Czytelnicy mają głos - domowa sauna na włosy


Witam serdecznie,

Chciałabym się podzielić dzisiejszym eksperymentem którego efekt bardzo mnie zadowolił :) Od zawsze lubiłam chodzić do fryzjera na zabiegi z wykorzystaniem sauny do włosów. Jak wiadomo ciepło pomaga składnikom aktywnym wniknąć w głąb włosa i sprawia, że pielęgnacja jest efektywniejsza. Jednak z powodu braku czasu i możliwości na wizyty u fryzjera zaczęłam myśleć nad jakąś sensowną domową alternatywą. I wymyśliłam :) Parówka na twarz i jednocześnie włosy :) Napewno większość z Was miała styczność z parówkami, jednak dla mnie użycie jej jednocześnie  z myślą o włosach jest nowością. Oto po kolei co zrobiłam:

1. Naolejowałam skalp olejem lnianym
2. W lekko wilgotne włosy wmasowałam dość obficie ulubioną maskę do włosów
3. Przygotowałam wywar z rumianku z 2 torebek na około 1 l (jestem blondynką)
4.  Wszystkie włosy spięłam do przodu
5. Przelałam wywar do miski pochyliłam nad nim głowę i aby para nie uciekała nakryłam głowę ręcznikiem na 15min
6. Twarz przemyłam wacikiem i nałożyłam maseczkę a włosy standardowo wymyłam i nałożyłam lekką odżywkę

Efekt? Bardzo podobny jak po wizycie u fryzjera, włoski są gładkie nawilżone i błyszczące :) Na pewno będę jeszcze udoskonalać tą metodę, być może parówka będzie lepiej się sprawdzać po myciu, można użyć innych ziół, a przygotowany wywar i tak może nam posłużyć do ostatniego płukania.

Może nie odkryłam żadnej nowości, ale nie zauważyłam jeszcze na żadnym włosowym blogu wpisu na ten temat.

Pozdrawiam,
Patrycja
Udostępnij

76 komentarze:

  1. Super pomysł, muszę wypróbować jak tylko będę miała trochę więcej czasu na takie zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Switny pomysł! Zdecydowanie do wyprobowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł :) na pewno go wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacyjnie brzmi. Aż muszę wypróbować, ale to w wolnym czasie, bez pośpiechu. Nie bardzo lubię parówki na twarz, bo nie mogę po tym szybko dojść do siebie, ale na wlosy może być ciekawie.
    Adriana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię parówek na twarz, dlatego robię saunę na włosy odwrotnie:) Leżę na brzegu łózka a włosy swobodnie zwisają nad miską z wywarem. oczywiście nakrywam ja ręcznikiem:)

      Usuń
  5. Ja bym tylko nadmieniła, żeby nie dawać do wywaru soli (Bo i tak można robić) może to spowodować duszności:) I generalnie alergicy powinni parówkę robić raczej z samą wodą. A tak to jest fajna metoda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo ja również spróbuję, już jutro:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja idąc na saunę zawsze wcieram we włosy jakąś odżywkę. Efekt jest super! Włosy bardzo nawilżone, gładkie, lejące. Ciepło i para rewelacyjnie wpływają na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  8. dla osób z dostępem do saunarium polecam również chodzenie do łaźni parowej z maska/olejem na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. koniecznie muszę wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Spróbowałam:) jednak, jako że jestem naturalną szatynką, rumianek zastąpiłam wywarem z pokrzywy. Faktycznie, włosy stały się lsniace i mieciutkie, a skóra twarzy gładsza. Zdecydowanie polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny sposób, choć w tym upale nie mam ochoty na dodatkowe grzanie ;)
    Jednakowoż, w chłodniejszej aurze wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny pomysł na zaoszczędzenie czasu ;) Muszę kiedyś wypróbować :D Rzadko korzystam z takich zabiegów u fryzjera,ale z ciekawości wypróbuję domową saunę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej dziewczyny :) Patrzcie co znalazlam : http://www.youtube.com/watch?v=m1RO-d1Z9Hs PROSTE WŁOSY BEZ UŻYCIA CIEPŁA! wspaniały trik ! fajny sposób .. ale trochę pracochłonny ;)))))))) Probował ktoś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbowałam. Dobre, ale jedynie na krótkie włosy. Jeśli masz długie będzie ciężko, o ile uda się w ogóle je dobrze spiąć. Przy moich gęstych, dość długich włosach (prawie do pasa) góra się prostuje, ale tak koło ramion już zaczynają się lekkie fale. To dlatego, że włosy są zbyt ciężkie.

      Obecnie korzystam z tego tylko na grzywkę. Już prawie pół roku to robię i nie widzę zbytnich zniszczeń.

      Usuń
  14. Ja nie końca rozumiem ten sposób... Mam mieć głowę nad miską i przykryc głowę ręcznikiem? W jakiej pozycji? Kto tak wytrzyma 15 minut? ;) Proszę o wyjaśnienie dokładniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włączasz ulubioną muzykę, miska na stół, siadasz na krześle, opierasz łapki o stół, głowa nad miskę, przykrywasz główkę ręcznikiem i czekasz cierpliwie ;)

      Usuń
    2. hahahahhaha :D lepszego wytłumaczenia nie ma :D

      Usuń
    3. No koleżanka chciała dokładnie! :D

      Usuń
  15. Genialne w weekend koniecznie wypróbuje ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. należało by jeszcze dodać, że parówki nie powinny robić osoby które mają cerę naczynkową... :/ to źle na nią wpływa... rozszerza naczynka które i tak już są widoczne... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ludzie sami powinni myśleć nad tym, co jest dla nich niewskazane. Jak zacznie się tak każdemu wszystko podtykać pod nos, to zaraz ktoś poleci do sądu, bo np. polał sobie twarz kwasem siarkowym, bo ktoś tam napisał, że tak robi i są fajne efekty :>

      Usuń
    2. dokładnie tak, to samo z cerą wrażliwą - efekt będzie odwrotny do zamierzonego.. Wg mnie osoby, których włosy są skłonne do przeciążenia, również powinny uważać. ;)

      Usuń
    3. Ale zaraz 'momęcik' ;) czy osoby z cerą naczynkową/plytko unaczynioną muszą robić równocześnie parówkę na twarz? Nieeee :) mogą uzwględnić tylko wlosy -siadając tylem, w jak najwygodniejszej pozycji, aby na spaść nad tą miską ;D z wrzątkiem... trzeba o coś oprzeć plecy i do dziela! :)
      Adriana

      Usuń
    4. A dokladnie w tej wersji dla naczynkowców to może wyglądać tak: biorę 3 pufy, lączę ze sobą w leżankę, maly stoleczek/krzeselko dla dla dzieci z miską/garnkiem z wrzątkiem stawiam u wezglowia ;) i kladę się tak, aby wlosy (lekko podpięte) splywaly nad wrzątkiem, a nie zanurzaly się. Ręcznik w tym przypadku nie na twarz, wystarczy zaczepić o czolo. Może być? I tak 15 minut relaksu :)
      Adriana

      Usuń
    5. o własnie, wystarczy nad czołem zawinąć ręcznik i załatwnione:)

      Usuń
  17. Tyle, że jak ktoś ma problem z naczynkami to raczej takiej parówki sobie nie zrobi :c

    OdpowiedzUsuń
  18. też właśnie taki sposób mi chodził po głowie, ale jeszcze go nie wykonywałam :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Brakuje mi komentarza Anwen do tego wszystkiego.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz a ja uznałam, że w tym przypadku mój komentarz jest zbędny ;) saunę na włosach uwielbiam, wydawało mi się, że gdzieś już nawet na blogu o tym pisałam, a z racji naczynkowej/wrażliwej cery taka parówka jest u mnie nie wskazana, więc z tego pomysłu sama akurat nie skorzystam

      Usuń
    2. przyzynam, że mnie też zabrakło komentarza Anwen :) jakoś tak pusto w tym poście, jakby blog "pisał się sam" :) no i byłam ciekawa co o tym myślisz :)

      Usuń
    3. ale tak jest właśnie w przypadku większości wpisów z tej serii :) Moje dopiski pojawiają się wtedy gdy uważam, że koniecznie muszę dodać coś od siebie - w tym przypadku wydawało mi się, że nie ma takiej potrzeby - wszystko jest jasne :))

      Usuń
    4. Może się stęskniłyśmy i zabrakło nam kontaktu z Tobą! ;) :*

      Usuń
    5. oooo jak mi miło :))))) :*

      Usuń
    6. dokładnie, taka parówka nie jest wskazana dla cery naczynkowej, wrażliwej oraz dla cery z trądzikiem różowatym, bo tylko spotęguje rumień

      Usuń
  20. Gdyby jeszcze wymyślić sposób na saunę dla samych włosów, bez parówki na twarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osobiście praktykę stosować normalną saunę z zastosowaniem na włosy :) kiedy idę na basen, zawsze korzystam również z sauny, dlatego zawsze przed basenem nakładam na włosy jakiś olej, po czym upinam je w wysokiego koka :D traktuję to jak tańszy substytut sauny na włosy :)

      Usuń
    2. hmm, stawiasz miske na stole i siadasz na niskim stołku plecami do stołu i masz parówkę z twarzą do góry, może mniej wygodnie ale można pokombinować trochę z tą pozycją i coś wyjdzie.

      Usuń
    3. Jedna osoba napisała, że można miskę ułożyć obok łóżka, położyć się wygodnie z włosami lekko upiętymi, ale tak jakby zwisającymi z tego łóżka i nakryć ręcznikiem :)

      Usuń
    4. Zainspirowana Waszymi pomysłami, wymyśliłam coś dla mnie fajnego. Mam długie włosy. Końcówki i włosy na długości potrzebują sauny/ pary, natomiast skóra głowy nie, bo mam skłonność do przetłuszczania oraz po saunie u fryzjera szczypała mnie lekko poparzona skóra głowy, mimo że ustawili sprzęt na jedynce. Sauna na twarz u mnie odpada, bo mam cerę naczynkową.
      Posiadam w domu duży wazon na kwiaty. Jest tak wysoki, że gdy obok niego stanę, sięga mi do pępka. U dołu ten flakon ma formę rury, w środku jest szerszy, taki bulwiasty. Potem znów się zwęża w formę rury, a u wylotu jest szeroki jak mały zlewik.
      Taką formę ma wiele flakonów, ale ten jest na dodatek bardzo wysoki. Zapłaciłam kiedyś za niego 250 zł.
      Na dno flakonu wlałam 1,7 l zagotowanej wody, wrzuciłam do tego sporo torebek rumianku, tak jakbym robiła 8 szklanek herbaty. Herbata zajęła dolną część flakonu i rzecz jasna parowała. Ustawiłam flakon obok fotela i siadłam tak, że wystarczyło lekko pochylić głowę, aby długie włosy wsadzić do górnej części flakonu. Głowę wsparłam nawet o wlot flakonu.
      W dolnej rurze flakonu było te niecałe 2 litry herbaty. W górnej rurze flakonu były moje długie włosy, ale nie na tyle długie, by dotknąć wody. W środku flakonu była część (ta bulwiasta), w której nie było ani wody, ani włosów, lecz para lecąca z herbaty rumiankowej. Włosy były umazane maską mlekową Dolce.
      Sam wlot do fakonu przykryłam plastikową pokrywą od jednego wiadra. Ta pokrywa była prawie pasująca na wlot flakonu, ale jednak lekko za duża, tak więc mogłam nałożyć pokrywę mimo, że na jednym brzegu wejścia do flakonu były wpuszczone moje długie włosy. Pokrywa je lekko przygniotła, ale skóra głowy została ochroniona przed parą. Ponadto wieko od wiadra zatrzymywało na dłużej parę we flakonie.
      Twarz też nie zetknęła się z parą wcale. Oczywiście siedziałam tyłem do flakonu, tak jak siedzimy do mycia włosów u fryzjera.
      Efekt jest po tej saunie lepszy niż po saunie u fryzjera, przynajmniej tak jest na moich włosach.
      Dziękuję za wszystkie wskazówki wszystkich osób, bo one pomogły mi wymyślić tę metodę, dla mnie świetną. Sauna nie jest wprawdzie OZONOWA, ale za to RUMIANKOWA lub POKRZYWOWA lub SKRZYPOWA, a te zioła w parze dają lepszy efekt niż ozon. Skóra głowy i twarz są chronione od poparzenia, które stało się w lekkim stopniu na saunie fryzjerskiej.
      Oczywiście wcześniej przetestowałam flakon, czy znosi zagotowaną wodę, bo przecież mógł pęknąć. Flakon testowałam najpierw w wannie, ale nie pękł. Liczyłam się z tym, że jak pęknie, to go stracę. Zaryzykowałam, bo wiele flakonów zalewa się gorącą wodą z płynem do naczyń po wywaleniu śmierdzących łodyg przestałych kwiatów.
      Aleksandra

      Usuń
  21. co myslisz o włosach clip in? w jaki sposób one niby niszczą włosy? aż tak mocno, żeby uznac je za szkodliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clip in nie niszczy wlosow pod waunkiem ze nie nosimy doczepow non stop. Jesli zakladasz je raz na jakis czas Twoje wlosy napewno na tym nie ucierpia. Jezeli clip in noszony jest zbyt dlugo moze obciazyc cebulki wlosow, ktore pozniej wypadna. Pozdrawiam-Monika

      Usuń
    2. słyszałam opinie, że po clip in noszonym codziennie przez rok, panny zauważały totalny brak przyrostu. Bez przesady? mogą włosy wypadać, ale nie kumam jak mogą nie rosną? to sie dzieje wtedy jak kruszą sie końcówki, a co to ma wspólnego z clip inami?

      Usuń
    3. Mnze ktos pisze bzdury :P Z czyms takim sie nigdy nie spotkalam, ale kto tam wie natura lubi platac rozne figle ;) -M

      Usuń
  22. A może głowe do zmywarki gdy już skończy myć;D Też jest ,,parówa''niezła;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się śmiać :P Ostatnio na onecie (bez komentarza, wiem) czytałam jakiś bzdurny artykuł o tym, że gotować w zmywarce można. Kupujesz zmywarkę specjalnie do gotowania, bo musi być idealnie czysta, i już.
      I mam wrażenie, że autor nie żartował. Podobnych "patentów" było kilka.

      Usuń
    2. To raczej gdy nie masz wyjścia. Znaczy był taki program na TVN coś a'la pogromców mitów, robili eksperymenty różne i faktycznie można np udusić rybkę w zmywarce (oczywiście bez tabletek do mycia) ale raczej było to na zasadzie ciekawostki lub awaryjnie niż stałego sposobu na gotowanie ;)

      Usuń
  23. Mam cerę wrażliwą i naczynkową więc będę musiała zmodyfikować ten pomysł i spróbować tylko włosom zafundować taką parówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. świetny patent, jutro przetestuję!

    OdpowiedzUsuń
  25. ale dlaczego nikt nie pomyśli o tym żeby włosy lekko podpiąć, miskę ustawić przy łóżku, położyć się tyłem do miski i sauna na same włosy jest? jest :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialne! Akurat przechodzę terapię 40stoma składnikami, dodam jutro do maski oleju lnianego, mleczka pszczelego w glicerynie i może kropli olejku eterycznego i sobie tak posiedzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to za terapia? :)

      Usuń
  27. Przepraszam, że nie na temat, ale mam pytanie odnośnie mycia włosów płynem miceralnym. Czy zamiast tego biedronkowego mogę użyć takiego z Eveline: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=36043 ?

    OdpowiedzUsuń
  28. ostatnio dodałam komentarz, że robi się tutaj coraz nudniej. zwracam honor ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja robiła, zazwyczaj tylko maskę, owijałam głowę foliówką a potem ręcznikiem. Też były bardzo od,zywione.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobre :) Można przy okazji OCM na twarz zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wiedziałam pod jakim postem to napisać:) Moje nowe odkrycie do mycia włosów: Intimelle płyn do higieny intymnej z aloesem, dostępny w Naturze z jakies 6-7 zł, delikatny,niestety baby dream się u mnie nie sprawdził, więc ucieszyłam się jak zobaczyłam to cudeńko. DZiewczyny, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ten rumiankowy i jest ok, ale moje włosy aloes lubią jeszcze bardziej - trzeba wypróbować :)

      Usuń
  32. Pomysł ciekawy, choć z moimi pękającymi naczyńkami niestety unikam saun...

    OdpowiedzUsuń
  33. fajne, muszę spróbować :)) z chęcią wleję zieloną herbatę, uważam, ze jest lepsza od jakichkolwiek ziół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że liście herbaty to też zioło... ;) i ma sporo niklu

      Usuń
  34. oo super :D Będę musiała wypróbowac :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Piszę tu bo pilnie potrzebuję pomocy, a wiem, że Anwen ma zawsze mnóstwo maili do przeczytania. Może wy pomożecie. Od października zaczęłam bardzo dbać o włosy. Najpierw 4 tyg kuracji drożdżowej, potem olej khadi 3x w tygodniu. Do tego dobre szampony i odżywki, szczotka TT. Efektem tego były najpiękniejsze włosy jakie miałam w życiu. Postanowiłam wziąć udział nieoficjalnie w akcji wcierkowej (nie dopisałam sie do listy). Odstawiłam khadi i zaczęłam wcierać Jantar 3x w tygodniu przez miesiąc. WYPADŁA MI JUŻ 1/3 WŁOSÓW!!! Dziewczyny jestem załamana! Kucykk zrobił się znacznie cieńszy, jak tak dalej pójdzie zostanę zupełnie bez włosów. Proszę pomóżcie! Myślałam o drożdżach ale wyjeżdżam w miejsce, gdzie nie będę miała do nich dostępu. Może któraś z was coś poradzi... Na mojej szczotce wczesniej było dosłownie po 3 włosy, obecnie nawet nie mogę na ną pateć, bo wygląda jakbym czesała psa na wiosnę! RATUNKU!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka mieszanka 3Oleje. Poszukaj w necie, bez chemii. U mnie się sprawdziła jako wcierka zostawiana na całą noc. Mi włosy wypadały ze stresu, ale wiem, że stosują ją też babki po chemioterapii.

      Usuń
  36. Ja również nie lubię parówki na twarz, więc robię jak już tu Ktoś napisał... kładę się na brzegu łóżka tył głowa nad miskę i owijam głowę ręcznikiem (tak jak turban spuszczony tylko nad miskę) REWELACJA !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Wolę pójść do sauny ;-), nakładam olej na włosy i siedzę około 15 minut. Po saunie nakładam na ciało i twarz czarne mydło i jestem wtedy niesamowicie oczyszczona a włosy są w bardzo dobrej kondycji do następnego razu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Oo chyba jutro wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  39. zrobiłam "parówkę" na same włosy ze względu na wrażliwą cerę. Mam tak miękkie włosy jak nigdy! Nałożyłam kallosa+ garnier z aloesem+olej z pestek winogron + kropla gliceryny. 10 min to podgrzewałam później jeszcze godzine pod czepiek foliowym to trzymałam. Zmyłam facelle i nic więcej nie robiłma. Niestety końce jak zwykle mam spuszone ale i tak jest fajnie.
    POLECAM TEN SPOSÓB!!!

    OdpowiedzUsuń