Moja włosowa historia - Vericle

Jeszcze trochę nieprzytomna po wczorajszym spotkaniu Blog Experts ;) obudziłam się z myślą, że muszę jak najszybciej wrzucić Wam nową MWH :))) Pogoda (przynajmniej w Krakowie) co prawda nie zachęca do siedzenia przed komputerami, ale może znajdziecie chwilę by poznać Vericle i jej piękne kręciołki :) Zapraszam!




Moje włosomaniactwo zaczęło się w sumie niedawno - jakoś od września 2012, tak myślę. Na początku jednak nie polegało ono na 'obsesyjnej pielęgnacji' a raczej na 'obsesyjnym dbaniu o wygląd', niekoniecznie dobrymi sposobami... ;) Ale może od początku.

Na początku moje włosy to była... tragedia!! Pierwsze zdjęcie zostało zrobione bo ja wiem, może w 2005 roku. Zawsze miałam długie włosy, jak miałam może 4 latka to sięgały one prawie do talii i były pięknie pofalowane, zdrowe, lśniące. Problem zaczął się z dniem w którym stwierdziły że jednak mają kręconą duszę.. :D



Ale zarówno ja jak i moja mama nie byłyśmy zbytnio wkręcone we włosowy temat i tym sposobem moje mocno kręcone włosy były czesane na sucho i to jeszcze zwykłym grzebieniem. Codziennie rano katowane i spinane, bo taka szopa nie nadawała się do chodzenia bez upięcia. I oczywiście nikt nie miał pojęcia co jest nie tak :D Włosy myłam stosunkowo rzadko, zwykłym szamponem, o odżywce nie było mowy, od razu też suszenie bez żadnych stylizatorów. Bomba!



I tak to trwało, rok, dwa...



W pewnym momencie chyba zaczęły się bardziej kręcić, a może użyłam jakiegoś szamponu - nie pamiętam dokładnie, w każdym razie było ODROBINKĘ lepiej, ponieważ było widać jakiś skręt. Ale włosy w dalszym ciągu czesane na sucho, co zresztą widać :D



I tak ciągle chodziłam w jakoś poupinanych, mimo to wyglądały strasznie - jak jakaś wielka kula na mojej szyi, coś okropnego. Ich stan był pewnie gorszy niż zły.



I w 2009 roku nadszedł jakiś moment przełomowy - stwierdziłam, że idę do fryzjera (tak, niezbyt często bywałam, bo po co- przecież trzeba zapuszczać włosy!), no i decyzja - ścinamy DUŻO. Walnęłam sobie nawet jakiś ciemniejszy kolor. Nie mogłam się długo przyzwyczaić do nowej fryzury ale wyglądała dużo lepiej niż to co było poprzednio! Mimo, że włosy były nadal mocno zniszczone. Parę razy pochodziłam na saunę (dla włosów) ale nic mi to nie dawało. Do stylizacji dużo pianki, loczki były i to jakoś wystarczało.


Widać, jakie suche sprężynki - masakra :D

Od tamtego momentu nosiłam krótkie włosy, generalnie do ramion, czasem dłuższe (ale tylko trochę). I dalej ta sama pielęgnacja – szampony zwykłe, drogeryjne, odżywka czasami też jakaś zwykła, co jakiś czas wyprostowanie włosów (które wyglądały ŹLE) tak dla odmiany, do stylizacji duużo pianki (ewentualnie jakiś krem do loków ale sporadycznie).


 2011 rok

Włosy częściej nosiłam rozpuszczone ale w wakacje 11' byłam na zgrupowaniu sportowym, więc często ściągałam je gumką. Kręciły się dziwnie, od ucha w dół, na górze były jakieś przyklapnięte. Ale od razu po myciu, roztrzepane z PIANKĄ nie były takie złe :D Dalej widać przesuszenie i brak zdefiniowanego, mocniejszego skrętu wszystkich włosów.

Jakoś od wakacji 2012 zaczęłam zapuszczać włosy. Kiedyś tam miałam epizod z czerwoną szamponetką ale wyszło gorzej niż źle, więc zrezygnowałam z jakichkolwiek eksperymentów. Włosy im były dłuższe tym bardziej się prostowały w dolnych partiach, ich stan był trochę lepszy niż wcześniej.
Zaczęłam co jakiś czas robić domowe maseczki, ale to rzadko. Podcięłam końcówki po ponad roku i generalnie można było przyjąć, że wyglądają znośnie. W lipcu wyjechałam na morze i tam musiałam suszyć włosy, niestety bez dyfuzora. Od morza też trochę się przesuszyły.

 
Chyba od listopada zaczął się etap, który chyba każda kręconowłosa musi przejść... PROSTOWANIE :) Nie zajmowało mi to dużo czasu, włosy były po tym dużo lepsze, nie było kłopotu z układaniem - nic tylko prostować! I na szczotce, i prostownicą - różne bajery. Oczywiście, że  zabezpieczałam włosy - końcówki robiłam jedwabiem :D Tak więc możecie sobie wyobrazić w jakim były stanie.




W grudniu zdecydowałam się na keratynowy zabieg na włosy - włosy były po nim troszeńke bardziej rozprostowane, powiedziałabym, że skręt był trochę luźniejszy. Ale proste jak druty nie były na pewno ;) Ten zabieg dał im dużo odżywienia, mimo iż nie zachowały się tak jak obiecywał producent keratynowego preparatu. Na studniówkę miałam zrobione loki prostownicą i baardzo mi się podobały - takie włosy mogłabym mieć na co dzień!



Od grudnia zaczęłam stosować więcej odżywek, robiłam maski, moje włosy zdecydowanie bardziej odżyły. Co jakiś czas sobie tam wyprostowałam, nie umiałam się powstrzymać :D Ale już bardziej z głową - najpierw na szczotce i potem delikatnie prostownicą, z odpowiednim zabezpieczeniem. Kiedy moje włosy były wyprostowane to nadawałyby się do reklamy! wszyscy mi mówili jakie są ładne, sama byłam zdziwiona. I były (są nadal) bardzo podatne, po wyprostowaniu i wyjściu nawet na mały deszcz nie kręciły się i puszyły, lecz tylko wywijały.



Warto też dodać, że keratynowy zabieg zupełnie zniwelował mi rozdwojone końcówki. Ostatni raz u fryzjera byłam w styczniu, przed studniówką, i wtedy podcięłam je minimalnie. Do teraz nie mam praktycznie żadnych rozdwojonych końcówek. Powyższe zdjęcie jest z 14 kwietnia i jak na razie to ostatni raz, kiedy prostowałam.

Moję kręcioły miały okres, że bardzo szybko rosły. Obecnie dolne pasma mają długość około 40 cm (po naciągnięciu), skręt stopniowo się poprawia. Robiłam z nimi też różne cuda, żeby rozluźnić skręt - nie chciałam mieć sprężynek tylko grubsze loki. Zakręcałam je w ślimaczki, spałam w koczkach, no wszystko chyba wypróbowałam :D



I generalnie moje włosy nie były już takie złe. Zaczęłam olejowanie, domowe maski, ugniatanie, przestałam w ogóle używać pianek. Wybierałam łagodne szampony, lepsze odżywki. Jednak końce zwisały jakoś marnie i posiadałam dziwną grzywkę, długą, która się prostowała po zakładaniu za ucho. No to co? Nożyczki w dłoń :D




Sama podcięłam grzywkę i trochę końcówki, żeby lepiej się układały. Wyszło generalnie nie najgorzej, chociaż teraz grzywkę muszę prostować - strasznie się wywija. Ale wolę to, niż to co było przedtem... Stety albo niestety bardzo szybko odrasta i muszę ją często podcinać :) Ostatnio zaczęłam też stosować płukankę z mięty i pokrzywy - włosy po niej rewelacyjnie błyszczą!

Na dzień dzisiejszy wygląda tak:



Moje loki nie są aż tak wyraziste z przodu, więc w miarę prosta grzywka nie gryzie się z nimi, wygląda dobrze. Rzut okiem na końcówki i ogólny wygląd z tyłu:



Tu jeszcze lekko wilgotne, ale widać długość

I ciekawostka - od słońca zaczęły mi rudzieć! Założyłam sobie, ze po maturze zrobię sobie jakiś ciemniejszy kolor, teraz jednak chyba poczekam i zobaczę, jak moja naturalna koloryzacja się rozwinie :D

Zdjęcie w pełnym słońcu



Przy normalnym świetle

Moja aktualna pielęgnacja:

-Olejowanie: teraz używam oliwy z oliwek, oleju rycynowego
-Szampony: Nivea dziecięcy, do oczyszczania Joanna Miód i Cytryna
-Odżywki: Króluje Garnier Awokado i masło Karite, bez spłukiwania Joanna Miód i Cytryna
-Maski: Akurat maski robie swoje, w domu: z miodem, z żółtek, z naftą, z olejami, z owocami, przeróżne kombinacje
-Stylizacja: Obecnie Isana żel do stylizacji, żółty. Czasem krem do loków Nivea, na końcówki jedwab lub kropla oleju rycynowego

Może nie jest jeszcze jakoś spektakularnie, ale moja włosowa historia ukazuje, że z bardzo zniszczonych włosów można w całkiem szybki sposób 'wybrnąć' :) Jeszcze dużo muszę się poduczyć, najwięcej o kosmetykach i ich składzie, ale i tak baardzo dużo zawdzięczam zarówno Anwen jak i innym blogerkom. Więc wielkie DZIĘKUJĘ za zmianę światopoglądu, wiele dobrych rad i pomoc :)) Teraz już tylko ku lepszemu!

Pozdrawiam, Vericle!
Udostępnij

66 komentarze:

  1. Chcemy zdjęcia z wczoraj :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dobrze pójdzie to będą jutro ;)

      Usuń
  2. ja bym się jednak pozbyła tej grzywki, moim zdaniem psuje efekt tych ślicznych loczków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że bez grzywki te pierwsze pasma mi sie tak wstrętnie wywijają, strasznie mnie to denerwuje, jakbym miała takie prześwity, jakby nie trzymają się reszty włosów :x Narazie metodą na to jest znośna grzywka, ale może jak ich kondycja będzie jeszcze lepsza to się zaczną jakoś lepiej układać :))

      Pozdrawiam, Vericle

      Usuń
  3. Ja bym oleju rycynowego na końcówki nie używała, bo przy dłuższym stosowaniu lekko wysusza. Wcieram go jedynie w skalp dzień przed myciem na noc a rano zmywam. Jego regularne stosowanie spowodowało że włosy dłużej utrzymują mi się świeże przy skórze. Może spróbuj niewielką kropelkę oliwy z oliwek bądź innego oleju na końcówki mi się dobrze sprawdza olej z pestek winogron dla ujarzmienia nieznośnych pasm. Ale odrobinkę by nie mieć polepionych i tłustych pasm. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, olej rycynowy bardzo wysusza końcówki

      Usuń
    2. Potwierdzam.Olej rycynowy używałam kilka lat regularnie,nie susze włosów,nie prostuje,nie farbuje,a mimo to zawsze miałam sianowate włosy.Odstawiłam go,obcięłam końce i już będzie z pół roku jak nie używam,a moje włosy są wreszcie mięciutkie i nawilżone.

      Usuń
    3. Macie rację, doczytałam o tym :) Teraz dokupiłam olej z orzechów i znalazłam arganowy w niskiej cenie i tym zabezpieczam, rycynowym już nie :)

      Vericle

      Usuń
  4. przecudowne włosy :) porównanie drugiego i ostatniego zdjęcia - WOW :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc na pierwsze zdjęcia, zmiana jest ogromna, mnie się podobają strasznie Twoje loczki. :)
    Powodzenia w dalszej pielęgnacji!

    OdpowiedzUsuń
  6. Znalazła się jeżdżąca konno włosomaniaczka :D !

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne kręciołki;-)Czy w przyszłym tygodniu mogłyby być historia prostych włosów?
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie;-) Za tydzień WAKACJE!!:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. prześliczne kręcioły i wielka zmiana! gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialna metamorfoza włosów :D masz piękne kręcone włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przez całe życie mam włosy proste jak druty, więc Ci zazdroszczę tych kręciołków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem tu pierwszy raz (na jakimś blogu widziałm odnośnik do Ciebie) i jestem zachwycona. Ja od dawna sobie powtarzam, że muszę coś zrobić z włosami. Niby mówią mi, że mam ładne włosy i w ogóle, ale ja tego nie czuję. Chcialabym mieć piękne, lśniące zdrowe i długie włosy. Moim chyba największym problemem jest bardzo szybkie przetłuszczanie się. Znasz może jakieś sposoby, bym nie musiała myć ich codziennie, a dalej były ładne i świeże?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu jest wyszukiwarka. Na dole są też tagi. Parę kliknięć to nie taki znowu duży wysiłek...

      Usuń
  12. Skoro nas tak dużo to może ktoś zna sposób na to żeby "ogarnąć" włosy po zdjęciu toczka , albo żeby się tak nie elektryzowały ? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżę w kasku, więc jest bardziej przewiewny, a moje włosy nie elektryzują mi się. Ale przy takich upałach pocą się i przetłuszczają. Na utrzymanie świeżości pomaga wcierka z kozieradki - spora ilość wtarta w skórę głowy usztywnia włosy. A zapach stłumiony będzie przez zapach koński :P Suchy szampon to drugie wyjście awaryjne ;)

      Usuń
    2. co do elektryzowania to szczotka z jonizacją. Ja mam brauna, ale od razu mówię, że to dosyć droga inwestycja. Tyle, że zapomniałam co to elektryzowanie się włosów, są też bardziej lśniące i ja jestem z niej bardzo zadowolona :)

      Usuń
  13. Woow, jak patrzę na to zdjęcie w granatowej sukience (bluzce?) to mam ochotę się ukarać za to, że po maturze ścięłam wszystkie zniszczenia (czyli połowę włosów :x). Będę teraz zapuszczać pewnie 3 lata... Idealna długość i skręt!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny, możecie napisać coś więcej o keratynowym odżywianiu włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko masz na tym blogu - Anwen pisała o tym zabiegu trzy albo nawet więcej razy

      Usuń
  15. podziwiam to, co udało ci się osiągnąć, sama mam jeszcze bardziej kręcone od Twoich i wiem ile czasem nerwów potrafią przysporzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi jednak bardziej podobają się te włoski ze zdjęcia z 14 kwietnia :) Wyglądają tam pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy można prosić o MWH(jeżeli dostajesz, Anwen) włosów falowanych? Brakuje mi motywacji :( nie mam ani loków, ani drutów, staram się na wszystkie sposoby poprawić ich stan i efektów w sumie nie widzę żadnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dołączam się do prośby!!! też mam fale:)

      Usuń
  18. Doskonały przykład jak NIE siadać na koniu ;-) Strasznie zła postawa na zdjęciach, a na tym pierwszym wręcz tragiczna. Cofnij się, głębszy dosiad, nogi trzymamy "na poziomie" bioder, pięta w dół i plecy do tyłu. Mam nadzieję,że to tylko kwestia zdjęcia i już dawno poprawiłaś te błędy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wiadomo, że te pierwsze zdjęcia są dość stare i autorka na pewno jeździ teraz dużo lepiej... Poza tym to nie jest "Moja jeździecka historia" tylko "Moja włosowa historia" ;)

      Usuń
    2. Czyżby ktoś z volty się tu zaplątał? :D Może zróbmy analizę wszystkich zdjęć, postępów jeździeckich bohaterki :P U siebie umieściłam w włosowej historii (nie wysyłałam do Anwen, jestem na początku drogi) kilka zdjęć z końmi. Aż dziwne, że jeszcze nikt nie dokonał analizy mojej postawy w siodle ;)

      Usuń
    3. Hahaha wieem, to są stare zdjęcia i sama nie mogę uwierzyć, że tak kiedyś jeździłam :D Ale cóż, dazę do lepszego - nie tylko we włosomaniactwie ale też w poprawie dosiadu! :)

      Vericle :)

      Usuń
  19. Dziewczyny.... blendujcie owoce i nakładajcie na włosy ... serio własnie ściągłam maske z banan + truskawki + jakies olejki + lniany glut zmieszane nie wstrząśnięte.. o mamo jaki efekt!! :D następnym razem dołoże jeszcze awokado. (P.S. wyczesywanie resztek z włosów może być zniechęcające, ale warto!!)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nareszcie 'znalazłam' włosy podobne do moich! :D Jak to dobrze, że jednak ktoś ma chociaż takie włosy jak ja. Nie mogłam sobie poradzić z nadmiernym puszeniem się i podobnie jak bohaterka MWH zdecydowałam się na keratynowe prostowanie. Z pewnością ta historia pomoże mi w dalszej pielęgnacji włosów ;)

    pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  21. Vericle i Monika(z komentarza powyżej)- Wy jesteście po zabiegu keratynowego prostowania czy keratynowej regeneracji włosów? Moje włosy mimo że nie są kręcone, strasznie się puszą z powodu dużych zniszczeń(prostownica, farbowanie) i wysokiej porowatości. Nie mogę sobie poradzić z rozdwajającymi się końcówkami, boję się, że niedługo będę musiała je obciąć na chłopaka(niedużo mi do tego brakuje- bo najdłuższe włosy mam niewiele poza ramiona). Chcę wkrótce rozpocząć olejowanie ale nie wiem czy lepszym pomysłem nie byłby taki zabieg. Bardzo proszę o jakąkolwiek odpowiedź.
    pozdrawiam serdecznie dziewczyny i Anwen :*
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem po zabiegu keratynowego prostowania, które robiłam już drugi raz :) Jak najbardziej polecam taki zabieg twoim włosom. To Ci nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie. Po zabiegu moje włosy są bardziej nawilżone, błyszczące, nie zauważyłam rozdwojonych końcówek (a niestety również miałam z tym problem) oraz mniej się puszą. Moim zdaniem naprawdę warto, mimo że nie każde włosy będą reagowały tak samo (u mnie nie dało się ich aż tak wyprostować jak mówił mój fryzjer). Olejowania jeszcze nie próbowałam, więc może ktoś inny udzieli Ci rady. Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam :)

      Monika

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź, oczywiście że pomogłaś ;*
      A czy mogłabyś powiedzieć jaką "nazwę" miał ten zabieg (np. artego)i tak ogólnie jego cena ? Co prawda teraz bardziej zalezy mi na regeneracji niż na prostych włosach, ale niszczę je od 3 lat prostowaniem więc byłby to zabieg 2 w 1 ;) Obawiam się jednak właśnie tego, że każde włosy reagują inaczej i nie chciałabym wyrzucać pieniędzy w błoto..
      Przepraszam, że tak znowu się rozpisałam, ale to dla mnie bardzo ważne. Bardzo dziękuję za dotychczasową odpowiedź.

      Ania

      Usuń
    3. Hej :) Ja miałam robione keratynowe prostowanie włosów. Moje włosy zareagowały trochę niefajnie bo pojawił mi się łupież i końcówki nagle zaczeły się łamać, ale to był moze okres 2-3 tygodni - potem nagła poprawa, dosłownie z dnia na dzień! cud :D I od pół roku widziałam może jedną rozdwojoną końcówkę, więc polecam serdecznie ten zabieg :) No i włosy są zdecydowanie bardziej odżywione. U mnie też nie były proste po tym zabiegu ale zdecydowanie bardziej ogarnięte. Polecam też wpis u Aliny: http://www.alinarose.pl/2013/06/encanto-cocochoco-keratynowe.html

      Pozdrawiam, Vericle :)

      Usuń
    4. Cieszę się, że mogłam pomóc :) a co do nazwy to nie wiem niestety :( Biorąc pod uwagę to, że jestem stałą klientką, to miałam naprawdę sporą promocję :D Pewnie też dlatego, że zamawia on to w hurtowych ilościach to zapłaciłam 120 zł (za drugim razem było to 140 zł), co jest naprawdę lekkim szokiem dla mnie. Naczytałam się trochę jak taki zabieg potrafi być kosztowny, a przy moich włosach (gęstych i trudnych do ogarnięcia) spodziewałam się naprawdę kosmicznej ceny ;)

      Monika

      Usuń
    5. Monika, Vericle, jesteście wspaniałe- dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, a Tobie, Anwen, również jestem ogromnie wdzięczna, że zatwierdzasz moje komentarze.. Kochane dziewczyny, Wasze rady to dla mnie skarb. Naprawdę gdyby nie Wy, nie wiedziałabym jaką podjąć decyzję.
      Jestem wzruszona Waszą życzliwością. Jeszcze raz przepraszam i po stokroć dziękuję.

      Pozdrawiam serdecznie, Ania.

      Usuń
    6. ależ nie ma za co , naprawdę :)

      Również pozdrawiam
      Monika

      Usuń
  22. Anwen wiedziałaś że pojawiła się w naturach nowa wersja aloesowej odżywki z naturvital? ja dzisiaj ją widziałam ale nie kupiłam, ma chyba mniejsze opakowanie niż wcześniejsza i jest z jałowcem i aloesem

    OdpowiedzUsuń
  23. chociaż jednak jak sie teraz przyglądam, to chyba jest ta sama co była, w każdym razie wróciła do natury!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Sliczne kredziolki, pozazdroscic tak ladnego skretu :)
    Pytanie do bardziej doswiadczonych dziewczyn (ja jestem poczatkujaca i zielona)... Kupilam dzisiaj odzywke Garnier natural beauty Vanille - Milch i Papayamark do dlugich wlosow. W skladzie ma m.inn. QUATERNIUM-80. Prosze mi napisac, czy jest to silikon, czy nie,bo znajduje rozne opinie i czy konieczne jest uzycie SLS do jego zmycia. Bardzo dziekuje, pozdrawiam wszystkie wlosomaniaczki :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Quaternium to nie jest silikon, ale potrafi osadzać się na włosach. Wg mnie nie jest to duży problem, warto co jakiś czas (raz w tygodniu, a jeśli włosy nie są obciążone to nawet 1-2 razy w miesiącu) umyć włosy czymś mocniejszym ze SLES czy ALS. Chyba że jesteś "ortodoksyjną" curly girl i nie używasz ŻADNYCH oblepiaczy i nie używasz NIGDY SLES, SLS, ALS itp. Wtedy quaternium powinnaś unikać ;)

      Usuń
    2. Slicznie dziekuje za odpowiedz. Odzywki mimo niepewnosci juz uzylam i szczerze polecam :) Ciezko poczatkowo samemu to wszystko ogarnac ;) Uzywam czasami slabych silikonow, wiec to nie jest problem. Szamponony z SLS, jakos raz na 2 tyg.
      Pozdrawiam i milego dnia zycze :)

      Usuń
  25. Rzeczywiście, różnica ogromna patrząc się na to co było, a co jest- Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  26. naprawdę wspaniała poprawa. Mam taką koleżankę w klasie,która ma identyczne włosy jak na zdjęciu 2. ;P

    OdpowiedzUsuń
  27. Historia prawie jak moja, teraz też zaczęłam dbać o włosy i to dzięki mojej przyjaciółce, która przegląda ten blog i zaczyna być włosomaniaczką. :D Masz świetne włosy i te loki są śliczne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ile bym dała za taki skręt <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne włosy..pozazdrościć tylko i gratulować wytrwałości w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  30. az ciezko uwierzyc ze to te same wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. hej dziewczyny, potrzebuje małej pomocy. moje włosy znowu zaczęły wypadać na masową skalę, jak patrzę na zlew po umyciu i ich rozczesaniu to mi się płakać chce. właśnie skończyłam buteleczkę wcierki jantar, piję skrzypokrzywe, robię maseczki domowe z jajka, no staram się, a one mnie chyba bezczelnie olewają. już nie wiem co mam robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a moze to kwestia stresu? albo brakuje ci w diecie jakiejs witaminy? w kazdym razie ja w takich sytuacjach odstawiam na troche farby do wlosow i stosuje na zmiane najrozniejsze odzywki, szampony i wcierki przeciw wypadaniu, chociaz nie wiem czy czeste zmienianie kosmetykow sprawdzi sie tez u ciebie ;) nie wszystkim sluzy takie kombinowanie :D

      Usuń
  32. O, moja historyjka :D Dziękuję pięknie za opublikowanie :)) :*

    Vericle

    OdpowiedzUsuń
  33. Co prawda nie widać na zdjęciach Twojej buzi ale wydaje mi się, że w prostych włosach wyglądałaś najpiekniej - one same nie wyglądały na zniszczone :) Jednak kręcone włosy nigdy nie dorównają tym prostym :)

    OdpowiedzUsuń
  34. jakie piękne włosy! i mega zmiana. szkoda, że moje włosy nie potrafią się zdecydować czy są falami czy proste :( zawsze marzyłam o lokach. może poradzisz coś żebym moła sprawdzić jakie mam włosy?

    OdpowiedzUsuń