Moja włosowa historia - Oldżi

Musicie mi wybaczyć brak odpowiedniego wstępu do dzisiejszego posta, ale czasami po prostu tak jest, że najprostsze do napisania rzeczy są najtrudniejsze. Zresztą jestem pewna, że nie dla moich wstępów czytacie sobotnie MWH, więc myślę, że nikomu nie będzie go specjalnie brakować :)



Jako dziecko przez długi czas miałam krótkie włosy, jedynie do komunii moja mama pozwoliła im trochę urosnąć, lecz potem zostały tradycyjnie ścięte. Bardzo nie lubiłam tej fryzury, miałam wrażenie, że wyglądam jak chłopiec i tak też się czułam, do tego bardzo zazdrościłam innym małym dziewczynkom, które miały piękne długie włosy układające się w urocze loczki, lub którym mamy robiły śliczne wymyślne fryzury.



Kiedy tylko byłam dość duża, by samej zdecydować o swoim wyglądzie i długości moich włosów, zaczęłam je zapuszczać. Pod koniec podstawówki  były już dość długie i proste. Właściwie można powiedzieć, że żyły sobie własnym życiem, gdyż nawet nie pamiętam, czy podcinałam wtedy końcówki. Po prostu rosły sobie w swoim tempie, a ja nic z nimi nie robiłam, poza myciem najzwyklejszym szamponem, jaki mi się nawinął.



Wraz z zapuszczaniem włosów postanowiłam zapuścić też grzywkę i przez długi czas była taka jak całe włosy – długa i prosta, dopiero w gimnazjum zapragnęłam jakiejś odmiany, wycieniowałam włosy i powróciłam do krótkiej grzywki. Mimo to, moja pielęgnacja włosów nadal praktycznie nie istniała.



W trzeciej klasie gimnazjum zdecydowałam się na coś, o co samej siebie bym nigdy nie podejrzewała – postanowiłam ściąć moje długie wymarzone włosy do długości do ramion. W takiej nowej odsłonie wystąpiłam na balu gimnazjalnym. Był to chyba pierwszy od dzieciństwa i zarazem ostatni raz kiedy moje włosy były aż tak krótkie.


W tamtym czasie, po skończeniu gimnazjum, za sprawą pewnego serialu młodzieżowego i grającej w nim aktorki dostałam prawdziwej obsesji na punkcie czerwonych włosów. Prawdę mówiąc do dziś mam pewien sentyment do włosów w odcieniach czerwieni i rudości. Jednak moje pierwsze próby osiągnięcia wymarzonego koloru spełzły na niczym, gdyż użyłam jedynie szamponetki, czego efekt można podziwiać na następnym zdjęciu. Moje włosy zyskały jedynie rudy poblask, a do tego szamponetką błyskawicznie się spłukiwała, przy każdym myciu brudząc ubranie, ręcznik i co tylko była w stanie.



Mimo tej nieudanej próby, nadal byłam zdecydowana na posiadanie wściekle czerwonych włosów. W tym momencie popełniłam największy włosowy błąd mojego życia, czyli sięgnęłam po farbę. Kolor początkowo był taki, jak chciałam, ale niestety był to krótkotrwały efekt. Farba błyskawicznie się spłukiwała, a ciemne odrosty były mocno widoczne, więc musiałam farbować włosy dość często, mniej więcej co miesiąc. Nadal jakoś specjalnie o nie nie dbałam, a do tego używałam byle jakich farb, kierując się jedynie kolorem na opakowaniu, a nie ich jakością czy trwałością. 



Katowałam tak moje włosy około roku, a w tym czasie ich stan ulegał coraz większemu pogorszeniu, w dotyku przypominały siano, zaczęłam mieć także problem z nadmiernym wypadaniem - gęstość włosów drastycznie się zmniejszyła, zaczęłam także zauważać łyse miejsca. To wszystko zadecydowało o zaprzestaniu farbowania i próbie powrotu do naturalnego koloru włosów. Tęskniłam za czerwienią, a nawet za rudym wypłukanym odcieniem, ale dzielnie przez kilka miesięcy dawałam włosom odpocząć. Moje brązowe odrosty od biedy można było uznać za rodzaj ombre.



Niestety, wciąż coś mi w tym kolorze przeszkadzało, rude włosy robiły się coraz jaśniejsze, a ja zawsze bardziej lubiłam ciemne kolory. W czerwcu 2012 roku po raz ostatni zafarbowałam swoje włosy – tym razem na czarno.



Moja siostra nie zostawiła na mojej nowej fryzurze suchej nitki i oceniła jej wygląd jako 'ufarbowany hełm'. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy muszę się z nią zgodzić, w pierwszym okresie po farbowaniu to faktycznie tak wyglądało. Dopiero z czasem, kiedy kolor się wypłukiwał wszystko zaczęło wyglądać o wiele bardziej naturalnie, a efekt zaczął coraz bardziej mi się podobać.



Do dziś miło wspominam siebie z czarnymi włosami, jednak trzeba było w końcu dotrzymać słowa i przestać je farbować. Tak zrobiłam, tym razem już nieodwołalnie. Moje włosy powoli odrastały, a ja nie robiłam im już większych krzywd, poza absolutnym brakiem pielęgnacji. 



Odrosty były raczej zdrowe, ale farbowana część nadal martwiła mnie swoją kondycją. Zdesperowana ścięłam je na długość trochę za ramiona, niestety nie mam zdjęć z tamtego okresu. Po prostu jako odwieczna miłośniczka długich włosów nie byłam w stanie na siebie patrzeć.


Punkt zwrotny w tej historii to luty tego roku, kiedy trafiłam na bloga Anwen i rozpoczęłam swoją przygodę z włosomaniactwem. Przedtem nie używałam nawet odżywek, czy masek, a co dopiero czegoś takiego jak wcierki czy oleje. Dopiero wtedy wywróciłam swoje włosowe zwyczaje do góry nogami i zaczęłam moje włosy nie tylko zapuszczać, ale też o nie dbać.

Tak moje włosy wyglądały na samym początku przygody ze świadomą pielęgnacją. Tu wydają się być ładne i zdrowe, ale to tylko złudzenie spowodowane słabą jakością zdjęcia.


Tak moje włosy prezentują się obecnie, po prawie roku intensywnej pielegnacji:

 Bez flesza



 
Z fleszem

Moja obecna pielęgnacja:


-na co dzień myję włosy łagodnym szamponem bez SLS (do tej pory były to m.in. Babydram i HiPP)

-przed każdym myciem olejuję włosy (do tej pory m.in. oliwka Babydream)

-po każdym myciu nakładam odżywkę, obecnie używam drugiego już opakowania mojego ulubionego balsamu Seboradin z naftą kosmetyczną

-raz w tygodniu oczyszczam włosy Barwą i nakładam maskę Biovax

-sporadycznie stosuję suplementy lub wcierki na porost

-ponadto trzymam się kilku prostych zasad, nie prostuję włosów, nie farbuje ich, nie śpię z mokrymi włosami, staram się unikać suszarki, a do rozczesywania używam prawie wyłącznie szczotki TT
Udostępnij

79 komentarze:

  1. No nareszcie ładnie napisana mwh, po polsku, nawet z interpunkcją, po krótkiej przerwie :D A tak poza tym to super przemiana, podziwiam za wytrwałość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, przynajmniej jedna umie się wypowiedzieć :p

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. to samo pomyslałam! roberta!

      Usuń
    2. dokladnie to samo mialam na mysli! czyzby Roberta? :)

      Usuń
    3. Ja obstawiam Alex Johnson i Gwiazda od zaraz :D

      Usuń
    4. Haha ja też dlatego zafarbowałam włosy na czerwień :D

      Usuń
  3. Tak się zastanawiam patrząc na 1. zdjęcie z czerwonymi włosami, jak one ładnie błyszczą, miękkie i gęste... w porównaniu do zdjęcia wcześniejszego w niebieskiej bluzce... i wcześniejszych - włosy lichutkie, cienkie, rzadkie... w takim razie jak doszłaś do tej gęstości? Co było pomiędzy? Bo różnica jest duża jakby dwie różne osoby, nagle bum i gęste, na 2. zdjeciu z czerwonymi już przerzedzone, jak piszesz zaczęły wypadać, a pielęgnacja nie istniała. Hmmm jak to było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróć uwagę na to, iż na 1. zdjęciu z czerwony włosami są one całkowicie przerzucone do przodu, na drugim zaś zdjęciu z tym samym kolorem- część jest za ramionami. A to ogromna różnica ;)

      Usuń
  4. jaki szybki efekt, bardzo zazdroszcze ;) sama dzialam od listopada i chcialabym moc sie pochwalic takim sukcesem, gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. prześliczne :) W rok bardzo dużo urosły! (zazdrość ;( ). Dobrze, że jakoś strasznie ich nie krzywdziłaś wcześniej. teraz zdecydowanie się odwdzięczyły.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie byłam ciekawa co tam we wstępie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna przemiana! I jak urosły!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko osiem miesięcy i taka w sumie raczej niezbyt skomplikowana pielęgnacja? Czyżbyśmy miały tutaj szczęśliwą właścicielkę niskoporowatych włosów? Napomknienie, że są ciężkie mogłoby to potwierdzać, ale chciałabym się upewnić :)

    A włosy oczywiście bardzo ładne, podoba mi się Twój naturalny kolor - jest dość niespotykany moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm posiadaczką tych przecudnych włosów dała mi do myślenia o jaką aktorkę jej chodziło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też! Zastanawiam się nad Alexz Johnson (która jest najgenialniejszym muzykiem na świecie i razem z Bobem Dylanem powinna być rozważana do literackiego Nobla;-)) ale ona w 1. sezonie Instant Star miała rude, nie czerwone włosy jednak ;-)

      Usuń
    2. Ja pomyślałam o Natalii Oreiro w Kaczorrze.

      Usuń
    3. ja pomyslam o Robercie ze "Zbuntowanych" ;)

      Usuń
    4. też stawiam na Alexz Johnson :P pierwsze skojarzenie :)

      Usuń
    5. A mnie się wydaje, że to Natalia Oreiro:)

      Usuń
  10. Ooo kolejna dziewczyna z forum! Piękne włosy i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, Rebelde i Dulce Maria ;)

    Niskoporowate, hm... Według testów na necie raczej srednioporowate.

    Z tego co pamiętam zdjęcie z szamponetka było robione po prostu na wilgotnych włosach, stad różnica.

    Co do przyrostu, to widocznie taki już mam z natury ;)

    Poza tym dziękuję za wszystkie mile słowa :))

    Oldżi

    OdpowiedzUsuń
  12. Największą różnicę widać między pierwszymi zdjęciami a ostatnim :) ładne włoski :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyżby Roberta ze Zbuntowanych? :D piękne włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo dała im decyzja o ścięciu. Widać, że są zadbane, a myślę, że mogą wyglądać jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne, długie włosy! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne włosy!
    Czytając MWH i patrząc na tak spektakularne efekty wielu osób ogarnia mnie frustracja :( U mnie przy intensywnej pielęgnacji, suplementacji, piciu skrzypokrzywy itp. włosy rosną mi nie więcej niż około 1cm miesięcznie :( No ale (jeszcze) nie rezygnuje......

    OdpowiedzUsuń
  17. miło poznać kolejną fankę Alexz Johnson :D ogromna zmiana, piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurra!
      Alexz jest jednym z dwóch muzyków na których koncert bym poszła. (Poza koncertami klasyki.)

      Usuń
    2. a ja byłam na jej koncercie <3 był moim marzeniem od jakichś 9 lat :D

      Usuń
  18. Prześliczne włosy, jak na tak krótką pielęgnacje :) Zazdroszczę, ja walczę od ponad roku i nie jestem nawet w połowie drogi do wymarzonych włosów... cóż trzeba czekać i się przede wszystkim nie poddawać!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego właściwie nie można spać z mokrymi włosami? Jestem posiadaczką kręconych włosów i za każdym razem śpię z mokrymi włosami. Dzięki temu moje loki są bardziej 'zbite' i uniesione od skóry głowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mokre włosy są bardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne, a podczas snu włosy mają stały kontakt z poduszką, więc stale się ocierają o nią.

      Usuń
    2. Bo włosy mokre są bardziej podatne na uszkodzenia.

      Usuń
    3. Nie powinno się spać ogólnie z rozpuszczonymi włosami , a szczególnie mokrymi , włosy mokre są bardziej podatne na zniszczenia , a jeszcze gdy trą o poduszkę to już w ogóle . Ja też tak robiłam i odkąd przestałam to włosy są w o wiele lepszym stanie .

      Usuń
  20. Ja również zaczęłam swoją przygodę w lutym tego roku i nawet połowy swoich celów nie osiągnęłam, w tym momencie jestem w sumie w momencie, w którym mam ochotę się poddać, bo inwestuję czas i pieniądze, a efekty są mizerne, mimo że dosyć radykalnie podchodzę do pielęgnacji czyli wyeliminowałam wszystkie błędy w pielęgnacji jakie się dało.Zazdroszczę bardzo, super efekt, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddawaj się, ja dbam intensywnie o włosy od kwietnia 2013 i efekty dalej nie są tak spektakularne jak bym chciała, ale jednak są. Niektóre włosy potrzebują po prostu więcej czasu ;)

      Usuń
    2. U mnie dopiero po roku widać było jakiekolwiek efekty na plus, wszystko zależy od oporności twoich włosów i czasu, który zajmie Ci ustrzelenie zestawu idealnego co takie łatwe nie jest bo teoria teorią ale co włos to obyczaj ;)

      Usuń
    3. Nie poddawaj sie. Ja o swoje wlosy dbam od pazdziernika 2012 roku i niestety efekty nie sa takie, jakich oczekiwalam wtedy. Widocznie rowniez i twoje wlosy sa wymagajace, nie ma co sie zniechecac, bo 8 miesiecy dbania o wlosy nie wroci ci zdrowych kosmykow, jesli zniszczenia byly na calej dlugosci. Powodzenia i cierpliwosci! ;)

      Usuń
  21. Po przeczytaniu naszła mnie (kolejny raz) myśl dlaczego kobiety, które mają postanowienie by skończyć z farbowaniem, nie pofarbują włosów ostatni raz na kolor jak najbardziej zbliżony do naturalnego i wtedy skończą z farbowaniem. Przykład znajomej... naturalna brunetka która przez lata farbowała na jasny blond. Nie farbuje już jakieś 1,5 roku. Efekt? Połowa włosów ciemne a połowa blond. A tłumaczenia, że "to takie inne ombre" jakoś do mnie nie trafiają. Przecież to od razu widać, że to żadne ombre tylko zwykłe odrosty.
    A co do włosów z MWH to przyznam, że ich posiadaczka jest niesamowitą szczęściarą :) niesamowita grubość i objętość
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pofarbowałam na kolor zbliżony do naturalnego, bo bałam się, że wyjdzie za ciemny, że będzie żółknąć, a poza tym nie widziałam jeszcze w drogerii farby, która miałaby taki kolor jak moje włosy... Wolałam chodzić z odrostem niż ryzykować nietrafienie koloru. Efekt był taki, że miałam połowę włosów średni/ciemny blond, a połowę - jasny blond. Ale włosy spokojnie sobie podrosły i teraz wyglądają zupełnie naturalnie.

      Usuń
    2. A czy kiedyś było tak, że pofarbujesz włosy na jeden kolor i on zostaje na zawsze? No nie właśnie, nawet jak pofarbujesz na kolor zbliżony do naturalnego to i tak po paru tygodniach trzeba go poprawić, bo żółknie/rudzieje i nie wygląda ładnie, a włosy niszczysz coraz bardziej kolejnymi farbowaniami.

      Usuń
    3. Tak, tak wiem. Tylko mi chodziło o bardzo widocznej różnicy w kolorze np. jasny blond - ciemny brąz. Różnica 2, 3 tonów nie rzuca się aż tak w oczy jak np. włosy blond z kilkunastu centymetrowymi odrostami w kolorze ciemnego brązu.
      Magda

      Usuń
  22. Jak widać trzeba uczyć się na własnych błędach - nawet tych włosowych. Naprawdę piękny efekt.

    Już od jakiegoś czasu chciałam zrezygnować z szamponów z SLS, ale produkty bez tego składnika strasznie przetłuszczają mi włosy. Masz na to jakąś radę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używaj to, co Ci służy;) Nic na siłę. Mi włosy wypadają jak nie myję ich codziennie szamponem z sles. Do tego ogolnie się mniej plączą i pięknie lśnią. Taka moja natura. Mam z tego rezygnować bo innym tak służy?

      Usuń
    2. Jeśli masz na myśli SLS czyli Sodiul Lauryl Sulphate, lepiej zrezygnuj. Ale prawie na pewno chodzi Ci o SLES czyli Sodium Laureth Sulphate, znacznie łagodniejszy i bezpieczniejszy detergent. SLS jest tylko w kilku szamponach dostępnych w Pl (np. H&S, Pantene Aqua light), cała reszta (w tym ziołowe, mocno oczyszczające szampony) zawiera SLES.

      Mi też najbardziej służą mocne szampony, po delikatnych mam "oklap". To częste przy włosach niskoporowatych, które trudno domyć łagodnymi szamponami. Jeśli mocne szampony Ci służą - używaj :) Radzę tylko unikać tych nielicznych z SLS (nie SLES!) - podrażniają skórę głowy, mogą powodować wypadanie.

      Usuń
  23. bardzo ładna przemiana, sama zamierzam się do napisania włosowej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  24. masakra ze wam sie tak chce cackac z tymi olejami itp :D ja w ciagu 5 minut uzywajac tylko szamponu i drogeryjnej odzywki moge uzyskac taki efekt wlosow. zaoszczedzajac na tym czas pieniadze i cierpliwosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! XD utrudnianie sobie życia by być pro naturalne. Włosomaniaczki zachwycają się moimi, farbowanymi,długimi włosami, które nigdy nie uświadczyły żadnych olei, a wyglądają z 10 razy lepiej od ich włosów. Włosomaniaczki z mojego otoczenia mają odrosty na kilometr, wiecznie przyklapnięte włosy bez żadnego życia i kształtu w szaroburych mysich kolorach to ja jednak podziękuję za taką naturę.

      Usuń
    2. I ukrywając prawdziwy stan włosów ;) Wolę prawdziwie zdrowe włosy niż takie, które tylko tak wyglądają. Byle co opakowanie w złotko, nadal pozostanie byle czym, kiedy złotko z tego zejdzie...

      Usuń
    3. Zabłysnęłaś w internecie, brawo, wszyscy Ci zazdrościmy!

      Usuń
    4. Nie każdy ma z natury niskoporowate lejące włosy - zważ na to :P
      Moje np. są trudne od zawsze, mimo braku suszarki prostownicy, farby itd.
      Nic się nie poradzi ;)
      Trzeba je wspierać bogatą pielęgnacją :P

      PS. Wygląda na trolling..

      Usuń
    5. Ale oleje sa podstawa pielegnacji, owszem misesz nalozyc odzywke ale ona nie odbuduje ci wlosow tylko wizualnie poprawi ich wyglad.
      Jesli nie jestes w temacie to sie nie wypowiadaj

      Usuń
    6. Taki efekt włosów, to znaczy jaki? Nawet jeżeli masz włosy, które nie potrzebują większej pielęgnacji to nie oznacza, że zawsze takie będą. Przy olejowaniu z pewnością miałabyś włosy w jeszcze lepszym stanie. Wiem o czym mówię, bo sama dopiero zaczęłam olejować, a już widzę efekty (2 tydzień), mimo że moje włosy były w całkiem dobrej kondycji :)

      Usuń
    7. nie każdy potrzebuje odbudowy i nie każdy musi się katować olejami na włosy i czy chcemy czy nie spora część dziewczyny po umyciu włosów zwykłym szamponem będzie mieć lepsze nie tylko wizualnie, ale i kondycyjnie od tych co ciągle coś nakładają.

      Usuń
    8. 1) Dobre geny 2) Wiek. Nie ma się czym nadymać. Gwarantuję, że za 20 lat już nie będzie tak różowo :D

      Usuń
    9. Hmmm... Nie zgadzam się z pierwszym komentarzem, ale jestem też przeciwna demonizowaniu "drogeryjnych odżywek". Mam niefarbowane, niskoporowate włosy, które doprowadziłam do lepszego stanu olejowaniem i mocnymi maskami, ale teraz, gdy są już zdrowe, wyglądają najlepiej po myciu zwykłym ziołowym szamponem i nałożeniu jakiejś drogeryjnej odżywki o dobrym składzie. Olej nakładam na krótko, max. raz na 1,5 tygodnia, bo każdy (nawet kokosowy) obciąża.
      Co gorsza, po latach zaczęłam stosować lekkie silikony! Bo świetnie zabezpieczają przed uszkodzeniami mechanicznymi a obciążają mniej niż inne emolienty. Będę się smażyła we włosomaniaczym piekle :D :D :D

      A tak serio - nie popadajmy w skrajności. W drogeriach też można znaleźć dobre kosmetyki (Anwen wielokrotnie takie recenzowała), a niektóre włosy, z natury niskoporowate mogą wyglądać idealnie nawet przy "pielęgnacji" złożonej z samego szamponu. Tak było z moimi do momentu, gdy już na studiach "załatwiłam" je stosując bardzo mocne szampony (SLS + SLES!).
      Wiem, że oleje to skarb, żadna odżywka ich nie zastąpi - ale każde włosy są inne, niektóre z natury są suche i wymagające, innych wystarczy nie niszczyć, żeby wyglądały świetnie. Nie każdemu służą oleje, łagodne szampony (ja mam po nich oklap), odstawienie silikonów czy eko-kosmetyki pełne ekstraktów ziołowych.

      Usuń
    10. ależ dla mnie to żaden problem z tym "ukrywaniem", bo jesli nie widac tej ewentualnosci zniszczeniowej to po cóż mam zawracac sobie glowę? Tym bardziej ze wlosy i tak i TAK bedą wygladac duzo lepiej po odzywkach od sprawdzonych producentow niz po moich wymyslatych przeroznych papkach :) i wlosy sie tak szybko nie zniszczą, bo mają większa ochronę kiedy w kosmetykach jest troche tych szcztuczności... Szkoda mi kasy na takie eksperymenty i czasu wole skutecznie i na szybko z lepszym efektem.
      bo kluczem do ladnych wlosow jest systematyka i podcinanie.
      Zwykla maska ze sklepu czy odzywka da rade. po co jakies nacieranie sie olejkami i jajkami i innymi smietanami po 5 godzin dziennie

      Usuń
    11. Dla mnie te olejki, żółtka i inne półprodukty to WIEDZA, którą mam nadzieję, wykorzystać kiedyś w moim zawodzie. Studiuję chemię i moim marzeniem jest tworzenie kosmetyków, więc lubię testować na sobie różne składniki.
      A silikony są świetne, odżywka drogeryjna też może być świetna, ale po samej sobie wiem, że to są dodatki to pielęgnacji, a nie jej podstawa ;)

      Usuń
  25. Chciałabym kiedyś móc wysłać swoją włosową historię ;x narazie nic na to nie wskazuje, żeby z moimi włosami było coś lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  26. No stworzona, na razie na moim blogu ale jest :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne włosy, jest dla mnie nadzieja ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Widać różnicę. Dzięki tej wiadomości nabrałam ochoty i wersy żeby to samo zrobić ze swoimi:-) Dziękuję:-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pozytywna zmiana jak najbardziej na plus :) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda,że czas który na tym zaoszczędzasz musisz tracić na swoje gorzkie żale i dupościski ;) Cieszymy się,że masz ładne włosy szkoda,że oprócz włosów nic sobą nie reprezentujesz a przynajmniej to wszystkim właśnie publicznie pokazujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Hahaha! Moje farbowanie zaczęło się bardzo podobnie - właśnie za sprawka Roberty z RBD. Do dzisiaj mam sentyment do jej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  32. 3 zdjęcie od dołu jest fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Teraz Twoje włosy są naprawdę piękne, gratuluję :) chyba każda z nas popełniła jakiś koloryzacyjny błąd, ja miała kolorowe ombre haha :)
    http://biala-koszulka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeju, zazdroszczę strasznie! Uwielbiam naturalnie proste, błyszczące włosy, pewnie dlatego, że sama mam suche, zniszczone, puszące się loki, których ni jak nie mogę okiełznać :( też bym chciała kiedyś pochwalić się swoją mwh, ale chyba zanim będę miała piękne włosy to zdążę już wyłysieć ze starości ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziewczyny ! Ja wam pokaże moję włosy, rok pielęgnacji świadomej :) A jestem dopiero w połowie drogi :)
    http://zapodaj.net/a1252bd431964.jpg.html

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Zawsze fascynował mnie efekt końcowy MWH... do czasu, aż poszłam do fryzjera! Mam dość zniszczone włosy (ah, te eksperymenty) a jeszcze zaaplikowałam sobie rozjaśnianie z czerni... Włosy były w tragicznym stanie, ale fryzjerka potraktowała je różnymi mgiełkami, suszarką, prostownicą i... moje włosy wyglądały jak z reklamy!!! Po prostu piękne, ciężkie (gdzie po takich zniszczeniach zawsze było siano..), błyszczące, po prostu AH!! Aż do pierwszego mycia :D teraz znów mam tragedię, ale przynajmniej wiem, jak zrobić idealną fotkę "zdrowych" włosów - dużo chemii i gorącego powietrza! Pozdrawiam, Dizzy

    OdpowiedzUsuń
  37. Huhuhuu sliczne włosy ! ;) mam nadzieje że też uda mi się uzyskać taki efekt po dłuższym czasie pielęgnacji, którą zaczynam praktycznie :))

    OdpowiedzUsuń