Moja włosowa hisoria - Krysia

Dziś historia, która być może nie kończy się długą do talii taflą włosów, ale i tak jest moim zdaniem bardzo ciekawa :) Zresztą przekonajcie się same:


Jakby chcieć opisać co na mojej głowie się działo tak krok po kroku przez 10 lat zabawy z farbą... ach nie starczyłoby chyba całego internetu ;) Tak więc w telegraficzym skrócie...

Włosy mam z natury kręcone, naturalnie taki ciemny blond nic niezwykłego. Od maleńkości nie dbano o nie, myto dziecinnym szamponem czesano na sucho (zgrozo mego dzieciństwa :) ) i nie robiono nic więcej. Jak łatwo się domyślić był puch, puch i jeszcze raz puch ;)
Kiedy w końcu miałam jakąś tam kontrolę nad pielęgnacją moich włosów to rozpoczęłam ją od... nie mycia ich ;) Tak nie mycia, gdyż jak były tłuste to się nie puszyły tak okrutnie ;) Ale to były czasy szkoły podstawowej... Potem przyszły czasy gimnazjum, więc rozpoczął się wielki szał na farbowanie, kreowanie nowego imagu (czytajcie palenie prostownicą, karbowanie itd. itp. )
Włoski moje były moim mega kompleksem tak więc przechodziły wiele metamorfoz od drastycznego rozjaśniania po czarne farby. W sumie jakby się zastanowić przez 5 lat miały całą paletę barw zaserwowaną. Zdarzało się, że nieudane farbowanie/rozjaśnianie było poprawiane tego samego dnia kolejną farbą. Co do pielęgnacji - żadna. Szampon + przypadkowa odżywka i finito (tata miał sklep chemiczny za czasów jak jeszcze nie było supermarketów i to co po terminie trafiało do naszej łazienki ;) ).
Łatwo się domyślić jaki był ich stan - nigdy nie mogłam po umyciu wyjść gdziekolwiek albo nakładałam tonę żeli albo katowałam prostownicą. Z loczków pozostał jakiś blakły cień, spuszone kołtuny, których szczerze nienawidziłam.
Liceum nie było odskocznią od tego co wyżej ;) Nie uczyłam się na błędach, zaczęłam jedynie ślepo wierzyć producentom, że kosmetyki zdziałają cuda i tak postępował proces szukania fryzury idealnej bez żadnej wiedzy w tym zakresie . Farbowanie, rozjaśnianie i tak w koło Macieju ;)

Wreszcie przyszedł pierwszy przełom, urodziłam dziecko. Postanowiłam odwiedzić fryzjerkę pierwszy raz! Miałam 18 lat! Chciałam blond pasemka - wyszło tak:



Włosy taaaaakie długie, że po wyprostowaniu sięgały pupy zostały ścięte , poza tym pasemka nie były robione na folię tylko czepek - baaardzo bolało. No i cudowna rada pani fryzjerki kup sobie dziewczyno jedwab - biosilk, a zdziała cuda ;)


Brnęłam w to, farbowałam na blond, jakieś pół roku katowałam biosilkiem, a efekt był coraz to gorszy. Włosy mi się czworzyły, łamały i ciągnęły jak guma:

 
Potem chcąc je ratować pofarbowałam na ciemno - efekt był widoczny


Super co? Efekt WOW? Patrzcie jak wyglądały po myciu bez silikonów i prostownicy:

 
To jest zdjęcie po około pół roku – prostownica , brak pielęgnacji... wrrr
Potem była akcja czerwień  i samodzielnie zrobione pasemka ;)


W końcu trafił się ktoś kto ściął mi włosy. Pofarbował i uratował. Najlepszy fryzjer w moim życiu! Wyglądały wtedy tak (po wyprostowaniu i naturalnie):


Pielęgnacja nadal była znikoma szampon + odżywka. Prostowanie też, ale już sporadyczne gdyż włosy kręciły się tylko na końcach co mi nie przeszkadzało. I sobie rosły i rosły aż urodziłam drugie dziecko i chciałam coś zmienić. Wyczytałam o kąpielach rozjaśniających - i bach zrobiłam. Chciałam osiągnać jasny brąz, a jak wyszło zobaczycie poniżej. Potem przeczytałam o prostowaniu keratynowym - to znów bach, na włosy - efektu jednak żadnego nie było, bo zakupiłam odlewki - czego nie polecam ;) Keratyna nie była keratyną, o czym przekonałam się dopiero prawie dwa lata później kupując keratynę już sprawdzoną.

 
Wtedy powiedziałam dość - ścięłam i ufarbowałam włosy na ciemny blond (???) 

 
Jak widzicie było jednak źle... Przeszłam, więc na rudy (niestety użyłam farby, a nie henny, czego żałuję, bo może dalej cieszyłabym się tym kolorem ;( )

 
I rozpoczęłam walkę o nie :) Dzięki blogom takim jak twój. Niestety w międzyczasie zdarzył się wypadek musiałam mieć operację, w tym okresie zarówno znieczulenie jakim mnie poddano jak i również brak chęci na cokolwiek sprawiło, że zaniedbałam włosy. Takie zawieszenie trwało rok.

Teraz po kolejnej wizycie u fryzjera i intensywnej kuracji regeneracyjnej wyglądają tak. Mam plan wrócić do naturalnego koloru który pogłębię henną, póki co miałam okazje 3 razy nią farbować, ale efekt był krótkotrwały, więc pozostawiłam je już same sobie (choć marzy mi się taka naturalna rudość ;) ).

 
Jestem z nich zadowolona, wiem że jak pozostawię mokre nie będę miała siana tylko ładne loczki ;)
Dziękuje Tobie za wskazówki (choć mój portfel cierpi, bo oszalałam na tym  punkcie;) ) i Wam za uwagę.

Takiego dbania o włosy jak uczą włosomaniaczki powinno się ustawowo uczyć w szkołach!:) Ile młodych dziewcząt pozbyłoby się kompleksów i zyskało nowy piękny wizerunek dzięki matce naturze;););) A ile włosów pozostałoby na głowie zamiast lądować w odpływie naszych wanien...

Moja pielęgnacja

Z racji tego że obecnie pracuję w domu mogę sobie pozwolić na naprawdę wiele ;)

- Olejowanie włosów codziennie - olejkami: kokosowym (u mnie się sprawdza), słonecznikowym, migdałowym, arganowym (jest cudowny) lub makadamia
- Suplementacja od wewnątrz: skrzyp pity co dzień, drożdże również i siemię lniane
- Maski przede wszystkim te domowej roboty na bazie tych drogeryjnych (alterra granat oraz gloria  a do tego miód, owoce sezonowe, mleko kokosowe, drożdże do tego dodatki półproduktów keratyny, kwasu hialuronowego, Q 10 czy spiruliny)
- wcierki (woda brzozowa, joanna czarna rzepa - niestety nie już dla mnie nieosiągalna, radical i olej łopianowy z chilli)
- stylizacja jedynie olej arganowy z żelem z siemienia (czyli równoznaczne z odstawieniem prostownic)
- suszenie okazjonalnie zimny nawiewem
- płukanki (octowa -ocet jabłkowy, kawowa, mineralna z wody muszynianki)
- ochrona przed słońcem - masło shea
- szampony - balsam babydream dla mam, facelle do higieny intymnej, ale tylko jako dodatek do babydream, szampony dla dzieci - tu różne zależy czym akurat moje dzieci myją głowę najczęściej jednak rossmannowski, i pokrzywowy z green pharmaceut, raz na tydzień myję jakimś tam drogeryjnym co mój mąż używa np. timotei z avocado)
- odżywki to też rossmannowskie alterry albo te duże i tanie (wzbogacane gliceryną i naftą autorsko ode mnie)- tu akurat nie ma dla mnie znaczenia, bo one tylko niwelują efekt tępych włosów po myciu.
Udostępnij

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. bez przesady ,to nie nowela

      Usuń
    2. Dokładnie to samo pomyślałam.

      Usuń
  2. Widać, że włosy wyglądają o wiele lepiej i ciekawa jestem jak będzie dalej, gdy jeszcze urosną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. w rudych wyglądasz ślicznie *.* ale naturalne najzdrowsze, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać ogromną zmianę! :) Moim zdaniem zupełnie inne włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, może się mylę ale na moje oko na dwóch zdjęciach (chodzi mi o te z dziwną miną) jest zupełnie inna osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tych "dziwnych' zdjęciach jest po prostu bez makijażu...

      Usuń
    2. Nie zauważyłaś jeszcze jak zmieniała się jej twarz w ciągu tych lat wraz ze zmianami koloru włosów, ciąż itd.? Moja twarz też kiedyś była inna, dziś nie rozpoznają mnie na ulicy.

      A do autorki MWH, mogę się mylić patrząc na zdjęcia, dostrzegam lekkie cienie pod oczami, warto zbadać metale ciężkie... właśnie taki objaw zwykle dają. To tylko sugestia.

      Usuń
    3. Po prostu na niektórych nie ma makijażu, brawo dla autorki za odwagę pokazania się w całkowicie naturalnej wersji!

      Usuń
    4. Chociaż rzeczywiście na zdjęciu z niebieskim ramiączkiem wygląda inaczej, kwestia ujęcia

      Usuń
    5. no coś Ty, ta sama. tylko ze śmieszną minką :)

      Usuń
    6. Cześć, również mam cienie pod oczami, jakie konkretnie to badania?

      Usuń
  6. śliczne loki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o jakie loczki ładne:) wyglądasz w nich dużo lepiej niż w wyprostowanych. dobrze, że pozbyłaś się tych piórek, teraz mogą spokojnie zdrowe rosnąć

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne :-) Cudownie wygladasz z tymi loczkami. Widac wysilek wlozony w pielegnacje. Dla mnie bomba :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo, gdyby w szkole był przedmiot o pielegnacji włosów byłoby cudownie :-D Mogłabym mówić całe dnie i jeszcze ktoś by mi za to płacił ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możesz uczyć w zasadniczej szkole zawodowej fryzjerskiej lub technikum o tym samym kierunku

      Usuń
    2. nawet powinien być taki przedmiot :)) zauważcie, że w prawie każdej MWH największe katowanie włosów następowało w gimnazjum...

      Usuń
  10. Zmiana wielka, ale ciekawi mnie jak wszystko będzie wyglądać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Włosy zapowiadają się bardzo fajnie, Mam nadzieję, że bohaterka doda ciąg dalszy tak np. za rok.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najładniej Ci w ciemnych włosach (zdj. z telefonem i kawą)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam! ;D ciemno brązowe i do tego jeszcze loczki wyglądałyby na autorce MWH boooosko ;))

      Usuń
  13. nie rozumiem niektorych dziewczyn co zescie sie tak uczepily tych silikonow ? Jezeli wlosy po takiej wlasnie pielegnacji wygladja wow jak podpisalas te zdjecie ktore nawiasem mowiac podoa mi sie najardziej, to dlaczego z nich rezygnowac? Koncowy efekt wcale do mnie nie przemawia jak ten w ciemnych wlosach z telefonem w reku np... ;)
    masakra tyle zachodu zeby uzyskac sredni efekt...dziewczyny nie ojscie sie tak tych drogeryjnych kosmetykow i tych silikonow! niektore z was chya nie zdaja soie sprawy jak przeplacaja i niepotrzenie traca czas na zaawe w papki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co z tego, że na pierwszy rzut oka ładnie wyglądają skoro bez właściwej pielęgnacji są rozdwojone, połamane, wypadają i plączą się na potęgę? Silikony robią efekt wow do pewnego czasu a potem niestety prawda wychodzi na jaw bo zwyczajnie nic już nie będzie w stanie tego ukryć. Może Twoje włosy akurat są na tyle łatwe w pielęgnacji, że drogeryjne kosmetyki wystarczają, ale dla niektórych mixy, olejowanie etc to nie widzimisię tylko zwyczajna potrzeba. Jasne, że nie ma co się bać silikonów ale nie można też twierdzić, że papranie się z półproduktami jest bezsensownym przepłacaniem i stratą czasu. Poza tym zauważ, że prawie każda zorientowana włosomaniaczka używa silikonów chociażby do zabezpieczania końcówek. Strach przed nimi jest z reguły na początku, gdy człowiek naczyta się pełno artykułów/wpisów ale jeszcze nie ma tej wiedzy poukładanej.
      Iza

      Usuń
    2. moze dlatego ze silikon daje efekt pozorny? To tak,jakby pytac, po co walczyc z niedoskonałosciami skory skoro mozna nałozyc tapete. Kazda z nas chce pieknie wygladac po wyjsciu spod prysznica. Zadbane włosy po samym szamponie błyszcza i sa miekkie. Tylko trzeba na takie włosy zapracowac :-)

      Usuń
    3. E tam silikony nie są złe. Jak ktos wie jak dbac o wlosy to bedzie umial je wykorzystać nie tylko w serach na koncówki ale odzywkach etc. Efekt pozorny? Bez przesady, niektorzy popadaja w jakas paranoję. Oczywiscie mozna uzywac i silikonow i olejować włosy, jedno nie wyklucza drugiego.
      JA niestety na silikony i sls jestem uczulona:( ale nie widze nic złego w ich używaniu jeśli chodzi i wygląd wizualny.

      Usuń
    4. Ja również uważam że silikony tylko maskują "niedoskonałości" oraz zabiezpieczają włosy przed urazami. Także stawiam na naturalną pielęgnację zakończoną wtarciem silikonowego serum w końcówki :-)

      Usuń
    5. Ja sama czasem dodaję silikony do własnoręcznie robionych maseczek. Lubię kiedy moje włosy są powleczone taką ochronną warstewką, ba - jako prezentację na seminarium na studiach wybrałam właśnie temat - silikony w kosmetykach ;)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie wydaje się, że w brązie :)

      Usuń
    2. Też jestem za brązem. Ożywia i wyszczupla buzię. A te loczki ma cudne:)
      Kobietom to nigdy nie dogodzisz: ma kręcone, to marzy o prostych, ma proste to kręci. A natura wie najlepiej, co nam pasuje! Pozdr

      Usuń
    3. Do pewnego momentu natura wie. Później, gdy zmieniają się rysy twarzy, szczupleje to znów nabiera krągłości, skóra się opala lub nie, nosimy makijaż lub nie i już kolor włosów może nie współgrać, z charakterem też. Także relatywnie...

      Usuń
  15. faktycznie, zdjecie z telefonem i kawa miazdzy!!!!!!!!!!
    ladnie Ci w lokach :)
    powodzenia.


    ps: anwen, licznik odwiedzin tak pedzi, ze przecieram oczy z zdumienia:D:D
    drose

    OdpowiedzUsuń
  16. Coraz bardziej mam ochotę wysłać swoją historię ponownie :D Pół roku później

    OdpowiedzUsuń
  17. Lepiej Ci w ciemniejszych i ten kolor teraz bardzo fajny. Dobrze, że już nie katujesz włosów prostownica. Jeśli masz zamiar zapuszczać to super. Będzie jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Naprawdę duża zmiana ;3 Świetne loczki ;3

    Ale teraz mam pytanie całkowicie z innej beczki ;)
    Myję włosy co 2 dni. Tylko zawsze co drugi dzień pryskam włosy suchym szamponem u nasady bo są przetłuszczone. Teraz grzywka także coraz bardziej mi się przetłuszcza.
    Zatanawiam się czy nie zacząć myć włosów po prostu codziennie zamiast katować je suchym szamponem. Tylko pytananie czy to nie sprawi że będą mi się przetłuszczać jeszcze bardziej?
    A czy jak będę codziennie po myciu nakładała odżywkę albo maskę to nie obciążę włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro są przetłuszczone to lepiej myć codziennie, a przetłuszczać się bardziej nie będą bo przecież i tak byś je myła codziennie :p Jeśli nie nałożysz maski/odżywki na skórę głowy to nie obciążysz włosów.

      Usuń
    2. To, że włosy się szybciej przetłuszczają od codziennego mycia to jakiś mit.:) Suche szampony nie są świetne ani nawet neutralne dla skóry głowy. Jeśli mocno Ci się przetłuszczają włosy, to wyobraź sobie jak na cebulki działa combo łój+słaby skład suchego szamponu- no niezbyt. :) Odżywka/maska nałożona od ucha w dół nie obciąży włosów.

      Usuń
    3. Mi suchy szampon przedłuża świeżość włosów do co 3 dnia, ale używam tuż po umyciu i wysuszeniu /wyschnięciu włosów, u nasady, przed rozczesaniem.

      Usuń
  19. A ja życzę Ci powodzenia.I naprawdę warto dbać o włosy :) Nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przy włosach z blond pasemkami pomyślałam "o jak fajnie rozświetlona choć włosy jak piórka" ciemny blond nie skomponował się z cerą, coś nie zagrało. Ciemne bardzo soczyste, mięsiste i od razu twarz nabrała charakteru, błysk w oku, ale rude loczki ujęły mnie mocno :)) idealna kompozycja.
    Ta seria spokojnie mogłaby się nazywać Motywacyjna Włosowa Historia. Absolutnie każda daje kopa do dalszej własnej pielęgnacji, czytajacym i osobie autorki, która widząc własne poczynania z włosami na przestrzeni lat, odbierając dowody sympatii, sugestie komentujących utwierdza się, że zmierza w dobrym kierunku jeśli chodzi o świadomą przemyślaną pielęgnację.
    czarnuszka

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo kolezanka z liceum! Pamietam ten blond;) pozdrowienia dla Oliwierka;) ps. Piękne loczki, zapuszczaj i będzie jeszcze lepiej

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak czytałam wstęp to aż się przeraziłam. Jesteś idealnym przykładem tego jak szybko i boleśnie zniszczyć włosy :( Pięknie Ci w loczkach, wyglądają na prawdę rewelacyjnie :* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. W porównaniu z poprzednią, ta jest tak świetnie napisana i ciekawie, że nie mogłam się oderwać wręcz i z przyjemnością ją pochłaniałam :D. Dopiero potem zwróciłam uwagę na włosy xD
    W rudym wyglądałaś świetnie - pasował Ci do cery i oczu [mam podobny typ urody]. Wiem, co to za ból, utrzymać ten kolor...

    OdpowiedzUsuń
  24. ładne loczki,jak podrosną będą jeszcze ładniej się prezentować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdj. z telefonem i kawą najlepsze!!!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. APEL do dziewczn, planujących publikację MWH!
    Przed wysłaniem MWH do Anwen proście kogokolwiek o przeczytanie tekstu. Mimo że autorka historii wydaje się być przesympatyczną osobą, a sama historia bardzo inspirująca, to czytanie tekstu było dla mnie dość męczące. I na prawdę nie mówię tego ze złośliwością czy by się po prostu powymądrzać. Anwen nie będzie przecież poprawiała po nikim tekstu, a niestety nie tylko treść, ale i forma ma znaczenie!:)

    A Tobie Krysiu gratuluję przemiany i życzę dalszych sukcesów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę pisze się razem a nie osobno :P

      Usuń
    2. Mnie się lekko czytało. Kwestia nastawienia i rozluźnienia mięśni twarzy ;) czyli luz i pozwolenie innym na popełnianie błędów, to ich błędy jakie by nie były.

      Usuń
  27. Bardzo ciekawa historia, pełna zwrotów akcji. Moim zdaniem ciemne włosy do łopatek wyglądały najlepiej. I grzywka też koniecznie długa :) Nie unikałabym, silikonów, bo działają bardzo korzystnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Najładniej Ci w tych loczkach i w kolorze na ostatnim zdjęciu :) z piórek do takich loczków ! rewelacja :) gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jedna z tych osób, które miały na głowie wszystkie kolory i w prawie wszystkich było im ładnie :) Z przedstawionych nie podobała mi się tylko paskudna różowa grzywka oraz początkowe blondy, ale myślę, że mniej żółty blond na zdrowszych włosach mógłby Ci mimo to pasować :) Natomiast brązy i rudości już teraz wyglądały świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Może mi ktoś powiedzieć czemu na forum anwen są takie pustki? Wszystkie najaktywniejsze użytkowniczki przeniosły się na facebooka? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powstało nowe forum na którym tym razem mamy pomoc administratora
      http://www.goodhairday.pl/

      Usuń
  31. Ciekawa historia :) Niestety strasznie ciężko się ją czytało... Autorka nie sprawdziła chyba swojego tekstu, bo roi się od błędów. Wiem, to nie wypracowanie maturalne, oceniamy efekt pielęgnacji a nie poprawność składniową i ortograficzną, ale niektóre błędy utrudniają zrozumienie o co chodzi ("niestety nie już dla mnie nieosiągalna", "green pharmaceut", "dodatki półproduktów keratyny" - co to są półprodukty keratyny?, "nigdy nie mogłam po umyciu wyjść gdziekolwiek" - to znaczy, ze autorka po myciu w ogóle nie ruszała się z domu? Nie chodziła do szkoły?).
    Poprawienie podstawowych błędów (błagam, używaj znaków przestankowych!) to kwestia szacunku dla czytelników i dla samej Anwen, która udostępnia miejsce na swoim blogu i zawsze dba o to, żeby jej własne notki były napisane interesująco, zrozumiale i poprawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u Anwen też zdarzają się drobne rzeczy do poprawki i ona też z pokorą przyjmowała uwagi, ale nie zawsze poprawiała (bo po co aż tak skrupulatnie i sztywno traktować teksty na blogu nie literackim?), może ich nie zauważałaś, ale mniejsza z tym, jesteśmy tylko ludźmi, często piszemy luźno tak jak mówimy... i cóż z tego, ogólny przekaz jest jasny, najważniejsze rzeczy zostały zawarte i są zrozumiałe.

      Usuń
    2. U Anwen to zwykle właśnie drobiazgi, w tej historii przekaz nie zawsze był jasny, musiałam niektóre zdania czytać po dwa razy, bo były niezrozumiałe przez brak przecinków, przecinki w niewłaściwych miejscach, błędy składniowe.

      Usuń
  32. Dziękuję bardzo za publikację;) Za słowa krytyki i uznania;) Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba która z tej historii wyciągnie coś dla siebie ;) Dla mnie cała ta pilęgnacja to już nie tylko sposób na zadbane włosy ale i na relaks ciała i ducha ;) Nic mi tak nie poprawia nastroju jak zielona breja na włosach - poważnie;) Świetna zabawa :)Aczkolwiek biorąc pod uwagę wszelkie za i przeciw za rok podeślę coś co będzie gramatycznie bardziej dopieszczone i mam nadzieję ,że również doczeka się publikacji ;) Pozdrawiam wszystkich Krysia ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Loczki cudne :) I brawo za odwagę ze zdjęciami bez makeupu :P Wiadomo, że kto tu wchodzi, powinien interesować się tylko włosami, ale hejterów nigdzie nie brakuje :P

    OdpowiedzUsuń