Ulubieniec miesiąca - Sierpień 2013: Mydło "Detoks", Natura Siberica


Takie mydło chodziło za mną od dawna. Pewnie Wy również czytałyście już zachwyty nad czarnymi mydłami na niejednym blogu. Co prawda wiem, że to moje nie jest prawdziwym, tradycyjnym czarnym mydłem, a jedynie taki ma kolor ;) ale okazało się hitem ostatnich tygodni w mojej włosowej pielęgnacji


Na początku zamówiłam je z myślą o myciu nim twarzy i tak też je właśnie stosowałam. Przy pomocy dołączonej do niego genialnej, czarnej gąbeczki, robiłam idealny wręcz peeling, który świetnie oczyszczał skórę i był przy tym wystarczająco delikatny. Pewnie w ten sposób zużyłabym całe, niemałe opakowanie (i trwałoby to pewnie w nieskończoność) gdyby nie Ewa i jej gościnny wpis o pielęgnacji cienkich włosów. Co prawda ona zachwalała tam inne mydło, ale skoro to i tak stało u mnie na półce to nie byłabym sobą gdybym go na włosach nie wypróbowała! ;)


Zacznę może od tych mniej ważnych rzeczy. Mydło dostajemy zapakowane w kartonowe pudełku (wyglądające bardzo ekskluzywnie ;) ) i solidny, plastikowy słoik o pojemności 120g. Biorąc po uwagę jego świetną wydajność jest to naprawdę spora ilość, która podejrzewam wystarczyłaby mi na kilka miesięcy, gdybym stosowała mydło wyłącznie na twarz. Na włosy również nakładam go bardzo niewiele, żeby skutecznie je oczyścić, więc liczę na to, że prędko się nie rozstaniemy.


Konsystencję ma mówiąc w skrócie dziwną ;) Gęsta pasta, nieco śliska, nieco ciągnąca się (jak plastelina) i wcale nie najprostsza w aplikacji. Gdy próbowałam ją nakładać na twarz przy pomocy gąbki to więcej zostawało na niej niż na skórze ;) Lepiej już posłużyć się palcami, a gąbką zmyć mydło z twarzy (do tego jest idealna). Na włosy nakładam tak, że próbuję najpierw mydło rozprowadzić na dłoniach, a dopiero potem przenieść na włosy. Chwilę masuję, polewam wodą i znów masuję - dopiero w ten sposób powstaje nam minimalna piana.


Jeśli chodzi o zapach to jest on przyjemny, ale na tyle neutralny i delikatny, że w tej chwili nawet nie potrafię go sobie przypomnieć i opisać :) Na włosach jest on zupełnie niewyczuwalny.

W składzie mydła oprócz podstawowego składnika - węgla aktywnego znajdziemy:

Olej rokitnika zmiękcza, odżywia i poprawia elastyczność i koloryt skóry.
Ekstrakt Cytryńca - skuteczny tonik, jest aktywnie zaangażowany w pobudzanie procesów metabolicznych, zapewnia ochronę skóry przed wpływem środowiska.
Olej cedrowy syberyjski zawiera witaminę E i witaminę P, które przyczyniają się do zmiękczania, nawilżania i wzmocnienia skóry. Reguluje odnowę komórek skóry.
Olej z nasion lnu ma działanie przeciwzapalne i antyseptyczne. Zawierał witaminy F leczy stany zapalne skóry.
Ekstrakt z brzozy karłowatej nawilża skórę, wspomaga jej regenerację i ma tonizujący efekt, wygładza i odmładza skórę i przywraca jej naturalny kolor i jędrność, czyniąc ją miękką i delikatną.
Ekstrakt z maliny moroszki zawiera witaminę C, wielonienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i omega-6 oraz antyoksydanty. Skutecznie odbudowuje skórę i chroni przed wpływem czynników zewnętrznych.
Ekstrakt z borówki pobudza metabolizm komórek skóry, poprawia jej koloryt i elastyczność, a także ma działanie przeciwzapalne i wspomaga gojenie ran.
Olej z nasion maliny Sachalin ma działanie przeciwzapalne i bakteriobójcze.


Skład: Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Shizandra Chinensis Fruit Extract, Organic Linum Usitatissimum Seed Extract, Betula Pendula Charcoal, Butyrospermum parkii, Betula Nana Bud Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Aqua, Vaccuinium Vitis-Idaea Leaf Extract, Rubus Sachalinensis Seed Oil, Potassium Hydroxide

Najważniejsze jest oczywiście działanie, bo to z jego powodu dziś Wam o nim piszę :) Co takiego robi to mydło, że zasłużyło sobie na miano mojego aktualnego ulubieńca? To, co jak już doskonale wiecie najbardziej cenię w kosmetykach myjących. Przede wszystkim doskonale oczyszcza skórę i włosy i pozostawia je świeże dłużej niż inne produkty. Nie podrażnia przy tym skóry, ani nie wysusza moich włosów. Zostawia je za to odbite od nasady, uniesione, sypkie i lekkie. Mydło w wyraźny sposób reguluje wydzielanie sebum, skóra głowy przetłuszcza mi się zdecydowanie wolniej i mogę myć włosy co 2 dni! Bardzo podoba mi się też to, że mydło nie zostawia takiego typowego osadu, zmywa się bardzo dobrze i nie matowi włosów. Wręcz odwrotnie - ładnie się po nim błyszczą. Nie plącze też włosów i nie potrzebuję nakładać po nim odżywki. Zwykle robiłam tak, że przed myciem nakładałam na włosy balsam na łopianowym propolisie, a po umyciu w razie potrzeby spryskiwałam włosy wodą ułatwiającą rozczesywanie z Yves Rocher. Mydło ma też działanie łagodzące, wszelkie ranki szybciej się po nim goją, podrażnienia mijają, a skóra (również głowy) jest ukojona. Po takim głębokim oczyszczaniu poprawia się również wchłanianie innych składników odżywczych jakie zaaplikujemy (w formie serum na twarz czy wcierki na skalp) na skórę.

Minusem tego mydła może być oczywiście cena - w sklepie triny.pl zapłacimy za nie 48zł. Nie wiem na jak długo mi ono wystarczy, ale jesli będzie tak wydajne jak mi się w tej chwili wydaje to cena nie będzie aż taka straszna :) Mimo wszystko następnym razem zechcę wypróbować jakieś tańsze czarne mydło by sprawdzić czy przypadkiem nie będzie ono równie skuteczne.


Dajcie znać czy używałyście już czarnych mydeł i czy jest może jakieś jedno konkretne najlepsze Waszym zdaniem :) Będę miała na uwadze przy następnym zamówieniu, jak już to mi się skończy ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

73 komentarze:

  1. u mnie czarne mydło jest na liście zakupowej od dłuższego czasu, przy jakichś większych zakupach internetowych na pewno wezmę na próbę..

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego jeszcze nie próbowałam. Rzeczywiście cena jest trochę wygórowana. Nie wiem, może się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Anwen, dopisuje do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe mydełko :D Może przy jakimś zastrzyku gotówki się w nie zaopatrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam go, ale po Twojej recenzji chyba skuszę się na nie :) Kuszą mnie jeszcze mydła syberyjskie Agafii :)
    ______
    MademoiselleEve

    OdpowiedzUsuń
  6. Czarne mydła łażą za mną już od dłuższego czasu, a teraz jeszcze ta recenzja... Kusisz, kusisz;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A teraz pytanko z innej beczki... Natomiast czy, któraś z Was mogłaby polecić jakieś dobre, ale w przyzwoitej cenie serum silikonowe. oprócz oczywiście BioSilka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. green pharmacy:) dostępne np w rossmanie :)

      Usuń
    2. Green Pharmacy Jedwab w płynie (bez jedwabiu, lol)
      /M.

      Usuń
    3. Jest jeszcze Chi silk infiusion.Z moich włosów robi watę cukrowa (wlosy sa spuszone i jakby posklejane, ale nie tłuste, nie wiem jak to opisać), ale sporo osób sobie je chwali.

      Usuń
  8. Hmm, nie wiedziałam, że te czarne mydło aż takie rezultaty daje. Kiedyś na pewno wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... Masło Shea w składzie - czyli niestety jak dla mnie odpada. Wszelkie kosmetyki z tym produktem masakrycznie mnie zapychają. Wolę nie ryzykować, choć zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, a jak objawia Ci się zapychanie?
      Czy mogłabyś podać inne składniki które tak działają

      Usuń
  10. Muszę przyznać, że to masło wygląda intrygująco - faktycznie wygląda jak plastelina ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawe warto się skusić:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam żadnego takiego mydełka, ale po Twojej recenzji czuję, że się skuszę za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Do mnie leci czarne mydło , ale inne- zobaczymy jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ojoj, mam ostatnio mały romans z olejem z rokitnika, może wypróbuję i to mydło - nie wiem czemu ale do tej pory wydawało mi się, że czarne mydła są z domieszką glinki, a nie przepadam za glinami od pewnego czasu

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wiem, czy wiesz ale prawdziwe czarne mydło.. wcale nie jest czarne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez o tym slyszalam, ze prawdziwe czarne mydlo ma kolor ciemny, ale nuw czarny :)

      Usuń
    2. jasne, że wiem :)) dlatego właśnie napisałam, że to moje to nie jest prawdziwe czarne mydło :P

      Usuń
  16. Jak wygram jakieś pieniądze to może kupię, za droga. Już wywaliłam w błoto na maskę ajurwedyjską pieniądze i przeboleć nie mogę tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta maska sprawdzi się w innym zastosowaniu, spokojnie wykorzystaj ją inaczej :)

      Usuń
  17. Planuję zakupić na zimę, mam nadzieję że pomoże mi z walką z grudkami na twarzy. Jestem coraz bliżej zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. wszystkie co rosyjski jest dobre! :D agafii balsam na kwiatowym propolisie cudo <3 mydło dodane do listy ^^ pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kusisz Kochana, kusisz ; >
    Popatrzę, poczytam. Nie chcę pochopnie kupować, już i tak mam dość sporo zabawek kosmetycznych. Ale z recenzji... fajna, fajna zabawka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. muszę je koniecznie kupić, bo już od dłuższego czasu chciałam, ale ciągle zapominałam! nie wiem gdzie tutaj w Stanach je dostanę :(

    OdpowiedzUsuń
  21. nie znam tego produktu, ale chętnie bym wypróbowała !
    Twoja recenzja bardzo pomocna :0

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    U mnie KONKURS :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, pierwszy raz słyszę o czymś takim. Natomiast skład jest prześliczny :) Lubię kosmetyki wielofunkcyjne. Kolejna pozycja dodana do listy rzeczy, które na pewno kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Droga Anwen, od dwóch miesięcy Twój blog towarzyszy mi w walce o piękne włosy. Przede wszystkim walczę z ich wypadaniem i przesuszeniem. Dzisiaj zaplanowałam małe spa dla włosów. Najpierw nałożyłam mieszankę olei - kokosowego Vatiki, Babydream fur Mama (po raz pierwszy), a na skórę głowy łopianowego; trzymałam 2 godziny, zmyłam szamponem piwnym Barwy (dla dokładnego oczyszczenia), nałożyłam maskę z Glorii, po jej zmyciu zabezpieczyłam końcówki olejem arganowym i spryskałam dwufazową odżywką Joanny, po czym pozwoliłam im samodzielnie wyschnąć i makabra! Suche, szorstkie, puszące się i matowe włosy. I tak zachodzę w głowę co mogło im tak zaszkodzić? Oleje już stosowałam i mam wrażenie, że moje włosy je lubią - obstawiam albo szampon (myłam nim po raz pierwszy) albo maskę albo tę odżywkę z Joanny. Włosy były w tak fatalnym stanie, że umyłam je ponownie łagodnym szamponem i nałożyłam moją ulubioną odżywkę z Love2mix z awokado i jakoś wyglądają. Włosy mam naturalnie rude, nigdy ich nie farbowałam, mam wrażenie, że w strukturze podobne do włosów Aife.
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    anais

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować używać każdego z podejrzanych produktów oddzielnie, wtedy łatwiej Ci będzie ocenić, co spowodowało taki wygląd włosów.Po szamponie użyłaś wielu specyfików, więcto chyba nie on.Pamiętam, że jak miałam Glorię, to miałam później bardzo gładkie włosy.Na KWC dwufazowa Joanna ma właśnie takie opinie, że zostawia niektórym dziewczynom przesusz, może to właśnie ona.Może ktoś inny się jeszcze wypowie, ale najlepiej próbować oddzielnie, bo włosy bywają bardzo różne i efekt może być zaskakujący.
      Pozdrawiam wszystkie włosomaniaczki :),
      Karolina

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za radę, Karolino. Po fakcie też się zorientowałam, że nie było dobrym pomysłem wprowadzenie na raz trzech nowych kosmetyków pielęgnacyjnych.

      Tak na marginesie dodam, że włosy zaczęły mi dramatycznie wypadać kilka lat temu po przeprowadzeniu jednej z popularnych diet odchudzających i do tej pory nie doprowadziłam ich do stanu sprzed tamtej diety. Teraz staram się odżywiać bardziej racjonalnie, aczkolwiek ciągle mam problemy z lekką nadwagą, bo oczywiście jak to bywa z wszystkimi dietami - cud kilogramy wróciły z nawiązką. Od prawie dwóch miesięcy prowadzę intensywną suplementację, od roku nie jem mięsa (prócz mięsa ryb) i podejrzewam, że obecne apogeum wręcz wypadania włosów może mieć związek z niedoborem suplementów. Długa droga przede mną, zwłaszcza, że odstawiłam całkowicie prostownicę, a bez niej jak bez ręki ;)

      anais

      Usuń
    3. Po nieumiejętnej diecie, a raczej przejściu na picie soków, bo nie chciało mi sie gotować dostałam anemii i mocno rozchwiały mi się hormony, co ujawniło się dopiero kilka miesięcy po przejściu na w mairę normalne odżywianie. Na wszelki wypadek zrobilabym sobie badania na Twoim miejscu ;) chociaż może tylko ja mam tak strzelający fochy organizm :D

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. w Krk w mydlarni u Franciszka dostaniesz savon noir l'oriente, nieco tańsze (ok.39zł)rewelacja!!! :)w ogóle mają tam różne cudeńka, polecam sprawdzić :) pzdr

      Usuń
    2. A czy to mydło od Franciszka nie ma mniejszej pojemności? Stosowałam je, moim zdaniem nie jest najlepsze. Warte uwagi wydaje mi się czarne mydło z helfy.pl, nie pamiętam dokładnej nazwy, albo glinki Rhassoul, która ma podobną konsystencję i działanie.

      Czarnego mydła używam głównie do mycia ciała za pomocą szorstkiej rękawiczki, u mnie goi takie wredne, czerwone krostki na ramionach, a nawet zaczerwienienia po depilacji.

      Pato

      Usuń
    3. To z helfy jest świetne, ale mam teraz jakieś inne, tańsze marokańskie i też jestem zadowolona.

      Usuń
  25. Ja podobny efekt do tego o którym piszesz powyżej uzyskuję myjąc włosy szarym mydłem w kostce. Cenowo jest wielka różnica, a włosy też są dłużej świeże, bardziej puszyste i błyszczące. Może wypróbuj porównać te 2 produkty (czarne mydło i zwykłe szare) i zobaczysz, która wersja bardziej ci odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt z tym szarym mydłem :) Za jakies czarne i inne niby cudowne tylko się przepłaca.
      Zrób Anwen taki test z szarym mydłem :) Też zaskoczona będziesz.
      Choć jak się kasy wyda więcej to na siłę się ten lepszy efekt widzi.

      Maja

      Usuń
  26. Ale narobiłaś mi ochoty, na to mydełko... tylko trochę drogie... Ale kajmanowa pokazywała kiedyś w jednym z filmików czarne mydło, albo może marokańskie? Sama nie wiem, ale sprawdzę i jak będzie tańsze to zakupię

    OdpowiedzUsuń
  27. W sklepach z mydłami można kupić troszeczkę tego mydła na wagę, mniejszą ilość. Ja spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja miałam tylko z avonu (seria spa) i byłam nawet zadowolona :D Ciakawa jestm Twojego :D

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja mam savon noir z alepp i często mnie kusiło żeby umyć nim włosy ale zawsze miałam obawy czy uda się je zmyć..chyba zaryzykuję:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam czarną marokańską glinkę myjącą Planeta Organica i mam podobne odczucia, chociaż to mydło NS tez pewnie z czasem wypróbuje. Moja opinia o czarnej glince tutaj, jeśli jesteś ciekawa:)
    http://diarymakeup-blog.blogspot.com/2013/07/dlaczego-polubiam-mycie-sie-botkiem.html

    OdpowiedzUsuń
  31. jakie sa wasz opinie na temat jedwabiu do wlosow z carrefoura ?? ktoś próbował ??

    OdpowiedzUsuń
  32. Anwen z Twojego opisu wynika, że mydło ma właściwości łagodzące. Jest to bardzo kuszące bo od kilku miesięcy nie mogę uporać się z podrażnioną skórą głowy. Niestety cena jest zbyt wysoka, żeby zaryzykować kupno kiedy większość kosmetyków podrażnia moją skórę. Może Ty albo któraś z Włosomaniaczek mogłaby podzielić się jakimiś informacjami na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podrażnioną skórę głowy pomaga (przynajmniej u mnie) żel lniany i olej z rokitnika. Ten drugi działa nawet na zmiany łuszczycowe i mojej znajomej. Nie jest najtańszy,a le w niektórych aptekach można go znaleźć za 15zł/50ml.

      Pato

      Usuń
  33. używam czarnego mydła od dłuższego czasu i kupuję ze sklepu internetowego Biolander. za 0,5 l mydła placę około 50 zł

    OdpowiedzUsuń
  34. Brzmi jak kosmetyk specjalnie stworzony dla mnie :D Tylko gdzie ja takie cudo dostane?

    OdpowiedzUsuń
  35. A wiesz moze jakie pH ma to mydło ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprawdopodobniej zasadowe, być może dość silnie zasadowe. Ostatnio doszłam do wniosku, że to chyba dzięki temu działa jak peeling, na podobnej zasadzie, jak soda oczyszczona, tylko delikatniej.

      Usuń
  36. Ja używam tego savon noir: http://www.naturbox.pl/?87,savon-noir-naturel i jestem z niego diablo zadowolona. Polecam bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  37. Wygląda interesująco:)

    nailseyes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Brzmi bardzo interesująco... Nie stosowałam, ale chyba muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Anwen, ja używam już od roku do twarzy czarne mydło firmy Efas (kupiłam najpierw na allegro, stacjonarnie do kupienia np. w krakowskim m1, jakaś wolnostojąca mydlarnia - ok. 25zł).
    Ma krótszy skład (chyba 4składniki) i zrobiło cuda z moją cerą. Nie próbowałam jako szampon, ale muszę tę kwestię jeszcze przemyśleć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. interesujący produkt ;) Warto wypróbować !

    OdpowiedzUsuń
  41. Strasznie drogie, a i pojemność niewielka. Ale skład ma przepiękny, podoba mi się o wiele bardziej, niż skład mojej tradycyjnej wersji! I jest idealny do włosów. Zastanowię się nad jego zakupem, gdy już zużyję swoje. Do twarzy jest świetne, ale bałabym się użyć go do skóry głowy. Chociaż w sumie... Nie, szczypie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Anwen, mam taką prośbę. Właściwie potrzebuję kilka informacji, ale liczę, że mi odpiszesz :)
    Otóż jestem naturalną ciemną blondynką, rozjaśniałam przez 3 lata włosy do jasnego blondu(farbą), ale mam już tego trochę dość. Pomyślałam, żeby włosy zapuścić i nie farbować ich dłużej, ale przeraża mnie odrost, który już przy 1cm mnie męczy.. pomyślałam więc o farbowaniu henną na mój naturalny kolor.. wiadomo, nie utrzymuje się długo, a na tak rozjaśnionych włosach tym bardziej,ale może po kilku farbowaniach coś by się już utrzymało i mogłabym spokojniej zapuszczać.. farbą wolałabym tego nie robić, a henna na pewno tak mi nie zaszkodzi i ewentualnie mogłabym to powtarzać do momentu, kiedy odrosty będą na tyle długie, że zaczną przypominać coś typu ombre.. więc stąd pytanie czy to dobry pomysł żeby wyrównywać w ten sposób włosy? I czy mogłabyś polecić jakąś dość dobrą hennę(nawet nie z autopsji, ale z innych opinii), ale w stosunkowo niskiej cenie(pewnie musiałabym farbować nią włosy co jakieś 3 tygodnie, żeby jakiś ślad po kolorze był.. więc wolałabym nie wydawać na nią powiedzmy 30-40zł) i która będzie miała odcień ciemnego, "polskiego" blondu? :) byłabym bardzo wdzięczna, bo innej opcji nie mogę znaleźć, żeby jakoś zejść z tego koloru bez straszenia odrostem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobny problem. Trochę pomogły płukanki do włosów, szczególnie kawowa i przyciemniająco-wzmacniająca z blogu eve (nie wiem czy mogę wkleić link: http://blogeve-evel.blogspot.com/2012/01/pukanka-kawowa-i-inne.html). Czasem mixowałam te dwie płukanki.
      Kolor rozjaśnionych włosów zdecydowanie się przyciemnił... oczywiście nie jest to trwały efekt....

      Usuń
    2. Zajrzyj sobie na blog Blondhaircare. U Natalii jest ostatnio sporo o powrocie do naturalnego koloru. Poczytaj tam wpisy i komentarze. Moze na wizażu tez coś znajdziesz. Pozdrawiam, A.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedzi :) Jednak z tego co czytałam na blogu Natalii z BHC to ona raczej po prostu je zapuszcza i nic z nimi konkretnego nie robi, tylko ochładza kolor, a mnie zależy na bardziej trwałym efekcie, żebym nie musiała męczyć się z codziennymi płukankami (nie mieszkam u siebie obecnie, tylko u rodziców chłopaka, co trochę niezręczne żebym latała z kawą pod prysznic :D) i dlatego pytam o hennę.. wiadomo, że to też nie jest wieczny efekt, ale jednak co 2-3 tygodnie a co mycie to dla mnie duuuża różnica.. ale mimo wszystko może po hennie bym próbowała chociaż czasem z tymi płukankami, aby podtrzymywać kolor.. więc dziękuję za radę mimo wszystko ;)

      Usuń
    4. A może szamponetki stosuj. Są wygodne w użyciu. Albo u fryzjera zafarbować całe włosy do koloru zbliżonego do naturalnego i już nie farbować. Też wracam do naturalnego koloru włosów, ale moje włosy nie były tak mocno rozjaśniane i odrost nie jest aż tak bardzo widoczny.
      Maja

      Usuń
  43. Wygląda niezbyt fotogenicznie, ale najważniejsze jest działanie, tak jak lekarstwo - kosmetyk ma przecież przede wszystkim działać :) Zachęciłaś nas do przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja lista rosyjskich kosmetyków do kupienia znowu się powiększyła... :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Czy używałaś może wody brzozowej z Isany? dzisiaj zobaczyłam ja w Rossmannie i bardzo mnie kusi;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Kusisz, kusisz ;] ale rozejrzę się za tańszymi odpowiednikami...i jestem ciekawa czy coś podobnego same możemy zrobić w domu :].

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo ciekawe! Nigdy nie używałam chociaż kiedyś na pewno spróbuję :P

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja używam tego http://ukrytewslowach.pl/do-kapieli/1322-naturalne-syberyjskie-czarne-mydlo-agafii-500ml.html
    Cudnie pachnie, jest bardzo wydajne i ma konsystencję dokładnie taką jak opisała Anwen, żelową i ciągnącą. Na Woodstocku zrobiło furorę wśród mojej ekipy, sprawdziło się rewelacyjnie jako kosmetyk do mycia wszystkiego. Bardzo fajne na upalne dni bo ładnie odświeża i mam wrażenie, że skóra jest dłużej matowa. Jednak po dłuższym stosowaniu zaczęło lekko wysuszać moją skórę (ale ona z natury już jest sucha)dlatego teraz stosuję je na zmianę z innymi kosmetykami i jestem mega zadowolona. Dodam, że ma aż 500 ml więc podzieliłam się nim z koleżankami z pracy aby szybciej je zużyć (bo mam chrapkę na białą wersję) i narobiłam sobie kłopotów. Teraz muszę zamówić aż 4 pudełka bo dziewczyny też są nim zachwycone.

    Maja

    OdpowiedzUsuń
  49. A Black Angels z Lusha to tez jest to samo?

    OdpowiedzUsuń
  50. Rosyjskie kosmetyki są naprawdę rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Czy ono nie przyciemni włosów? jestem blond...

    OdpowiedzUsuń
  52. Mydełko właśnie do mnie dotarło :) Zobaczymy jak spiesze się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń