Moja Włosowa Historia - Lena

Dzisiejsza historia jest nieco inna... powiedziałabym nawet, że zupełnie inna od wszystkich, które dotychczas ukazały się na moim blogu. Nie chcę na razie zdradzać o co chodzi. Przeczytajcie same:

Cześć Dziewczyny! 


Od dłuższego czasu odwiedzam bloga Anwen i uwielbiam cykl MWH. Od paru dobrych lat również męczę się i „wydziwiam” (jak to moja mama mówi) z pielęgnacją moich włosów, które muszę przyznać, wiele mnie nauczyły. Tak więc postanowiłam opisać Moją Włosową Historię, a nuż komuś się przyda moja zdobyta wiedza, opłacona całą masą przetestowanych produktów i w efekcie trzema obciętymi warkoczami. ;)

Niestety po przeprowadzce do innego kraju, większość z moich zdjęć pozostała w domu rodzinnym w Polsce, więc nie mogę zaopatrzyć historii zdjęciami włosów z mojego dzieciństwa, tak więc będziecie mi musiały uwierzyć na słowo... ;) Jako dzieciak zawsze miałam zdrowe, proste i delikatne włoski. Oczywiście to było za czasów, kiedy myło się je raz na tydzień, szamponem bez odżywki i to wystarczało... I mnie i mamie, która do tej pory wypomina mi histerie przy myciu i czesaniu moich pukli... Z  wiekiem włosy zaczęły grubieć, idąc śladami genetyki, ale dalej były lśniące, piękne i niewymagające. 

W końcu, wraz z pierwszym wybojem w tej historii nadeszło Gimnazjum... Czyli eksperymenty z pierwszymi makijażami i strojami przez które najchętniej spaliłabym wszystkie zdjęcia z tego okresu... i pierwsze farbowanie włosów (na brąz który po czasie wyblakł do okropnej rudości). Chodziłam bardzo często do fryzjera, co rusz wracając z coraz bardziej wystrzępioną i wycieniowaną fryzurą. 

Za radą fryzjerki zrobiłam grzywkę, co swoją drogą było jednym z lepszych pomysłów, bo do tej pory ją noszę... Z racji grzywki oczywiście zaczęłam myć włosy codziennie, obojętnie jakim szamponem, po czym suszyłam suszarką z gorącym nawiewem, głową do dołu, żeby „dodać jeszcze więcej objętości”... Włosy zaczęły się puszyć a ja powoli wyglądałam jak mop. 



Po gimnazjum zaczął się jeszcze gorszy dla moich włosów okres- czyli Liceum. W wakacje przed nową szkołą odbiło mi totalnie (nazwijcie to okres buntu, czy jak chcecie...) i zrobiłam dready na tym moim krótkim mopie. Ponieważ wygladało to okropnie, zamówiłam na Allegro czyjeś obcięte już dready i doczepiłam je do moich. Wiem, wiem... coś obrzydliwego. Nawet nie wiem co mnie napadło, bo kompletnie nie przeszło mi przez głowe, że może zawszone są czy coś... po prostu je umyłam, doczepiłam i Wio! Gotowe. :P



(Nie)stety z dreadami nie wytrzymałam zbyt długo. Mycie ich (co prawda raz na tydzień) było bardzo uciążliwe, a po każdym „dokręceniu” skalp mnie niemiłosiernie bolał i swędział, więc po niespełna pół roku je rozplątałam... (zdjęcie zaraz przed umyciem)



Możecie sobie wyobrazić kondycję włosów po rozplątanych dreadach. Coś OKROPNEGO. Moja pielęgnacja po nich, mimo, że się starałam, działała pewnie na minus, bo dalej myłam je codziennie silnymi szamponami „do regeneracji” (Pantene, Glisskury, Fructisy, czyli całe to SLS’owe i silikonowe zło przed którym Wizaż przestrzega). 


Mimo tej całej niby-pielęgnacji i zapuszczania, przez okres liceum włosów kompletnie nie szanowałam. Farbowałam co miesiąc, cudowałam z kolorami i fryzurami. Generalnie im bardziej nastroszone, wycieniowane i natapirowane – tym lepiej. Średnio raz na 4 miesiące szłam do fryzjera i wracałam „wyskubana” z postanowieniem ze już nigdy więcej ich nie obetnę... Także to moje zapuszczanie było nieco wsteczne, przyznacie? 


Dopiero pod koniec ostatniej klasy liceum moja pielęgnacja powoli zaczynała mieć sens. Gdzieś tam po drodze trafiłam na Wizaż, ale stwierdziłam, że to wszystko za bardzo skomplikowane jak dla mnie i poradzę sobie sama. Włosy urosły długie, ale dalej pozostawiały wiele do życzenia... Po szkole wyjechałam do rodziny do Kanady, gdzie miałam o wiele łatwiejszy niż w Polsce dostęp do kosmetyków organicznych i w tym okresie zaczęłam interesować się składami, dobroczynnością olei i ekstraktów, wróciłam na Wizaż, blogi i filmiki na youtubie, żeby czerpać mądrość innych włosomaniaczek... Zaczęłam jeść suplementy, stosować oleje, myłam włosy z głową, płukałam zimną wodą i nie dusiłam ich w turbanie ani nie tarłam ręcznikiem. Niestety po paru miesiącach dobrej i sensowenej pielęgnacji efekty nadal były kiepskie. 


Włosy były wiecznie napuszone, sianowate, głównie dwa pasemka na karku były bardzo pokoszłacone i jakby poskręcane (zupełnie jak parę lat temu, po dreadach) przez co efekt odbijał się na reszcie, mimo, że na głowie były już w lepszym stanie. Kompletnie nie umiałam się z nimi uporać. Koleżanki i fryzjerki ciągle mi mówiły, że moje włosy są w tragicznej kondycji i żeby je natychmiast ściąć. Byłam załamana, bo nic z tej masy rzeczy które robiłam nie dawało spodziewanych efektów.

No więc zmęczona po całym roku walki z moimi długimi włosami ścięłam je do ramion i zaczęłam zapuszczanie od nowa. 



Tym razem poszło mi zdecydowanie lepiej... Podejrzewam, że bardzo dużym czynnikiem była przede wszystkim zmiana nastawienia. Przestałam porównywać moje włosy z innymi i zaakceptowałam, że nigdy nie będę mieć gładkich, delikatnych i lejących pukli, bo moje włosy po prostu już takie nie są. Są twarde, porowate i mają tendencję do puszenia się, i tyle... Przestałam słuchać koleżanek i fryzjerek które de facto nic nie wiedzą na temat moich włosów i z „czystą głową” zaczełam się przygladać temu co mi służy a co nie. 


Zaczęłam olejowanie pełną parą (Sesa, Amla, spożywczy olej sezamowy, który działa cuda ale śmierdzi tak niemiłosiernie, że mój T. zaczął mi grozić rozwodem :D – mimo to polecam! Olej, nie rozwód. :D), w myciu stosowałam metodę kubeczkową, a potem mycie pianką z atomizerem (to podpatrzyłam u Anwen- genialne wyjście dla szamponów), głębokie odżywianie maskami i odżywkami na bazie olei i ekstraktów (ciągle się jeszcze czasami gubię w składach, ale staram się, żeby były bogate w dobre składniki i nie kupuję kosmetyków na oślep). Zauważyłam, że czesanie moim włosom kompletnie nie służy, bo momentalnie się puszą, więc czasami tylko rozczesałam je przed myciem. Po myciu wieczorem zwijałam je w koczek na czubku głowy i tak szłam spać. Dzięki temu moje włosy przestały być spuszone, stały się gładkie, miękkie, błyszczące i mimo, że naturalnie są proste, ukladały się na końcach w ładne fale. Tak więc po latach prób i błędów, a po roku właściwej pielęgnacji doszłam do tego:


Ciekawostka-  koszmarne skudłacone pasemka na karku, o których wspominałam wcześniej, dalej miały i mają miejsce... nie mam na to dowodów naukowych, ale z T. wymyśliliśmy, że w moim przypadku włos tam ma zupełnie inną strukturę, bo nie rośnie ze skalpu tylko z szyi (czy tam z karku)... Ma to sens, bo z kondycją kłaczków nie dało się zrobić absolutnie nic przez wszystkie lata pielęgnacji. Raz nawet w akcie desperacji obcięłam je tuż przy skórze głowy i niestety odrosły już takie skudłacone. Ot, mój urok. ;) Spanie z mokrymi włosami w koczku znacznie zmniejszyło puszenie się całych włosów, więc te poskręcane dwa pasemka też przestały mi przeszkadzać.  Byłam na prawdę zadowolona z kondycji moich włosów.



Pielęgnacja Moich Włosów Idealnych (ponieważ mieszkam za granicą z nazw kosmetyków wymienię tylko perełki, które ewentualnie warto zamówić, poszukać):

Mycie+ odżywka- Ulubieńcy to Down Under Natural’s i szampon imbirowy z The Body Shop, Żel pod prysznic YesToCucumbers.
Maski- Repairing awapuhi ginger Instant Recovery Mask z ORGANIX  i Intensive Hair Repair Masque z olejkiem arganowym z DERM ORGANIC
Inne: Spożywczy olej sezamowy (śmierdziuch) i migdałowy, Sera z olejkami arganowymi (Live Clean Exotic Nectar i Marc Anthony Oil of Marocco),

Większość Włosowych Historii w tym miejscu się kończy, ALE ja będę inna. Mimo, że osiągnęłam sukces w walce o piękne włosy ich długość zaczęła mnie męczyć... T. ciągle mi się na nich kładł w nocy, przeszkadzały mi na siłowni, przytrzaskiwałam je torebką a poza tym miałam długie włosy przez parę ostatnich lat...Zdecydowałam się je ściąć. (Pewnie większość włosomaniaczek zgrzyta teraz zębami, wybaczcie... ;))  Dlaczego Wam o tym piszę? Absolutnie nikogo nie namawiam do tego samego... ale jak którąś z Was też kiedyś zmęczą długie włosy, zawsze możecie zrobić z nich wyjątkowy prezent. Ja wybrałam fundację Locks of Love która szyje peruki dla dzieci i młodzieży dotkniętych rakiem, alopecją itd., których rodzin nie stać na kupno naturalnej peruki.  I jak dotąd zawsze żałowałam wizyty u fryzjera, ale teraz zdecydowanie nie będę tęsknić za moimi warkoczami, bo wiem, że stworzą perukę dla kogoś komu da ona poczucie bycia dziewczynką/ młodą kobietą. Wszak wszystkie wiemy jak bardzo włosy są dla nas ważne. :)

 

Tak więc już kończę, pozdrawiam Was serdecznie, ciesząc się zarazem moją nową fryzurą i... zaczynam zapuszczanie od nowa. Tym razem mam nadzieję bez wybojów. :)


Lena
Udostępnij

169 komentarze:

  1. piękna historia, aż mi się łezka w oku zakręciła ;)
    Brawo! Życzę sukcesów w zapuszczaniu włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny gest !

    Dredy ???!!!! I to jeszcze czyjeś ???!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielki szacunek!

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowna historia :) Od początku do końca przechodziły mnie dreszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziewczyno jesteś niesamowita a przy tym piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie bardzo nietypowa historia włosowa, ważne, że Twoje zapuszczanie nie poszło później na marne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zaskakujące zakończenie ;)) świetny gest!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uau, to chyba najfajniejsza włosowa historia jaką czytałam. Cudowna dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładne zakończenie, szokujące, ale jednak pozytywnie :) i bardzo ładnie włosy odratowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo!! gratuluje pomysłu i odwagi:-)) tak sie bardzo wczytałam w Twoją historię, że to niespodziewanie zakonczenie wywołało u mnie poczucie, że takie zapuszczanie ma głęboki sens, gdy przez cały okres zapuszczania dbasz o siebie aby w ostateczności oddac to innym!!! piękne, a włosy... no cóż jak to włosy-odrosną:-)) wazne, że przez takie gesty stajemy sie lepsi, bo przecież nigdy nie wiadomo która z nas może potrzebować takiej pomocy...Pozdrwiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że ktoś przypomniał o opcji oddania włosów na peruki dla chorych. Teraz co prawda intensywnie zapuszczam, ale jakbym miała ściąć to pewnie tak jak ty oddałabym komuś warkocz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialna historia :) Mam wrażenie, że moja skończy się podobnie. Mam coraz dłuższe włosy i mimo, że obiektywnie nie są bardzo długie to zaczynają mi przeszkadzać. Jeszcze uparcie zapuszczam, ale nigdy nie miałam dłuuugich włosów, więc raczej nie poradzę sobie z włosami do pasa. Zobaczymy. Incydent z dredami z allegro zmroził mi krew :P Poza tym myślałam, ze dredów nie da się rozpleść :P Jak czytam MWH to cieszę się, że gimnazjum mnie - jako ostatni rocznik ominęło :PPP Jakoś mniej kombinowałam z tym wieku :P

    OdpowiedzUsuń
  13. wow! piękny prezent komuś zrobiłaś :) ja zapuszczam włosy, są już do pasa i nie przeszkadzają mi póki co, ale nie zgrzytałam zębami tylko się uśmiechnęłam, bo już kiedyś obiecałam sobie, że jeśli tylko będzie taka "okazja" i ktoś bliski będzie potrzebował moich włosów, to nie będę miała żadnych zahamowań aby je obciąć :) mimo wszystko nie oczekuję niczyjej choroby!

    OdpowiedzUsuń
  14. świetnie Ci w krótkich włosach. Gratuluję efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ojeeej piękna włosowa historia i piękny gest :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To samo też postanowiłam, pomimo że zapuszczałam intensywnie włosy przez 4 lata to jednak chyba nie są dla mnie, lepiej czuję się w krótszych i też chce "przekazać" włosy komuś.

    Mam nadzieję, że tym postem jednak namówisz kogoś- bo mnie samą utwierdziłaś w decyzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W Polsce działa na podobnej zasadzie fundacja Rak'n'Roll. Mój brat ostatnio pozbywał się śladów młodzieńczego buntu więc poszukał fryzjera, który potrafi ściąć włosy tak aby ich nie zmarnować i z lidera heavymetalowego zespołu zamienił się w poważnego młodzieńca:)

    A salon, w którym się ścinał okazał się współpracować z fundacją i bardzo troskliwie zajęli się włosami. Jak pomyślę, że jakaś kobieta po przejściach będzie nosiła piękne włosy mojego brata to aż się wzruszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcialo by sie wręcz kliknąć "lubię to" ;)

      Usuń
  18. Woooow ;) bardzo ładny gest ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wzruszające ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie dość że masz piękne imię, twarz i oczy, to jeszcze masz dobrą duszę! Też kiedyś myślałam o tym by oddać włosy fundacji Rak'n'roll.. Jeśli pewnego dnia zacznie mnie męczyć ich długość - zrobię to. Życzę Ci pięknie odrośniętych włosów! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowita dziewczyna.. Podziwiam :)!

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna sprawa, a Tobie pięknie w każdej fryzurze, nawet z mopem po dreadach (:
    Żałuję, że jak ja ścinałam włosy z tych do pasa nie wpadłam na pomysł, że mogę je komuś podarować :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesteś śliczna i twoj gest wywołał u mnie łzy w oczach. Gratuluje odwagi. Piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczna dziewczyna ze wspaniałym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też mam problem z dziwnymi włosami na karku. Są takie wysokoporowate a reszta średnio/nisko... myślała, że tylko ja tak mam a tu: proszę!

    OdpowiedzUsuń
  26. Miły gest z oddaniem włosów do fundacji :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz teraz piękne włosy, zazdroszczę okropnie :) Wspaniały gest:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wydaje mi się, że mamy bardzo podobne włosy tyle, że moje są falowane. I też miewam nie raz sytuacje gdzie ludzie rozpaczają jakie to mam zniszczone włosy, a przecież od kilkunastu miesięcy dbam o nie całkiem intensywnie. Czasem jest to troche przykre, że inni nie zauważają efektów, ale chyba ważniejsze jest to, że same widzimy chociaż minimalne zmiany :) I też się niedawno pogodziłam z faktem, że moje włosy nie będą nigdy lejące, gładkie itp jak u niektórych dziewczyn. Ważne żeby polubić swoje włosy i dostosować pielęgnacje do nich, a nie próbować je na siłę zmieniać. Co do tego co zrobiłaś to super, że podzieliłaś się tym z nami, bo może znajdzie się troche dziewczyn które chcą pożegnać się z długimi włosami i postąpią tak jak Ty :) Na pewno jest to postępowanie godne naśladowania :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Postawa godna podziwu:)
    Zrobilas piekny gest.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow! Jestem z Ciebie bardzo dumna! Nie dość że piękna dziewczyna to jeszcze rozsądna i o wielkim sercu! Przesyłam Ci pozdrowienia. Mizianki dla dymnego kociambra :P

    OdpowiedzUsuń
  31. fajna historia, podobna do mojej: też miałam dredy, też je rozplątałam ale włosy wcale nie były takie tragiczne jak po rozjaśnianiu, więc uważam, że rozjaśnianie o wiele bardziej niszczy włosy niż dredy. aha i z własnego doświadczenia wiem, że lepiej przedłużać dredy syntetycznymi włosami niż takimi które ktoś nosił :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękna dziewczyna i świetna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Boże cudowne włosy i cudowna historia. ;)
    Ja dziś zamierzam zrobić laminowanie żelatyną ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. To chyba jedna z lepszych MWH... BRAWO za wspaniały gest!!!!! i powodzenia w dalszym zapuszczaniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wpadłabym na to, żeby ściąć włosy i komuś oddać. Mi by było szkoda ścinać,ale jak już i tak chciałaś, to przynajmniej nie poszły na zmarnowanie. Współczuję wszystkim kobietom i dzieciom chorym na raka,ale w całej walce przynajmniej jedno z nich dostanie perukę z przepięknych i zdrowych włosów dzięki Tobie! Naprawdę piękny gest! Mnie pewnie nie byłoby stać na takie poświęcenie,więc tym bardziej szacunek dla Ciebie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow, aż mi się łezka w oku zakręciła. Jesteś cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  37. podziwiam i gratuluję decyzji :) masz złote serce.

    Tak przy okazji to ciągle mi się wydaje, że gdzieś Cię widziałam-pewnie znam jakąś Twoją sobowtórkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. sama obcielam ostatnio wlosy z powodu tego ze mnie bardzo meczyly. chcialam oddac, niestety byly zbyt zniszczone aby to zrobic. gdy znowu osiagne swoja dlugosc i tym razem nie dopuszcze do ich tragicznego stanu to bardzo chetnie pojde za Twoim przykladem!
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  39. świetny pomysł, gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Słyszałam wcześniej o tej fundacji ale niestety moje włosy są za krótkie. :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo pozytywny post, a przede wszystkim jego bohaterka. Po treści można zauważyć, że jest to osoba pogodna, może i nawet troszkę zwariowana w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Gratulacje dla niej ! Bardzo piękny gest ! Dzięki niej jakieś dziecko będzie miało powód do radości. Jak najbardziej jestem za tym, kiedy ktoś źle się czuje w długich włosach, to idzie do fryzjera i włosy lądują na podłodze a później w koszu, a przecież można zrobić z nich pożytek ! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. uwielbiam ją za ten gest <3. Włosy były piękne. Ale dziewczyna ładna, a ładnemu we wszystkim ładnie. W krótkich też mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jestem pod wrażeniem gratuluję odwagi! Piękny gest :)

    OdpowiedzUsuń
  44. To najlepsza MWH. Lena - zostałaś moją idolką :) I gratuluje fajnego podejścia do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Piękny i wzruszający uczynek :) Powodzenia w planowanym zapuszczaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Godna podziwu decyzja, piękne włosy.

    OdpowiedzUsuń
  47. Czy kot na zdjęciu to maine coon?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda ;) Ale jest MCO, tylko wtedy gdy ma rodowód.

      Usuń
    2. Kot na zdjęciu to zwykły szarak z farmy. :) Udał nam się chłopak, nie? ;)

      Lena

      Usuń
  48. Przyłączam się do powyższych gratulacji, naprawdę wspaniały gest, podziwiam Cię za to:)
    P.S. Ja też jestem posiadaczką skołtunionych strąków na karku;) i też absolutnie nie wiem co z nimi zrobić, nic nie pomaga, więc niestety chyba trzeba będzie to zaakceptować i pokochać;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  49. fajna historia :) ładnie we wszystkich wlosach za wyjatkiem dredow :P tez kiedys chcialam sobie zrobic dredy ale na szczescie sie rozmyslilam...

    OdpowiedzUsuń
  50. Piękne włosy!

    Jak zaczęłam czytać ciąg dalszy po wymienionej pielęgnacji, spodziewałam się czegoś w stylu ,,niestety sięgnęłam po prostownicę i farbę, które znów zniszczyły mi włosy''

    a to niespodzianka, o tym bym nie pomyślała:)

    Piękny gest. Przynajmniej tak ładne włosy komuś pomogą.

    OdpowiedzUsuń
  51. To poszalałaś z tymi dredami. :D Przemiana ogromna, włosy jak z reklamy no i przepiękny gest. :) Jestem pełna podziwu dla Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  52. świetna historia i zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Dla mnie myśl o tym, że moje włosy posłużą kobiecie po chemii, jest największą motywacją do dbania o nie;) Pozdrawiam Lenkę!

    OdpowiedzUsuń
  54. niesamowita metamorfoza :)
    fotka po rozplątaniu dreadów - sama tak wyglądałam, gdy nie dbałam o włosy - wystarczyło je rozczesać głową w dół :D
    wzruszyłaś mnie swoim gestem, rządzisz!! wielki szacun :):*

    OdpowiedzUsuń
  55. jej, czyjeś zarazki doczepić, fuu :D

    ale piękny gest z włosami. sama bym coś takiego zrobiła, ale póki co sa krótkie ;)

    najwazniejsze, że poznałaś swoje włosy i już wiesz, jaka ich natura ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. jestem w szoku, świetna historia !

    OdpowiedzUsuń
  57. przyłączam się, piękny gest

    OdpowiedzUsuń
  58. Pięknie Lena !

    OdpowiedzUsuń
  59. Zaskoczyło mnie to, że po pół roku noszenia dreadów włosy bohaterki były w opłakanym stanie. Ja swoje dready nosiłam troszkę dłużej niż pół roku i również rozplątałam je z tego samego powodu ale moje włosy były w znakomitej kondycji! jak nigdy:P Owszem, zaraz po rozplątaniu miałam totalne afro, ale wystarczyło umyć i włosy okazały się niesamowicie gładkie, bez rozdwojonych końców, bez zniszczeń- dopiero kiedy zaczęły niszczyć się już po rozplątaniu zaczęła się moja włosowa metamorfoza bo zaczęłam o nie dbać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie, dready rozplątałam, umyłam i okazały się gładkie i zdrowe jak nigdy.

      Usuń
  60. Jesteś wspaniała ja też przez kilka lat oddawałam włosy na peruki tylko po to je zapuszczałam rosły bardzo szybko więc kilka osób nosiło moje kłaczki teraz już tego nie robię bo dopadło mnie łysienie androgenowe i nie ma czego zapuszczać

    OdpowiedzUsuń
  61. super historia! i dobrze, że w tych dredach nic nie było, brr..

    OdpowiedzUsuń
  62. Ciekawa historia z zaskakującym zaskoczeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  63. Gratuluję efektów dbania o włosy i przekazaniu ich na szczytny cel :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Zazdroszczę urody bohaterce tej MWH, a stan włosów przed osrtatnim obciąciem i ich podarowaniem fundacji był zachwycający. Cudowna i rzeczywiście nietypowa MHW! :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Tak naprawdę,to w tych krótkich włoskach wyglądasz wlasnie najladniej ,tak młodziutko i swieżo.Czasami dziewczyny na siłę starają sie zapuszczać włosy i chodza w takich długasnych ,ale ich buzie często przy tym wyglądaja smetnie,trzeba miec zadbane wloski,to podstawa, a czy dlugie,czy krotkie to już tylko od naszych kształtów twarzy zależy

    OdpowiedzUsuń
  66. Wow cóż za zakończenie... Moja babcia ma moje włosy z przed 6 lat, gdzies schowane z moim mysim naturalnym kolorem. Myślicie,ze by je przyjeli.

    Anwen co myślisz o przedłużaniu włosów - nie chodzi mi o clip-in, ale o przedłuzanie na stałe? Czy trzeba je jakoś inaczej pielęgnować? Nie znalazłam niestety nic na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od fundacji. Niektórzy przyjmują włosy farbowane, a niektórzy nie (jednak w każdym przypadku nie mogą być rozjaśniane), niektórzy nie chcą włosów starszych niż 6 miesięcy (po obcięciu) a inni przyjmą każde... Locks of Love, z tego co pamiętam przyjęłoby Twoje włosy, ale poczytaj o fundacjach w Polsce (tu dziewczyny podpowiadały Rak'n'Roll) i o ich regułach. Moja mama też zawsze kisiła obcięte kucyki- w zasadzie nie wiem po co... Jak najbardziej zachęcam do oddania, chyba, że nie uda się ich odebrać babci. ;)

      Pozdrawiam, Lena

      Usuń
  67. piękny gest!!! sama wiem co to znaczy nie miec włosów przez lata i wiem jakie to szczęście zacząc nosic perukę. nawet taka zwykła dodaje siły w walce z chorobą a co dopiero taka z prawdziwych włosów.
    lena, chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy ile radości komuś sprawisz/sprawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Aż zbrakło mi słów.. :)))

    OdpowiedzUsuń
  69. Świetne,cudowny gest z tym podarowaniem włosów

    OdpowiedzUsuń
  70. W styczniu naszło mnie, żeby obciąć włosy do obojczyków i oddać je fundacji Rak'n'roll, ale później nagle zmieniłam zdanie... Po przeczytaniu Twojej historii znów zaczynam się nad tym zastanawiać :-)

    OdpowiedzUsuń
  71. hej anwen masz jakiś pomysł co można dodać do siemi lnianej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo do siemienia lnianego ;-P...

      Usuń
  72. Cudna historia, robi się człowiekowi ciepło nawet w tak paskudny i deszczowy dzień jak dziś :)
    Ja jestem na etapie zapuszczania włosów, chyba po raz trzeci w moim życiu (za pierwszym razem w dzieciństwie - do około 12 roku życia, później w LO i tak do 2 roku studiów, później drastyczna zmiana i fryzura w stylu LaRoux, a później aż do teraz związek, w którym słysze, że super mi w długich włosach i powinnam ciągle zapuszczać). Znając siebie pewnie za jakiś czas będę potrzebowała kolejnego radykalnego cięcia i jeśli tylko moje włosy będą się nadawać chętnie oddam :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Super, a na dodatek w krótkich włosach jest Ci ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  74. Aż mi się zachciało zapuszczać włosy, a potem je ściąć i oddać jakiejś fundacji :D Ale może kiedyś, teraz są zbyt zniszczone ;)
    Świetna bohaterka MWH :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Aż wzruszyłam się czytając tą MWH, bardzo szlachetny gest, myślę, że mało kto po tym, jak tak długo walczyłaś o piękne włosy, zdecydowałby się na coś podobnego, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Jesteś piękną dziewczyną a w krótkich włosach wyglądasz uroczo, zadziornie i oryginalnie zarazem. Cudowna historia!

    OdpowiedzUsuń
  77. Pięknie napisane, pięna dziewczyna z pięknymi włosami! Trudno, powtarzam się...
    Kadewu

    OdpowiedzUsuń
  78. Świetna historia, jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem i włosów i okazanego serca!

    OdpowiedzUsuń
  79. Z moimi włosami jest podobnie. Kto wie, może skorzystam z kilku pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Ej, a mi się ta fryzura ala "mop" podoba

    OdpowiedzUsuń
  81. piękny gest,brawo za odwagę:))

    OdpowiedzUsuń
  82. Hah, ani nie zgrzytałam ani nic :3
    Chyba jestem dziwna^^'
    Albo po prostu lepiej mi z myślą, że jak obetnę to jednak nie jestem sama...
    Cóż, gest piękny.
    Trochę mi przykro z niedostępności kosmetyków, acz... :3
    Powodzenia w dalszej drodze, fajnie ci w takich włosach^^'
    Urocza kokardka *O*

    OdpowiedzUsuń
  83. Na 4 zdjęciu od góry, w czerwonych włosach przypominasz mi Hayley Williams z Paramore :D

    OdpowiedzUsuń
  84. Ps. Czy mogłabyś mi pomóc? Chodzi mi jedynie o to, jak stworzyć takie foldery jak u Ciebie u góry strony (Strona główna, Menu, O mnie itd.). Ja niestety nie znam się aż tak na blogosferze..

    Będę Ci wdzięczna, jeśli mi udzielisz odpowiedzi. :)

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc... dołączam się do prośby? :3
      Oficjalna instrukcja? :3

      Usuń
  85. Brawo! Szacunek Ci się należy ;*

    A włoski, tak jak właścicielka są przepiękne :D

    OdpowiedzUsuń
  86. Do autorki!!!
    Ja rowniez mieszkam za granica. Nazwy kosmetykow ktore uzywasz nie sa mi obce. Jestem ciekawa czego jeszcze uzywasz. Mieszkam w Stanach, wiec kosmetyki u Ciebie i u mnie sa podobne ;) Nigdy nie uzywalam zelu pod prysznic YesToCucumbers, ale szampon i odzywke uwielbiam :D Teraz z racji humidu juz sama nie wiem co mi sluzy ale YesTo... jest dalej niezawodny ;) Pozdrwiam- Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Monika! Obecnie jestem na etapie "WOW" z racji różnorodności kosmetyków których nie znam i bardzo ciężko mi wyjść ze sklepu bez szamponu/ odżywki/ czegokolwiek do włosów w torebce. ;) Jak dotąd nic jeszcze nie kupuję regularnie, bo ciągle znajdę coś nowego, ale bardzo często wpadam do Winners'a (czy innego sklepu na tej zasadzie) i wychodzę z bardzo wartościowym w składzie kosmetykiem za cenę takiego z Wallmartu. ;) Chociaż w Wallmarcie też bardzo często coś znajdę... Lubię serie "live clean" obecnie używam bardzo fajnej odżwki w mgiełce z ich kolekcji marokańskiej. Ich szampony są bardzo lekkie, odżywki również- co może nie do końca jest zaletą... Jak również seria Organix jest całkiem sympatyczna- zdecydowanie droższa jednak, ale chociażby maskę "repairing awapuhi ginger" po prostu uwielbiam! Zdecydowanie polecam zakup! Ja sama czaję się na ich kolekcję z olejem Makadamia, ale muszę coś zużyć bo już miejsca w łazience nie mamy i T. na mnie krzyczy... A włosy mam teraz krótkie więc zużywam zdecydowanie mniej... chyba jeszcze trochę sobie poczekam na nowy szampon... ;)

      Buziaki, Lena

      Usuń
  87. Właśnie miałam wysyłać swoją włosową historię! Chciałam rozpropagować wśród włosomaniaczek akcje oddawania włosów, ale widzę, że ktoś mnie ubiegł ;). W zeszłym tygodniu ścięłam włosy do ramion, a 30cm warkocz oddałam fundacji Rak'n'Roll. I pewnie za 1,5 roku znowu to zrobię, bo po latach noszenia włosów do pasa, teraz czuję się tak... lekko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna fajna dziołcha! Brawo za takie podejście :)

      Usuń
    2. Gratuluję decyzji! Też byłam w szoku jak lekko mi się zrobiło jak fryzjerka odcięła te warkocze... Nawet sobie nie zdajemy sprawy ile nasze włosy tak na prawdę ważą :)

      Lena

      Usuń
  88. cudowny gest :) sama mam ochotę to zrobic jak zapuszczę włosy do pasa to zetnę je znowu do łopatek :D pewnie i ryk będzie no ale przecież w słusznej sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
  89. Czyli nie sztuka zajączka złapać ale gonić :)

    Wspaniała historia!

    OdpowiedzUsuń
  90. Ale fantastyczny pomysł z włosami! Też kiedyś się ścięłam, ale wtedy nie przyszło mi do głowy, żeby na taki cel oddać pióra... Przelaska jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  91. Anwen, wiem ze juz podjelas decyzje o moderacji komentarzy, ale moze jednak rozwaz wylaczenie jej ponwnie. Nawepwno jest to dla Ciebie uciazliwe, dla komentujacych rowniez... Ciage sprawdzanie czy pojawil sie moj komentarz jest naprawde meczace. Wiele razy zdarzylo mi sie ze moje komentarze wogle sie nie pojawily mimo iz moje wypowiedzi nie byly hejtersie... Tesknie za czasami gdy moglysmy swobodnie rozmawiac na Twoim blogu ;( Pozdrawiam - Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, ale tej decyzji na pewno nie zmienię :) owszem jest to uciążliwe dla mnie, a domyślam się, że i dla Was, ale odkąd mam moderację komentarzy hejterskich praktycznie nie ma i dla mnie ten komfort psychiczny jest w tym momencie najważniejszy

      a co do Twoich wypowiedzi to możliwe, że trafiły do spamu/nie wczytały się albo pojawiły się dużo później i ich nie zauważyłaś, bo publikuję praktycznie wszystkie, które się pojawiają :) w takim wypadku zawsze możesz do mnie na maila napisać - sprawdzę w spamie :))

      Usuń
    2. Anwen nie namawiam Cię do zaniechania moderacji komentarzy, tylko uważam, że robisz cud robotę. dzięki Tobie mam już prawie 20cm niefarbowanych, zdrowych włosów, a w dodatku sprawiasz wrażenie osoby miłej, inteligentnej, ciepłej i na poziomie i zawsze wchodzę na Twojego bloga z uśmiechem, więc nie wiem czemu się przejmujesz hejterskimi komentarzami :P

      Usuń
  92. Wow :D historia naprawdę bardzo ciekawa i inna niż wszystkie :) nie dość, że miałaś dredy to jak już zapuściłaś piękne włosy to je ścięłaś i oddałaś na peruki :)
    Ja na swoim blogu pisałam o polskiej organizacji, która zajmuje się właśnie promowaniem ścinania włosów i oddawania ich dla chorych na raka. Jeśli kogoś to interesuje to zapraszam po szczegóły na mojego bloga:
    http://www.dbaj-o-wlosy.com/2013/05/czy-podzielisz-sie-wosem-z-chorymi-na.html

    OdpowiedzUsuń
  93. Jeśli chodzi o strukturę włosów, to jakbym czytała o swojej (ahhh te włosy na szyi, znam ten temat :DD ). A co do przekazania włosów na rzecz fundacji to naprawdę podziwiam, piękny gest.

    OdpowiedzUsuń
  94. Brawa dla Ciebie za taką wspaniałą decyzję!

    OdpowiedzUsuń
  95. Wspaniała historia, podziwiam Cię! Dałaś dla kogoś mnóstwo radości :)

    OdpowiedzUsuń
  96. włosy nie muszą być długie, żeby były piękne :) ale gest wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  97. jak zawsze przy okazji MWH najbardziej interesuja mnie produkty uzywane przez bohaterki. mieszkam w Gliwicach gdzie mamy drogerie HeBE w ktorej widzilam ost produkty firmy ORGANIX - ktos jeszcze zna?uzywal?? a moze ktos poszukuje?? :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Wielki szacun Lena , to jest gest .. łzy ściekają po poliku ...

    OdpowiedzUsuń
  99. Według mnie najlepsza włosowa historia. :) Inna niż wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  100. Jesteś pięknym i dobrym człowiekiem,Leno :). A ja na przekór wszystkim,twierdzę, że pięknie Ci było w dreadach :-). Ściskam :),Nikolina

    OdpowiedzUsuń
  101. Piękny gest ;) Kiedyś jak postanowię ściąć mocno włosy to też je oddam ;)

    OdpowiedzUsuń
  102. Wow,końcówka historii aż mnie wzruszyła! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  103. Cały dzień jestem wręcz bombardowana pozytywnymi informacjami:) Koleżanka przygarnęła psiaka z ulicy, bliskie kumpele, które prowadzą fundację Dr. Clown opisały, jak pewien pan zorganizował dzieciakom rejs po jeziorach (bezpłatny oczywiście) i teraz MWH, w której dziewczyna walcząca o piękne włosy na koniec przeznacza je bardziej potrzebującym;) Naprawdę przywróciło mi to wiarę w ludzi :) dziękuję, dziękuję, dziękuję ;) Nie ma dla mnie większego kopa energii niż takie informacje;)

    Myszalke

    OdpowiedzUsuń
  104. Piękny gest! Jestem pełna szczerego podziwu dla Leny. Fajnie, że taka historia została przedstawiona, teraz będę wiedziała co zrobić z długimi włosami jak mi się ostatecznie znudzą ^^

    OdpowiedzUsuń
  105. Lena jesteś niesamowita ;) Na pewno jakieś dziecko dzięki Tobie teraz się uśmiecha :) Suma sumarum włosomaniactwo to przyjemne z pożytecznym ;)
    Pozdrawiam!
    Kuczi

    OdpowiedzUsuń
  106. Brawo dla tej Pani! W tym przypadku: co na głowie, to w sercu - piękno! :)

    OdpowiedzUsuń
  107. jeju podziwiam Cię za to :) a w krótkich włosach też Ci bardzo ładnie :D /w

    OdpowiedzUsuń
  108. Miałaś tak juz dobrze ogarniete włosy i tak to spaprałas...
    nawet nie pomoże ci jakas tam akcja charytatywna.

    OdpowiedzUsuń
  109. Podziwiam;)!!! Wspaniały gest! Nie wiedziałam, że jest taka fundacja!
    Masz śliczną twarz;) myślę, że lepiej wyglądasz gdy włosy jej nie zasłaniają;)
    Bardzo młodziutko i dziewczęco teraz wyglądasz;) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  110. Cieplej się robi na serduchu od takich informacji :D W krótkich też Ci ślicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  111. Dziękuje za wpis:* zdecydowałam się obciąć włosy.

    OdpowiedzUsuń
  112. Piekna historia!

    OdpowiedzUsuń
  113. Wielkie serca zawsze znajdą sposobność do tego, aby komuś pomóc:). Wspaniała historia, wspaniała osoba, piękne dready :D, piękne krótkie włosy, ale najpiękniejsze wnętrze - podziwiam i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  114. Mam nadzieję, że akurat Twoje włosy naprawdę zostały przeznaczone dla kogoś, kto potrzebuje peruki, bo generalnie Locks of Love słynie bardziej z przekrętów i mętnego tłumaczenia, niż z pomocy :(:(

    OdpowiedzUsuń
  115. Piękna historia z wzruszającym zakończeniem :D I dająca nadzieje na moje z natury puszące się włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  116. Naprawdę zaskakujące i piękne zakończenie! Mówiąc szczerze to nie wiem czy po kilkuletniej walce o każdy centymetr potrafiłabym zdobyć się na taki gest, dlatego jestem ogromnym wrażeniem;)

    OdpowiedzUsuń
  117. Cześć.
    Wybaczcie, że trochę nie na temat, ale czytam ten blog od kilku dni i pośród całego morza niezrozumiałych niewiadomych intryguje mnie jedna rzecz, która przewija się w wypowiedziach różnych dziewczyn: kim jest "T ("Tn"?) ? I skąd się wziął ten tajemniczy skrót? Hm...

    Tymczasem wracam do nauki, czym są SLS-y, emolienty, hukamenty, proteiny i witaminy - jutro robię sobie z tego kartkówkę i dam Anwenie do sprawdzenia ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku T. to skrót od imienia mojego męża. ;)

      Lena

      Usuń
    2. A w innych przypadkach TŻ to towarzysz życia. Czyli chłopak, mąż, partner. Pierwszy raz spotkałam się z tym na wizażu i chyba stamtąd ten, według mnie śmieszny, skrót pochodzi. W starych postach nawet Anwen tak pisała, teraz już pisze po imieniu ;)
      Skoro jesteś początkująca, to koniecznie zajrzyj do działu dla początkujących. Są tam najbardziej przydatne posty, w prostu sposób mówiące o wielu skomplikowanych sprawach. A na początku i tak nie pochłoniesz całej wiedzy ;)
      Pozdrawiam, Kasia :)

      Usuń
  118. Anwen jakie mogłabyś polecić odżywki nawilżające? :)

    OdpowiedzUsuń
  119. Gratuluję i podziwiam.
    Twoje włosy przeszły wielką metamorfozę. I jako zdrowe i piękne podarowałaś je komuś innemu! Wspaniały gest. Mi również łezka się w oku zakręciła.

    OdpowiedzUsuń
  120. historia zupełnie inna od tych, które znamy na tym blogu! wspaniała :)
    a mnie urzekł kot :P

    OdpowiedzUsuń
  121. Świetna historia. Zwłaszcza, że ładnie wygląda w krótkich włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
  122. Włosy wspaniałe oraz gest włosomaniaczki godny pochwały! :)

    A tak z innej trochę beczki, chciałam Ci Anwen podziękować. Od września czytam Twojego bloga i stosuję się do Twoich zaleceń (oraz zaleceń z Wizaża) w mniej lub bardziej udany sposób. Wczoraj po półrocznej przerwie byłam u fryzjera na podcięciu włosków, który...pochwalił moje włosy! Chyba pierwszy raz w życiu fryzjer powiedział że mam piękne włosy i szkoda je podcinać nawet o centymetr bo są w bardzo dobrej kondycji! Zawsze wypominali mi suche i rzadkie włosy, a teraz coś zupełnie innego! Dziękuję, to Twoja zasługa :D

    OdpowiedzUsuń
  123. fajna historia :) ... i cieszę się, że oddałaś swoje włosy dla fundacji. Sama zrobiłam to dwa miesiące temu (w Polsce włosy zbiera fundacja Rak'n'Roll - http://raknroll.pl/o-fundacji/z-zycia-fundacji/daj-wlos/2040 ), skróciłam włosy o 30 cm :-)

    OdpowiedzUsuń
  124. Bardzo spodobała mi się ta odsłona MWH :)! Leno, super wyglądasz w krótkich włosach ("Ładnemu we wszystkim ładnie." ;)), a poza tym na 5-tym oraz ostatnim zdjęciu przypominasz mi troszkę Hayley Williams z zespołu Paramore ;)!

    OdpowiedzUsuń
  125. Dziekuję wszystkim za miłe komentarze i komplementy za włosy, za uśmiech, za gest, za kota ;). Sam też jest Długowłosy i fajnie by było jakby swoje pukle też gdzieś oddał, bo obecnie w okresie lata doprowadza mnie do szału... ;)

    I dziękuje Anwen za opublikowanie historii!
    Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko i życzę miłej reszty Weekendu!

    Lena

    OdpowiedzUsuń
  126. Fantastyczna historia :). Sama zapuszczam właśnie włosy w tym samym celu (dla mnie akurat zapuszczanie to większe wyrzeczenie, niż obcięcie :P ), dla wymienionej już tutaj fundacji Rak'n'roll. Mam nadzieję, że na jesień będę miała czym się dzielić :).

    A co do włosów na karku - one tam chyba obrywają od ocierania się o kark i plecy i przy każdym prawie ruchu. Moje też łatwo się kołtunią. Niektórym osobom pomaga spinanie, ja nie lubię spinać, bo mnie ciągną i boli mnie głowa.
    Aha, włosy piękne, ale mi też się bardziej podobasz w krótkich włosach, takich jak na końcu albo jak ten bob na początku.

    OdpowiedzUsuń
  127. Chyba najciekawsza MWH :)) A ile przejść miały włosy, niektóre zdjęcia są straszne :DD I co za wielki kot!

    OdpowiedzUsuń
  128. Jak ja uwielbiam MWH. <3 Swoją drogą nawet króciutkie włosy mogą zachwycać. W przypadku Leny to widać zdecydowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  129. Niesamowite, przeczytałam jednym tchem i aż mnie zatkało na sam koniec. Zazdroszczę takiej wyobraźni życia :-) Pozdrawiam. Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
  130. Świetna historia zakończona pięknym gestem :) Szczerze mówiąc to MWH są jednymi z moich ulubionych wpisów :D

    OdpowiedzUsuń
  131. Rewelacja, ja jestem chyba za płytka na taki gest... Coś cudownego, a najlepsze jest to, że w krótkich włosach autorka wygląda o wiele ładniej - bardziej uroczo i dziewczęco.

    OdpowiedzUsuń
  132. Powiem tyle- nie dość, że historia faktycznie nietypowa, autorka ma niezwykły styl pisania i nawet tak prozaiczną kwestię włosów przedstawiła po mistrzowsku. o ile inne włosowe historie raczej pomijam, tę czytało się z prawdziwym zainteresowaniem! pomyśl może o rozwoju w tym kierunku i piszę to całkowicie serio.

    OdpowiedzUsuń
  133. Piękny kolor włosów.
    Świetnie opisana historia.
    Bardzo ładna dziewczyna i piękny gest.
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  134. Ogromne wyrazy szacunku :)

    OdpowiedzUsuń
  135. Na 7. zdjęciu dziewczyna przypomnina mi Stevena Tylera. Sorki, ale nie mogłam się powstrzymać;)

    Zazdoszcze ci włosów, piękne są.

    OdpowiedzUsuń
  136. wspaniała historia! czyta się jednym tchem :). ja też dziś wysłałam swoje 35 centymetrowe warkocze do rak'n'roll i mimo, że uwielbiam swoje długie włosy, czuję się teraz tak..lekko. Pozdrawiam serdecznie i polecam, oddawanie włosów chorym na raka kobietom jest SUPER!

    OdpowiedzUsuń
  137. Piękna historia :-)

    OdpowiedzUsuń
  138. to najpiękniejsza historia zapuszczania włosów.. najbardziej zaskakująca.brawo!!

    OdpowiedzUsuń
  139. jako dziewczyna, która musiała korzystać z peruki ( dzięki dobrym ludziom na szczęście tylko z prawdziwych włosów) DZIĘKUJĘ!!!! :)) Sonia

    OdpowiedzUsuń
  140. Najpiękniejsza włosowa historia ze wszystkich jakie przejrzałam do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń
  141. Popłakałam się 2 razy, raz ze śmiechu przy cudzych dredach, a drugi raz na końcu. Cudna mwh.

    OdpowiedzUsuń