Moja włosowa historia - Ewa

Dziś historia, która mam nadzieję niejedną z Was zainspiruje. Do tego by zawalczyć o piękne włosy niezależnie od swojego wieku (Ewa mimo, że moim zdaniem młoda jak sama pisze słyszała, że "już nie te lata, że i włosy w gorszej formie i niepotrzebnie w jej wieku bierze się za ich zapuszczanie") czy tego w jakim są stanie, bo czasem jak zobaczycie wystarczy raptem rok by cieszyć się świetnymi efektami. Kogoś innego może zmobilizuje do wykonania badań, mnie zaś zmotywowała do tego by wrócić do podkreślania skrętu moich włosów i wyszukiwania metod na ich nieinwazyjne kręcenie.


Jako dziecko byłam posiadaczką ciemnych (prawie czarnych) i raczej gęstych włosów. Kłaczki falowały i od zawsze były bardzo suche z natury. Oczywiście standardowo w najmłodszych latach ścinane były „na chłopaka“, później lekko zapuszczane do Komunii, a po niej regularnie podcinane. Niestety, nie posiadam zdjęć z okresu młodości, wszystkie fotografie zostały w Polsce. 

W czasach podstawówki z włosami nie robiłam kompletnie nic. To były lata 80/90 i w zasadzie rzadko kto używał wówczas czegokolwiek poza szamponem. Wiem, że chyba w 6, bądź w 7 klasie, udało mi się je zapuścić całkiem sporo - sięgały do pasa! To był jedyny moment w moim 34 letnim życiu, w którym osiągnęłam taką długość. Pamiętam również, że na łepetynie gościł jeden wielki puch, którego w żaden sposób nie potrafiłam ogarnąć, w dodatku kłaczki były zawsze rozdwojone, końcówki zaś stale pokryte białymi kuleczkami. Włosów było naprawdę bardzo dużo, co wyłącznie mnie irytowało.
Przyszedł czas Liceum. W ruch poszły pierwsze szamponetki, później farby, w międzyczasie pojawiła się i trwała, oczywcie wykonana z marnym skutkiem. Przez pierwsze lata ogólniaka eksperymentowałam z kolorami, co miało głównie na celu rozjaśnić moją ciemną czuprynę (komóż w tym wieku podobają się naturalki? ;)). Jak można było przewidzieć, nic to nie dało, więc w akcie desperacji sięgnełam po czarną (pewnie najmocniejszą), farbę. Dosyć długo barwiłam tym kolorem kłaczki, bo jako jedyny był w stanie pokryć mój naturalny odrost. 


Po maturze włosy dalej sobie rosły, ale nigdy nie udało mi się ich zapuścić dalej niż za ramiona. Wtedy i jeszcze bardzo długo powtarzałam sobie, ze widocznie nie jest mi dane mieć dłuższej czupryny i że kłaczki bardziej urosnąć nie chcą, bo taka ich natura. Nie rozumiałam wówczas, że wszystko to było wynikiem kompletnego braku pielęgnacji. Końcówki były w opłakanym stanie, więc się wykruszały, przez co miałam wrażenie, że włosięta „stoją“ w miejscu. Jak już trafiłam do fryzjera, to ścinałam całe, spore zniszczenie, wracałam do starych nawyków i krąg się zataczał ;).
Mając ok. 23 lata, postanowiłam ściąć włosy całkowicie na krótko. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Modne wówczas były takie nastroszone równo przystrzyżone „piórka“, stylowane żelem, więc i ja zapragnęłam mieć takową fryzurę. Musze przyznać, ze nawet całkiem nieźle wyglądałam, a i przy okazji pozbyłam się wszelkich zniszczeń! Kiedy znowu zaczęłam je zapuszczać nie pamiętam. W każdym razie, ponownie urosły za ramiona, ja natomiast zrozumiałam, ze sama nie jestem w stanie ich rozjaśnić, więc zaczęłam biegać po wszystkich możliwych salonach fryzjerskich, żeby pozbyć się czerni z łepetyny i dojść do wymarzonego wówczas dla mnie blondu. Zmiany były stopniowe, w zależności na jakich „specjalistów“ udało mi się akurat natrafić. Zaczęło się od czerwonych pasemek i tak ta czerwień, a później i „blond“, były systematycznie dokładane. 


Ileż ja wtedy na to pieniędzy wydałam! Oczywiście za coś, z czego przeważnie nie byłam zadowolona - rudawe tony, ponowne przyciemnienie do brązu, platynowe odcienie, itp. ;).

W pewnym momencie jednak trafiłam na wspaniałą fryzjerkę, która za każdym razem zrobiła mi na głowie to, czego aktualnie „oczekiwałam“ ;). 

W ten oto sposób przez następne 4 lata miałam wymarzone, jasne włosy - balejaż. Jednocześnie w tym okresie odkryłam „cudo“, jakim była wówczas dla mnie prostownica. Wreszcie moje pragnienia gładkiej, ujarzmionej tafli, mogły zostać spełnione! To był hit nad hitami, którego wdzięcznie na co dzień używałam, katując przy okazji niezabezpieczone czymkolwiek, często jeszcze mokre włosięta. 

Teoretycznie więc wszystko było ok., kudły takie, jak chciałam (kolor), siano na głowie jednak masakryczne - bez prostowania z domu się nie ruszyłam, a jeśli już, to tylko w związanych i najlepiej z opaską, żeby odrostów nie było widać ;).


Popalone końce wołały o pomstę do nieba, więc regularnie je podcinałam i długo byłam zadowolona. Żeby pozbyć się jak największej ilości zniszczeń, oprócz skracania czupryna była za każdym razem coraz mocniej stopniowana, czego skutki niestety odczuwam do dnia dzisiejszego.


W międzyczasie pojawiła się ukośna grzywka. W tym okresie moja „pielęgnacja“ przesuszonych na maksa kosmyków bazowała również na jakimś drogeryjnym szamponie i nałożeniu po umyciu dosłownie na minutę odżywki - wszelakie reklamy tak bardzo nęciły wizją zdrowych włosów, że odżywki w zasadzie zawsze stosowałam ;).


Problemy zaczęły się 3,4 lata temu, kiedy nagle dostałam na głowie uczulenia - choć to chyba zbyt delikatne określenie. Fatalny stan skalpu trwał miesiącami - ropne, sączące się strupy, swędzenie na potęgę i lecące garściami włosy, co w owym czasie zupełnie mi nie przeszkadzało. Absolutnie nie myślałam wtedy o wizycie u dermatologa czy zainteresowaniu się tematem. Zwalałam problem na uczulenie na farbę, a że nie chciałam rezygnować z balejaży, nic z nim nie robiłam. Zresztą, miałam gdzieś, że włosy mi się skutecznie przerzedzały (myślę, że w tym okresie straciłam 1/3 objętości), wreszcie nie miałam takiej szopy na głowie, a i do codziennego prostowania było ich nagle znacznie mniej. Baaa, nawet się z tego powodu cieszyłam :(!
Problem ze skórą głowy często powracał. Ropne wycieki i strupy dawały o sobie znać, jednak nadal to lekceważyłam, przy okazji “fundując” skalpowi zdzieraki szamponowe i latałam regularnie do mojej ulubionej fryzjerki. Trwało to do maja 2012 roku (moja ostatnia wizyta w salonie). Pod koniec czerwca 2012, jak co roku wyjechałyśmy z Córką do rodziny do Niemiec na wakacje. Tym razem, jak wyjechałyśmy, tak już zostałyśmy na stałe.
Po osiedleniu sie za granicą, gdzieś w okolicach września zdecydowałam zrezygnować z jasnych odcieni (bałam się oddać w ręce tutejszych fryzjerów ;)), które gościły na głowie przez wcześniejsze lata, na rzecz jednolitego koloru - jasnego, drogeryjnego brązu.

Farba po wcześniejszym blondzie dość szybko się wypłukiwała, więc dalej namiętnie męczyłam te moje włosięta drogeryjnym Syoss- em, do momentu aż trafiłam na hennę Khadi - to był strzał w dziesiątkę :).
W kwietniu 2013 zachciało mi sie włosy rozpuszczać (głównie do zdjęć ;)), ale było to nierealne marzenie, gdyż ich stan i szopa, jaką miałam w owym czasie na łepetynie sprawiały, że kłaczki bardziej straszyły, niż przypominały włosy.

Tu już po pierwszych olejowych próbach ;).
Zaczęłam więc namiętnie interesować się tym, jak doprowadzić czuprynę do stanu używalności. Trafiłam na olejowanie, wizaż, bloga Anwen i jak większość, przepadłam - dosłownie! Oliwa z oliwek jako pierwsza poszła w ruch, zakupiłam delikatny szampon, pierwszą w życiu (!!!) maskę i tak oto zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem, która trwa do dnia dzisiejszego. Jak wyglądała pielęgnacja w ciągu tego wybitnie przełomowego w historii moich włosów roku i co się zmieniło, jeśli wytrwaliście do tego momentu, możecie przeczytać poniżej :)
Początkowo nie było widać efektów, mimo systematycznego olejowania, maskowania, itd. Ja jednak je czułam (serio!) i zaledwie po kilku olejowych zabiegach , mogłam już pozwolić sobie na rozpuszczenie włosów, choć jeszcze przez długie miesiące były w fatalnym stanie…

 Dwa ślimaczki na noc fajnie je ujarzmiały i dodatkowo ładnie podkręcały. Ja przy okazji “odkryłam”, że moje włosy są podatne na wszelkie próby kręcenia.


Znaczna i przede wszystkim widoczna poprawa nastąpiła dopiero w listopadzie 2013, kiedy do gotowej pielęgnacji włączyłam półprodukty (głównie mleczko pszczele w glicerynie) oraz postawiłam na “świętą, włosową trójcę”, czyli humektanty, emolienty i proteiny - wszystkiego po trochu. Przede wszystkim jednak, wówczas upłynęło już dużo czasu i dzięki testom różnych kosmetyków powoli zaczynałam przekonywać się, co moim włosom służy, nie kupując już w ciemno tego, co popadnie. Oczywiście na tym etapie sporo je już podcięłam. 

W ciągu tego włosomaniaczego roku niestety nie było lekko. Chyba najwięcej problemów przysporzył mi mój kapryśny, wiecznie podrażniony i mega nadwrażliwy skalp ;/. Próbowałam wielu metod, żeby go załagodzić - od maści po półprodukty, dopiero jednak, kiedy odkryłam, co go uczula (Cocamidopropyl Betaine, aloes), sytuacja uległa znacznej poprawie. Nie zmienia to jednak faktu, że łepetyna nadal buntuje się przed nałożeniem na nią czegokolwiek, więc najrozsądniej było zrezygnować z „dogadzania“ jej, czy nawet włosom przy nasadzie, co wiązało się między innymi z tym, że nie dane mi było spróbować przyspieszyć porost za pomocą wcierek.
Jakby tego było mało, przez cały ten okres zmagałam się (i nadal to robię), z wypadaniem, które w zasadzie męczyło mnie już od kilku lat, a którego istnienie „odkryłam“ dopiero na etapie włosowej manii - zresztą po przeczytaniu posta u Anwen ;). To właśnie głównie przez migrację włosów z głowy, miałam (i nadal miewam), chwile zwątpienia, zwłaszcza, że im były one dłuższe, tym większy to „efekt“ sprawiało ;(.
W okresie włosomaniactwa kłaczki skróciłam o ok. 10 cm. Niby niewiele, ale jednak. Gdyby nie cieniowanie (po wzmożonym wypadaniu, zawsze dół ulegał przerzedzeniu), “zaoszczędziłabym” nieco z długości... Zważywszy na to, że moje włosy osiągają przyrost ok. 1 cm. na miesiac, te 10 cm. to dla mnie bardzo wiele. Dopiero, kiedy dzięki suplementacji napojem drożdżowym udało mi się je sporo podgonić, łatwiej mi było ścinać kolejne warstwy.



Ale, ale, miesiące wypełnione dbaniem o włosy szybko mijały i tak prezentowały się one już w styczniu 2014 - zdjęcia bez lampy błyskowej ;).

Rok świadomej pielęgnacji bardzo wiele zmienił w moim życiu, również jeśli chodzi o zdrowie i samopoczucie. Z rzeczy trochę mniej przyjemnych - to właśnie dzięki włosomaniactwu odkryłam, że choruję na niedoczynność tarczycy oraz anemię. Pewnie nadal bym na to nie wpadła, nie niepokoiły mnie nawet sygnały wysyłane przez organizm. Dopiero uzmysłowienie sobie, w jakiej zastraszającej ilości wypadają mi włosy, stało się dla mnie mega motywacją, żeby wybrać się wreszcie do lekarza. Podjęłam leczenie, kłaczki lecą, jak leciały (zdarzają się i lepsze dni), mimo tego, dzięki porządnej diecie oraz suplementom zyskały 0,5 cm. dodatkowej objętości :).
Włosy z początków włosomaniactwa i równo po roku pielęgnacji ;):


Bywają dni, że jestem zadowolona z ich wyglądu, choć oczywiście częściej doprowadzają mnie do szału ;). Cieszy mnie jednak to, że włosy są zdrowe i nie męczy mnie już problem rozdwojonych końcówek. Ponadto, wreszcie pogodziłam się z faktem, iż Matka Natura obdarowała mnie falowańcami i nie próbuję już na siłę tego zmieniać ;). Wręcz przeciwnie! W okresie włosowej manii odkryłam, jak w szybki sposób mogę sprawić, żeby moje nijakie fale wyglądały w miarę ładnie, a dodatkowo, dzięki akcji “Nakręćmy się na wiosnę” (którą zorganizowałam na swoim blogu), wraz z innymi Dziewczynami uczymy się wydobywać skręt z naszych włosiąt oraz nakręcać je bez użycia ciepła.


Moim celem, jaki sobie założyłam i który chciałabym osiągnąć do 35 urodzin, jest długość (na sucho) do wcięcia w talii. Poza tym, marzy mi się zupełne zejście z cieniowania, a co się z tym wiąże, całkowite pozbycie się pamiętającej jeszcze czasy blondu części. Niestety, nie zostało mi wiele czasu ;). Mimo tego, mam jednak nadzieję, że się uda. 3majcie kciuki ;)!
Na koniec mojej historii nie napiszę Wam, czego aktualnie używam, bo według mnie mija się to z celem - bardzo wiele czynników miało wpływ na poprawę stanu mojej czupryny. Napiszę natomiast, co według mnie, w ciągu tego włosomaniaczego roku zadziałało na nią najskuteczniej.
W skrócie: siemię lniane, mleczko pszczele w glicerynie, henna Khadi, olejek alverde arganowo - migdałowy, maska emolientowa, na co dzień łagodny szampon, OMO plus metoda kubeczkowa, mycie długości odżywką, jeszcze intensywniejsza pielęgnacja - olejowanie i maskowanie jednocześnie, rezygnacja z „niszczycieli“, wiązanie włosów na noc.
Siemienia lnianego - czyli mojego niezastąpionego, włosowego nawilżacza, używam do olejowania, jako dodatek do masek, do rozrabiania henny (żeby uniknąć przesuszenia kłaczków), a także praktycznie za każdym razem jako płukanko - kąpieli.
Mleczko pszczele w glicerynie, to kolejne mega ważne dla włosów odkrycie, przy okazji następny nawilżacz oraz “dostawca” protein.
Henna Khadi jasny brąz, wiele razy uratowała moją podrażnioną łepetynę, kiedy już byłam na skraju załamania nerwowego ;). Do tego kolor, który dzięki niej uzyskałam bardzo mi się podoba i cieszy mnie, ze hennując nie niszczę już dodatkowo kłaczków “ciężkimi” farbami. Olejek alverde arganowo – migdałowy to mój absolutny KWC. Był pierwszym olejkiem jaki zakupiłam. To głównie nim przez cały rok – systematycznie (!), po każdym myciu zabezpieczałam końcówki, poskramiałam pomyciowy puch, a w ostatnich miesiącach i olejowałam nim włosy.
Bez maski się nie obejdzie ;)! Zdarzało mi się używać i lepszych i gorszych. Te gorsze wzbogacałam połproduktami, a po lepszych cieszyłam się dodatkowo pięknym blaskiem. Dwie ulubione w tej kategorii, to maska Gloria oraz maska NS Sauna&Spa.
Łagodny szampon na co dzień - dopiero w okresie włosomaniactwa zrozumiałam, że nie ma żadnego sensu do częstego mycia włosów używać silnych myjadeł, bo i po co? Te delikatniejsze rownież poradzą sobie z brudem czy olejami, a przy okazji nie przesuszą nam dodatkowo czupryny. Zresztą od dłuższego czasu długość myję wyłącznie odżywką (początkowo była to metoda OMO). Mam wrażenie, że i ten nawyk spowodował, iż włosy w miarę szybko wróciły do formy.
Olejowanie i maskowanie w tym samym dniu, czyli jeszcze intensywniejsza pielęgnacja. Moje kłaczki mega suche z natury “wolą” rozpieszczanie ich na całego ;).
Do tej listy, a może nawet i na jej początek, powinnam dodać całkowite wyeliminowanie potencjalnych “niszczycieli”, a więc prostownicy, lokówki i suszarki.
Poza tym, kolejna istotna rzecz, która myślę, że wiele dobrego zdziałała, to wiązanie włosiąt na noc (obecnie niskiego ślimaczka, żeby nie przeciążać cebulek), a także nie kładzenie się z jeszcze mokrymi (jak wiadomo są wówczas bardziej narażone na uszkodzenia).

To tyle, jeśli macie jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem :) Mam również nadzieję, że moja historia zmotywuje do działania kolejną, rozkładającą ręce nad swoimi włosiętami, Dziewczynę ;). Bywają ciężkie okresy, ale warto i nie ma tu znaczenia czy ma się 20, czy 30 i więcej lat - serio, serio ;)! Poniżej macie dowód :)

                                            
​Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Udostępnij

237 komentarze:

  1. super metamorfoza! :)
    Też bym chciała takie włosy, niestety moje są proste :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. współczuję problemów ze skalpem :/ Widać ogromną zmianę, gratulacje! Zazdroszczę wydobycia skrętu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne włosy ! Bosko wyglądasz na ostatnim zdjęciu w tych falach i ciemnych włosach !

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie i dużo młodziej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze spostrzeżenie było dokładnie takie samo - duuuużo młodziej teraz wyglądasz, niż w tym balejażu. A tak w ogóle to dzięki za tę historię włosową, bo ja mam 35 lat i ciagle się zastanawiam, czy jest sens zapuszczać włosy w moim wieku (mam teraz tak do łopatek), czy to nie będzie głupio wyglądało...Moja tesciowa ma 65 lat i włosy do pośladków, gęste i czarne, czasem myslę, że dziwnie to wygląda, ale na pewno się wyróżnia, mało jest kobiet w jej wieku z długimi włosami. Za 30 - 40 lat będzie pełno, jak się dzisiejsze włosomaniaczki zestarzeją..."Pokolenie Anwen"

      Usuń
    2. Ja też znam taką kobietę po 60-tce, dość młodo wygląda z twarzy, nosi długi warkocz do połowy pośladków włosy ciemne być może hennowane a może naturalne. Dziewczyny z drogerii robią sobie z jej długiego warkocza śmiechawki, ale to o nich świadczy niefajnie, same mają krótkie włosy takie byle jakie niezadbane, ścinane po porodzie z obawy przed ostracyzmem, albo po prostu nie chce im cokolwiek robić z włosami, ale do obgadywania włosów innych kobiet są pierwsze. Ona się wyróżnia, one są jak kopie, zachowują się tak jak otoczenie oczekuje, albo co gorsze wymaga.
      Anonimowy21 czerwca 2014 23:51 jeśli miałabyś sobie czynić wyrzuty i rwać włosy z głowy, stresować bo ktoś coś sobie pomyślał, bo ocenił negatywnie, to nie zapuszczaj ;D albo zmień nastawienie i wzorce jakie sobie zakodowałaś. Ja mam 34 i mam gdzieś jak ktoś ocenia moje długie włosy, które mi pasują bo ja tak chcę, to oni mają problem z uprzedzeniami, z zazdrością, z uzależnieniem od opinii innych ludzi, nie ja. Pozdrawiam :) i życzę uwolnienia...

      Usuń
  5. Bardzo wciągająca i pozytywna historia! :) Warto walczyć o swój cel, włosy są teraz prześliczne i dodają uroku autorce historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. mega zmiana ;d
    gratuluje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. gratuluję Ewie wytrwałości bo mi czasem jej brakuje a takie posty dają kopa do działania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna kobieta, piękne włosy. Chciałabym mieć tak gęstą czuprynę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jakiego delikatnego szamponu używasz bez Cocamidopropyl Betaine?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Ewą, ale odpowiem, bo wiem ;) pokrzywowej Logony (Anti Age).

      Usuń
    2. Age Energy Logona. Jedyny szampon, ktory mi podpasowal, choc probowalam rowniez kilku innych z ich asortymentu :)

      Usuń
    3. Skład: Aqua (Water), Coco Glucoside, Alcohol*, Glycerin, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Inulin, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, PCA Glyceryl Oleate, Sucrose Laurate, Sodium PCA, Lactic Acid, Arginine, Caffeine*, Bambusa Vulgaris Extract, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Ginkgo Biloba Leaf Extract, PCA Ethyl Cocoyl Arginate, Phytic Acid, Parfum (Essential Oils), Limonene, Linalool, Citronellol

      Usuń
  10. Przepiękne włosy, wygląda pani jak Sharon del Adel z Within Temptation! Ciemne fale o wiele lepiej podkreślają pani urodę i odejmują lat [a mówią, że ciemny postarza, ot niespodzianka :)].
    Życzę dalszych sukcesów i wytrwałej pielęgnacji! A na włosomaniactwo nigdy nie jest za późno :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie każdego :) każdy typ urody będzie coś innego postarzać, np. mnie odmładzają włosy wysuszone na prosto z przedziałkiem, a noszę bardzo ciemny brąz, wcześniej czernie, z kolei postarzają mnie proste krótkie pensjonarskie i boby oraz falowane gdy głowa staje się większa.
      U Ewy proste, sztywne włosy chłodny blond dodawały surowości, zasadniczości, teraz falowano-podkręcane kosmyki luźno opływające kontury twarzy, lekkie pukle w naturalnym brązie przydają zmysłowości, romantyzmu, ciepła. Oto tajemnica :)) Adi

      Usuń
    2. Prosze, tylko nie pani ;)
      Dziekuje :)

      Usuń
  11. Świetna historia! Bardzo mi się podobają te piękne fale!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne włosy! Próbuje wiązać włosy na noc, ale jeszcze nie znalazłam odpowiedniego upięcia. :c Od koczka się bardzo brzydko wyginają i boli mnie skóra głowy, od warkocza wyglądają tak "sucho" i też się brzydko wyginają. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie też napisałam niżej komentarz o tym samym problemie.
      Łączę się w bólu,

      Usuń
    2. mam to samo..;/ dlatego w trakcie roku akademickiego prawie codziennie chodze z upietymi wlosami, tylko latem, gdy myje rano, pozwalam sobie na rozpuszczone :(

      Usuń
    3. Najlepsza jest klamra! Skóra głowy nie boli, włosy wracają do normalnego ułożenia, a nie plączą się i nie niszczą!

      Usuń
    4. Faktycznie mamy ten sam problem, tyle, że ja mam falowane włosy i kiedy wieczorem umyje mam fajne fale, jak zepnę na noc to są okropnie powyginane a jak je rozczeszę TT to trochę się rozprostowują ale przeokropnie puszą. :c Jeżeli śpię w rozpuszczonych to przerzucam je za poduszę, ale nigdy nie się całej nocy w tej samej pozycji, więc rano mam rozprostowane fale (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :P).

      Usuń
    5. U mnie najlepiej sprawdza sie koczek, ale niziutko i bardzo luzno upiety (czasami musze w nocy poprawiac ;)).

      Usuń
    6. Mi też się robią brzydkie włosy od koczka, ale rano wsadzam je pod kran i troszkę namaczam, a po chwili suszę i znów mam ładne fale :)

      Usuń
  13. Ogromna zmiana. Masz przepiękne włosy. Jak widać regularna pielęgnacja czyni cuda. Ja zawsze miałam masę włosów na głowie, wszyscy je chwalili, a fryzjerki niedowierzały, że są takie gęste. Niestety od roku strasznie mi wypadają. Od dwóch miesięcy jest totalna tragedia. Byłam już u wszystkich lekarzy, u specjalistów, i nikt mi nie pomógł. W tej chwlili kucyk jest grubości kciuka. Boję się myśleć co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo. Włosy przez osiem miesięcy leciały bez powodu. Porobiłam wszystkie badania łącznie z trichoskopią i nie udało się zdiagnozować przyczyny. Byłam już na skraju załamania nerwowego bo czupryna widocznie się przerzedziła /podczas mycia wypadało około 600 włosów, kłaki były na poduszce, ubraniach, dywanie, w jedzeniu/. A potem na szczęście samo to jakoś ustało. Teraz od pół roku staram się zagęścić włosy i jak na razie udało mi się uzyskać 1 cm w obwodzie kucyka. Obawiam się, że do dawnej gęstości nie wrócę, ale robię co mogę aby tych włosów było jeszcze choć trochę więcej. Mam nadzieję, że u Ciebie to się też wkrótce unormuje.
      Tylko bądź spokojna, bo stres i zamartwianie się nie pomogą, a jeszcze bardziej zaszkodzą.
      Jeżeli mogę coś doradzić, to ja brałam Mertz Special i dodawałam siemię lniane do śniadaniowej owsianki. Nie wiem czy to akurat to zahamowało , ale może warto spróbować, bo nawet jeśli nie pomoże to przynajmniej nie powinno zaszkodzić.
      arianna

      Usuń
    2. arianna, na pewno 1 cm? Jakoś mi to brzmi nierealnie, ale może to ja mierzę obwód inaczej.

      Usuń
    3. W moim wypadku w przeciągu pół roku włosy zwiększyły swój obwód z 4,3 cm do nieco ponad 5,5cm :) a kilka lat temu było ich tylko 3,5 cm i poważnie rozważałam zakup peruki...
      Pato

      Usuń
    4. Na forum włosomaniaczek jest taka dziewczyna która bodajże z 7cm w kucyku zagęściła do 12 ;D

      Usuń
  14. Kochana, Tobie jak i innym zmagającym się z problemem skalpu polecam wcierki z Jasnoty Białej i Eliksir Green Pharmacy z łubinem (byle nie z rumiankiem). Po tym jak spaliłam sobie włosy rozjaśniaczem Fridy na skórze głowy pojawiły się dokładnie takie problemy jak u Ciebie Ewo. Do tego również mam skórę na tyle wrażliwą, że nie sprawdzają się żadne wcierki na porost (ba, nawet oleje..). Poza umyciem szamponem nie mogę robić z moim skalpem nic, a mimo to dzięki Jasnocie i Green Pharmacy mój skalp (odpukać!) ma się dobrze, a włoski przestały tak bardzo wypadać. Gratuluję efektu i życzę dalszej cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za cynk :) sprawdzę

      Usuń
  15. Co za przemiana - super. Widać nie każdego blond odmładza, teraz dużo lepiej w ciemnym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Ewo, wiem, że ze względu na skalp rezygnujesz z wcierek, ale daj szansę kozieradce - mi niesamowicie koi skórę głowy, efekt jest podobny do tego, gdy nakładam hennę khadi :) a przy okazji pomaga na wypadanie jak nic innego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co piszecie o tej hennie. Ja też jestem posiadaczką wrażliwego skalpu i po hennie khadi poleciało mi sporo włosów i z podrażnieniem po użyciu walczyłam przez miesiąc :/ a kolor wypłukał się w całości w 3 tygodnie i teraz boję się zaryzykować jeszcze raz ;)

      Usuń
    2. U mnie niestety kozieradka sie nie sprawdzila, choc pokladalam w niej spore nadzieje ;(

      Usuń
    3. Uczulenie na hennę jest możliwe?

      Usuń
    4. Jak najbardziej jest możliwe uczulenie na hennę.

      Usuń
    5. oczywiście ,że uczulenie na hennę jest możliwe! nawet zdarza się nierzadko , więc prawdopodobnie Twój skalp jak i skóra całego ciała może nie lubić się z henną w żadnej postaci :)

      Usuń
  17. Jak zaczęłam czytać od razu przyszło mi do głowy pytanie - to ile ona ma teraz lat ? Aha 34 to nie tak dużo - jak dla mnie - bo ja 33 kończę za 2 miesiące i też zapuszczam włosy do talii na sucho ale w wyproście - jakby to nazwać , brakuje mi kilka centymetrów , sporo przeszły te twoje włosy , ja postawiłam na naturalność do puki nie będę siwa że będzie to widać z daleka to nie farbuję nie chcę niszczyć , podoba mi się historia bardzo , jest co poczytać i na co popatrzeć a na ostatnim zdjęciu naprawdę fajne włosy i dłuuugie :) powodzenia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jeszcze starsza bo mam 36. I postanowiłam sobie, że na 38 urodziny będę miała piękne włosy do talii :D A co ;)
      arianna

      Usuń
    2. Ja koncze 33 za niecale dwa tygodnie i wlosami zajelam sie porzadnie nieco ponad rok temu, niestety u mnie nie ma tak spektakularnych efektow jak u Was dziewczyny ;) Chyba dopoki nie zapuszcze swoich wlasnych i nie pozbede sie farbowanych, nie bedzie dobrze/ Moje klaczki za duzo przeszly ze mna ;)

      Usuń
  18. wow wow i jeszcze raz wow! uważam, że to była najlepsza przemiana jaka widziałam! pozdrawiaM!

    OdpowiedzUsuń
  19. włosięta, łepetyna, kłaczki :D <3 moja jedna z najulubieńszych włosowych blogerek <3 :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tak samo :) Bardzo podziwiam Ewę, a zwłaszcza jej walkę z nadwrażliwym skalpem!

      Usuń
    2. Mnie z kolei nieco irytuje nadużywanie tych określeń.

      Usuń
    3. Mmie też irytuje określenie skalp. Ewo, wspaniała metamorfoza.

      Usuń
  20. Pomożecie?
    Nęka mnie jeden problem.
    Mam naturalnie bardzo proste włosy, które bardzo lubię. :)
    Tak często się mówi, by włosy zabezpieczać przed urazami mechanicznymi.
    A i wiele dziewczyn (łącznie z dzisiejszą bohaterką) sobie chwalą koczki i warkocze.
    Pomijając fakt, że cokolwiek na noc brzydko mi odkształca włosy (myję co dwa dni i staram się nie myć rano przez pośpiech), to i końcówki potem się brzydko wywijają, a tam, gdzie jest gumka na czubku głowy, czy koczek boli mnie skóra głowy.
    To co mam robić, by je zabezpieczać?
    P.S. Używam gumek bez elementów metalowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja związuję włosy baaaardzo luźno taka miękką frotką i robię ślimaczki przypinam małymi spineczkami i nic mi się nie odkształca. Powinnaś poeksperymentować i tak związać włosy żeby się nie rozwaliło i żeby nie było ściągnięcia.
      Co do bólu czubka głowy to też tak miałam, dlatego raz śpię z włosami rozpuszczonymi tylko górę mam podpiętą na czubku żeby rano nie obudzić się z przyklapem. Innym razem robię ślimaczka na czubku albo podpinam spinką na górze.

      Usuń
    2. Też mam z natury proste włosy i czasem się odkształcają po nocy. Ja sobie radze z tym tak, że kiedy się gdzieś brzydko wywiną spryskuje je odżywką z gliss kur, żeby były wilgotne i je rozczesuje :) Przez to że są z natury proste po takim 'zmoczeniu' wracają do normalnego wyglądu :)

      Usuń
    3. Mam podobny problem, brzydkie odkształcenia i połamane fale mam mniej więcej od połowy długości, a z końcami gorzej, dlatego dziękuję za porady:) Co się tyczy MWH niesamowita zmiana i oby tak dalej!

      Usuń
    4. spróbujcie gumki invisibobble- nie zostawia ŻADNYCH odgnieceń na włosach.

      Usuń
    5. Ja wlosy na noc zabezpieczam niziutkim, strasznie luznym koczkiem (czasami musze w nocy poprawiac ;)), upietym satynowa, szeroka gumka. Wiele dziewczyn praktykuje spania z rozpuszczonymi, przerzuconymi przez poduszke wlosami, jednak podejrzewam, ze u mnie ta metoda by sie nie sprawdzila - zbyt mocno sie wierce ;)

      Usuń
    6. Miałam podobnie. Też mi się koczek nie sprawdza, brzydki skręt i szybsze przetłuszczanie na czubku głowy. Teraz jeżeli robię koczek to nad karkiem i mocuję żabkami, a jeszcze lepiej zabezpieczam opaską, po której mam dodatkowo ładny skręt.
      arianna

      Usuń
    7. Spryskiwanie preparatami nad raden nie wchodzi w grę - szczególnie zimą.
      Dzięki za podpowiedź ze spineczkami!

      Usuń
    8. ja polecam do wiązania włosów na noc rajstopy z lycrą, pocięłam jedne (w których i tak poszło oczko) w paski ok 6cm szerokości. jest ich dużo,są bardzo delikatne i mega tanie;)
      aga

      Usuń
  21. Super efekt, gratuluję :-) Kompletnie nie rozumiem natomiast uzależniania włosomaniactwa od wieku - kobieta w każdym wieku może o siebie dbać, jeśli tylko ma na to ochotę :-)
    Pięknie Ci w tych falowanych włosach! Moje tak ładnie nie wyglądają :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna kobieta! I piękne włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Porządna dawka motywacji... Metamorfoza jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  24. pięknie wyglądasz i świetne włosy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. gratuluje osiągniętego efektu, jest bardzo fajny! ale zawsze mnie to zastanawia jak dorosłe kobiety mogą nie słuchać swego ciała, nie zrozumiem tego nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy panicznie boja sie lekarzy, lekcewaza sygnaly wysylane przez organizm ;)

      Usuń
  26. Naprawdę fantastyczna przemiana! Włosy są teraz śliczne i życzę autorce historii wytrwałości w dalszym dbaniu o włosy! I nigdy nie daj sobie wmówić, że na dbanie o siebie jest za późno i że " w tym wieku to już coś tam coś tam". Szczęście i dobre samopoczucie jest dla każdego w każdym wieku! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Włosy i przemiana super! Ale mnie najbardziej zainteresowałaś dodawaniem siemienia do henny! Muszę to wypróbować, bo mam po hennie straszny przesusz :p

    OdpowiedzUsuń
  28. Lepiej ci w takich włosach do twarzy :) uważam ze to żaden wiek, jesteś jeszcze młoda ;)
    Mam ten sam typ włosów i miło jest zobaczyć ze może tak samo pięknie wyglądać jak inne włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Piekny efekt! :) Gratuluję i życzę dalszej wytrwałości!

    A Anwen pięknie dziękuję za tą serię - co tydzień dostaję sporą dawkę motywacji i jestem już naprawdę blisko poddaniu się włosomaniactwu. Do tej pory zwyczajnie nie miałam na to czasu, ale widzę, że nie trzeba wcale wiele energii i czasu, a efekty są porażające! :)

    Pozdrawiam
    Paulina
    http://in-vissible.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. POMOCY! Właśnie kończę studia, a wraz z nimi żegnam moją stara "ja". Włosy zaczęły mi wypasać w czasie pierwszej sesji. Było to umiarkowane, jakoś nie przejęłam się zbytnio, tym bardziej, ze była zima, do tego uwielbiam czapki. Z miesiąca na miesiąc włosy leciały coraz bardziej. W dniu dzisiejszym posiadam 1/3 tego z czym zaczynałam studia. Prześwity, mała objętość i ich ilośc powodują, ze chce mi się wyć z rozpaczy. Przecież to one sa atrybutem, atrybutem każdej kobiety... W sierpniu minie rok odkąd zaczęłam sie zdrowo odżywiać, porzuciłam wszystko co przetworzone, moja dieta to przede wszystkim owoce i warzywa, nabiał, kasze i pełnoziarniste produkty. Od sierpnia zeszłego roku schudłam 27kg, z lecacymi kilogramami leciały mi włosy. Poszłam do lekarza, kilka badań- nie mam anemii, z tarczycą ok. Z rozpaczy zaczęłam przeglądać internet, szukałam pomocy... Od pół roku stosuje lekkie szampony, głowę nacieram kozieradka- dostałam łupieżu i mam wrażenie, ze włosy lecą mi jeszcze bardziej, olej sesa- jestem w stanie znieść najgorszy zapach, oby przestały wypasać mi włosy, nie zauważyłam efektów, szampon turecki z planet organica- tez mam wrażenie, ze włosy wypadają jeszcze bardziej, do czesania tangle, nie używam prostownicy czy lokowki, jedynie jonizująca suszarke, ale nie codziennie, włosy myje każdego dnia- przetluszczaja mi sie na tyle, ze jestem do tego zmuszona, suplementy diety- moge łykać garściami, nic nie pomaga. Co ja mam juz robić, zeby za kilka miesięcy nie zostać łysaaaaa? Błagam pomóżcie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem dermatolog może Ci przepisać zastrzyki z witaminą B. Moja ciocia po odstawieniu leków na tarczycę też miała problem z wypadaniem i gdy suplementy nie pomogły to właśnie dostała serię zastrzyków. W tamtym roku sama miałam straszny problem z wypadaniem, ale mnie akurat pomogły wcierki i 2 kuracje Gelacetem (do picia), ale dermatolog na początku kuracji zastrzegła, że jeśli to nie pomoże to zrobimy zastrzyki. Co do suplementów: najwcześniej po 1,5 miesiąca widać czy dane leczenie działa dlatego cierpliwości.

      Schudłaś na prawdę dużo w krótkim czasie dlatego włosy emigrują,a ciało się regeneruje. No i stres, to dopiero skurczysyn, musisz znaleźć jakiś "odstresowacz" ;-)..

      Życzę dużo dobrego i ogarniętego dermatologa, Pozdrawiam ;-)!

      Usuń
    2. Ja rowniez tracilam mocno na wadze, ale u mnie wyniki wykazaly i anemie i niedoczynnosc tarczycy. Moze sprobuj uderzyc do dermatologa, zeby przekonac sie, czy ze skora glowy wszystko w porzadku? Poza tym, probowalas tabletek Calcium Pantothenicum? Jako jedyne "od wewnatrz" przystopowaly nieco u mnie wypadanie. Zycze Ci zebys szybko znalazla przyczyne i zeby klaczki przestaly wypadac!

      Usuń
    3. Zrobiłabym detoks od nabiału i glutenu. Albo wykluczyłabym całkowicie. Kończysz studia, a więc i stres, nad którym trzeba nauczyć się panować, relaksować się. Toksemia to główna przyczyna wielu, jak nie wszystkich chorób, a tak duży spadek wagi i wypadające włosy oraz to o czym nie napisałaś, lub nie wiesz świadczy, że organizm z czymś walczy, np. z przewlekłym stanem zapalnym jakiegoś narządu, zaburzeniami trawienia (nieszczelne jelita źle wchłaniają substancje odżywcze powodując niedożywienie, spadek wagi, niedowagę). Jeśli zaczniesz kompletną regenerację detoksem (warzywnym) to pamiętaj, że to co zbudowało organizm (substancje odżywcze) a zabieramy mu, to musimy mu oddać z nawiązką - najkorzystniej suplementując.

      Usuń
    4. Może masz łysienie androgenowe?

      Usuń
  31. "Uwielbiam" komentarz "jesteś już na to za stara, nie ten wiek na..." ;p Słyszę go już od 17 lat i z każdym rokiem przekonuję się, że te osoby nie mają racji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te osoby wygłaszają swoje teorie na podstawie własnych doświadczeń ;D mierzą nas własną miarą, cóż można im na to odpowiedzieć. Uśmiecham się życząc im młodości ducha na starość. Starość to stan umysłu, wewnętrzne fałszywe przekonanie, że coś już nie wypada, co ludzie pomyślą. Jeśli wolą tracić czas na konwenanse i ograniczenia, bardzo proszzzz ;D

      Usuń
  32. Pani przypomina mi Sharon del Adel - na ostatnim zdjęciu z tymi zadbanymi i pięknymi włosami <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Na ostatnim zdjęciu wyglądasz jak Alanis Morissette :D Piękne włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Bloga Ewy śledzę od jakiegoś czasu i bardzo podobają mi się efekty.
    Widać włosy sporo przeżyły, ale teraz wyglądają cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Drogie Panie,
    mam takie pytanie. Jestem włosomaniaczką od pół roku. Dokładnie w grudniu obcięłam 10 cm włosów - dopiero teraz zauważyłam białe kuleczki na końcach (znaczy, trzeba podciąć). Pani fryzjerka powiedziała mi, że nigdy nie osiągnę długich włosów (mam do paska od stanika, marzę do talii) ponieważ... sa za cienkie. Bardzo mnie to zmartwiło, ponieważ wcieram jantar, piję drożdże, pokrzywę, nie prostowałam włosów nigdy, suszę tylko zimnym nawiewem lub wcale. I tu moje pytanie - czy Pani fryzjerka miała rację? Mój typ włosów - cienkie, niskoporowate, nie mają szans na "urośnięcie" do pasa?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mają szanse. Jest taki blog "Martusiowy Kuferek", dziewczyna, która go prowadzi również ma cienkie i delikatne włosy. Mimo tego są długie i śliczne :) Odpowiednia pielęgnacja na pewno doprowadzi do wymarzonej długości. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. mi fryzjer tez powiedział ze mi nie urosną dlugie,
      o pasie nie marze na razie :) byle by zakrywały cycki :D
      narazie walczę :)

      Usuń
    3. Cienkie włosy często są z reguły słabsze i zanim urosną to wypadną, ja tak właśnie mam :-(.. Wiele osób twierdzi też, że cienkie i rzadkie włosy prezentują się kiepsko jeśli są długie, może o to chodziło twojej fryzjerce -że włosy będą licho wyglądać. Nie wiem jak wyglądasz, stan swoich włosów musisz sama ocenić i jeśli tylko masz ochotę na długie to zapuszczaj ;-)! Byle były zdrowe i w miarę często podcinane bo przy cienkich włosach zaraz widać wszystkie przerzedzenia na końcach.

      Poza tym, od paska stanika do talii już niedaleko, walcz :-D!

      Pozdrawiam ;-)

      Usuń
    4. Może się nie znam,ale jak dla mnie chodzi o przyrost włosów,a nie o cienkość-to dwie oddzielne kwestie ;)

      Usuń
    5. Lepiej zmień fryzjerkę, dobrze radzę. Odpowiednia pielęgnacja, w dodatku fakt, że masz niskoporowate, zdrowe włosy - czego tutaj więcej potrzeba? Trochę cierpliwości plus to, co teraz robisz - Jantar, drożdże - i fryzjerce opadnie kopara. :P
      Poza tym, cienkość włosów nie ma raczej nic do prędkości ich wzrostu. Fakt, że łatwiej o uszkodzenia i są słabsze, ale po to jest włosomaniactwo, żeby to zniwelować.

      Usuń
    6. Eh, i jak tu ufać fryzjerkom, które pojęcia nie mają o włosach -.- Nie ma znaczenia czy masz cienkie czy grube włosy, to zależy od tego jak długo mogą "żyć" twoje włosy. Każdy ma zapisane genetycznie jak długo może rosnąć nasz włos. I oczywiście od tego jak szybko rosną nam włosy, logiczne, że jeśli komuś rosną włosy 3cm/msc to szybciej będzie miał długie włosy niż ktoś kogo miesięczny przyrost to 1 cm. Jedyne co może mieć związek z zapuszczeniem długich włosów jeśli chodzi i cienkie kłaczki to to, że cienkie włosy są bardziej wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne i bardziej delikatne nić grube, ale jeśli się o nie dba to się nie łamią i da się je zapuścić ;)

      Usuń
    7. Włosy są mniej więcej w takim stanie jak na zdjęciu, nie kruszą się, są równo podcięte. Raczej nie wypadają, nigdy nie miałam z tym problemu :) Podniosłyście mnie troszkę na duchu, bo zaczęłam tracić nadzieję :)

      Usuń
    8. Można mieć cienkie i długie, jestem tego dosyć dobrym przykładem - 75 cm. Pani fryzjerka zatem niezłe fantasy nam tu produkuje.

      Usuń
  36. Heh kobietki potrzebuję waszej pomocy!!! Gdzieś od kwietnia swędzi mnie skóra głowy ale ostatnio to już jest jakaś makabra! W dodatku zauważyłam łupież i znaczące wypadanie włosów :( Włosy na co dzień myję szamponem Alterra, różnymi wersjami (chyba właśnie gdzieś tak od kwietnia). Czy któraś z was miała takie problemy po tych szamponach? Czy to możliwe, że to właśnie one odpowiadają za moje problemy?! Czym mogłabym szybko i skutecznie załagodzić swędzenie głowy i wypadanie włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może dermatolog? Za długo to juz trwa

      Usuń
    2. Podraznienie lepetyny i w zwiazku z tym wypadanie, jak najbardziej moga byc sposodowane szamponem. Sprobuj moze jakiegos innego, delikatnego myjadla, a skore glowy mozesz szybko zalagodzic np. maska z siemienia lnianego (choc u mnie czasami juz nie daje rady ;)).

      Usuń
    3. Pod poprzednim wpisem o fructisie wywnętrzałam się właśnie o moim swędzącym skalpie po myciu SLS-owymi szamponami. Wczoraj umyłam kremowym mydłem ziajka dzieciowym (ma coco-sulfate i coco-betainę oraz skłądniki łągodzące, profilaktyka atopii) dwukrotnie i po swędzeniu ani śladu, a wlosy w zaskakująco dobrym stanie. Jutro umyję alterrą sensitive szampon/żel pod prysznic 2w1 (bez śmieci i silnych detergntów, dla alergicznej skóry) i zobaczymy czy też się sprawdzi. Pewnie zostanę przy takich łagodnych glukozydowych myjadłach do częstego mycia głowy.
      Wypadanie jako skutek swędzenia podrażnienia może być też spowodowane alkoholem w szamponach alterry.

      Usuń
    4. Miałam podobnie - zarówno łupież jaki i wzmożone wypadanie. Po odstawieniu tych kosmetyków skóra głowy się uspokoiła. W moim przypadku pomógł mi szampon łopianowy z Farmony. Dobry jest też aloesowy z Malwy. A rada na szybko: ocet jabłkowy i liść laurowy. Porcję octu rozcieńczamy z wodą w proporcji 1:1 i delikatnie wcieramy w skórę głowy przed myciem. Kilka liści laurowych zalewamy gorącą wodą (1kubek=250 ml) i po przestudzeniu polewamy umytą skórę głowy. Przetestowałam osobiście. Pozdrawiam

      Usuń
    5. Dziękuję wam wszystkim za rady, na pewno skorzystam. A na razie kupiłam do codziennego mycia balsam Mrs Potter z aloesem i jedwabiem, oczywiście Alterrę odstawiam. Mam nadzieję, że zmiana środka myjącego, balsam rokitnikowy Natura Siberica oraz złota maska ajurwedyjska Planeta Organica (m.in. na wypadanie) załatwią sprawę swędzenia i wypadania włosów...heh.

      Usuń
    6. Jeśli to trwa od kwietnia, to jednak odwiedziłabym na Twoim miejscu dermatologa.

      Usuń
  37. Bardzo ciekawa MHW no i oczywiście bardzo nietypowa :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Włosy piękne, gratuluje. Chciałam jednak poruszyć inną kwestię. Włosowa historia, niedziela dla włosów... Zaczynają mnie nudzić te serie.. Wolałam Na zakupy z Anwen czy chociażby włosowe metamorfozy, a najbardziej luźne posty, takie jak ten o rozjaśnianiu włosów latem. Czy tylko ja mam takie odczucia? Rozumiem ograniczenie czasowe i widzę całą rzeszę niezadowolonych osób, gdy któryś post z tych cyklów się nie pojawi.. Może by przenieść te dwa cykle póki co na co drugi weekend? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Na zakupy... czy metamorfozy to jedne z bardziej czasochłonnych postów. Nieraz potrzebuję nawet kilkanaście godzin by je przygotować i po prostu teraz nie mam na to czasu, ale na pewno jeszcze na bloga wrócą :) Luźne posty pojawiają się wtedy jak mam na nie wenę, a tego nie da się przewidzieć i do tego też potrzebuję czasu i 'wolnej głowy', których obecnie wciąż nie mam :) Jakiś czas temu podjęłam się pewnego sporego projektu i niestety dopóki tego nie skończę blog wciąż będzie tak kulał, ale to mam nadzieję stan przejściowy i prędzej czy później znów wrócę do regularnych wpisów na różne, włosowe tematy :))

      Usuń
    2. Ja na poczatku nie lubilam NDW, nie intresowaly mnie..
      ale po jakims czasie spojrzalam na to inaczej ;) moge podpatrzec mnostwo sposobow dotyczacych pielegnacji wlosow, 'poznac' inne blogerki, czy znalezc taka, ktora ma wlosy podobne do moich, bo z Anwen to nawet sie nie porownuje;p
      Pielegnacja dotyczy kazdej wlosomaniaczki, dlatego niech zostanie :)
      Pozdrawiam,

      Usuń
    3. Dziewczyny, nie przesadzajcie. Co może być większą motywacją do dbania o włosy jak nie historie innych czytelniczek? Poza tym, kiedy Anwen spóźni się z mwh czy niedzielą dla włosów, też jesteście tym bardzo poruszone/oburzone. Nic wam się już nie podoba. Więc pytanie, po co tutaj wchodzicie? Możecie poszukać innych blogów, jeżeli ten nie spełnia waszych oczekiwań. Mam wrażenie, że niektóre z was, odwiedzają blog anwen tylko po to, by się do czegoś doczepić, zdenerwować ją. Pomyślcie i tym, że jest w ciąży. I tak bardzo wiele swojego czasu poświęca dla nas. Każdy taki post to nie kwestia pięciu minut..

      Usuń
    4. A ja uwielbiam MWH i cieszyłabym się gdyby ta seria była nawet 2 razy w tygodniu. Nic mnie bardziej nie motywuje niż historie innych czytelniczek ;)

      Usuń
    5. MWH też już czasami mnie nudzą, ale to pewnie dlatego, że brakuje mi po prostu innych wpisów ( ale rozumiem że autorka bloga może nie mieć czasu, normalna sprawa),a ta seria pojawia się zawsze ;) Pewnie jakby była rzadziej, to bym inaczej na nią patrzyła. Natomiast MND jest super! ;)) Obecnie mój ulubiony cykl ;) <3

      Usuń
    6. Też lubię luźne posty, ale szczerze mówiąc, w "Na zakupy z Anwen" nie pokładałabym większych nadziei. Po prostu w sieciówkach, które można spotkać (prawie) wszędzie, nie ma już nic ciekawego/odkrywczego. ;) Te same gliss kurry, fructisy i garniery. Teraz chyba tylko kosmetyki rosyjskie, albo profesjonalne są do odkrywania. ;) A może to tylko mnie dopadł taki drogeryjny marazm...

      Usuń
  39. Wow niesamowite efekty :) W ciemnym o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zatkało mnie! Piorunujący efekt, gratuluję, dobra robota!!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. uwielbiam jej włosy i bloga! :) moim zdaniem jest niepoważne żeby mówić komuś jakiej długości ma mieć włosy, bo inaczej "nie wypada".

    OdpowiedzUsuń
  42. W falowanych ciemnych włosach wyglądasz pięknie i dziewczęco. Nie zmieniaj tego!!! :) jestem w podobnej sytuacji jak ty kiedyś. mam zmasakrowane włosy prostownicą i rozjaśnianiem. Od jakiegoś czasu wróciłam do naturalnego koloru włosów, nie prostuje i olejuje :) nie tracę nadziei

    OdpowiedzUsuń
  43. Super jak kobieta o siebie dba w każdym wieku! Nigdy nie jest za późno na piękne włosy. Sama namawiam moją mamę do noszenia rozpyszczonych kłaczków, niestety nigdy na to się nie godzi.. Dla przykładu moja babcia regularnie odwiedza fryzjerkę i nigdzie nie rusza się bez ułożenia fryzury. Uwierzycie, że w wieku 70ciu lat miała czarne włosy? Ani jednego siwego. Bardzo grube i gęste. Regularnie robiła sobie na nich trwałą :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Piękny efekt i bardzo motywująca historia włosowa, jak widać właściwa pielęgnacja jest kluczem do pięknych włosów. Blog Ewy włosy na emigracji to jeden z moich ulubionych :) Sama też od prawie pól roku walczę o wygląd i zdrowie moich włosów i prowadzę bloga: beauty-haare.blogspot.com, i wiem że na efekty trzeba niestety czasu, Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. kochana Anwen, kobietki co sądzicie o tym składzie?

    Aqua, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Behentrimonium Chloride, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Panthenol, Parfum, Isopropyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Nacinamide, Phenoxyethanol Pottasium Sorbate, Hydrolyzed Wheat Gluten, Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Citric Acid, Sodium Benzoate, Methylparaben, Tocopherol, Ethylparaben, Propylparaben.


    proszę o pomoc! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wartościowe substancje po zapachu. Pozycje 5 i 6 to silikony. Pierwszy lotny, drugi zmywalny łagodnym szamponem. Zawiera 3 parabeny.

      Może się nadać jako np. pierwsze O w metodzie OMO. Trzymać daleko od skóry głowy.

      Usuń
    2. Emolientowo, niezbyt odżywczo, ale są proteiny, na które wrażliwsze włosy mogą zareagować.

      Usuń
    3. dziękuję! ale nie zaszkodzą włosom?

      Usuń
  46. Brawo! Piękne włosy. Jak pani doszła do tego, co uczula głowę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze, tylko nie "pani" ;)
      Metoda prob wielu produktow, porownywaniem ich skladow, celowym uzyciem danego "podejrzanego", zeby zobaczyc, czy moje przypuszczenia sa sluszne :)
      Dziekuje :)

      Usuń
  47. Gratulację, przepiękne włosy. :).

    OdpowiedzUsuń
  48. Szkoda, że autorka jednak nie napisała jakiego łagodnego szamponu używa. Mam podobny problem ze skalpem i nadal szukam czegoś odpowiedniego (nie sprawdziło się nawet emolium). Mógłby ktoś polecić jakiś naprawdę łagodny i delikatny szampon?:) (chodzi mi o szampon a nie np. BDFM czy Facelle). Muszę bardzo uważać, tym bardziej, że jeszcze większość szamponów wzmaga wypadanie włosów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam odwiedzenie bloga Ewy :)

      Usuń
    2. Ryoe przeciw wypadaniu włosów (ciemna seria) jest świetny i występuje w wersji dla nadwrażliwych, przesuszonych i tłustych skalpow opiera się na medycynie chińskiej niestety cena nie jest najniższa...około 60zl/400ml mam nadzieję, że ktoś doradzi ci coś tańszego ;)

      Usuń
    3. U mnie rowniez Emolium sie nie sprawdzilo ;) Uzywam na co dzien szamponu Age Energy firmy Logona. Nie nalezy do najtanszych, ale po miesiacach poszukiwan, kiedy wreszcie jakies myjadlo mi podpasowalo, nie zamierzam z niego rezygnowac ;)

      Usuń
    4. Spróbuj z szamponem/żelem pp 2w1 alterra skład jest niezwykle łagodny przeznaczony do skóry alergicznej, stoi na żelach p/prysznic, biała butelka z niebieską etykietą. Nie ma w nim silnych ani nawet średnio silnych detergentów.

      Usuń
    5. Sylveco wypuścił na rynek 2 szampony. Są łagodne i może się sprawdzą.

      Usuń
    6. Dziękuje:)

      Usuń
    7. Alterra 2w1 po zmianie składu ma już SCS, który jak najbardziej mocnym detergentem jest.

      Usuń
    8. Sylveco zawiera cocamidopropyl betaine (szampon) i masło shea (balsam), więc nie dla każdego się nadadzą. Alterra chyba też ma CB?

      Usuń
  49. Stwierdzam, że nie tylko włosy wyładniały, ale też cała bohaterka tejże historii! :-)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeeest historia Ewy i jej wspaniała przemiana! :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Też się zastanawiam nad tymi drożdżami, ale mam problemy hormonalne i problemy z owłosieniem na całym ciele, mam ciemne włosy na całych nogach i włosy generalnie na całym ciele rosną mi szybko. W związku z tym obawiam się tych drożdży. Czy nie wzmocnią one jeszcze i tych włosów na ciele? I o to samo chciałam zapytać w związku z suplementacją jakimiś różnymi specyfikami (brałam np vitapil, ale krótko, więc w sumie nie widziałam żadnych efektów ani tych na ciele ani tych na głowie) - czy witaminy, drożdże, jakiś skrzyp, pokrzywa w pigułkach ma wpływ na porost i gęstość włosów na całym ciele tak samo jak tych na głowie? Bo tego się boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie polecam! Sama bałam się drożdży ze względu na wcześniejsze problemy z cerą. Piłam prawie 4 tygodnie, z cerą nie miałam większych problemów niż zwykle. Z przerażeniem za to odkryłam, że meszek na twarzy znacznie mi się zagęścił. Odstawiłam drożdże, chociaż przyrost był ok 2.5cm... Wolę jednak nie ryzykować, że meszek wybuja jeszcze bardziej :(

      Usuń
    2. Hej, ja cierpię na hiperandrogenizację i mam podobne objawy ;) Biorę Humavit (bo nie znoszę smaku drożdży) i nie zauważyłam u siebie większych problemów z owłosieniem ciała. Pod tym względem nic się nie zmieniło, a Humavit biorę już od dłuższego czasu (z przerwami).

      Usuń
  52. Włosy Ewy podziwiam już od jakiegoś czasu na jej blogu i jestem pod wrażeniem jak bardzo się zmieniły. Obecne fale są takie o jakich właśnie marzę i mam nadzieję, że uda mi się to marzenie zrealizować :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Bohaterka wygląda zdecydowanie młodziej obecnie, niż za czasów blond balejażu! :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ewa!!! Jak się cieszę, że jej włosowa historia się tutaj znalazła :)

    Ewa jest kochaną, ciepłą osobą, ktora ZAWSZE pisze pozytywne i inspirujące komentarze u mnie na blogu. Niesamowita osoba :) :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  55. Oooo, nasza kochana Ewka <3! Te włosy poznam wszędzie!:D

    OdpowiedzUsuń
  56. o wydaje mi się, że jesteś moją włosową siostrą :) piękne włosy, oby tak dalej! brawo! nasze włosy lubią te same produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Dziewczyno, co za wspaniale efekty! Gratuluje i trzymam kciuki za ukojenie skalpu. Moja mama ma 53 lata, zapuszcza i wyglada dzieku temu nie tylko lepiej ale i mlodziej a jest brunetka takze nie ma zadnych regul typu blond odmladza i tylko podlotki moga nosic bardzo dlugie wlosy! Kazda z nas sama musi sprawdzic co nam pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  58. Podniosłyście mnie troszkę na duchu :) Dziś zaczynam pić pokrzywę, zobaczymy jak to będzie wyglądało. Włosy wyglądają podobnie jak na zdjęciu profilowym - są tylko 3 cm dłuższe.

    OdpowiedzUsuń
  59. Efekt końcowy jest przepiękny. Zdecydowanie lepiej Ci w ciemnych włosach. :)

    OdpowiedzUsuń
  60. w tym kolorze wygladasz dużo szlachetniej niz w blondzie , jak kobieta z klasą

    OdpowiedzUsuń
  61. Ile uroku i klasy dodają osobie piękne zadbane włosy. Gratuluję! Bardzo motywująca historia włosowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ładnie ujęłaś.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  62. Może ktoś podrzucić linka do bloga Ewy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrzucam osobiscie ;)
      http://wlosynaemigracji.blogspot.de/

      Usuń
  63. Co Ty gadasz kobieto, w jakim wieku? Młoda babeczka z Ciebie! tak szczerze, to wyglądałaś nieco starzej w tym blondzie, teraz jest elegancko :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Dziekuje Anwen za opublikowanie MWH (spelnilo sie jedno z moich wlosowych marzen ;)) Poza tym, wszystkim Komentujacym za rady oraz opinie - zarowno pozytywne, jak i negatywne :) Ucieszyly mnie szczegolnie stwierdzenia, ze obecnie wygladam mlodziej – my kobiety… ;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Włosy wyglądają prześlicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Świetna historia! Chyba ze wszystkich WH ta najbardziej przypomina moją (chociaż ja jestem dopiero na początku tej drogi)
    Motywyje mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Współczuję problemów że skalpem, sama się z tym borykam od lat i wiem jakie to uciążliwe :/ ja jeszcze nie wpadłam na to co mnie uczula a czasem mam wrażenie że wszystko... podziwiam i gratuluję wytrwałości i pięknych włosów!

    OdpowiedzUsuń
  68. Oj takiej motywacyjnej mwh mi brakowalo a to dlatego ze sama mam 35 lat i zaczelam sie zastanawiac czy zapuszczanie wlosów w tym wieku ma sens :) dziekuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  69. śliczne włosy - gratulacje! ładnie się falują :)

    OdpowiedzUsuń
  70. wna tym ostatnim zdjęciu przypominasz mi within temptation;) w kazdym razie nawet ten ciemny kolor i kreciolki sto razy bardziej ci pasują niż blond...! piękna przemiana!

    OdpowiedzUsuń
  71. o wiele wiele lepiej niż w blondzie ! super - gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  72. Ogromna przemiana! Gratuluję autorce pięknych włosów i życzę dalszej wytrwałości i osiągnięcia wymarzonej długości :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Pomimo że już niemłoda, jest Pani bardzo szczupłą i atrakcyjnie prezentującą się kobietą. Ma Pani ładne włosy i dowód na to, że starsze kobiety nie powinny się poddawać, bo też mają prawo do zadbania o siebie :)
    Pozdrawiam Panią - Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile masz lat, Majka? "niemłoda" i "starsze kobiety" tak mówią 15-latki o 30-latkach ;] albo 30-latki o 60-latkach. 34-latka to wciąż młoda osoba :)

      Usuń
  74. uwielbiam twojego bloga Ewa :) masz b.ładne włosy :)

    Paula

    OdpowiedzUsuń
  75. Znam włosięta Ewy od dawna, bardzo je lubię, pięknie wyprowadziła je na prostą :)

    OdpowiedzUsuń
  76. w ciemnym o wiele ladniej:) ladne wlosy:)

    OdpowiedzUsuń
  77. Ooo kogo ja tu widzę! :* Czekałam kiedy w końcu Ewa się tu pojawi:) Zmiana jest genialna i nie da się ukryć, że długie włosy odmładzają i upiększają. Oby rosły jak na drożdżach!

    OdpowiedzUsuń
  78. Ma Pani pieknie wlosy!!!! Hahahha :))) Zartuje z ta Pania, masz naprawde cudny efekt w krotkim czasie! MOje wlosy przeszly ze mna rownie duzo, tez byla fryzura niemal "na jezyka", bylo farbowanie i palenie prostownica... Dopiero w wieku 32 lat zachcialo mi sie dlugich i zdrowych wlosow! zaczelam dzialac rok temu, ale moje efekty przy Twoich sa zadne :/ poki co schodze z farbowania. Aha, i tez robie to wszystko na emigracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  79. Ewo, jeszcze słówko ode mnie: Twoja historia urzekła mnie do tego stopnia, że uważam ją za najlepszą, jaką do tej pory tu przeczytałam (a było ich wieeele). Proszę Cię, bądź silna i nie poddawaj się, bo Twoje włosy są po prostu PIĘKNE. I nie przejmuj się gadaniem co do wieku (jesteśmy prawie równolatkami) - uważam, że kobieta powinna dbać o siebie całe życie, bez względu na wiek. Życzę Ci z całego serca, żeby Twoje włosy już zawsze Twoją ozdobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje z calego serducha i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  80. Pozdrawiam wszystkie "starsze"włosomaniaczki:) Zawsze warto próbować.Mi o tyle łatwo,że nie farbuję,nigdy nie używałam prostownicy,Na blogi włosomaniaczek trafiłam 2 lata temu,gdy swędząca skóra dokuczała.Wiele się nauczyłam,nadal czytam.Teraz mam długie,wymarzone,zdrowe włosy."Starsza"czytelniczka,47lat:)

    OdpowiedzUsuń
  81. Tyle roboty, że od samego czytania się zmęczyłam. Moje proste (jak po prostownicy) kłaki chyba zostaną takie same byle jakie jak zawsze. Nawet odżywki mi się nie chce stosować, bo to 10 minut zmarnowanego życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się przez te 10 minut siedzi i patrzy na butelkę, to owszem, totalne marnowanie życia. :D

      Usuń
  82. Ja już chyba nigdy nie będę miała długich włosów. Takie rzadkie nie wyglądają dobrze, kiedy urosną w okolice ramion :/ Dziękujcie Bogu lub Latającemu Potworowi Spaghetti za dobre geny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to Cię przyłapałam! Co to znaczy, że nie będziesz miała? Gdzie motywacja i wiara, że się uda? UDO SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :*

      Usuń
    2. Żeby nie było, też przyłapałam Seldirimę, ale napisałam komentarz na jej blogu ;P

      Usuń
    3. Hihi ;D Motywacja to jest do gęstych włosów, bo z tym zapuszczaniem, to jednak od paru lat jest fail ;D

      Usuń
  83. Jejku przepiękne teraz te falowane włosy! Fajna historia, motywująca :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Hej, dziewczyny. Mam taką potrzebe zmienic cos w swoim wygladzie. Stawiam na wlosy. Mam je do polowy lopatek, a marza mi sie takie ekstra krociutkie na 0,5 cm max. Mam twarz kwadratowa, wlosy jasny braz naturalne. Oczy brazowe. Co o tym myslicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam włosy ponizej ramion i mam umówiona wizytę. Ścinam bardzo krótko, bo lubię. Krótkie włosy, przy szczupłej, symetryczne twarzy dodają pikanterii.uwazam ze są cholernie sexy. Ale to tylko moje zdanie. A i mojego męża tez ; p

      Usuń
  85. Na oficjalnej stronie Biovaxu zauważyłam zmiany w składach masek (oczywiście na gorsze), między innymi zwiększenie ilości amodimethicone w masce z proteinami mlecznymi oraz zmniejszenie ilości ekstraktu z miodu w aloesowej masce, tak więc możemy się niebawem spodziewać pojawienia się w sklepach masek o zmienionym składzie.Ciekawe jak te zmiany wpłyną na działania maseczek...

    OdpowiedzUsuń
  86. Piękne naturalne loki :) na ostatnim zdjęciu wyglądają fantastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  87. Ewa! Jedne z moich ulubionych blogowych włosów. Bardzo się ucieszyłam, że zobaczyłam tu tę MWH. :)

    OdpowiedzUsuń
  88. Piękna przemiana, przede wszystkim bardzo na plus nie tylko dla włosów (zrobiły się takie piękne!) ale też dla samej właścicielki - Ewa wygląda naprawdę bosko w ciemnych falach!!
    Też kiedyś jak mi wypadały włosy to się cieszyłam, bo krócej się prostowało... Ależ ja byłam głupia :D

    OdpowiedzUsuń
  89. Ha ha ha - Nie wiem, czy powinnam być tak rozbawiona, jak jestem po przeczytaniu komentarzy. Mam 50 lat i od ponad roku jestem włosomaniaczka i ... zapuszczam włosy 😄. Nie przyszło mi do głowy, ze jest na to za późno. Moje włosy, dzięki odpowiedniej pielęgnacji bardzo się poprawiły i nie uważam, żebym była na to za stara. Pozdrawiam serdecznie bohaterkę dzisiejszej historii i wszystkie "stare" (ha ha ha) włosomaniaczki.

    OdpowiedzUsuń
  90. Pierwsza MWH, pod którą nie ma ani jednego negatywnego komentarza :D

    OdpowiedzUsuń
  91. Piękne włosy :) Bardzo motywująca historia :)

    OdpowiedzUsuń
  92. Gratuuje wlosow, ale i piekneo, malego Yorczka :D

    OdpowiedzUsuń
  93. Jak dużo wypada Ci włosów w dni z myciem i bez mycia? Ile wypadało Ci najwięcej, a ile najmniej w czasie włosomaniactwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie w dni bez mycia okolo 200 - 300, z myciem 300 - 350. Niestety nie moge powiedziec, ile ich wypadalo mi najwiecej, bo w najgorszym okresie staram sie ich nie liczyc ;) Najmniej okolo 80 - 150.

      Usuń
    2. Oj, biedactwo, to jednak dużo. Mnie też wypada dużo, ale jednak trochę mniej. Tym bardziej gratuluję Ci z całego serca powiększenia obwodu kucyka, bo mnie się to nie udało, wręcz odwrotnie:( Ile teraz mierzy Twój kucyk?

      Usuń
  94. Twoje włosy kojarzę z bloga ;) Są śliczne. Strasznie mi się podoba ich ułożenie. Pasuje Ci ten przedziałek na środku! Nie powiedziałabym, że masz więcej niż 30 lat. Moim zdaniem wyglądasz na jakieś 25!

    OdpowiedzUsuń
  95. Siemka Anwen! Zacznę od tego, że uwielbiam Twojego bloga i od roku w chwili wolnego czasu czytam stare posty i odkopuje starsze przepisy, recenzje, MWH itd. :) No właśnie... Słowo klucz 'od roku', bo właśnie wtedy zaczęłam kupować oleje, maski, odżywki b/s, siemię lniane, wcierki, sprawdzać składy szamponów, odżywek itd. I nie widzę u siebie żadnych rezultatów... Może są troszkę gładsze i dłuższe, ale to i tak nic w porównaniu z tym, że są przesuszone, bardzoooo wolno rosną (ok. 0,5 cm na miesiąc przy używaniu Jantaru i oleju Khadi na porost włosów). Nie mam kompletnie pojęcia co robię źle. Prostownicę miałam w rękach parę razy, a ostatni raz to jakoś ze 3 lata temu, nigdy nie suszę włosów, nie nakładam pianek, lakierów, zawsze zabezpieczam końcówki, nigdy nie farbowałam włosów, używam dobrych odżywek i masek po każdym umyciu, przed myciem ze 3-4 razy w tygodniu nakładam olej (tutaj też stosowałam i kokosowy, i dwa z alterry, i arganowy), czeszę się TT tylko z odżywką, w ciągu dnia nie, nie trę włosów w ręcznik, no po prostu powinnam mieć włosy jak marzenie, a nie mam. A patrząc na to z robią bohaterki MWH, i jakie potem mają piękne włosy to szczerze, szlag mnie trafia, bo ja nic tym moim włosom złego nigdy nie zrobiłam, a są przeciętne. Nie mówię, że są jakieś paskudne czy coś, ale są po prostu przeciętne - lekko puszące, nie tak długie jak bym chciała, nie są mięsiste, gładkie, lśniące. Teraz jeszcze najlepsze - ścinałam je ze 3 miesiące temu o jakieś 3 cm, pielęgnacja według wzorca a teraz widzę, że są te białe kuleczki na końcach :/ (nie wiem jak to jest możliwe, skoro nie suszyłam ani nie prostowałam ich ani razu) i są suche do jakichś 15 cm w górę... a dla mnie to 30 (!!!) miesięcy zapuszczania z założeniem, że ich bym przez ten czas nie ścięła. Nie wiem co mam zrobić już, nie odczytaj mojego posta źle, wiem, że to marudzenia, ale już nie mam siły i pomysłów co zrobić, a może któraś czytelniczka miała podobnie, czy coś.. Sama już nie wiem. Ten komentarz pewnie brzmi mega dziwnie, ale łapię się wszystkiego co może pomóc,a może akurat jest ktoś tutaj, kto ma tak beznadziejne włosy jak ja i wpadł na jakiś pomysł. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka pomysłów, może któryś z nich Ci pomoże?

      - może Twoje włosy są falowane, a Ty koniecznie chcesz je robić "na prosto" Polecam bloga Henrietty (henri-and-her-hair), która niedawno przeszła na falowaną stronę mocy i włosy wyglądają jakieś 10 razy lepiej lekko licząc

      - kuleczki na końcach mogą być wynikiem złej techniki strzyżenia (tępe narzędzia, nieumiejętne strzyżenie brzytwą/nożem chińskim, degażówkami)

      - może nie powinnaś całkowicie unikać silikonów? Wydaje mi się, że czasami taka pielęgnacja po prostu nie służy

      - może w pielęgnacji jest za dużo protein, a za mało nawilżaczy i emolientów

      - olej nakładasz na suche, czy na mokre włosy? O wiele lepiej zwykle sprawdza się olejowanie na wodę, odżywkę, mgiełkę czy ostatnio modne na glicerynę niż na suche włosy. Emolienty musza zamknąć wilgoć, która jest we włosach, inaczej nadal pasma będą suche

      Usuń
  96. W końcu i historia Ewy :) Piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  97. Ewa gratuluję sukcesu! Mam 36 lat i zmotywowałaś mnie:) My kobiety 30+ też mamy szansę na piękne włosy;) pozdr. Joa.

    OdpowiedzUsuń
  98. Rozumiem, że Ewa jest kolejną Hashimotką? To jak ja. Da się z tym żyć. A co do wieku - mam 40 lat i długie włosy, które mnie nie postarzają, przeciwnie. Nie warto słuchać uwag "życzliwych".

    OdpowiedzUsuń
  99. Jest Nasza Kochana Ewunia ♥♥♥
    Kochane Słoneczko to jedna z najwspanialszych włosowych opowieści, czytałam z wielką uwagą, nigdy bym nie powiedziała, że masz 34 lata!!!! Góra 25 !!!! Twoje włoski rzeczywiście sporo przeszły, ale teraz są piękne, zdrowe i gęste i kolor mają obłędny ♥ Jesteś naszą Iskierką w blogsferze, Twoje posty zawsze przemyślane, dokładnie zgłębione i pełne serca :)
    Trzymam kciuki za Twoje włoski, szkoda, że masz tak wrażliwy skalp, mnie całkowicie zahamował wypadanie żel Dermena, o którym niedługo napiszę u siebie, ale nie wiem czy by Cię nie podrażnił... skład u mnie na blogu ;)
    Buziaki :-*** Brawo i oby tak dalej, jesteś moją motywacją :-***

    OdpowiedzUsuń