Moja włosowa historia - Ania Matysiak

Rzadko zdarzają się na moim blogu historie włosów, które miałam okazję widzieć na żywo. Dziś jednak mam przyjemność pokazać Wam włosy Ani, którą poznałam w styczniu na sesji Remingtona i którą osobiście poprosiłam o napisanie MWH. Tak się składa, że Ania ma włosy, o których sama marzę - grube, gęste, a do tego naturalnie kręcone! Naprawdę piękna burza włosów jak same zobaczycie za chwilę:



Długo zbierałam się do napisania swojej włosowej historii, głównym powodem jest chyba mój perfekcjonizm. Cały czas uważałam, że jeszcze trzeba włosy dopieścić zanim wezmę się za chwalenie nimi. Do opisania tego co już udało mi się zrobić namówiła mnie sama Anwen. No chyba jak moja guru mówi, że jest co opisać to chyba jest… tak więc pełna wiary, że mnie nie wyśmiejecie i nie stwierdzicie, że to mało, postanowiłam opisać historię moich włosów. Robiąc dokumentację, przeszukując stare albumy i foldery ze zdjęciami zdałam sobie sprawę, że to chyba jednak jest całkiem ciekawa podróż i choć to jeszcze nie finał finałów to było tu wiele ciekawych momentów.
 
Przez pierwsze lata mojego życia byłam małym blond aniołkiem niemalże z afro. Włosy były dość krótkie i tworzyły burzę loków. Nie mam zielonego pojęcia jak były wtedy pielęgnowane ale zakładam że pod koniec lat osiemdziesiątych/początek lat dziewięćdziesiątych pielęgnacja ograniczała się do szamponu którym myte włosy miałam ja i moje wszystkie lalki. Loki odziedziczyłam po tacie co widać na załączonym obrazku.
 

Z wiekiem kolor stał się coraz ciemniejszy stałam się taką „polską szarą myszą” a do tego od czasu gdy poszłam do zerówki zapragnęłam mieć prostą taflę włosów. W ruch poszły grzebienie i szczotki i tak zabiłam mój naturalny skręt włosa zamieniając je w niby proste spuszone coś.



Pamiętam, że mycie włosów to była potworna walka, rozczesywanie ciągłych kołtunów, suszenie suszarką, po którym wyglądałam jak lew i nie udane wizyty u fryzjerów, którzy nie wiadomo dlaczego próbowali ze mnie z uporem maniaka zrobić Kopernika. W tym czasie udało mi się jakimś magicznym sposobem wmówić sobie, że włosy mam proste, a i fryzjerzy, wyczesujący je na szczotkę utwierdzali mnie w tym przekonaniu. Do tej pory poza usilnym prostowaniem ich na szczotkę tak na prawdę nie wiele z nimi robiłam. Nadeszły czasy szkoły baletowej, moje włosy po 8h dziennie związane były w koczek. Najbardziej nie lubiłam w nich tego, że dookoła głowy po chwili robiła mi się aureolka z krótkich kręconych włosów, tak więc zaczęłam ją lakierować. Kolejnym krokiem ku zniszczeniu włosów było farbowanie… nie mam z tego okresu zdjęcia, ale w któreś wakacje kiedy byłam jeszcze w szkole baletowej postanowiłam z koleżanką zafarbować włosy zmywalną szamponetką na kolor śliwkowy. Jak zapewne się domyślacie w baletówce niezbyt przychylnie patrzono na farbowanie włosów na „nie naturalne” kolory, no ale przecież był początek wakacji i szamponetka miała się zmyć po 8 myciach… nie zmyła się do końca nigdy… Poblask fioletu miałam aż do momentu gdy włosy przerosły i zostały obcięte, a z mojego mysiego, ale jednak blondu, zrobiła się totalna mysia kupa. Kolejnym ekstremalnym pomysłem jak na szkołę baletową było obcięcie włosów „na krótko”. Modne było mieć jak najkrótsze włosy ale takie żeby dało się je jeszcze złapać w kucyk i zrobić mini koczka. Poszłam do byle jakiego salonu w centrum handlowym i poprosiłam panią aby obcięła mnie w stylu Jeniffer Aniston z czasów Przyjaciół. Teraz wiem, że taka fryzura po prostu nie miała prawa udać się na moim typie włosa, ale to co się stało w tym salonie wykracza daleko poza zwykłe złe obcięcie włosów. Pani umyła mi włosy i zaczęła ciąć na mokro… ciach, ciach kosmyk za kosmykiem, a każde pasmo po wypuszczeniu z rąk fryzjerki podwijało się pod samą żuchwę. Z przerażeniem napomniałam panią, że chciałam mieć włosy do ramion i uwaga… pani „fryzjer” naciągneła jeden z kosmyków i zawyrokowała… „przecież są do ramion”. Wyszłam z salonu z fryzurą na niemiecki hełm, oczami pełnymi łez i torebką obciętych włosów, z których musiałam zrobić sobie „doczepiany koczek”. Miałam ochotę już nigdy nie wyjść z dom i wtedy w jakiś magiczny sposób dała o sobie znać natura moich włosów. Umyłam je, pomiętoliłam i dałam wyschnąć a one same skręciły się w lekkie loki. Nadal niezadowolona ale z czymś co bardziej przypominało fryzurę niż hełm obiecałam sobie omijać fryzjerów szerokim łukiem. 




Kolejne lata włosy rosły bez zajmowania się nimi, myte szamponami, które używała moja mama. Długo korzystałyśmy z tak zwanych szamponów 2 w 1, potem okazało się ze lepsze są osobno szampony i osobno odzywki. Tak więc od tej pory myłam włosy szamponem i odżywką plus używałam jakiejś pianki bądź żelu aby włosom nadać skręt lub też tony lakieru aby uzyskać gładką fryzurę, gdy włosy zaczesane były w koczek. Przełom nastąpił po kilku latach, gdy odważyłam się iść do fryzjera, o którym słyszałam wśród znajomych, że robi cuda, a nie krzywdę. Z duszą na ramieniu udałam się do niego a on zawyrokował, że mam kręcone włosy! Jakież wielkie było moje zdziwienie. Obciął, ufryzował i o dziwo nie wyszłam ani z hełmem ani z kopernikiem na głowie. Miałam loki! Od tego czasu starałam się żelami i piankami wydobywać ich skręt już jako świadoma kręconowłosa, no i nie czesać ich na sucho, bo okazało się że to przez to miałam lwią grzywę zamiast włosów. W tamtym okresie włosy wyglądały mniej więcej tak. Porównajcie zdjęcie ze zdjęciem wyżej i pomyślcie ile czasu nie byłam u fryzjera że aż tyle zdążyły urosnąć. Niestety nadal były bardzo suche i mocno się puszyły.


 fot. Ania Powałowska

Kolejne lata upływały na mniej lub bardziej udanej całkiem nieświadomej pielęgnacji kręconego włosa, szampon i odżywka tej samej marki - najczęściej do włosów suchych no i jakieś żele lub pianki do ugniatania loków.
No i doszliśmy do okresu słynnej różowej grzywki! Zanim jednak była grzywka była fascynacja dredami, na szczęście na próbę postanowiłam zrobić jednego i na jednym się zakończyło w końcu postanowiłam przefarbować go na różowo… a zaraz za dredem postanowiłam zrobić sobie różową grzywkę. Oczywiście wszystko robiłam sama… no i przydarzył się „incydent”. Utleniając grzywkę, utleniłam pasmo włosów nie należące do grzywki. Tak więc musiałam resztę włosów zafarbować. Mój mysi kolor nigdy mi się nie podobały więc postawiłam na ciemną czekoladę Schwarzkopfa. Tak, tak… oczywiście włosy wyszły niemal czarne. W ten sposób musiałam już farbować i grzywkę i resztę czupryny. Moje włosy nie chciały rosnąć, więc na chwilę założyłam też doczepiane włosy na tzw. mikro ringi. Na szczęście zdjęłam je na tyle szybko, że ani nie mam zdjęć ani wielkich szkód po nich.




Niedługo potem dostałam się do serialu „Tancerze”. Każdemu bohaterowi styliści mieli nadać specyficzny look, mnie zostawiono grzywkę, ale jednocześnie zabrano skręt. Osobiście miałam go znowu dość i strasznie podobałam się sobie w prostych włosach. Co tu dużo mówić na krótką metę włosy wyprostowane prostownicą wyglądają lepiej i ładniej. Tak więc włosy codziennie prostowałam, a grzywkę lakierowałam na „hełm”, żeby przy tańcu nie latała i ładnie wyglądała w kamerze. Interesujące jest to, że pomimo tego, że grzywkę musiałam regularnie utleniać do blondu, farbować i lakierować, to włosy grzywki były w najlepszym stanie. Tak bałam się że mi wypadną, że o wiele bardziej o nie dbałam. W tamtym okresie oczywiście moim przyjaciele został jedwab… bez niego moje z natury kręcone włosy nawet przy kilkukrotnym prostowaniu puszyły się i nie dawały okiełznać. 


fot. Grzegorz Gołebiewski
 Kobieta zmienną jest tak więc po zakończeniu „Tancerzy” postanowiłam zrezygnować z różowej grzywki i dofarbowałam ją na „wyglądający na czarny, ale z nazwy ciemny brąz”. Postanowiłam je także zapuścić i w ten sposób ponad 4 lata nie odwiedzałam fryzjera. O dziwo włosy urosły! Były najdłuższe w moim życiu choć na końcach w fatalnym stanie. No i dochodzimy do momentu przełomu. Spektakl „Zorro” i próby na których miałam przyjemność poznać Julię Kamińską. Po przeczytaniu jej MWH na stronie Anwen i kilku rozmowach - wsiąkłam. Przez tydzień chodziłam z nosem przyklejonym do komputera lub telefonu cały czas czytając artykuły na blogu Anwen. Po ok dwóch tygodniach, zdobyciu podstawowej wiedzy, wyrzuceniu wszystkich „złych” produktów do włosów których używałam do tej pory, wybrałam się na zakupy i postanowiłam zacząć PRAWDZIWĄ pielęgnację włosów. Pierwszym krokiem było oczyszczenie włosów z silikonów. Kilka razy umyłam je szamponem Joanna z pokrzywą, wysuszyłam. Specjalnie nie używałam nic na włosy aby zapoznać się z ich prawdziwym stanem. Zdjęcie nie jest najlepszej jakości ale widać w jak opłakanym stanie miałam włosy po latach farbowania drogeryjnymi farbami, prostowania, kamuflowania prawdziwego stanu produktami z silikonami. 


W mojej pielęgnacji pierwsze pojawiły się oleje, na początku nie mogłam znaleźć odpowiedniego, próbowała lnianego, migdałowego aż wpadł mi w ręce olejek z Yves Roche i odkryłam że moje włosy lubią mieszanki olei. Zaraz potem zaczęłam walczyć o skręt i gotować siemie lniane. Myłam włosy metodą OMO a jako ostatnie O zamiast odzywki zawsze używałam maski. Na początku były to maska Keratin z Kallosa, którą moje włosy pokochały. Włosy miały się coraz lepiej skręt też się pojawił.


Niestety po pewnym czasie przyszedł kryzys… lekkie przeproteinowanie, które zdarza się kręconowłosym. No więc po kilku krokach do przodu musiałam się cofnąć, zmienić lekko pielęgnację. Nadal używałam często masek jako ostatnie O, ale zwracałam uwagę aby nie miały w sobie protein. Postanowiłam także przestać farbować włosy chemicznie i postawiłam na henne w odcieniu ciemny brąz. Moje włosy pokochały henne. Nadal nie byłam jednak jeszcze u fryzjera. Przy okazji kolejnego sezony „Klanu”, w którym zaczęłam w między czasie grać, wybrałam się na metamorfozę do fryzjera. Gdy zaczęłam mu opowiadać jak dbam o włosy, fryzjer zawyrokował, że powinnam siedzieć u niego w salonie i wszystkim klientkom tłumaczyć jak dbać o włosy. Zwrócił mi uwagę na nawilżanie, obciął biedne zniszczone końcówki i zrobił fryzurę odpowiednią do mojego typu włosów. 

Od tego czasu jest już tylko coraz lepiej. Nauczyłam się swoich włosów. Czytając i przeglądając blogi nie tylko Anwen odkryłam patenty, które najlepiej się sprawdzają na moich włosach. Myślę, że mam dość podobne włosy do „Włosów na emigracji” gdyż jej rady zawsze są strzałem w dziesiątke na moich włosach. Zależnie od ilości czasu jaki mam to albo walczę o skręt albo suszę włosy na prosto i zawijam w nocy w koczek ślimak. Rano mam bardzo fajne fale jak po wyjściu od fryzjera. Coraz częściej zaczęłam chodzić w rozpuszczonych włosach ale także szukać inspiracji na ciekawe fryzury. Niektórzy mówią, że opowiadam o włosach z taką miłością jakbym mówiła o własnych dzieciach! No cóż po prostu pokochałam swoje włosy!

Na koniec finalne zdjęcie z dnia w którym postanowiłam, że napisze MWH, czyli ze spotkania z Anwen na sesji dla Remingtona. 




Moja aktualna pielęgnacja:

 
szampon: equlibra aloesowy, yves roche volume, joanna pokrzywa z zieloną herbatą - do oczyszczania, odżywka Hegron 

odżywki: TBS bananowa, Garnier awokado i masło karite, Ziaja do włosów farbowanych 

maski: Kallos latte i keratin, biovax do włosów zniszczonych, ziaja intensywna odbudowa, krem łagodzący ziaja 10% z d-panthenolem, domowe mieszanki z glutka lnianego z maskami sklepowymi, żółtkiem jajka, wodą różaną i czym tam jeszcze wymyśle 

oleje: lniany, migdałowy, khadi, yves roche, z pestek malin, sliwkowy, z kiełków pszenicy - na końcówki 

stylizacja: żel lniany, nivea curl balm

Moje grzechy: częste używanie suszarki do włosów, kręcenie loczków - niszczenie końcówek, za rzadkie wizyty u fryzjera, problemy z regularnością
Udostępnij

101 komentarze:

  1. Co za niespodzianka, lubiłam Anię w Tancerzach :)
    Jej włosy... zazdroszczę! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow :) jak oglądałam tancerzy to się zastanawiałam, czy ta dziewczyna ma doczepiana grzywke czy tak na serio :D zazdroszczę Ci szkoły baletowej - słyszałam, że to masakra, że jest bardzo ciężko, ale to moje niespełnione marzenie :)
    Przepraszam, a gdzie ten fryzjer, co tak powiedział? Może kiedyś bbędę przejazdem to skocze :D naprawdę dużo udało Ci uzyskac, brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balet to również moje największe niespełnione życiowe marzenie :-)

      Usuń
    2. Dziewczyny, nigdy nie jest za późno na marzenia :) :) :) W wielu szkołach tańca są zajęcia z baletu dla dorosłych. Chodziłam kiedyś na takie, były dziewczyny w różnym wieku, z przedziału 20-40. Musiałam po miesiącu z wielką przykrością zrezygnować z powodu starej kontuzji kolana, która bardzo mi dokuczała, ale jeśli Wam zdrowie pozwala, to idźcie, naprawdę warto! Dla radości z tańca i własnej satysfakcji :)

      Usuń
    3. Popieram! W tym roku skończę 22 lata, a od kilku miesięcy chodzę na balet dla dorosłych. Zaczynając w tym wieku ma się często większą motywację i wytrwałość niż w dzieciństwie. Może już za późno żeby zostać drugą Pawłową, ale można osiągnąć naprawdę wielki osobisty sukces i błyszczeć w spektaklach organizowanych przez studio taneczne. Klasy zaawansowane w mojej szkole są wypełnione właśnie dziewczynami, które zaczęły w wieku 18+. Naprawdę polecam :) A do zmotywowania się - blog Whitepointeshoes. Autorka też zaczynała jako dorosła, a zobaczcie jak pięknie teraz tańczy!

      Usuń
    4. Haha, 18+! Niedługo będę miała 40+......

      A włosy przepiękne, gratulacje :)

      tluste.klaczki

      Usuń
  3. Tak bardzo podobały mi się włosy Ani w "Tancerzach", a tu taka niespodzianka:) Co więcej teraz są jeszcze ładniejsze.
    engagedangel

    OdpowiedzUsuń
  4. włosy piękne ale mi wygladaja na bardziej brązowe niz mysie mowie o naturalnym kolorze. Ja mam proste druty ale to pewnie tak jest ze ten co ma proste chce krecone a kreconowlose chca proste przynajmniej w jakims momencie:)) Takie wlosy to marzenie ale wiem ze nierealne i jakos sie z tym pogodzilam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. najładniej w tych brązowych lokach w białej bluzeczce. Piękne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się najdzie tak podoba- twarz wygląda bardzo ładnie, a włosy robią śliczną ramkę:))

      Usuń
  6. Pamiętam Anię z tancerzy:-p A teraz nie gra w Na dobre i na złe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi sie wydaje, że tam gra. :)

      Usuń
  7. Ja to zazdroszcze dziewczynom, ktorych MWH trwa jakies pol roku lub mniej... Poltorej roku temu musialam obciac wlosy do brody a marze o wlosach do biustu lub dluzszych... :( juz nie mam sily, przednie kosmyki sie krusza(podcinam je, nie prostuje, nie farbuje, zabezpieczam - na noc tez) przez co tylnie tez musze skracac... Gratuluje MWH - piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam. Zapuszczam już 4 lata, z "chłopczycy", a najdłuższa długość jaką udało mi się osiągnąć było do paska od stanika - ścięłam jednak je do ramion. bo porobiły się bardzo smętne ogonki. Co odrosną, to i tak je muszę ściąć, to już jest 3 raz, gdy wróciłam do długości do ramion. Ale dla mnie jakość jest ważniejsza niż długość - chociaż to niezbyt miłe, jak sobie pomyślę, że to już 4 lata zapuszczam, a do mojej wymarzonej długości w dalszym ciągu jest daleko...

      Usuń
    2. dziewczyny.... włosomaniactwo to nie tylko zapuszczanie jak najdłuższych włosów.... Anwen, może napisz w końcu post o tym. Mam już dość czytania i słuchania, że tylko długi włosy bla bla bla.... Czy mając krótkie włosy nie mogę zaliczać się do włosomaniaczek? Czy to bez znaczenia, że dbam o swoje włosy i po prostu lepiej mi w krótszej fryzurce niż nudnych długich kłakach? Mam wrażenie, że większość dziewczyn uważa, że długość we włosomaniactwem jest najważniejszym wyznacznikiem dbania o włosy....

      Usuń
    3. Zgadzam sie z Toba. Sama mam wlosy , ktore siegaja niewiele za ramiona, jednak sa bardzo zadbane, z checia wyslalabym Anwen moja mwh, ale watpie ze ktos by chcial ogladac takie wlosy, bo przeciez "sa krotkie" ...

      Usuń
    4. Ale dziewczyny wyżej napisały, że to jest ich wymarzona długość, więc może akurat im się takie długie włosy podobaja, a nikt tu przecież nie twierdzi, że wlosomaniaczka musi mieć długie wlosy:) o gustach się nie dyskutuje... Wiec po co ten bulwers? ja też wolę dlugie włosy, ale jak dziewczyna jest ładna to nawet z włosami do żuchwy będzie ślicznie wyglądać:)

      Usuń
    5. Ja marzyłam o długich. gęstych prostych włosach. W końcu miałam je do zapięcia stanika i wiecie co? Nigdy nie czułam się gorzej. Wyglądały kiepsko do mojej sylwetki i twarzy. W końcu ścięłam je kilka centymetrów przed ramiona. Tera zmogę się pochwalić zgrabną szyją a taka fryzurka mnie nie przytłacza :) Nie ma co na siłę zapuszczać...

      Usuń
    6. Ale one nie piszą, że nie są przez to prawdziwymi włosomaniaczkami... Po prostu CHCĄ mieć długie włosy. Co w tym złego?

      Usuń
    7. Do Anonimowej z 23:50. Napisz swoją historię. Ja chętnie poczytam i jestem pewna, że znajdzie się więcej takich osób.
      Aneczka

      Usuń
    8. Ja też czekam ze zgłoszeniem się do MWH, włosomaniaczę od 2,5 roku, zapuszczałam naturalne i chodziłam w bardzo szalonych kolorach na włosach. Teraz mam długość praktycznie taką, z jaką zaczynałam, marzę o wiele dłuższych włosach, więc się wstrzymuje aż osiągnę długość chociaż do zapięcia stanika, bo chcę je opisać wtedy, kiedy będę uważała że mam się już czym pochwalić ;)

      Usuń
    9. sama rok temu miałam długie włosy - uwielbiałam je. ale tak jak ombre weszło do mody tak szybko zniszczyłam swoje włosy. Jasne końcówki miałam 2tyg..., i wracanie do jednolitego kolorku za sprawą chemii, henna, wypukiwanie henny rozjaśniaczem, tuszowanie nieciekawego koloru ciemną farbą (wszystko w pół roku). Włosy mimo podcinania i tak były długie i w kiepskim stanie - już ich nie znosiłam ale wydawałam kasę na ich ratowanie (bezskuteczne). Minęło trochę czasu, włoski odrosły - decyzja- obcięcie włosów do ramion - idealna decyzja. Nie ma znaczenia jaką długość posiadamy, tylko to w jakim stanie one są. Teraz jestem przewrażliwiona kiedy widzę na ulicy dziewczyny w długich włosach, które raczej odbierają im uroku. (a z moich obserwacji u większości tak jest) Nic na siłę.

      Usuń
    10. Zgadzam się z Dziewczyną, która napisała, że większość długich włosów odejmuje uroku niż dodaje... Niestety, ale wiele kobiet jest zdania, że "jak włosy są długie - to ładne". A że w masakrycznym stanie? Cóż... Sama to przechodziłam: ścięłam moje długie (BARDZO ZNISZCZONE) włosy i w kółko słyszałam "nie szkoda ci było takich długich obciąć?!"... Kurczę, ludzie...

      Usuń
    11. To mi przypomina trochę jedną z "fundamentalnych tez Bałtroczyka", cytuję:
      "jak włosy są ładne to nie musi ich być, ku*wa, dużo".
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  8. Ojej, jak się cieszę, że widzę tu Twoją historię. Bardzo lubiłam Twoją postać w "Tancerzach", głównie właśnie przez Twoją grzywkę. :D masz piękne włosy, szczególnie na zdjęciu w różowej bluzce. Powodzenia w opiece nad "dziećmi" :) dziękuję za inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne włosy! I bardzo ciekawa historia. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. W rozowej grzywce wygladasz jak jenna z awkward! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiałam Cię za rolę w tancerzach. Jesteś taka śliczna < 3

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę zacząć oglądać telewizję, bo nie znam sławnych ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo pomyślałam.

      Usuń
    2. Ja też :))

      Usuń
    3. Nie musisz oglądać telewizji, możesz pójść do teatru

      Usuń
  13. O jej nigdy bym nie pomyślała, że pod tą prostą fryzurką z tv kryją się takie piękne loki! Śliczne włosy i powodzenia z regularnością :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę włosów! Ciągle zapuszczam i zapuszczam a one stoją w miejscu! :(
    Pozdrawiam! Odwiedź i mnie czasem :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Już we wpisie z sesji dla Remingtona zastanawiałam się skąd znam tą twarz (tak bardzo się zmieniłaś!. Moja ulubiona postać z Tancerzy <3 I baaardzo podobała mi się Twoja rola w reklamie Panadol Femina. Jak miło się czyta włosową historię ulubionej aktorki :D Odnosząc się do wpisu, to w każdej fryzurce jest Ci do twarzy, ale uważam, że teraz jest Ci najładniej, no a poza tym, to pięknie się teraz włosy prezentują.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja Tancerzy oglądałam tylko dla tej pani (serial mi się średnio podobał), w każdej scenie wypatrywałam różowej grzywki i planowałam zrobić sobie za parę lat dokładnie taki sam koci tatuaż <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczne te trzecie zdjęcie od końca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy zdjęcie z koleżanką i szalikiem robionym na drutach nie pochodzi z sesji do Victora Juniora?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, czy tylko ja to zauważyłam. :D

      Usuń
  19. Pal licho włosy. Ja bym się za taką figurę dała pokroić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cialem jak z wlosami. Silownia, bieganie, rower czy co tam czlowiek lubi i zdrowa, dobrze zbilansowana dieta aaa i cierpliwosc. Da sie. naprawde

      A wlosy sliczne. Zazdroszcze farbowania henna. Moje jej nie chwytaja. Robilam wszystko jak bylo napisane, ani siwiaki nie daly rady ani reszta wlosow. Zostaje wiec zwykla farba.

      Usuń
    2. Z ciałem jest jak z włosami. Można wycisnąć to, co najlepsze z tego, co dała natura. Ale żadne ćwiczenia nie zapewnią, przykładowo, ogromnego biustu przy szczupłej sylwetce, albo krągłych bioder przy wąziutkiej talii, albo nie wydłużą nóg o 20cm. ;) Tak maski i oleje nie sprawią, że nagle włosów pojawi się na głowie dużo więcej i staną się niskoporowatą taflą. :P

      Usuń
    3. A no właśnie, biegam, ćwiczę, cierpliwości mam ponad miarę, a biust malutki i nogi krzywe. Dlatego zazdroszczę i podziwiam, bo bohaterka ma pełen pakiet - twarz, włosy, figura, a do tego talent.

      Usuń
  20. Troszkę nie na temat, ale ile masz cm wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudne loki, ale dziewczyna przepiękna :) Nie oglądam TV, więc znikąd niestety nie kojarzę, ale twarz przemiła do oglądania!

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurde, już po prostu nie chciało mi się czytać jak poszło o fryzjerstwo... Już nie mam ochoty nawet komentować, prawie każdy problem włosowy to problem niedobrego, niedouczonego, zachłannego fryzjera :( tak! Jak się chodzi za przeproszeniem do gównianego "salonu" (tak pewnie za rogiem, przy spożywczaku), do fryzjera bez odpowiednich szkoleń to się ma tak jak ma, to nie powód by taką naklejkę innym fryzjerom dawać, których fryzjerstwo to pasja i się starają. No ale nie! :)

    Dżizas maj fukin gad. I'm out.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyluzuj trochę, bo głupoty piszesz i przesadzasz. Idź się lepiej głodującymi dziećmi poprzejmować, bo nieprzyjemnie się takie komentarze czyta.
      Poza tym prawie każda kobieta ma jakieś niemiłe doświadczenia z fryzjerami, a nie każdego stać na najdroższe salony.
      I'm out too, kiedy widzę takie przemądrzałe komentarze.

      Usuń
    2. A ja chodzę do tanich i dobrych fryzjerów :) I wiesz co? Nie zawiodłam się. Zazwyczaj mnie i tak Mąż obcina ale co parę miesięcy idę do osiedlowej fryzjerki i za 15 złotych koryguje ewentualne błędy i robi fajna asymetrię. Z kolei u dwóch innych fryzjerek trzeba się umawiać bo mają ciągle chętnych a stawka ta sama.... Miałam tez możliwość odwiedzenia salonu gdzie cięcie kosztowało powyżej 100 złotych. Fryzjerka nie słuchała mnie i miałam fryzurę jak paź... nie muszę mówić jak idiotycznie wyglądałam ;)

      Usuń
    3. W renomowanych salonach możesz znaleźć fryzjerów, którzy poza szkoleniami i kursami/ szkołą fryzjerską nic nie wiedzą i nic nie potrafią, tylko to, co im do głowy wtłoczono, a w niejednym salonie osiedlowym będzie fryzjerka z prawdziwego zdarzenia. Wiem, jak wygląda często praca w tym "renomowanych salonach" i wg mnie o NIEBO lepiej jest mieć swój własny salon, choćby i mały i skromny. Oczywiście, to generalizowanie, ale ogólnie rzecz biorąc, praca dla sieciówek jest imho koszmarna, a nie każdy ma predyspozycje i chęci by być asystentem znanego stylisty włosów lub sam się nic stać. Znam fryzjerki, które lubią swoją pracę, wykonują ją naprawdę dobrze, stale się douczają, ale cenią sobie komfort psychiczny płynący z pracy na własny rachunek.

      Usuń
    4. czytanie ze zrozumieniem to wazna sprawa.

      a co do fryzjerow. Bylam w Polsce i chcialam sobie podciac koncowki. Poszlam wiec do nwoego salonu fryzjerskiego, gdzie wszedzie jakies certyfikaty Loreala wisialy. I mowie do pana fryzjera, ze chcialabym pozbyc sie ok 4 cm wlosow, bez cieniowania i prosto i co zrobil fryzjer? A no wyciagnal prostownice, by mi wlosy wyprostowac i je wtedy skrocic. poszlam tam, gdzie mama chodzi. bylam zadowolona.

      Usuń
    5. W sumie to raz tylko byłam niezadowolona z fryzjera w życiu, a i tak jak poszłam do domu ułożyłam po swojemu to jakoś to wyglądało. Zależy kto jak umie wytłumaczyć czego oczekuje. Zazwyczaj strzygłam się w osiedlowym saloniku za 15 zł, gdzie większość dziewczyn to praktykantki i zawsze było dobrze.

      Usuń
    6. NIe chciałam podawać nazwy ale w centrach handlowych jest tylko kilka salonów (raczej sieciówek) do których w tamtych czasach chodziło się jako tych bardziej ekskluzywnych (lata jakoś koło 2001) a osoby tam pracujące jednak powinny się na rzeczy znać. Natomiast wydaje mi się że z włosami kręconym i jest jak z tatuażami... w tamtych czasach nie wiele osób wiedziało jak się do nich zabrać i z czym to się je ;-)
      Ania M.

      Usuń
  23. Przepiękne włosy i prześliczna autorka historii :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Haha, lubie takie zbiegi okoliczności :D Telewizję oglądam średno raz na rok, aktorów nie znam żadnych, o śmierci Leppera dowiedziałam się kilka miesięcy po fakcie - zdecydowanie mało wiem, co się dzieje w telewizyjnym świecie :D Ale chyba wczoraj, czy dziś nawet..? będąc w domu (gdzie jest telewizor :D ), przypadkiem leciał Klan i scena w kuchni i moja mam zwróciła uwagę właśnie na kuchnię (zamierza robić remont, więc przy każdej okazji zwraca uwagę na kuchnie :D ) i się mnie pyta czy mi sie podoba, a ja mówię, ze "a tam kuchnia, patrz jakie włosy ma, takie długie, czarne, fale...." no i stałam i z zachwytem patrzyłam na włosy Ramony <3
    Moje marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Przecudne loczki ^^
    Z moich fal nie da się takich loczków wykręcić na stałe niestety ale nadal będę próbować :D
    Trzymam kciuki za regularność we wszystkich włosowych przygodach ;)
    Przy okazji pragnę poinformować, że założyłam bloga, liczę na odrobinę wsparcia i odwiedzenie od czasu do czasu :) Przyznam, że będę wdzięczna :)
    http://pofalowanehistorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. W filmie "Listy do M." postać grana przez Anię miała dredy i zastanawiałam się czy były prawdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczeście były doczepiane przed każdym dniem zdjęciowym :-)
      Ania M.

      Usuń
  27. Kogo grasz w klanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ramonę, dziewczynę Jaśka Rafalskiego
      Ania M.

      Usuń
    2. Widzialam kawalek dzisiejszego odcinka. Scena seksu w bluzce z dlugim rekawem-bezcenna :D szkoda ze chowaja tatuaz bo naprawde ladny, ale rozumiem, klan to taka druga plebania, serial dla grzecznych ludzi i nie chca ich gorszyc chyba ;)

      Usuń
  28. Piękne włosy i piękna właścicielka :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Masz piękne włosy. Ja mogę tylko pomarzyć o takiej gęstości. Jak czytałam początek mwh to właśni myślałam że jesteś podobna do tej dziewczyny z tancerzy 😊 masz fajna urodę, taką dziewczęcą.

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna zmiana i piękna właścicielka włosów. Ja też walczę o piękniejsze włosy już od około 2-3 lat jednak miewają czasem raz lepsze raz gorsze okresy. Życzę Ci wytrwałości dalszej bo dla takich efektów warto :* !

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękne włosy i piękna dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestes moja wlosowa siostra! :-)) kreconowlosa pozdrawia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Włosy piękne , ale powiem szczerze że tatuaż do tak subtelnej osoby nie pasuje zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, jak kto lubi. niby delikatna ale zadziorna.
      b ladna dziewczyna.

      Usuń
  34. Jeju, jaka Ty jesteś piękna... *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. Zazdroszczę nie tylko włosów, ale także figury! wow !

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie sądziłabym, że ta dziewczyna jest włosomaniaczką:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oglądałam pare razy klan i właśnie zastanawiałam się, czy dbasz o nie jakoś szczególnie, czy takie po prostu masz :) Jesteś śliczną dziewczyną ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Aaaa widziałam Cię w "Na dobre i na złe" niestety włosy nie były pokazane (bandaż) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaaa, to "ta od szachów" ? :-)

      Usuń
  39. Hej Anwen, a co bys powiedziala na kuracje wewnetrzna swieza kurkuma?
    http://mrs-hossain.blogspot.de/2015/02/swieza-kurkuma-co-i-jak.html
    U mnie sprawdza sie GENIALNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  40. 'Klan' oglądam tylko dla tych włosów:) a to zdjęcie portretowe jest przepiękne!, takie a'la lata 90-te:))

    OdpowiedzUsuń
  41. Taaa, ten perfekcjonizm bywa uciazliwy - wiem cos o tym ;) Piekna Kobieta, przepiekne wlosy, ktore faktycznie niemalo przeszly ;) Super, ze trafilas na odpowiedniego fryzjera, ktory utwierdzil Cie w przekonaniu, co do tendencji Twoich wlosow do skretu :) Obecnie prezentuja sie zjawiskowo, tylko pozazdroscic :) Na ostatnim zdjeciu z Anwen, wygladacie, jak siostry ;)

    Od wczoraj zastanawiam sie skad u mnie taki natlok, zagadka rozwiazana ;) Bardzo dziekuje za niesamowite wyroznienie :)! Musze w takim razie wyprobowac olejek Yves Rocher, a od siebie szczerze polecam Ci jedwabista maske odzywcza tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek kocham, choć teraz mam tyle różnych że potrafię na miesiąc lub dwa o tym z Yves Roche zapomnieć, ale nigdy mnie jeszcze nie zawiódł i jeżeli wiem że mam wyglądać pięknie i nie mieć niespodzianki gdy wyschną włosy używam tego olejku. Maske musze wypróbować, cięzko mi znaleźć jakąś która na dłużej mi się sprawdzi, na razie wygrywa biovax :)
      I dziękuje za patenty z nakładaniem oleju na glutek lniany!

      Usuń
  42. Hej, mam pytanie, zastanawiam się czy za pomocą cytryny i/lub rumianku udałoby mi się uzyskać efekt ombre (mam włosy blond, raczej coś pomiędzy jasnym a ciemnym)?Oczywiście wiem, że efekt będzie dużo mniej widoczny niż za pomocą rozjaśniacza, ale ciekawa jestem na ile byłabym w stanie rozjaśnić sobie włosy cytryną i rumiankiem.Ważne jest dla mnie też to czy nie będzie wyraźnej różnicy, tzw.paska pomiędzy rozjaśnianymi włosami, a naturalnymi, bo tego zdecydowanie bym nie chciała, chodzi mi o przejście jak w ombre.Czy któraś z Was robiła coś podobnego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja próbowałam:) robiłam sobie na koniecmycia włosów płukankę z rumianku. ale starałam się moczyć tylko końce włosów, po miesiącu widać było efekty. kolor wyszedł mi złocisty:) a naturalne włosy mam mocno ciemno brązowe:)

      Usuń
  43. Ta różowa grzywka to dopiero mocny akcent :D
    Przepiękna bohaterka MWH i przepiękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  44. Piękne włosy, uwielbiam takie grube, błyszczące i naturalne loki.

    OdpowiedzUsuń
  45. Przepiękne włosy pięknej kobiety! Bardzo inspirująca historia dla "kręconowłosych". Sama do nich należę i często słyszę: jakie piękne loki! Ale żeby takie były, trzeba się trochę napracować ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Hehe, dzięki Anwen za fajne rady odnośnie włosów. Na szczęście ja i moje koleżanki jesteśmy znacznie młodsze i ładniejsze (i z twarzy i figury) od Ciebie, ale dzięki Tobie mamy też piękniejsze włosy i w ogóle myślę, że możemy mieć fajniejsze życie od Twojego:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie, ale kiedyś będziecie starsze. I co wtedy?

      Usuń
    2. proszę bardzo ;) i polecam się na przyszłość :D

      a przy okazji dziękuję za poprawienie mi humoru :))

      Usuń
    3. Chyba pogorszenie- jakby cie to nie ruszylo to bys nie odpisala na taki komentarz.
      M.

      Usuń
    4. Odpisałam, bo mnie rozbawił :)

      Usuń
    5. proponuję żebyscie się pokazały ... może teraz my, dzięki Wam i Waszym radom, staniemy się ładniejsze? :D

      A tak BTW ile macie lat? bo poziom komentarza wskazywałby że w mózgach sianko a wiek rzeczywiście dziecinny:D

      Usuń
  47. Aniu M. Jakbym czytała o sobie! Wprawdzie baletnicą nie jestem :) ale aureolki i "koperniki" znam aż za dobrze. Nawet jeden taki "Kopernik" był wystylizowany na ślub mojej Mamy, kolejny na studniówkę i po każdym takim przyjściu od fryzjera, rozczarowana po prostu wkładałam głowę pod kran. Tak czytam Twój wpis i kilka artykułów Ani, spisuję kosmetyki, które w przyszłości warto przetestować i przyznam, że od nadmiaru informacji już mam delikatny mętlik. Mam jednak nadzieję, że uda mi się jakoś uporządkować te Wasze cenne wskazówki i będę mogła za jakiś czas takze pochwalić się bujną czupryną loków (bo na razie wygląda ona słabo). Najbardziej przeraża mnie chyba to oczyszczanie włosów... Jak na razie nie wyobrażam sobie zycia bez pianki na kręconych włosach a tu taki detoks ma być. No nic... tyle obaw, czytam dalej bloga Anwen :) Pozdrawiam Magda :)
    P.S. Raz mi przyszedł do głowy pomysł nakręcenia papilotów na moje kręcone włosy z nadzieją, że będę miała piękne regularne loki :) Efekt możecie sobie wyobraziź, z włosów do ramion zrobiła mi się fryzura na 3 cm od głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jejku, widziałam ją gdzieś ostatnio na zdjęciach i w filmie no i bardzo podobały mi się jej włosy! ale w życiu bym nie pomyślałam, że to takie loki naturalne, bo wszędzie widziałam jak były prostowanie chyba. Świetne zdjęcie z różową grzywką! Jejku, sama bym chciała być posiadaczką takiej. Ale moją włosy są w opłakanym stanie... Chcę zapuścić i długo ich nie ścinałam...

    OdpowiedzUsuń
  49. Uwielbiam artystyczne dusze :) Mam również kręcone, ciemnobrązowe włosy, które trzeba pokochać takimi, jakie są. Choć nie jestem włosomaniaczką to od lat wyznaję zasadę, że połowa sukcesu to im nie szkodzić, a potem bardzo delikatnie pomagać pielęgnacją. Z olejkami pokochłam się w zeszłym roku, ale zalety jedwabiu na włosach nie są mi obce już od kilku lat. Włosy lubią biotynę :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Bohaterki tej historii,gratuluję przemiany,i życzę wszystkiego dobrego w życiu zawodowym.

    OdpowiedzUsuń
  51. Tancerzy nie widziałam. Po postach wnioskuję, że o jakiś serial się rozchodzi. Nie oglądam telewizji od wielu lat, więc nic w tym dziwnego, że nie kojarzę. Także nazwisko Ani jako tancerki czy aktorki nic mi nie mówi.

    Ale poznaję jedno zdjęcie z przedstawionych, to we fryzurze, której Ania tak bardzo nie znosi i którą fryzjerka ją ponoć skrzywdziła. I nie czytałam wszystkich postów, więc nie wiem, czy tylko ja poznaję to zdjęcie, ale czy to nie Victor Junior z Anią, która kochała dziergać i szyć maskotki? ;)

    Niespecjalnie inspirują mnie postaci popkultury, seriali, turniei telewizyjnych, ale Ania była dziewczynką, która jako jedna z wielu postaci pokazanych w tej gazecie, inspirowały inne dzieciaki do tego, by odnajdywały swoje pasje, niejednokrotnie w tamtym czasie mocno niepopularne. Większość dzieci pokazywanych w Juniorze pochodziło z Warszawy lub innych większych ośrodków miejskich, więc miały do dyspozycji wiele możliwości oraz rodziców, którzy chętnie je wspierali w odnajdywaniu własnych powołań, zainteresowań, w ich rozwijaniu, a także w takich fanaberiach jak "pokażę się w gazecie", ale dzięki "fanaberii" były zalążkiem inspiracji dla tych dzieciaków, które miały tylko o tyle szczęścia, że mama była na tyle mądra, by zamiast Bravo kupić dziecku gazetę przeznaczoną dla rozwijającego się młodego człowieka.

    I za te dziecięce pasje, którymi lubiłaś się dzielić, za to szycie zwierzaków z polaru, bardzo Ci Aniu dziękuję. Tobie i wielu innym, którzy zdecydowali się pokazać.

    OdpowiedzUsuń