Moja włosowa historia - Blanka

Długo zastanawiałam się nad tym, którą historię dziś opublikować i w końcu mój wybór padł na Blankę i jej proste, farbowane włosy. Blanka wysłała mi swoją historię już drugi raz. Za pierwszym razem uznałam, że to jeszcze za wcześnie, że włosy jeszcze nie pokazały na co je stać ;) Tym razem wydaje mi się, że to dobry moment by pokazać Wam ich historię :)) Zobaczcie same:


Witajcie ;) Chciałabym Wam pokazać jaką przemianę przeszły moje włosy, a zarazem ostrzec niektóre z Was przed zgubnym prostowaniem włosów. Zacznę od tego, że moje włosy bardzo dużo przeszły, ciągłe farbowania, codzienne prostowanie (!), szorowanie mocnymi szamponami oraz tarcie ręcznikiem, dodatkowo nie były niczym zabezpieczane nie licząc alkoholowego jedwabiu z Biosilku kładzionego (o losie!) na całe włosy. Moja pielęgnacja zmieniła się o 180 stopni i chciałabym Wam o niej opowiedzieć. Zdjęcia nie przedstawiają wszystkich etapów moich włosowych poczynań, bo do niektórych nie mogłam się dokopać. Moje włosy przeszły dwie dekoloryzacje, rozjaśniania, balejaże i pasemka. Widziały chyba wszystkie kolory tęczy, od blondu przez rudości, czerwienie i brązy po głębokie czernie.  Jako dziecko do 2 lat byłam praktycznie łysa, miałam tylko puszek na głowie. Później stopniowo włosy zaczęły rosnąć i nabierać złotego odcienia blondu (przy czym miałam ciemnobrązowe oczy ;))



Włosy miałam co jakiś czas podcinane, bo mamę męczyło rozczesywanie poplątanych włosów, jednak to co zrobiła fryzjerka, przeszło wszelkie granice. Zostawiona na pastwę losu pod opieką taty weszłam z moimi długimi włosami, a wyszłam ścięta na chłopaka. Płakałam chyba kilka dni, wstydziłam się nawet iść do szkoły z takimi włosami. Nigdy nie miałam bardzo gęstych włosów, ale dłuższe włosy jednak dodają trochę uroku dziewczynce.




Jakiś czas później włosy odrastały, ale i sporo ściemniały. Poza tym zrobiły się proste jak druty.
Na zdjęciu możecie zobaczyć grzywkę mojego autorstwa ;) Bardzo przeszkadzały mi nowe włoski, które sobie rosły, dlatego postanowiłam je ściąć! ;) Nie wiem co sobie myślałam, chyba to, że jak zetnę to już nie będą rosły w tym miejscu. ;)) Jakiś czas musiałam chodzić ze sterczącym kikutem, który sama sobie sprawiłam.






Później przyszedł czas pierwszych koloryzacji, na początku były to szampony koloryzujące, różne odcienie brązów. Później bardzo chciałam trwałą farbę, bo efekt po szamponetkach utrzymywał się krótko.
Wpadłam więc na pomysł, żeby przyciemnić włosy do głębokiej czerni.
Kolor tak wżarł mi się we włosy, że do dziś żałuję tej decyzji.
W czarnych włosach wytrzymałam gdzieś ze dwa lata, później chciało się już coś innego.



Coś innego okazało się dekoloryzacją i przejściem na blond! Takiego siana w życiu nie miałam na głowie. Włosy dosłownie rozchodziły się w palcach i wychodziły garściami przy myciu. Był to czas kiedy nie używałam masek, nie zabezpieczałam włosów, a odżywek używałam sporadycznie, jak mi się akurat przypomniało.



Kolejnym etapem było przefarbowanie się z powrotem na czarno, bo stwierdziłam, że blond do mnie jednak nie pasuje. Kolejnych kilka lat farbowałam włosy granatową lub głęboką czernią. Były momenty kiedy chciałam trochę rozjaśnić kolor do brązu, ale denerwował mnie jaśniejszy kolor przy odrostach i wracałam do czarnego.
Jednak kiedyś człowiek musi przejrzeć na oczy i zdecydowałam się pożegnać z czernią na rzecz brązu. Droga była ciężka, bo długi czas musiałam chodzić z kilkoma kolorami na głowie, w prawdzie do tej pory mam jeszcze resztki czerni na końcówkach, ale sukcesywnie się tego pozbywam.



Upięte włosy wyglądały jeszcze jako tako, bo były spięte w jedną stronę.
Jednak lata codziennego prostowania, suszenia i farbowania odkryły przerażającą prawdę o moich włosach.
Nie ma co ukrywać wyglądałam jak wypłosz. Smutnie zwisające strąki spalonych włosów nikomu nie dodają urody, a wręcz wyglądają tragicznie.


Przyszedł czas kiedy trafiłam na wizaż i na blogi włosomaniaczek, to dało mi siłę do walki o moje włosy.
Z dnia na dzień wyrzuciłam prostownicę, miałam też zamiar w taki sposób pozbyć się suszarki, ale w porę opanowałam się i stwierdziłam, że będę jej używać z głową.

Pierwsze olejowania i maski dawały efekty, włosy zyskały na blasku.




Regularnie podcinałam włosy.




Bardzo chciałam zapuścić długie włosy, jednak w ich stanie nie było to możliwe i podjęłam wydawać by się mogło, że łatwą, jednak dla mnie trudną decyzję o ścięciu włosów. Czułam się dość dziwnie, bo bardzo dawno nie miałam tak krótkich włosów, ale decyzja była strzałem w dziesiątkę, bo włosy od razu zyskały na gęstości i objętości, no i nareszcie mogłam zobaczyć jak wyglądają zdrowe końcówki. 

W maju 2012 roku wyglądały tak:



Nie chciałam już katować włosów farbami chemicznymi, dlatego zdecydowałam się na hennę. Na początek wybrałam orzechowy brąz, efekty były mało widoczne, ale liczyłam na zbawienny efekt ziół. Nie chodziłam i nie chodzę do fryzjera, włosy ścina mi mama. Zdecydowałam się na ścięcie w lekkie półkole.



W tym czasie dzielnie testowałam wcierkę Jantar, chociaż byłam trochę niepocieszona brakiem efektów. Skończyłam buteleczkę i postanowiłam do niej  nie wracać, bo nie daje efektów. Jakie było moje zdziwienie kiedy dwa tygodnie później ujrzałam całą armię małych włosków! Jednak działa i jak do tej pory to moja najlepsza wcierka.



W październiku prezentowały się prawie tak samo jak wcześniej, regularnie je podcinałam, żeby pozbyć się czarnych końców.






 W listopadzie zostawiłam je w spokoju, żeby trochę podrosły.



Jednak później stwierdziłam, że przestały się już tak dobrze układać i postanowiłam je lekko skrócić.


 

Włosy ścięłam na prosto, ale jak wiemy kobieta zmienną jest i stwierdziłam, że bardziej odpowiadało mi ścięcie w półkole. ;)



Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć jak długie już mam bejbiki, tworzą całkiem zabawną grzywkę, ale jest tego minus taki, że nie mogę zaczesać włosów do tyłu, bo powstaje mnóstwo odstających antenek. Wolę też ich za bardzo nie przygładzać, bo i bez tego mam problem z nadaniem włosom objętości.



Pokazywały się też nowe włoski, co mnie bardzo cieszyło, mimo, że w związanych włosach wygląda to dość zabawnie. ;)



Tak wyglądały w grudniu zeszłego roku:



Po przeprowadzce stały się trochę matowe, zmiana wody nie wyszła im na dobre.


Włosy po farbowaniu Biokapem, z początku byłam zadowolona, ale farba wypłukuje się bardzo szybko przez co mam teraz wszystkie odcienie brązu po pozostałości czerni na końcówkach.



W słońcu mają całkiem ładny odcień, żeby jeszcze były jednolite na całej długości.



Końcówki dzięki regularnemu podcinaniu nie są już tak zmasakrowane jak rok wcześniej. 



Loczki po całonocnym koku jakie udaje mi się uzyskać 'na chwilę', wada prostych włosów, żaden lok nie utrzyma się nawet godzinę, nie mówiąc już o tym, że cudem jest gdy loki w ogóle wyjdą.



Na tych zdjęciach włosy są aktualne, zrobione w maju. Możecie zobaczyć wypłukany kolor, który mam w planach pokryć farbą Color&Soin, mam nadzieję, że w końcu wyjdzie coś ładnego co za szybko się nie wypłucze. Włosy na zdjęciu oczywiście nie są prostowane, wysuszone naturalnie bez stylizatorów. Zdjęcia są jakie są, ale nie chciałam ich przerabiać ani używać flesza, żeby pokazać naturalny efekt, bo wiadomo z fleszem błyszczą każde włosy. ;)





Wiecie co w tym wszystkim jest niesamowite, prawie od początku śledzę wszystkie włosowe historie na blogu Anwen i nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś moje włosy mogą wyglądać podobnie.


Obecna pielęgnacja włosów:

Szampony: Włosy myję codziennie, czasem zdarza się co drugi dzień. Do codziennego mycia używałam balsamu do kąpieli dla kobiet w ciąży Babydream fur Mama, teraz przerzuciłam się na szampon Dermedic, do oczyszczania używam szamponu Eva z czarną rzepą lub innego bez silikonów jaki mam na stanie.

Odżywki: Z odżywek bez spłukiwania najbardziej lubię Joannę z pokrzywą i zieloną herbatą. Do spłukiwania używam w zasadzie każdej, która ma odpowiedni dla mnie skład, lubiłam wycofaną Isanę z babassu, używam też Garnier z awokado i masłem karite i Garnier nutri gładki.

Oleje: Olej nakładam na włosy na całą noc 2-3 razy. Moje włosy najbardziej lubią olej ze słodkich migdałów, olej jojoba i olej z awokado, od czasu do czasu nakładam też oliwę z oliwek i krem kakaowy z Isany.

Maski: Staram się nakładać maskę co najmniej raz w tygodniu, jednak różnie to bywa, czasem nałożę raz czy dwa, ale zdarza się też, że nie nałożę wcale lub nakładam co drugi dzień. Maskę nakładam pod czepek  i ręcznik na około godzinę, zależnie ile mam czasu. Przetestowałam wiele masek i za najlepszą do tej pory uważam Organiqe anti-age o zapachu winogron, mogłabym używać jej cały czas jednak powstrzymuje mnie jej cena. Od czasu do czasu robię też maski z własnej roboty z żółtka, oliwy z oliwek, miodu i jogurtu lub majonezu. Pasuje mi też Kallos latte pod względem zapachu i działania. Chwalę sobie też rosyjską maskę drożdżową. W najbliższym czasie mam zamiar wypróbować maskę Scandic i Biowax, Wax okazał się totalnym niewypałem.

Wcierki: Na początku wcieranie szło mi słabo, ale jak zobaczyłam pierwsze efekty zaczęłam wcierać regularnie. Najlepszą z wcierek okazał się Jantar, wracam do niego co jakiś czas, żeby nie przyzwyczaić włosów. Bardzo dobry był też rosyjski tonik do włosów Receptury Babuszki Agafi. Ampułki Joanny też całkiem dobrze działały, tak samo jak eliksir z Green Pharmacy, ale po nich nie było już tak spektakularnych efektów.
Zabezpieczanie włosów: Najczęściej zabezpieczam końcówki włosów jedwabiem Marion, czasem używam do tego kropelki oleju

Suszenie: Włosy myję przeważnie codziennie, zdarza mi się umyć na następny dzień. Włosy pozostawiam do naturalnego wyschnięcia, jeżeli mi się spieszy to suszę suszarką, chłodnym nawiewem.


Swoją historię kieruje głównie do osób tak jak kiedyś ja, zapatrzonych w prostownicę. Uwierzcie mi, kiedy prostowałam włosy nigdy nie osiągnęłam takiego efektu jaki chciałam, zawsze coś się wywijało, podwijało i zakręcało, co doprowadzało mnie do szału i musiałam poprawiać kilka razy w ciągu dnia. Teraz kiedy tyle czasu nie prostuje włosów ku mojemu zdziwieniu same się rozprostowały, suszarki używam sporadycznie zimą.
Jak na razie dążę do zagęszczenia włosów, później przyjdzie czas na walkę o długość. 




Pozdrawiam

Blanka z bloga swiat-blanki.blogspot.com

Udostępnij

46 komentarze:

  1. Piękne masz włosy. Przechodziłam kilka razy wizytę u fryzjera z tatą jako dziecko, do dziś mam awersję do krótkich włosów u siebie. ;) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahhh mam nadzieje że i moje włosy będą kiedyś tak wygladać :(:(:(


    Przy okazji Anwen, wiedziałaś, że korzystali z Twojego bloga na Papilocie? :D
    http://www.papilot.pl/wlosy/22418/SOS-dla-zniszczonych-wlosow-7-prostych-sposobow-by-zregenerowac-kosmyki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Nawet dodałam już linka do zakładki Anwen w mediach ;)

      Usuń
    2. A konsultowali to jakos z Toba? Ja czulabym jakby cos mi ukradli...

      Usuń
    3. Nie robię tego ze złośliwości, ale pisze się "link", nie "linka". Mamy tu rzeczownik w bierniku :)

      Usuń
  3. Śliczne włosy! Gratuluję i życzę dalszych sukcesów w zapuszczaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne włosy :) mam nadzieje, że i moje będą tak kiedyś wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna przemiana, te MWH dają ogromną motywację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, świetna motywacja :) Jak już się stwierdza, że już się ma dość, że już się nie chce, ma się w poważaniu całą pielęgnacje... To to jednak podnosi na duchu :)

      Usuń
  6. Baby hair są słodkie xD
    Choć kłopotliwe.
    A efekt "przed" i "po" zdumiewający :3

    OdpowiedzUsuń
  7. masz przepiękne wlosy :D u mnie droga do nich była równie ciężka jak u Ciebie co też opisałam w swojej mwh :D pamiętam jak były popalone od farb i prostownicy... masakra jakaś. obecnie sobie już spokojnie zapuszczam, rosną sobie swoim tempem i jestem z nich zadowolona :) po raz pierwszy od jakiegoś czasu mogłam też zminimalizować pielęgnację ponieważ włosy doprowadzilam do takiego stanu że nie muszę nakładać tylu odżywczych specyfików:D życzę Ci by Twoje włosy były jeszcze piękniejsze niż są i dalej takiej determinacji!!;D pozdrawiam!!:D:):*

    OdpowiedzUsuń
  8. O, znajoma historia:) Super efekty, grzywka z bejbików urocza:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity wysyp baby hair! :) Aż trudno uwierzyć, że może wyrosnąć tyle włosów dzięki wcierce... :))) Fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie teraz wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. naprawdę motywująca MWH ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. piękne są, do tego gęste i bardzo podoba mi się ich kolor w słońcu :)
    zazdroszczę prostowłosym tego, że tak szybko widać u nich przyrost włosów :) minął rok i są już prawie do łokcia :P

    OdpowiedzUsuń
  13. jednak każde włosy da się uratować :) więc na moje też przyjdzie kiedyś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam serię MWH! :) MEGA dawka motywacji
    Anwen, potrzebuję Twojej pomocy- pisałaś kiedyś na blogu, że jeśli wysyp po drożdżach trwa dłużej niż 2 tyg powinnyśmy zaprzestać ich picia, później widziałam kilka komentarzy dziewczyn u których wysyp trwał dłużej,ale pomimo to dalej stosowały kurację. został mi jeszcze miesiąc aby dociągnąć do 3, ale nie jest wcale lepiej.. mam wysyp nawet w miejscach w których NIGDY nic mi nie wyskakiwało- dekolt, plecy. o twarzy nawet nie wspomnę.. jestem w punkcie w którym nie mam pojęcia czy przestać pić drożdże, czy nie poddawać się? w internecie nie mogę znaleźć konkretnych informacji.. czyżby nikt nie miał podobnego problemu? boję się, że cokolwiek zrobię będzie tylko gorzej :/
    Proszę pomóż mi, moja włosowa GURU!! :)


    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprzestań kuracji i zaopatrz się w jakiś probiotyk (np. inerbiotyk c, lacton itp. - jest tego mnóstwo, zapytaj w aptece). Ogranicz też spożywanie cukru i nabiału (zwłaszcza słodzonych jogurtów itp.). Ten wysyp to mogą być sygnały, że zachwiana została równowaga w twoim przewodzie pokarmowym, a zwłaszcza w jelitach. Parę razy już pojawiały się w komentarzach uwagi, żeby uważać na drożdże. Candydoza nie śpi.

      Usuń
  15. to chyba jedna z najbardziej motywujących historii włosowych!

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajna włosowa historia. Szybko Ci urosły włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna historia ;) Daje nadzieje, że wytrwała pielęgnacja i upór doprowadzi Nas wszytskie do wymarzonej czupryny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Prostowłosa! Nareszcie :)
    Przepiękne włosy, fantastyczna przemiana.
    Ja też efekty wcierania (w moim wypadku kozieradki) zauważyłam po jej odstawieniu. Wcierałam przez miesiąc, nieco swędziała mnie głowa, efektów żadnych, więc dałam sobie spokój. A tu po jakimś czasie mnóstwo baby hair i zauważalnie dłuższe włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Od ponad roku robię co miesiąc zdjęcie moich włosów - mam nadzieję, że pod koniec przyszłego roku będę mogła pochwalić się MWH. W MWH najbardziej mi brakuje właśnie comiesięcznych zdjęć zebranych w całość by pokazać jak zmieniały się konkretne włosy - sama pracuję nad tym by mieć zdjęcie z każdego miesiąca - chcę to "zlepić" w całość - ponadto jest to świetna motywacja, gdy patrzę na zdjęcie które było robione ponad rok tomu, duża różnica. Dziewczyny róbcie takie zdjęcia i "zlepiajcie" je - wówczas to większa motywacja - a zmiany są widoczne jak na dłoni.
    Dla mnie robienie zdjęć co kilka miesięcy mija się z celem , ja osobiście lubię widzieć zmiany krok po kroczku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Autorko czy masz fioletowe refleksy czy to moj komputer ma takie śmieszne ustawienie? :)

    Swoją drogą czy nie chciałaby któraś z was odżywki Pure Natural 100 ml, została mi,a nie pasuje i nie mam co z nią zrobić ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam fioletowych refleksów, być może to pozostałości po czarnej farbie plus po hennowaniu. ;)
      Na żywo tego nie widać, a i na komputerze też tego nie widzę.

      Usuń
  21. Świetna zmiana, piękne włosy!
    "Przyjdzie czas na walkę o długość" - jak ja bym chciała mieć taką długość jak Blanka ma teraz, na prawdę jest czego pozazdrościć =)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne włosy :)
    Chciałam też bardzo podziękować Ci Anwen, bo dzięki Twoim radom i sugestiom moje włosy zaczęły żyć. Mam długie, kręcone i zniszczone. Teraz są miękkie, błyszczące i nawilżone. Borykam się z puszącymi włosami, ale powoli i to ustępuje. Jesteś moim wybawcą. Dziękuję Ci bardzo :))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Za to teraz włosy są piękne :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też miałam kilkuletni 'romans' z prostownicą, ale na szczęście w końcu przejrzałam na oczy i uświadomiłam sobie, że praktycznie codzienne prostowanie ich nie pomoże mi w poprawie ich kondycji. Na początku myślałam, że jest to wręcz niemożliwe żebym ich nie wyprostowała chociaż 2 razy w tygodniu, a teraz nie prostuję ich praktycznie w ogóle (może raz na jakieś 4 miesiące)

    OdpowiedzUsuń
  25. pytanie na marginesie, Anwen(lub ktoś, ko kojarzy): jestem tu regularnie i trafiłam stąd kiedyś do bloga dziewczyny o niespotykanie gęstych blond włosach :)i nie był raczej stricte o włosach, modowy lub lifestylowy. Zna ktoś jej adres?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://annaaaanna.blogspot.com/

      Usuń
    2. W życiu nie widziałam takich gęstych włosów!! wow! http://annaaaanna.blogspot.com/

      Usuń
  26. Ha! Bardzo ładnie, no i... napisane także ładnie.
    Kadewu (czepiająca się języka)

    OdpowiedzUsuń
  27. Anwen, ja bym chciała przeczytać o siwieniu włosów. Czy włos siwieje, gdy już urośnie, czy jest siwy już "od cebulki"? Jak spowolnić ten proces? Mam równo 20 lat i myślałam, że jeszcze długo to nie będzie mnie dotyczyło, ale niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  28. oh cudowne włosy, zazroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Niesamowita motywacja do dbania o własne włoski :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piekne wlosy i mega motywacja, dla poczatkujacych- tak jak ja, wlosomaniaczek ;)! Mam pytanie odnosnie wcierek, nie moge znalezc niczego na ten temat; a mianowicie, czy mozna jednoczesnie stosowac wcierke jantar i kozieradke? Tak, jak jest napisane na opakowaniu, jantar wcieralam 3 tyg. Od jakiegos czasu (ciezko mi skojarzyc, czy ma to zwiazek z jantarem), wlosy zaczely masakrycznie wypadac. Zalezy mi na zageszczeniu, bo juz kiedys mialam ten problem i sporo stracilam na objetosci, wiec kazdy wlos, ktory widze na podlodze czy szczatce mocno mnie deprymuje :( Przeczytalam o kozieradce, jako cudzie na wypadajace wlosy i natychmiast, w "przerwie jantarowej" zaczelam ja stosowac. Kozieradke wcieram dopiero tydz., jednak tydz. tez mija od jantara i nie wiem, czy wracac do jantara, czy pozostac przy kozieradce, czy moze obie wcierki mozna wcierac rownoczesnie, co najchetniej bym uczynila ;)? Bardzo prosze o odpowiedz, jesli ktoras z Was wie cos na ten temat. Dziekuje z gory i pozdrawiam serdecznie moje nowe goru Anwen i wszystkie Wlosomaniaczki:)!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciekawa historia, na szczęście włosy udało się uratować i są piękne :) Wielka motywacja dla dziewczyn szalejących z prostownicą i kolorami :D

    OdpowiedzUsuń
  32. ooo Jantar. Pare dni temu bylam w PL i zakupilam Jantar. mam nadzieje, ze i u mnie sie tak sprawdzi. 3 tygodnie wcierania. mam tez oljek na wypadanie wlosow ale to przed myciem.

    Ladne wlosy, widac poprawe i to duza.
    Mi wlosy scinala mama. Nozycami krawieckimi ale ona by mi nigdy nie sciela na krotko wlosow, za bardzo je kochala. Potem pojawily sie rozdwajaki ale zmiana nozyczek rozwiazala ten probelm.

    Ladne wlosy.

    OdpowiedzUsuń