Moja włosowa historia - Natalia

Dziś jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie włosowych historii. Natalia już dawno temu obiecała, że kiedyś mi ją prześle, ale niestety wciąż twierdziła, że to jeszcze nie jest dobry moment. Czekała aż jej włosy będą w tak dobrej kondycji, że będzie z nich naprawdę zadowolona. Jak zobaczycie na końcu historii jej włosy obecnie rzeczywiście prezentują się pięknie! a my możemy zobaczyć ich pełną przemianę.





Lata 2005-2010

W czasach licealnych moje włosy były gęste, długie i zdrowe, a ja czułam się jak szara myszka - wszystkie koleżanki miały na swoich włosach całą gamę modnych odcieni, a ja pospolity średni blond. Mimo próśb rodziców uparłam się, aby poddać się panującej wówczas modzie. Najpierw drastycznie wycieniowałam swoje włosy, później zrobiłam na nich jasne pasemka, a następnie przefarbowałam całe na brązowo.


Kolor bardzo szybko się wypłukiwał, więc po pewnym czasie postanowiłam znów wrócić do blondu za pomocą pasemek. Najpierw wykonywałam je u fryzjera, później stwierdziłam, że poradzę sobie sama w domu…
 
 
W 2007 roku doprowadziłam swoje włosy do okropnego stanu, później, gdy już odzyskałam całkowicie blond ich stan się nieco poprawił, ale tylko wizualnie. Być może przedstawione przeze mnie zdjęcia tego nie odzwierciedlają, ale włosy były wtedy bardzo zniszczone i ekstremalnie porowate:
 
 
→ bardzo suche, miejscami wręcz odbarwione z przesuszenia,
→ matowe,
→ osłabione (postrzępione i zmiażdżone) cieniowaniem,
→ sztywne i szorstkie,
→ oklapnięte u nasady,
→ przetłuszczające się (musiałam myć je codziennie),
→ zbijające się w strąki,
→ mocno puszące się,
→ elektryzujące się,
→ zniszczone rozjaśnianiem i wysoką temperaturą (suszenie, prostowanie, kręcenie),
→ bardzo, bardzo łamliwe i rozdwajające się; wielokrotnie końcówki były jednocześnie ułamane i rozdwojone,
→ niesamowicie plączące się (zaraz po rozczesaniu nie byłam w stanie sunąć po włosach dłonią),
→ po wysuszeniu suszarką były suche jak wiór,
→ po suszeniu naturalnym przez ok. 5 następnych godzin były mocno spuszone,
→ rosły w tempie ok. 1 cm na miesiąc - szybciej niszczyły się niż rosły, więc trudno mi je było zapuścić.


Moimi ulubionymi kosmetykami była seria kosmetyków Dove Intense Repair i już wtedy olejowałam i kremowałam włosy, mimo że nie wiedziałam, że takie zabiegi są bardzo popularne. :) Niestety nie robiłam tego systematycznie, a krem i olej trzymałam na włosach tylko kilka minut. Nosiłam najczęściej rozpuszczone włosy (również spałam w rozpuszczonych), nie zwracałam uwagi na uszkodzenia mechaniczne, prostowałam i suszyłam włosy po każdym myciu (szczególnie przednie kosmyki).


Rok 2011

W 2011 roku postanowiłam poprawić stan swoich włosów i trafiłam między innymi na wizaż, a potem na bloga Anwen. Wtedy obiecałam sobie, że wystąpię w jednym z odcinków MWH i dziś spełniam to marzenie. :)) Niestety wówczas w Internecie informacje na temat pielęgnacji bardzo zniszczonych blond włosów były praktycznie niedostępne i niemal wszystko musiałam odkrywać sama. Zamiast skupić się od razu na pielęgnacji, na początku 2011 roku diametralnie skróciłam swoje włosy, z długości do talii do długości do ramion. Myślałam, że gdy pozbędę się zniszczonych warstw, włosy zaczną radzić sobie same. Jak można się domyśleć, nie przyniosło to żadnej poprawy - włosy nadal były suche, sztywne i szybko się niszczyły. Najbardziej osłabiona była wierzchnia warstwa, włosy okalające twarz i wyrastające w okolicach karku, czyli te partie, które były najbardziej narażone na otarcia i inne czynniki niszczące. Przestałam stylizować włosy i eksperymentowałam z pielęgnacją, ale chaotyczne podejście do pielęgnacji przez długi czas nie przynosiło żadnej poprawy.
 
 
Rok 2012

Dopiero pod koniec 2011 roku powoli odkrywałam wyższość pielęgnacji bogatej w oleje i stan włosów zaczął się ekspresowo poprawiać. Niestety końce włosów cały czas były nadwrażliwe ze względu na częste prostowanie w poprzednich latach, a także farbowanie i nieodpowiednią pielęgnację.
 
 
Włosy nadal były skłonne do przesuszania i przeproteinowania, a końcówki bardzo szybko się niszczyły, dlatego musiałam je bardzo często podcinać. Przednie kosmyki były dodatkowo szorstkie, jaśniejsze i niszczyły się najszybciej. Jedynym plusem tak wysokiego stopnia porowatości i uwrażliwienia była możliwość operowania objętością włosów - wystarczyło dodać do pielęgnacji trochę protein, aby włosy zyskały dużo większą objętość.
 
 
Rok 2013

W 2013 roku włosy przestały się niszczyć, ale nadal były wrażliwe na proteiny, wysoką temperaturę i musiałam je często podcinać. Odkryłam chelatowanie i systematyczne olejowanie w połączeniu z maską, dlatego ich stan cały czas się poprawiał. Potem zdecydowałam się odstawić rozjaśnianie, a razem z farbą opuściły mnie częste bad hair days :) Mimo że struktura włosów była nadal porowata, włosy z miesiąca na miesiąc stawały się coraz mniej uwrażliwione, gładsze i sprężyste.
 
  
Rok 2014
Obecnie moje włosy są w tak dobrej kondycji, że nie muszę ich często podcinać (w tym roku podcinałam je w kwietniu i we wrześniu). :) W 2014 roku osiągnęły najlepszą kondycję w historii, a uciążliwa porowatość i uwrażliwienie z miesiąca na miesiąc spadają.
 
 
 
Obecnie moje włosy są:
→ śliskie (związanie ich jest coraz trudniejsze - zsuwają się z nich wszystkie gumki i spinki),
→ uniesione u nasady,
→ ograniczyłam przetłuszczanie włosów i mogę myć je co 3-4 dni,
→ puszą się tylko wtedy, gdy jest bardzo ciepło i wilgotno,
→ w ogóle się nie elektryzują,
→ nie łamią się i nie rozdwajają,
→ błyszczą,
→ są nawilżone, gładkie i miękkie,
→ umiarkowanie się plączą (właściwie tylko wtedy, gdy są obciążone),
→ okazjonalne suszenie gorącym nawiewem suszarki czy prostowanie nie wpływa destrukcyjnie na ich stan,
→ proteiny wielkocząsteczkowe (np. żelatyna) działają na moje włosy teraz bardziej filmotwórczo niż wysuszająco, nawet na rozjaśniane partie (wcześniej np. po laminowaniu na mojej głowie było klasyczne siano),
→ nadal po dłuższym czasie od rozpuszczenia zbijają się w strąki,
→ ze względu na obniżoną porowatość, mają dużo mniejszą objętość niż jeszcze 2 lata temu,
→ są dość gęste, ale niestety pojedynczy włos jest bardzo cienki :(
→ mam dużo baby hair :)
→ nadal rosną wolno, ale w związku z tym że ich kondycja jest bardzo dobra, a długość satysfakcjonująca, przestało mi to przeszkadzać,
→ tuż po wysuszeniu naturalnym bądź suszarką nie są już suche, sztywne i spuszone, a gotowe do wyjścia :)
→ farbowane warstwy włosów nadal mają porowatą strukturę, ale udało mi się o nie zadbać do tego stopnia, że nie sprawiają mi już żadnych większych problemów, typowych dla włosów o wysokiej porowatości. 


Punkty zwrotne w mojej walce o zdrowe włosy:


→ Odstawienie rozjaśniacza.
 Wprowadzenie pozytywnych nawyków, np. mycie letnią wodą, delikatne mycie, suszenie chłodnym lub ewentualnie letnim nawiewem, delikatne osuszanie włosów, delikatne rozczesywanie itp.
 Wprowadzenie pielęgnacji bogatej w oleje i składniki filmotwórcze. → Chelatowanie.
 Zrównoważona pielęgnacja, czyli umiarkowana liczba kosmetyków używana w trakcie jednego mycia. W 100% wystarcza mi szampon i maska, ewentualnie w umiarkowanej ilości olej, wcierka i serum silikonowe na końcówki.
 Ochrona włosów przed zniszczeniami, m.in. związywanie włosów na noc czy podczas wietrznej pogody.
 Rezygnacja z cieniowania. Odkąd obcinam włosy na prosto, końcówki są zdrowe i mocne, a włosy się na co dzień nie puszą i szybko nie niszczą.
 
 
Przykładowi ulubieńcy:
→ Olej: arganowy
 Odżywki: Garnier Awokado i Karite, Gliss Kur Oil Nutritive
 Maski: Biovax do włosów suchych i zniszczonych, Biovax z proteinami mlecznymi, czarna maska marokańska Planeta Organica, Love2mix Ogranic z efektem laminowania, Bioetika Crema di Essenza I
 Szampony: obecnie najlepiej sprawdzają się szampony typowo oczyszczające, bez dodatku olejów i substancji filmotwórczych (np. Eva Natura Style), natomiast z łagodniejszych szampony Seboradin
 Szczotki: z włosia dzika do rozczesywania, do wygładzania Tangle Teezer.

W końcu jestem zadowolona ze swoich włosów i tego również Wam życzę! :)
Udostępnij

118 komentarze:

  1. Jedne z najulubieńszych moich włosów w całym Internecie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam włosy Natalii, są moją największą inspiracją :) Mam nadzieję, że moje blond kłaczki też kiedyś będą tak pięknie wyglądać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki temu wpisowi zaczynam wierzyć że jest ratunek na moje katastrofalne włosy.
    CUDOWNA PRZEMIANA <3 zazdroszczę.
    Powoli sama wezmę się do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serio ludzie?? Blond hair care jeszcze u anwen musi sie lansowac wtf?! Tak jakby nikt nie znal jej przemiany..... W szczegolnosci jesli idzie o wlosomaniaczki. I nawet nie ma jakis nowych czy wczesniej niewidzianych zdjec. Doceniam przemiane, ale bez przesady.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady z hejtowaniem, chyba żadnej wielkiej krzywdy ten wpis nikomu nie robi ;) A nie wszyscy znają jej przemianę, bo na przykład ja za blogiem BHC nie przepadam, nigdy nie wczytywałam się w stare posty i z dużą przyjemnością zobaczyłam dziś jednym poście całą długą drogę w pigułce :)

      Usuń
    2. Rzeczywiście, bez przesady. Nie każdy ma za sobą lata śledzenia historii cudzych włosów w internecie. Ja interesuję się świadomą pielęgnacją od bardzo niedawna, właściwie od dwóch miesięcy i dla mnie informacje zawarte w tym wpisie są bardzo przydatne.

      Usuń
    3. Dokładnie, też uważam, że słowo "lansowanie się" jest tu adekwatne. Naprawdę podziwiam włosową przemianę Natalii i otwarcie przyznaję się, że taaaak zazdroszczę jej włosów, bo moim naprawdę do nich daleko ;) ale kiedy na jej blogu co chwilę widziałam stwierdzenia typu "moje włosy nie są jeszcze idealne" czy "och, moje włosy tak bardzo zbijają się w strąki", po których następowały zdjęcia jej idealnych, pięknych włosów, to po prostu przestałam go odwiedzać.

      Usuń
    4. @ up
      No cóż, ktoś, kto ma do zrzucenia 50 kg nie zrozumie tego, kto chce zrzucić zaledwie 5 :P

      Usuń
    5. Może i tak, ale dla mnie podejście Natalii jest dokładnie tym samym, co szkolne podejście typu "o Boże, nic się nie uczyłam, dostanę jedynkę ze sprawdzianu", po czym dostawanie z niego piątki. ;) Taka trochę prowokacja do pisania jej pod podstami "co ty gadasz, masz takie piękne włosy". Rozumiem, że może nie byc w 100% z nich zadowolona, ale pisanie przy każdej możliwej okazji jakie to one jeszcze nie są idealne, na dłuższą metę jest nieco irytujące.

      Usuń
    6. Ależ niech się lansuje :) jesień tego roku to dobry czas na to ;) i z dobrym skutkiem jak widać, bo włosy są godne pozazdroszczenia. Nieczęsto śledzę włosowe poczynania na BHC, tak zrywami na nie trafiam, czasami skomentuję, pochwalę, bo dobrą robotę robi na swoim blogu.
      Idealny - dla każdego znaczy coś innego, jest relatywne. Na zdjeciach naprawdę może nie być widać tych rzeczy, które się uważa za mankamenty. I jak szczegółowo opisała caly proces dochodzenia do perfekcyjnych włosów, przejrzyście. Zadowolona jest to i nam jej historia pomoże się zmobilizować.
      Peonia

      Usuń
    7. "ale kiedy na jej blogu co chwilę widziałam stwierdzenia typu "moje włosy nie są jeszcze idealne" czy "och, moje włosy tak bardzo zbijają się w strąki", po których następowały zdjęcia jej idealnych, pięknych włosów, to po prostu przestałam go odwiedzać."

      Bo to są blogi włosomaniaczek, dla których nie ma włosów idealnych :). Ja też się czasem uśmiechnę, jak przeczytam o prześwitach Anwen :). W tej zabawie nie o to chodzi, aby złapać króliczka... to jest trochę jak sport.

      Bloga BHC znam, ale nie widziałam wszystkich zdjęć ani całej historii, toteż z ciekawością przeczytałam. A włosy piękne, chociaż najbardziej mi się podobały krótsze i takie trochę w nieładzie :).

      Usuń
    8. BHC obecnie zaprzecza wszystkiemu co sama na własnym blogu pisała 2-3 lata temu..
      Teraz jej już nie szkodzą prostownice i kosmetyki profesjonalne(zwłaszcza te od sponsorów ;))

      Moim zdaniem straciła wiarygodność przesadną ilością współprac i stosunkiem do odwiedzających jej bloga osób.. jest arogancka i nie przyjemna.. źle znosi krytykę, robi spotkania z "fankami" ale tylko dla wybranych.. A przecież to czym się zajmuje tylko włosy.. jednym się podobają innym nie... Trzeba mieć dystans.
      Dla mnie włosowym guru pozostanie Anwen... pozdrawiam i tak trzymać :D

      Usuń
    9. Słuchajcie, gdyby pisała:moje włosy są boskie- to dopiero bylby hejt. Czesto Natalia jest krytykowana na bhc, za to, że gdzieś wspomni, że ma np. Grube włosy (taki przykład) i od razu jest hejt, hejt i jeszcze raz hejt. Nie potrafię teraz podac przykładu, ale to b. częste zachowanie.
      Pozdrawiam, Klaudia

      Usuń
    10. Cześć wszystkim, chciałam tylko podziękować za dzisiejszą MWH..jedna z najlepszych moim zdaniem tutaj i baaardzo motywujaca..
      Ps. Nie kazdy kto tu zagląda zna całą włosową blogosferę☺

      Usuń
    11. Ja np. nie znałam.
      Jestem pod bardzo dużym wrażeniem i cieszę się, że ta MWH ukazała się na blogu Anwen.

      Usuń
    12. Cytat "Może i tak, ale dla mnie podejście Natalii jest dokładnie tym samym, co szkolne podejście typu "o Boże, nic się nie uczyłam, dostanę jedynkę ze sprawdzianu", po czym dostawanie z niego piątki. ;)

      ja powiem tak ten kto mowi ze nic nie umie a potem dostaje piątki to jest ktoś kto wie czego nie wie i to go przeraża

      Usuń
    13. Tak, albo ten, kto liczy na pochwały i zaprzeczanie nieprawdziwym rzeczom, które mówi na swój temat, żeby podwyższyc sobie samoocenę. ;)

      Usuń
    14. Nie obrażając BHC, myślę, że naprawdę była spoko dopóki co 2 jej wpis nie opisywał kolejnej akcji, do której została zaproszona. To się robi wkurzające i powinna wziąć to pod uwagę. Wiem, że jej blog jest z założenia głównie dla niej ( o czym sama nieraz wspominała ), ale ona chyba nie rozumie, że tak popularny blog to przede wszystkim centrum wiedzy dla włosomaniaczek, i cóż, mało którą stać na te sponsorowane jej zabiegi ( a teraz jest głównie o nich). Za dużo tych współprac, staje się przez to niewiarygodna.
      Poza tym naprawdę irytuje mnie to jej odradzanie, a czasami wręcz zabranianie ( tak to brzmi ) np. cieniowania. Doświadczona włosomaniaczka wie, że takie dobre dla włosów to to nie jest, ale że nie trzeba z wszystkiego rezygnować ale początkująca, która mało jeszcze o tym wie, od razu z tego zrezygnuje, mimo, że w takich włosach jej dobrze. Nie wiem, czy to tylko ja mam z tym problem, czy ktoś inny też, ale myślę, że jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z włosomaniactwem powinien skupić się na czytaniu Anwen, bo ma do tego o wiele zdrowsze podejście.

      Usuń
    15. Szczerze mówiąc byłam nieprzyjemnie zaskoczona widząc tutaj MHW Natalii. Według mnie jest to zbyteczne lansowanie się na łamach kolejnego bloga.
      Po co opisywać znów tą samą historię, dodawać jeszcze więcej swoich zdjęć?
      Lubię MHW zwykłych, przeciętnych dziewczyn, których przemiany są mi bliższe i z którymi w pewnym stopniu się utożsamiam.
      BHC coraz bardziej przypomina mi jeden z tych na siłę "pozytywnych", słodkich blogów lifestylowych na którym w dodatku coraz częściej pojawiają się współprace, drogie gadżety oraz sponsorowane zabiegi. To robi się zwyczajnie niestrawne.

      Usuń
    16. Ale hejt poleciał... Podejrzewam, że większość osób, które piszą o zbyt dużej współpracy są zwyczajnie zazdrosne. Serio, jakby ktoś wam oferował wypróbowanie czegoś, co może mieć fajne efekty, za darmo, to byście nie skorzystały? A że to opisuje? To jest jej blog, nikt nie zmusza Was do czytania. To, że ktoś uważa, że dziewczyna ma idealne włosy, to nie znaczy, że ona sama tak uważa. To ona ma swoje włosy na co dzień, więc ona wie najlepiej co i jak.

      Usuń
    17. nie jestem zazdrosna, że ktoś oferuje jej zabiegi tylko ja nie chce o tym w kółko czutac!!!! Niestety nie daje od siebie nic oprócz krótkiej relacji ze spotkan z sponsorami i postów sponsorowanych, a mnie i moim włosom na nic to. Gdyby chociaż przeplatała coś od siebie z raz na jakiś czas reklamą ok, ale na bhc jest jak na reklamie w tvn 3/4 reklam 1/4 film.

      Usuń
  5. Trafiłam na bloga Natalii chyba w 2012 roku od tego czasu regularnie zachwycam się jej przepięknymi włosami. Najbardziej zazdroszczę jej gęstości i zdyscyplinowanych końcówek. Fajnie, że przestała farbować, no i że postanowiła sporządzić MWH! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje włosowe marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedne z piękniejszych włosów jakie widziałam w blogosferze, a progres na przełomie tych kilku lat jest po prostu niewiarygodny! Świetnie :) !

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne <3 Bardzo motywująca historia.

    OdpowiedzUsuń
  9. wooow. Piękne włosy :D I fajnie napisana historia.
    ugrysowa.

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko jakie przepiękne włosy!!!!!!!! Gratuluje serdecznie, ja sama moge o takich pomarzyc i wiem ze nigdy nie spelnie swojego marzenia... ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Przecudowne włosy! Mimo, że kompletnie nie mój typ to mogę patrzeć na nie godzinami :D na zdjęciu z sierpnia 2014 wymiatają!

    OdpowiedzUsuń
  12. Znalazłam mojego włosowego sobowtóra wyłączając kolor (mój to brąz) :) Mam pytanie - w jakiej fryzurze chodzisz na co dzień? I jeśli w rozpuszczonych to z przedziałkiem pośrodku? :P /K.

    OdpowiedzUsuń
  13. śliczne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny pomóżcie..
    mam nadczynność tarczycy i leczę się THYROZOLEM od 2 miesięcy. Fizycznie czuję się lepiej ale w przeciągu ostatniego miesiąca straciłam połowę włosów i dalej lecą jak szalone. Po myciu tyle ich wypada, że mam aż obolałą skórę głowy. Macie może jakieś sposoby żeby to zatrzymać???

    Doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to skutek uboczny. Jaka przyjmujesz dawke? Radze zmienic lek

      Usuń
    2. Kochana , wiem co czujesz. Ja leczę się od 2,5 roku na nadczynność tarczycy i również przyjmuję Thyrozol.Ja osobiście nie znam skutecznego sposobu na zatrzymanie wypadania . Najważniejsze to chyba mieć w normie wyniki tsh.U mnie to jest tak, że jak mam złe wyniki to leci bardzo dużo włosów a gdy wyniki mam w normie to włosów leci mniej , do tego staram się stosować porady zamieszczane na blogu Anwen . Nawet robię trzecie podejście do picia drożdży,dodatkowo od niedawna stosuję dietę bogatą w białko , wspomagam się również suplementami i tymczasowo jest ok . Pytałam się mojej endo o skuteczne sposoby na zahamowanie wypadania włosów ... powiedziała że nic nie można zrobić.Czytałam o wcierce do włosów "aplicort e" to mi odpowiedziała,że receptę wypisze mi dopiero po operacji.Doris nie załamuj się i poczytaj trochę w necie na ten temat , nadczynność tarczycy to jest bardzo męcząca choroba ale da się z tym żyć i wyglądać pięknie mimo wypadających włosów , wytrzeszczu oczu ,wahań wagi itd.Głowa do góry :) Pozdrawiam

      Usuń
    3. Raczej nie wiele bo brałam 10mg, ale poczułam się lepiej i zaczęłam strasznie tyć, więc lekarz zmniejszył mi dawkę o połowę, chociaż tsh dalej beznadziejne, no ale to się zmienia po czasie.
      Wiem, że to skutek tych lekarstw, ale chodzi mi o to czy są jakieś sposoby na to wypadanie, czy nie ma się na to wpływu w takiej sytuacji. Zastanawiam się czy loxon 5% coś zdziałał, czy mam siedzieć i czekać aż to minie? O ile wcześniej nie wyłysieję, bo w przeciągu 3 tygodni straciłam ponad 50% włosów... :/

      Usuń
    4. Czy przed przyjmowaniem tego leku również nadmiernie wypadały?

      Usuń
    5. Wypadały trochę bardziej niż normalnie, ale jakiejś tragedii nie było. Po tym co teraz przeżywam nigdy już nie będę marudziła, że mi włosy wypadają, a wszyscy którzy jęczą o jesiennej utracie włosów mnie denerwują. Zawsze miałam cieniutkie włosy, ale za to w dużej ilości, a teraz została cieniutka kitka. Nawet osoby, które widzą mnie w pracy, zauważają różnice z dnia na dzień.
      Od 3 lat próbuje zapuścić włosy i już doprowadziłam je do 63cm od czubka głowy, ale chyba będę musiała je ściąć, bo przy takiej ilości wygląda to żałośnie..

      Usuń
    6. Też mi wypadały baaardzo mocno podczas leczenia nadczynności, dlatego trafiłam na blogi włosomaniaczek, bo juz myślałam, że wyłysieję, z moich gęstych włosów została jakaś cienka kitka i zakola, prześwity, ale po wcierkach z jantaru, olejowaniu i tabletkach revalid pojawiło się mnóstwo młodych włosków, tak że wyglądam jakby miała mocno wycieniowane włosy, albo dosłownie-dwie długości. Od ponad półtora roku nie biorę tabletek, bo nadczynność ustąpiła samoistnie.

      Usuń
    7. Ja zmagam się z nadczynnością tarczycy od 5 lat, na doczepkę mam reumatoidalne zapalenie stawów i przyjmuję methotrexat oprócz thyrozolu - to lek, który również bardzo przyczynia się do wypadania włosów. Niestety, trzeba się przemęczyć. Thyrozol Ci pomoże, być może dojdzie do remisji choroby i wtedy będzie można powoli zejść z tego leku i włosy przestaną z tego powodu wypadać, czego z całego serca Ci życzę :)

      Tym, że TSH nie wraca tak szybko do normy, nie należy się przejmować. Ono się "blokuje" i na powrót do normalnego wyniku można czekać nawet przez pół roku po rozpoczęciu odpowiedniego leczenia. Najważniejsze są w tym momencie: opinia Twojego endo, wyniki ft3 i ft4 oraz Twoje samopoczucie :)

      Najbardziej pomogło mi unikanie mechanicznego wyrywania, ciągnięcia i osłabiania włosów. Nie noś kitek! Chyba, że używając naprawdę szerokich gumek albo Invisibobble. Spinki-żabki też pomagają. No i nie należy wiązać włosów ciasno. Aż skóra głowy mi cierpnie, jak o tym pomyślę, bo po każdym ciasnym kucyku czy koku na czubku głowy zauważałam utratę większej ilości włosów. Warto też zainwestować w szczotkę z naturalnego włosia, np. z dzika, która nie będzie tak ciągnąć i wyrywać włosów.
      Pomagają bardzo mi też wcierki na alkoholu, np. woda brzozowa, Seboradin z żen-szeniem czy, co może wydać się zabawne, Amol :) Używam tych wcierek cały czas, naprzemiennie z tymi bezalkoholowymi - np. miesiąc wody brzozowej, a potem miesiąc jantaru. Na początku choroby, czyli jakieś 4-5 lat temu, olejowałam 2 razy w miesiącu skalp olejem rycynowym, ale teraz wolę wcierki, bo dają lepsze rezultaty (przynajmniej u mnie) i są mniej kłopotliwe w stosowaniu :)
      Dodatkowo piję skrzypokrzywę przez 3 miesiące, zachowując potem przepisowy miesiąc przerwy, a potem znów wznawiam kurację. Drożdży nie daję rady pić, bo mam odruch wymiotny :(
      Wiem, że to wszystko jest kłopotliwe i męczące, ale gdybym przestała to wszystko stosować, to pewnie bym wyłysiała :) Prześwity i tak mam, zwłaszcza na skroniach, ale nie jest tak źle. Rzecz jasna Tobie może posłużyć inna pielęgnacja, musisz sama próbować, testować i dostosowywać produkty i zabiegi do potrzeb Twojej skóry głowy. Wiem, jak to choróbsko potrafi uprzykrzyć życie, dlatego trzymam kciuki i z całego serca życzę powrotu do zdrowia :)

      Usuń
    8. Już chwile nie zaglądałam pod ten komentarz i przestałam się trochę przejmować tymi włosami, bo stwierdziłam, że i tak nie mam na to wpływu, ale teraz przeczytałam twoją odpowiedz Natta i znowu się wystraszyłam.. :D też widzę, że po końskim ogonie zawsze wyjmuję garście włosów, zakola strasznie się pogłębiły i niewiele brakuje żeby zobaczyć obok nich prześwity. Już się tak strasznie tym nie stresuję jak na początku, bardziej przeraża mnie waga rosnąca w zastraszającym tempie, ale wypadanie dalej jest nieprzyjemne. Kupiłam sobie loxon 5, ale wolę najpierw skonsultować to z lekarzem, chociaż zaczyna mnie denerwować bo cały czas bada mi tylko tsh i jakąś morfologię, czy wapń, a na to co najważniejsze najwyraźniej szkoda mu kasy :/. no ale o włosach tu mowa. No i skłaniam sie ku loxonowi, bo drożdżami ostatnio się strułam i mam uraz. Pokrzywa natomiast nie działa u mnie w ogóle, może ewentualnie troszkę przyspiesza porost. Dzięki za rady i powodzenia z tsh :D
      Doris

      Usuń
    9. Ale to jak kupiłaś Loxon 5% bez konsultowania się z lekarzem, skoro (no, chyba że pamięć mnie myli) jest on na receptę?

      Usuń
    10. 5% jest na receptę, ale w zaprzyjaźnionych aptekach można go dostać "na słowo honoru"

      Usuń
    11. o_O

      W życiu nie skorzystałabym z apteki, w której mają takie podejście do przepisów. Zbieram żuchwę z podłogi.

      Usuń
  15. Zachwycające!, moim ideałem są jej włosy z stycznia/ października 2013.... Ach!...takie kiedyś mieć i do tego ścięte na dłuższego boba :) - ideał!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne włosy! I te idealne końcówki :) ślicznie wyglądają też na tym zdjęciu na huśtawce, lubię takie hollywoodzkie fale.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sposobów jest mnóstwo, wystarczy rozejrzeć sie po blogu!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. jedna z moich ulubionych blogerek włosowych :) śliczne włosy ! bardzo fajnie, że napisała MWH :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć Anwen :) przydałaby się MWH na temat kręconych włosów, na ich temat jest dosłownie kilka postów, a nie ukrywam że dziewczyny zmagające sie z zapuszczeniem loków potrzebują motywacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo było MWH z kręconymi włosami :p

      Usuń
  20. Może jestem dziwna, ale mnie najbardziej podobają się włosy z 2013 - pełne objętości, ładnie pofalowane i lekkie, co nie zmienia faktu, że teraz również są niesamowite. Chyba będę dążyć do takich całe życie ;d

    OdpowiedzUsuń
  21. Pamiętam, że zdjęcie zdjęcie z października 2013 było pierwszym z jej włosów, jakie widziałam. Dla mnie już wtedy były one idealne (i trochę później stały się jedną z motywacji do zadbania o swoje), więc nie muszę mówić, że teraz są jeszcze lepsze :)!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwsza myśl gdy zobaczyłam włosy w czerwonej kurtce "o ktoś ma takie same włosy jak Natalia z BHC" a to ona we własnej osobie. I super, bo motywacja tej historii chyba jest jedną z najwyższych z dotychczasowych historii, dobrze że dołączyła do listy na tym blogu. Przyjemnie jest poczytać w pigułce całą pielęgnację, caly proces przeistaczania się włosów w taką taflę jedwabiu. Ile to samozaparcia potrzeba i wnikania w potrzeby włosów, żeby móc w końcu powiedzieć, że zmieniły porowatość... ja też takie chcę :)
    Peonia

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam jej blog <3wlosy jak marzenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne włosy, sama bym takie chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. są przepiękne!

    w dodatku chyba dość podobny typ włosa do mojego. na pewno więc skorzystam z Twojej nauki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne włosy, nic tylko pozazdrościć :)

    Chętnie zobaczę MWH Anwen na blogu Natalii :)

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  27. Najpiękniejsze blond włosy blogosfery! <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Styczeń 2013- cudo! mimo, że jestem fanką długiej lśniącej i prostej tafli włosów, to włosy w tym wydaniu u Natalii bardzo mi sie podobają :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne-idealna gładkość i blask:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Naprawdę piękne włosy i ogromna przemiana ! :) Mam nadzieję, że uda mi się poprawić stan swoich włosów tak jak udało się Natalii. Jej historia uświadomiła mi, że lepiej ścinać włosy na prostu niż je cieniować - będę teraz dążyła do równiej długości włosów :)
    Anwen mam pytanie odnośnie kozieradki - przez jaki czas mogę stosować taką kurację (wcieram kozieradkę codziennie)? i ile czasu mam robić od niej przerwę ?
    - Ania

    OdpowiedzUsuń
  31. ANWEN podbijam prośbę o MWH z kręconymi włosami :)

    Pisałaś o włosach w czasie ciąży, czy mogłabyś napisać choć w dwóch zdaniach o czymś nt suplementacji diety po ciąży? (Oczywiście z punktu widzenia włosomaniaczki, co można brać na wzmocnienie włosów, nie chodzi o witaminy ogólnie na organizm po ciąży).

    Chodzi o to, czy wiesz, które suplementy lub witaminy można dodatkowo przyjmować po ciąży np w okresie karmienia piersią? Urodziłam córeczkę 5 miesięcy temu i wciąż karmię, niedawno włosy zaczęły wypadać, wiem, że musi tak być ale nie wiem przez jaki okres czasu wypadanie po ciąży jest normalne a po jakim czasie należy się już zaniepokoić? Jestem dopiero na początku mojej przygody z włosomaniactwem i moje włosy nie są w dobrej kondycji, wcześniej poza pielęgnacją przyjmowałam różne suplementy czy też witaminy ale po ciąży ograniczyłam się tylko do tabletek dla kobiet karmiących, ostatnio czytałam, że nawet w czasie karmienia piersią można przyjmować kapsułki ze skrzypem, ale czy tylko te? czy orientujesz się w tej kwestii? Jeśli już o tym pisałaś, to przepraszam za nieuwagę, być może przeoczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Zazdroszczę przemiany :) robi wrażenie ;)
    Zapraszam do siebie :*
    http://sposobnapiekno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Nadal się nie dowiemy, jak zagęściła XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze geny, po 2 dobre cięcie (im mniej wycieniowane włosy, tym lepiej), po 3 pielęgnacja ;)

      Usuń
    2. Wystarczy użyć logiki - po prostu przestała farbować. Mnie odkąd nie używam farby, też zagęściły się włosy.

      Usuń
  34. A jaką macie radę dal tych co muszą farbować włosy (co 2-3 mce), ponieważ pojawiają się już pierwsze siwe?
    Kiedyś farbowałam na jasny blond, obecnie na dosyć ciemny (woda 4) ale moje włosy są katastrofalnym stanie. Mimo, ze fryzjerka używa farby firmy Montibello, która ma dosyć dobre opinie. Świadomą pielęgnację włosów rozpoczęłam dwa lata temu ale niestety ich stan nie wiele się poprawił - nadal są suche, ciężko je zapuścić, wypadają i muszę myć je codziennie. Po wysuszeniu naturalnym są takie, ze strach wyjść z domu :-( Stosuje oleje(mam wrażenie,że są po nich jeszcze bardziej suche) maski, odzywki (podobne jak Natalia z BHC) . Niestety , gdzieś robię błąd :-( Obecnie: myję codziennie rano (po nocy wyglądają okropnie) , dwa razy w tyg używam maski, po za tym odżywki, Garnier, Glis Kur i Love2mix, systematycznie oczyszczam włosy i chelatuje. Niestety włosy sa okropne i już nie mam do nich siły. Charakterystyka moich włosów jest podobna jak Natalii: czyli cienkie, w miarę gęste i wysokoporowate. Niestety daleko mi do jej doskonałości. Czy włosy, które musza być farbowane skazane są na bylejakość? :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość dziewczyn ma farbowane włosy, Anwen też więc nie są skazanie na bylejakość. Zakup sobie półprodukty, treściwsze odżywki, popróbuj olei do wyskoporowatych włosów, albo olejuj na odżywkę, przygotuj sobie wcierkę np z kozieradki, a jeśli włosy Ci wypadają po farbie to raczej musisz ją zmienić.

      Usuń
    2. Przez wiele miesiecy tak miałam chociaz dbałam o włosy. Może zmień farbe, ja uzywalam długo color and soin i wydaje mi się, że robił z moich wlosów totalna katastrofe, koncowki byly suche i wywijaly się jak spreżynki, włosy niby odżywione ale obciążone i suche, OMO im nie pasowało, olej na noc sprawiał że końcowki stawały się twarde jak beton. Nawet podcinanie za bardzo niczego nie zmieniało, włosy niszczyły się w ekspresowym tempie. Największa zbrodnia to chyba farbowanie włosow za kazdym razem po długosci. Ostatnio pofarbowałam tylko odrosty farba wella illumina, spieniłam farbe z odrostów chwile na długosci, kupiłam mythic oil do zabezpieczenia końcowek (cudeńko, nie obciaza, pieknie wygładza końcówki), ograniczyłam czesania TT i stosuje metode OMO z odzywka long repair + czarne mydło, włosy naprawde się poprawiły chociaż też myję codziennie rano i susze suszarka. Proponuje podciąc włosy o 2 cm i w miare mozliwosci farbowac tylko odrosty, odstawic TT, maski 2-3 razy w tygodniu, z olejami ostroznie... powinno się poprawic :)

      Usuń
  35. "ograniczyłam przetłuszczanie włosów i mogę myć je co 3-4 dni"

    Muszę myć włosy codziennie i wprost marzę o tym, żeby wrócić do mycia chociaż co 2. dzień, tak żeby nie mieć codziennie pod wieczór okropnego przyklapu... Czy coś szczególnego w Twojej (lub Waszej dziewczyny :)) pielęgnacji wpłynęło na to, że możecie znów rzadziej myć włosy? Bardziej świadoma pielęgnacja korzystnie wpływa na ogólny wygląd moich włosów, ale na konieczność codziennego mycia włosów jeszcze nie znalazłam sposobu :/

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, sama mam przetłuszczające się szybko włosy. Czytałam u Natalii na blogu ciekawy post dotyczący ograniczenia przetłuszczania. Co prawda nie wprowadziłam jeszcze nic stamtąd w życie, ale polecam przeczytać http://www.blondhaircare.com/2014/04/jak-ograniczyam-przetuszczanie-wosow.html

      Usuń
    2. Wpisz sobie w googlach blondhaircare plus frazę o ograniczeniu przetłuszczania włosów. Natalia zrobiła o tym osobny wpis na swoim blogu ;)

      Usuń
    3. Kasia, to może być mnóstwo rzeczy. Sama interesowałam się kiedyś tym tematem i widziałam, że każdej pomogło coś innego, ale stosowanego systematycznie, przez kilka miesięcy. U bhc to była chyba zmiana diety na bezglutenową. U mnie talk jako suchy szampon drugiego dnia oraz mycie głowy wszystkim, co jest delikatne (odżywką, bd, miodem).

      Usuń
    4. Zmniejszenie w diecie glutenu.

      Usuń
  36. Na moje włosy porowate dobry wpływ mają ceramidy. Po biedronkowej odzywce z ceramidami właściwie nie puszyły sie na wilgoci.

    OdpowiedzUsuń
  37. Wow, ale zmiana! Przepiękne włosy! *.*

    OdpowiedzUsuń
  38. ANWEN moge używać do mycia włosów Facelle aloe vera ? ? pomocy bo ja nie wiem :/

    OdpowiedzUsuń
  39. Jejku, jak miło, moje dwie ukochane kobietki w jednym miejscu! :) Natalia zrobiła kawał dobrej roboty. Jak się chce to można ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja idolka! Mogę patrzeć na jej włosy w nieskończoność :). Sama teraz zapuszczam naturalsy, oby z podobnym efektem co u Natalii!

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzięki Natalii zaczęłam olejowac włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Piękne włosy :) Być może kiedyś jak ja osiągnę podobny efekt też się podzielę swoją włosową historią :)

    OdpowiedzUsuń
  43. piękna przemiana, co prawda znam już, ale takie włosy to można oglądać nieskończenie :D pozdrawiam ! też chcę podesłać MWH ale muszę zebrać zdjęcia ! :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Niesamowita zmiana, gratuluję! :) Marzę o tym, żeby też kiedyś być w 100% zadowolona ze swoich włosów :D

    Btw, Anwen, co robisz tu na zdjęciu z Hilary Duff? :D http://photos-a.ak.instagram.com/hphotos-ak-xfa1/10655093_1464724463793368_1294102276_n.jpg

    OdpowiedzUsuń
  45. Włosy są teraz śliczne, wyglądają na takie, które chciałoby się dotykać caaaaaały czas:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Piękna metamorfoza :D Też chyba zacznę dbać o włosy xD

    Zapraszam http://surimanui.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  47. Kocham te włosy :D Są moim włosowym niedoścignionym ideałem. Dzięki Natalii zaczęłam o nie dbać. Kiedyś po wylogowaniu z poczty wu pe :P wyświetlił mi się jakiś artykuł w stylu ,,jak dbać o włosy", czy coś takiego i stamtąd dowiedziałam się o blogu BHC (inaczej, niż większość z Was :D wizaz --> Anwen :)). To było gdzieś w wakacje 2012, od tamtej pory czytam jej bloga (i kilka innych) regularnie i sama wsiąkłam :P Oczywiście jest kilka rzeczy, które drażnią mnie w tym blogu, ale i tak jestem mu wierna :D

    OdpowiedzUsuń
  48. gdy zaczęłam przygodę z włosomaniactwem ponad 2 lata temu z przyjemnością czytałam bhc. od jakiegoś czasu jedyne co można przeczytać u niej na blogu to posty o sponsorowanych kosmetykach lub zabiegach. wchodzę od czasu do czasu sprawdzić, czy pojawił się jakiś tekst za który natalii nie zapłacono, a tu reklama seboradinu, która jest na wszystkich innych blogach. nie macie już wiarygodności dziewczyny, można czerpać jedynie z waszych postów które pisałyście na początku waszej włosomaniaczej drogi, zanim koncerny kosmetyczne skomercjonalizowały was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym niestety jest...

      Usuń
    2. Zgodze sie, niestety. Blog Natalii był pierwszym blogiem jakiego odwiedzialam bez przerwy, był taki naj... był mi bardzo pomocny, był blogiem na ktorym bylo duzo wspolnych akcji, tesknie. Teraz kiedy tam zagladam widze ciagle jakies zabiegi wykonane przez profesionalistow, tu jakies badania, tu cos, tu upominki od firm kosmetycznych, to wszystko szczerze mówiąc mnie odpycha. Nie kazdy ma na to pieniądze i co wazniejsze CZAS!!!! Poczulam jakby niechęć odwiedzania bhc, BO WIEM ŻE BEZ TAKICH ZABIEGÓW WŁOSY NIGDY NIE BĘDĄ WYGLĄDAŁY PIĘKNIE.. ;/ i moge je sobie olejowac i olejowac.... i olejowac :( Tobie Natalia gratuluje efektu, masz piękne włosy, czego zasługą jest m.in. ten blog, po to go założyłaś i nie mam do Ciebie pretensji, był zapiskami, Twoją motywacją,jednak po dojsciu do szeroko pojetego "idealu" powoli opuszczasz. BHC - jedno z moich pierwszych kliknięć "Lubię to", (których mam tak niewiele) i jedno z pierwszych które przestaje... :(

      Usuń
    3. Na szczęście jest mnóstwo blogów innych dziewczyn - włosomaniaczek, które jeszcze piszą dla innych "normalnych" i "przeciętnych" dziewczyn.
      Ja na BHC już nie zaglądam, głównie z tego samego powodu - jej blog, współprace, zabiegi, shinyboxy zrobiły się wręcz odpychające.

      Usuń
    4. Dziewczyny, bierzcie też pod uwagę, że pisząc bloga o włosach trzeba co chwilę pokazywać nowe rzeczy. Też nie lubię blogów, które w całości są sponsorowane, ale staram się zrozumieć - to nie tylko żądza kasy, ale i możliwość napisania o czymś nowym. Nie miliardowy post o olejowaniu, bo "stare" włosomaniaczki znają ten temat na wylot, ale np badanie skóry głowy, analiza pierwiastkowa włosów, zabieg z L'oreala, to wszystko są nowe rzeczy. I taką formę współprac rozumiem. Blog musi być ciekawy, musi mieć nowe informacje. Dla mnie blogi "dla normalnych dziewczyn" są nudne, bo interesuję się pielęgnacją 2 lub 3 rok i już znam olejowanie, znam laminowanie, znam skrobię, znam żółtko, znam Joannę, znam siemię lniane... Nawet jeśli nie planuję korzystać z tych zabiegów i badań co Natalia, jest dla mnie ciekawsze przeczytanie o czymś nowym, niż wciąż te same tematy.

      Usuń
    5. Zgodze sie, ale czytając o "czymś nowym" uświadamiam sobie, że to jednak nie produkty na które wydaje pieniądze, lecz zabiegi i doświadczeni ludzie są przyczyną pięknych włosów i zdrowej skóry głowy. Podświadomośc tego faktu juz mnie załamuje. Odechciewa mi sie włosomaniactwa na tak niskim poziomie, bo teraz wiem że są o wiele wyższe poziomy na ktore mnie sie stac. Mam inne rzeczy oprócz włosów (m.in. rodzine) "na głowie"...

      Usuń
    6. prawda, nieraz blogerki nie wiedzą kiedy powiedziec sobie stop z reklamowanie wszystkiego co się nawinie i tracą czytelników i wiarygodniśc. Mnie na blondhaircare nie było z pół roku i nie tęsknie bo ja będę chciała obejrzec morze reklam wezmę katalog reklamowy.

      Usuń
  49. Przepiękne włosy...Nie mogę się doczekać aż będą całkowicie jednakowego koloru :) Naturalnego ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szaro bury i mysi, ale ważne, że naturalny! typowa mentalnośc włosomaniaczki :)

      Usuń
  50. A mnie te wlosy nie powalaja. Moze dlatego, ze sama robie 1/3 tego co bohaterka historii, przy swoich wlosach a prezentuja sie lepiej.
    Ale juz na ulicy zdarza mi sie spotkac powalajace wlosy. Nawet nieco ladniejsze (bo dluzsze) od moich.

    Nawet na polskiej ulicy, gdzie kroluja przesuszone na wior klaczki, dodatkowo prostowane na druta. Juz nie wspomne o Ukrainie i Rosji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno krytykować kogoś za gust, ale wydaje mi się, że jesteś niesprawiedliwa. Nawet jeśli rzeczywiście Twoje włosy są super ekstra przy niewielkim wkładzie (z chęcią bym je zobaczyła), to tylko pozazdrościć, ale pamiętaj, że jest jeszcze coś takiego jak geny, które odgrywają bardzo znaczącą rolę. Nie każdy ma takie szczęście. Ktoś o cienkich włosach, choćby nie wiem jak się starał, to ich nie pogrubi. Porowatych z natury włosów nie przekształcisz nagle w taflę niskoporów. Najważniejsze, żeby dążyć do tego, aby włosy wyglądały najlepiej, jak tylko MOGĄ wyglądać. Trochę empatii i skromności jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a pisząc w ten sposób, naprawdę możesz kogoś zranić.

      Usuń
  51. A ja pierwszy raz po DDTVN trafilam na ten blog i jeszcze malo wiem o roznych sposobach na fajne wlosy. Tego co pisze Natalia w polowie nie rozumiem - co to znaczy "chaletowanie"...???? ktos wytlumaczy? Prosze.
    Bardzo chetnie poprawie wlosy jak Pani od historii z przemiana, ale moze ktos poda jakies konkrety???? co ile, gdzie, na jak dlugo??

    z gory wielkie dzieki za jakis konkret:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały jej blog jest o tym :D blondhaircare.com, a jak chcesz przeczytać o chelatowaniu u Natalii, to wpisz w googlach ,,blondhaircare chelatowanie" czy coś takiego.

      Usuń
  52. Normalnie pierwsze zdjęcia to typowa ja! :P Znisczone blond włosy, porowate... Mam nadzieje że też mi się uda dojść do takiej kondycji włosów jak Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Piekne wlosy. Jak cos takiego widze, to wiem, ze warto wstac wczesniej, umyc je, nalozyc odzywke, poczekac, warto.

    OdpowiedzUsuń