przez takich ludzi szlag mnie trafia. Co znaczy chwalić się? Czy to jest coś złego? Zrobię ci na złość- HALO HALO TEŻ MAM DŁUGIE WŁOSY! CZERWONE OD HENNY NIEMAL SIĘGAJĄ PASA, SĄ PIĘKNE! KOCHAM JE! I nie wstydze się jeszcze powiedzieć, że nie oddam ich na takie akcje- są moim atutem a zapuszczanie och i doprowadzenie do ładu zajęło mi prawie 5 lat( średni miesięczny przyrost nie przekraczal 1 cm). Jak to Karlotta określiła- można pomagać na wiele sposobów a nie tylko poprzez ścinaniem włosów, które nie zawsze idą na takie cele( doświadczenie z dzieciństwa i pobyt w jednym z salonów fryzjerskich sprawiły że na takie akcje patrze z przymróżeni em oka) . A co to MWH to Karlotta ma śliczne włosy, według mnie miała piękniejsze gdy były dlugie, ale włosy nie ręka- odrosną :). I życzę powodzenia w ponownym zapuszczaniu ;)

      Usuń
    4. No to prosze bardzo masz okazje :) pochwał sie w jaki inny sposob kiedy kolwiek pomogłas ?

      Usuń
    5. i ciekawa jestem jakbyś te swoje "piękne" długie wlosy straciła przez chorobę to tez bys tlunaczyla takie egoistki ktore nie oddały by ci ze moze za bardzo kochają one swoje wlosy. No błagam was.

      Usuń
    6. ty jestes wielce przekonana ze długie wlosy sa atutem... A co maja powiedzieć kobiety ktore wgl nie maja ?

      Usuń
    7. UWAGA UWAGA! Oto jak pomagam:
      -regularnie oddaje krew i udzielam się w wolontariacie
      czyli jak widać nie jestem wrednym człowiekiem bo nie ścinam włosów( jakby kobiety tylko tak mogły pomagać). Denerwuje mnie to. Pójdę o zakład ze same nic nie pomagacie a najwięcej się wymądrzacie, uważacie się za lepsze jak zhejcicie kogoś kto się z wami nie zgadza- to jest żenada, ale oczywiscie wiecie lepiej. Bo w podstawówce byłyscie brzydkie i grube a teraz( zasada oczywiscie z dennych komedii romantycznych) MACIE dostać wszystko na co macie ochote. JAkby jakaś nie chciała oddac włosów jak strace w wypadku lub podczas chemi( nie wiem czy ta twoją wypowiedź anonimie, bo widacze pisała to jedna osoba, nie okamie mnie te pare komentarzy;), mam traktowac jako jakąś groźbe) to nic- będe chodzić łysa- włosy odrosną. Co do kobiet normalnie łysych, co mam im zrobić transplantacje skalpu, oddac im szczeście jakbym sama sama na nie nie zasługiwała? W sumie jak doprowadze włosy do jednolitego koloru( mam końce ciemniejsze niż góra) i wyrównam po cieniowaniu to sama wrzuce MWH, już czekajcie hejterki, już czekajcie będzie się działo :*. Karlottę i Anwen pozdrawiam, dozobaczenia :)

      Usuń
    8. Tak tak. Na pewno. Gadać to sb tak możesz a skoro szkoda ci oddać troche wlosow to na pewno nie jestes sie w stanie poświecić w jakis inny sposob. To jest egoistyczne i takie jest tez moje zdanie

      Usuń
    9. Anonimowy z 24 marca- wygrywasz złotą łopatę za odkopanie tak starego tematu. Może i jest moje zachowanie troche egoistyczne. Ale to jest tzw "dobry egoizm". Jest też drugi "zły". I ten o ten drugi próbują mnie oskarżać powyższe hejterki. Jaka jest róznica między nimi? Zły egoizm ( ten bardziej powszechny w ludzkim rozumowaniu) to kiedy uznajesz wszystkich ludzi za śmieci, czyli klasycznie, a powyzsze hejterskie anonimy własnie go przedstawiają: uznaja mnie za śmiecia, bo "szkoda mi oddać troche włosów i przez to jestem smieciem bo nie potrafie pomagać" nosz kurr ( helloooł, ja przynajmniej nie czepiam się życia obcych ludzi). Ten drugi zaś, którym się kieruje, charakteryzuje się tym że w pierwszej kolejnosci zajmuje się sobą i swoimi najblizszymi. Mozna go przedstawić na przykładzie jakiegoś zagrożenia- czy będąc matką będziesz ratować swoje czy cudze dzieci? Zgodnie z prawem naturalnym ratujesz najpierw swoje, ( a uczą wszędzie że rodzina jest najważniejsza). Aby lepiej ukazać róznice między nimi powołam się na Antonego de Mello ( polecam jego książki tak btw ;)). opisal sytuacje jak dziewczyna robi wyrzuty chłopakowi że wybiera swoje szczęscie zamiast niej. Nie trzeba wyjaśniać kto przedstawia dobry lub zły egoizm.
      Co do tego nieszczęsnego tematu scinania wlosów na peruki. Popieram te akcje- chcesz, idziesz, scinasz. Jakby, odpukać, mojej bliższej przyjaciółce albo komus z rodziny straciło się włosy przez raka i chemie, dałabym im, bo są dla mnie najważniejsi( choc nie wiem czy chciałby by rude włoski ;D). Czasem szkoda mi ludzi którzy uznają za chama i prostaka osobę która troszczy się "tylko"o siebie, a nie jest przysłowiową matką teresą i wszystko rozdaje za darmo. Tak życie nie działa, ono daje po dupie, nawet jakbyś była urodzonym aniołem bedziesz miała mnóstwo niefajnych sytuacji na które lepiej się ubezbieczać, przysunę anegdotę : kto ma miękkie serce musi mieć mocną dupe ;).
      A co tam, nadal bądźcie hejterkami, oficjalnie zamykam rozmowe, zapewne po tym znowu zrobi się shitstorm wiec nie wiem czy ma to sens,wiec z automata hejterzy mają odemnie złotą łopatę, kochani archeolodzy ;**. Hejters gonna hejt, i tak do was nic nie dotrze, hejćcie kochani hejćcie. W sumie nie wiem czy kednak dawać swoją MWH by Anwen nie musiała męczyć się ze spamem hejtu na moją osobę, bo nie jestem czlowiekiem, bo nie ścięłam włosów. Albo wrzuce za dłuzszy okres czasu az hejterki skończą 13 lat i znajdą sobie hobby inne niż hejtowanie osób o innym zdaniu. Co do odkopywania tematu, zaryzykuje :ZAMYKAM ROZMOWE
      ( za pare miechów wróce i delektować się hejtami ahhhhh)

      Usuń
    10. Droga koleżanko. To ze ktos wyraża swoją opinie to nie znaczy ze od razu "hejtuje" i ma 13 lat. A sama przyznajesz sie do tego ze jestes egoistką. I tylko potwierdzasz to ze widzisz czubek własnego nosa. To nie jest "hejt" ale tylko i wyłącznie moja opinia na ten temat. A tak wgl to rozwinęła sie niezła wymiana zdań a ty sama to zaczęłaś. Skoro jestes przeciwna wtrącaniu sie w cudze sprawy to po co to komentowałaś ? bez pozdrowień.

      Usuń
    11. Anominowy z 8 kwietnia, czuje że razem dostaniemy po złotej łopacie. Ale cóż wyszła z tego ciekawa dyskusja. Mamy dwa różne poglądy: osoby chcące ścinać włosy aby pomagać i OSOBA która by pomagać nie ścina włosów. Jedyna osoba o SKRAJNIE innych poglądach dostaje za nie po łapach od " 13letnich hejterek". W sumie patrząc się na tą dyskusje zauważyłam jedną rzecz- nikt, absolutnie NIKT się za nią nie wstawił ani nie poparł ani nie stwierdził podobnoe w jej imieniu. Jest jeden komentarz wcześniejszy który niezgodził się że laski wrzucające na yt filmiki i cieszące się ze swoich włosów są samolubme. Też się z tym nie zgadzam. Tak naprawde to właśnie ten komentarz wszystko zapoczątkował i OCZERNIŁ dziewczyny z yt, i jakoś nikt nie pofatygował się powiedzieć " przejżyj na oczy dziewczyno, obe lubią swoje włosy to ich życie wiec się nie wtrącaj". Oprócz tej atakowanej włosomaniaczki. Może rzeczywiście to rodzaj krzykacza ale szanuje ją za własne zdanie na ten temat. Ona się nie wtrącała, może też było oszczerstwem nazwanie komentujących "13letnimi hejterkami" ale widać że miała w tym trochę racji. Same zaczęły ją atakować ( tak tak jane jak nie zetniesz włosów to wątpie byś komukolwiek pomogła) podczas gdy zaznaczyła jak można pomagać. Może powinna była zrobić to delikatniej... No cóż mentalności nie zmienimy ale zamiast się na nią rzucać zastanówmy się: czy my właściwie możemy ją sądzać po kilku komentach( ona zrobiła ten sam błąd). Chyba nie. Więc w czym tak naprawde problem? W jej poglądach( które są naprawde logiczne) czy w jej sposobie wyrażania się? Może i przesadziła( jak nie bardzo, ale to pewnie przez to że może mieć wybuchowy charakter) ale nie sądze że była głupia. Osoby naprawde ją oczerniły i zgnoiły a tylko za inne poglądy. Ludzie, wiem że nie zawsze musimy się zgadzać ale mniejcie trochę szacunku( do tej dziewczyny też się tyczy, jeśli wrócisz tu za parę miesiecy by delektowac się hejtem, to zapamiętaj że nie każdy będzie się z tobą zgadzał, dlatego spokojnie rozmawiaj, i staraj się nie unosić, a nawet obcy dla Ciebie bedą jak nie lepsi to przynajmniej neutralni :)). Sprawa jeszcze tego ścinania włosów i pomagania to akurat się z nią zgadzam. Nie przesadzajmy i nie pogajmy wszystkim dookoła, najlepiej pomóc skromniej i mieć czyste sumienie niż dać się wykorzystać. Jeśli chodzi o włosy to sama coś od siebie dorzuce. Jeśli nie czujecie się na siłach by oddać włosy to ich NIE DAWAJCIE. Do każdego rodzaju poświecenia trzeba mentalnie i fizycznie dojrzeć. Co z tego że poszłaś za koleżankami albo mediami iścięlas włosy skoro tego żałujesz i niecierpisz się w swojej nowej fryzurze? Chyba to nie o to chodzi. Można pomagać ale lepiej do tego dojżeć, albo nawet zrobić to przy okazji( np znudziły mi się długie włosy, zetne i oddam bo mogą się komuś przydać i dadzą tej osobie uśmiech niż gdyby miałp sobie gnić na dnie szafy lub w śmietniku) niż wszystkiego żałować. Ja za to zrobie coś miłego i każdą powyższą osobę pozdrawiam i dozobaczenia :) mam nadzieje że moje wypociny nie poszły na marme :)

      Usuń
  44. bohaterka Mwh kilkakrotnie piszę o dobrym wpływie aktywności fizycznej na włosy. Serio? Ja z moimi włosami tylko sobie przeszkadzamy podczas ćwiczeń, podczas podskokow jedna ręką trzymam biust a drugą koczka na czubku głowy( przykre jest, że i to i to bez problemu mieszcze w jednej ręce ;)) mam włosy bardzo delikatne, unikam ciasnych upiec. Byłam przekonana, że tak jak aktywność fizyczna służy duszy i ciału, tak nie służy włosom. Czyżbym się jednak myliła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o biust, to potrzebny jest po prostu dobry stanik. Wejdź na biusciaste.prv.pl i poszukaj wpisów. Sama mam jeden ze starszych modeli Shock Absorbera i wszystko trzyma na swoim miejscu :).
      Co do włosów - mi pomagają czapki. Zimą dzianinowe, latem takie z daszkiem, koka wciskam pod spód. A niedawno obcięłam się na krótko i to jest bajka, chyba nigdy w życiu tak często i z taką przyjemnością nie biegałam :).
      Możesz też spróbować np. tej metody:
      http://www.blondhaircare.com/2015/02/jak-zrobic-wysoki-i-wytrzymay-kucyk.html
      Aktywność fizyczna ma wpływ na całe ciało, również na włosy. Usprawnia układ krążenia, poprawia cyrkulację krwi, a na tym zyskuje również skóra i cebulki.

      Usuń
    2. Odpowiednia aktywność fizyczna (nie wiem czy akurat podskoki się w to wpisują, nie znam się na tym) wpływa pozytywnie na ogólny stan organizmu, sprawia, że jesteśmy zdrowi, więc pośrednio wpływa także pozytywnie na stan włosów. Problemy, które opisałaś, wydają mi się bardziej "logistyczne", a przez to możliwe do wyeliminowania. Jeżeli biustonosz ma dobry rozmiar to biust nie powoduje większych problemów podczas ćwiczeń. Wydaje mi się, że włosy bardzo nie ucierpią jeśli będą zabezpieczone olejem albo silikonami i przez chwilę będą mocniej związane. Chociaż mogę się pod tym względem mylić, ponieważ nie mam wrażliwych i delikatnych włosów.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    3. Chyba logiczne, że nie chodzi o to, że włosy lubią np podskakiwać (wiadomo, że właśnie mogą się bardziej niszczyć wtedy, bo są podatne na uszkodzenia mechaniczne), a o to, że po prostu sport to zdrowie, jak człowiek się zdrowo odżywia i ćwiczy to ogólnie odbija się to pozytywnie na jego ciele i włosach też.

      Usuń
    4. Tez tak mialam dopoki nie zaczelam czesac wlosow w niski kucyk lub warkocz :) a aktywnosc fizyczna pomaga w dostarczaniu tlenu do kazdej czesci ciala takze skory glowy

      Usuń
    5. przecież wystarczy dobry stanik sportowy a włosy zapleść w warkocz, albo zrobić koczka i poprzypinać żabkami.... ja mam włosy do łopatek i niestety duży, cięzki biust, a nie mam problemu z ćwiczeniami.

      Usuń
  45. Kurczę! Skądś znam Karlottę :D Jest może z Rybnika? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Rybnika. ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Chodziłaś do Hany? Bo chyba stąd Cię kojarzę :)) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Tak, chodziłam. Na zdjęciu w fioletowej bluzce z szarym cienkim szalikiem widać nawet korytarz. :) Również pozdrawiam!

      Usuń
  46. Bardzo fajnie wszystko opisalas. Podziwiam za oddanie wlosow fundacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  47. Piękne, cudownie błyszczące włosy! Zazdroszczę grubego warkocza ;) Mam motywację, żeby wrócić do wcierek.
    Wielki plus za to, że autorka opisała nie tylko obecną pielęgnację, ale także "upodobania" swoich włosów oraz najważniejsze problemy i sposoby, w jakie sobie z mini radziła.
    Zastanowiło mnie tylko zdanie "silikony tolerują tylko w produktach do spłukiwania, nie lubią masek i odżywek z nimi" - maski chyba z definicji są do spłukiwania, czy nie wkradł się tu jakiś błąd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Wydaje mi się, że upodobania włosów są trochę ważniejsze niż obecna pielęgnacja. Jeśli chodzi o to zdanie z silikonami to faktycznie wkradł się błąd za co przepraszam. Chodziło mi o produkty BEZ spłukiwania.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  48. takie grube i piękne! Nigdy takich nie będę miała :)
    P.S. Jak uporać się ze strączkowaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pamiętaj, że każde włosy mogą być piękne. :)
      Na strączkowanie pomogły mi emolienty, ograniczenie silikonów oraz proteiny. Polecam szczególnie te ostatnie, bo z tego co wiem to właśnie one chyba najlepiej sobie radzą z tym problemem.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. ograniczenie silikonów na czym u Ciebie polegało? jakie emolienty Ci pomogły?:)

      Usuń
    3. U mnie to właśnie proteiny powodowały strączkowanie i plątanie się końcówek. Całkowicie je odstawiłam i problem się rozwiązał.Ale co włosy to inne upodobania. Moje protein nie znoszą. Warto popróbować i odstawić proteiny na 1 - 2 mycia, albo je doproteinować, np. artiste (do nabycia w Naturze). Powodzenia.

      Usuń
    4. Yoxd, nie używałam żadnych masek, odżywek i szamponów z silikonami, quaternium, polyquaternium czy parafiną. Jedynie silikonowo-olejowe serum na końcówki. Niestety nie pamiętam jakie to były emolienty.
      Anonimku, co włos to obyczaj. Moje też nie przepadają za proteinami, ale u mnie akurat niewielka ich ilość na strączkowanie mi pomaga. Poza tym powinniśmy jeszcze uwzględnić rodzaj protein, a konkretniej wielkość cząsteczek.

      Usuń
  49. I w długiej i w krótkiej wersji są piękne :) Na 100% skrócenie wyjdzie im na dobre, a oddanie włosów na tak piękny cel też jest godne pochwały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Już im wyszło na dobre. Mogłabym się macać po końcówkach godzinami...

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  50. Przepiekne włosy, patrzę na nie z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Storm, dziękuję. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  51. Fantastyczna poprawa ! :)

    Swoją drogą, zabawnie było przeczytać o wkroczeniu we włosomaniactwo tuż po rozstaniu z chłopakiem, bo u mnie był dokładnie ten sam powód ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło wiedzieć, że ktoś ma podobny początek jak ja. Mam nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku jesteś zadowolona z tego co się stało. ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  52. Mam pytanie: w jaki sposob opanowalas rozdwajanie koncowek? mam wlosy podobne do twoich wiec moze i u mnie zadziala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bardzo prosty sposób: silikony i ostre nożyczki. Pozbyłam się wszystkich rozdwojeń, a końce codziennie od ponad roku zabezpieczam silikonowo-olejowym serum, a długość spryskuję mgiełką.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  53. Piekne wlosy, widac, ze maja wielki potencjal :) Moze i nie bylo zwrotow i przez to wloski szybko zaczely pieknie wygladac, czasem niewiele trzeba, gratulacje!!
    Ja zaczelam wlosomaniactwo w tym samym momencie co ty ale jeszcze z rok bedzie musial minac, zebym miala co pokazac w MWH :)

    Swoja droga to strasznie mi przypominasz brytyjska blogerke hijabi fashion, wygoogluj sobie Nabiila Bee, macie niesamowicie podobne rysy twarzy, jak siostry! :)

    Txell.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Tak jak pisałam, moje problemy wynikały głównie ze złego odżywiania i niedoboru witamin/mikro-/makroelementów, więc zmiana tego korzystnie i dość szybko na mnie wpłynęła.
      Nie znałam tej blogerki. Niestety ja nie widzę podobieństwa, a szkoda, bo jest śliczna. Też bym chciała taka być.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  54. nie potrafie pojac jakim cudem wlosy moga nie lubic protein... chyba ze juz masz je tak zdrowe ze po prostu im ich nie potrzeba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki ich kaprys. Są włosy, które potrzebują protein niemal co mycie, a są takie, którym wystarczy raz na miesiąc lub rzadziej (tak jak moim). :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
    2. Może ich nie przetestowała dobrze. Ja mając takie same włosy też myślałam, że moje włosy nie lubią protein. Domowe maski z jajkiem, mlekiem, czy laminowanie żelatyną - jeden wielki horror. Później dopiero odkryłam, że taka keratyna to też proteina i sprawdza się nie najgorzej :)

      Usuń
    3. Moje ich wręcz nie znoszą. Są na świecie rzeczy, które sę filozofom nie śniły.

      Usuń
    4. Proteiny różnią się wielkością cząsteczek, więc włos może inaczej reagować na różne ich rodzaje. :)

      Usuń
  55. Bardzo piękne włosy! Zazdroszczę, bo ja już od ponad roku jestem włosomaniaczką i nie mam nawet w połowie tak świetnych wlosow jak Ty ;-)
    A tym, że oddalas wlosy tej fundacji...podbilas moje serce :-) Fantastyczna z Ciebie dziewczyna :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo mi miło. :) Nie liczy się czas dojścia do celu, liczy się sama droga i osiągniecie tego celu. ;)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  56. dziewczyno za to, że oddałaś włosy fundacji kłaniam Ci się po kolana. Jesteś wspaniała! włosy mega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Tylko bez ukłonów proszę, bo są zbędne. :P

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  57. Zaraz, zaraz... Włosy niskoporowate się nie odkształcają, te są podatne na odkształcenia jak siemasz. To nie są niskoporowate tylko średnioporowate w stronę nisko zadbane włosy! Proszę nie wprowadzać w błąd! Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że mam teraz niskopory, bo jestem po keratynowym prostowaniu o tak wyglądają. Nie, w rzeczywistości są średnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikogo nie wprowadzam w błąd. Porowatość włosów to nie wszystko. Trzeba jeszcze uwzględnić np. typ włosa (skręt, grubość, objętość) - moje to wg systemu Fia 1C/N/II. Według tego co piszesz, włosy falowane nie mogłyby być nigdy niskoporowate, a takie przecież się zdarzają. Nie powinniśmy też mylić faktycznej niskoporowatości z efektem niskoporowatości uzyskanym przy pomocy keratynowego prostowania. Poza tym pozwolę sobie na zacytowanie samej siebie z samego końca MWH: "są zdrowe, proste z wywijającymi się końcówkami oraz niskoporowate albo na pograniczu niskiej i średniej porowatości."

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  58. Najlepsza włosowa historia <3 wyglądają idealnie, chociaż mi bardziej się podobały jako długie :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Drogie Włosomaniaczki i nie tylko, uwielbiam czytać Wasze MWH. Jesteście niesamowite, Wasze WH są niezwykle motywujące dla nas, początkujących. Ja dopiero zaczynam przygodę z włosami, jestem początkująca, więc moja pielęgnacja to jak na razie poszukiwanie i uczenie się. Bloga Anwen czytam co dziennie, wracam do wcześniejszych wpisów i poznaję tajniki pielęgnacji włosów. Niestety lata namiętnego prostowania dzień w dzień zrobiły swoje na moich gęstych i grubych włosów. Jako postanowienie noworoczne postanowiłam zająć się włosami, tak żeby na ulicy wszyscy się za mną oglądali. Dzisiejsza historia równie wspaniała jak poprzednie. Piękne włosy przed ścięciem, ale szczytny cel jeszcze piękniejszy. Gratulacje dla dzisiejszej Historii. Ja też kiedyś będę miała takie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę powodzenia! Dla bardziej zaawansowanych pojawiające się MWH także są motywacją. :)

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  60. Świetna włosowa historia. Mam nadzieję, że mimo wszystko i mi kiedyś uda się tutaj wylądować. Niestety pomimo usilnych starań nawet nie widzę światełka w tunelu :/ Pozdrawiam i życzę sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Mam nadzieję, że kiedyś się tu pojawi Twoja WH. Trzymam kciuki!

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  61. Piękne włosy, super zmiana! :D
    No i oddanie włosów na fundację - gest godny naśladowania, brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Ileż korzyści może przynieść rozstanie z facetem! :D Gratuluję i życzę rychłego osiągnięcia owych 10 cm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Ostatnio w rozmowie z koleżanką (którą zaraziłam włosomaniactwem) śmiałyśmy się, że powinnyśmy mojemu byłemu wysyłam co roku kartkę z podziękowaniem. :D

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  63. Wow, jakie błyszczące!
    A o co chodzi z tymi białymi włosami jak śnieg? o.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) W którymś z powyższych komentarzy odpowiadałam na to pytanie. Była to wielokrotnie zamrażana i roztapiana woda ze śniegu.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  64. PODAJ PROSZĘ BLOGA! Moja włosowa siostra! Kolor ten sam, włosy układają się tak samo:) Skóra głowy też bywa kapryśna od niektórych szamponów :P
    Ale ja zioła lubię, tzn. włosy są po nich lżejsze, na dłuższą metę wysuszają, ale też dłużej są świeże. Proteiny? Jajko - tragedia, sztywny hełm. Maski z keratyną - jak najbardziej (włosy pozostają lżejsze niż po innych maskach). Ze strączkowaniem mam często problem. Też ciężko mi dobrać ulubione kosmetyki, bo albo nie robią nic rewelacyjnego, albo obciążają, albo włosy się przyzwyczajają. Z olejowania zrezygnowałam bo nie było rewelacji (arganowy - puszenie, Babydream - jakiś nijaki, lniany niby ok, ale bez większych efektów, z oliwek - efektów brak) lub skalp się buntował. Nie znalazłam może właściwej techniki...
    Jestem bardzo ciekawa jak Ty reagowałaś na różne kosmetyki i zabiegi!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rób mi nadziei, że znalazłam w końcu włosową siostrę albo chociaż kuzynkę... Masz proste włosy? Próbowałaś oleju kokosowego?

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  65. Ta historia jako jedna z niewielu zrobiła na mnie wrażenie :) Masz piękne włosy! Powalczyłabym jednak o skręt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) O skręt jednak nie ma co walczyć, ponieważ moje włosy są proste i nijak nie chcą się falować same. Fale pojawiają się tylko po warkoczu czy koczku, ale i tak dość szybko się rozprostowują i pozostawiają dziwne odgniecenia w kilku miejscach.

      Karlotta z MWH :)

      Usuń
  66. Ja powinnam zrobić taki reportaż o moich włosach, były by 4 fazy
    1.mam włosy
    2. zrobiły się cienkie na tyle, że mogę je trzymac tylko do ramion
    3. już nie mogę mieć grzywki, bo nie mam włosow na grzywce
    4. wstydzę się chodzić w kucyku, bo jest cieniutki jak nitka

    OdpowiedzUsuń
  67. Piękne włosy, zazdroszczę. Ja też ostatnio ścięłam włosy do ramion. Czekałam dwa lata aż odrosną po nieumiejętnym rozjaśnianiu u fryzjera. Niestety były w takim stanie, że nijak nie można było ich przekazać dalej. No chyba, że ptaki wykorzystałyby moje siano na budowę gniazda:)

    OdpowiedzUsuń
  68. a mi się coś wydaje, że grubość kucyka jest źle zmierzona albo to efekt zdjęć? włosy wyglądają na piekielnie gęste! są piękne, pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Piękne włosy i bardzo fajnie napisana historia! Gratuluję i życzę powodzenia w dalszej pielęgnacji :)
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  70. Gratuluje oddania włosów fundacji! Ty mówisz, ze to nic wielkiego a większość kobiet ma ogromny problem z tak dużą zmiana fryzury, a zwłaszcza gdyby tak starannie hodowaly włosy :) gratuluje zdrowego rozsądku i zdrowego podejścia!

    OdpowiedzUsuń