Moja włosowa historia - Misislipy

Wiem, że część z Was już od rana czekała na nową MWH :)) niestety musiałam wybrać się na zakupy. Co prawda poszukiwania stanika idealnego zakończyły się totalnym fiaskiem, ale udało mi się zjeść najlepsze lody na świecie czyli na Starowiślnej bez kolejki :D Teraz już zapraszam Was na nową MWH, a w niej falowane włosy Misislipy.



Natura obdarzyła mnie włosami bardzo gęstymi i grubymi o kolorze średnio ciemnego brązu, z magiczną tendencją do kręcenia się. Niestety, wraz z tymi wszystkimi zaletami dostałam w darze puszenie się włosów… Tak! Nienawidziłam tego i wiecznie chodziłam w kucykach. Jako dziecko jeszcze mama plotła mi warkocze i ładnie czesała to jakoś wyglądałam i nie obchodziło mnie to jakie mam włosy. Od dziecka wmawiano mi, że włosy to skarb i im dłuższe tym piękniejsze, więc jedyne czego pragnęłam w dzieciństwie to długich włosów. Jednocześnie patrzyłam na mamę jak ona może mieć krótkie włosy, skoro mówi, że najpiękniejsze są długie? Jednak jakoś nosiłam dumnie długie włosy, ale wciąż chowałam je w okropnym kucyku. W podstawówce podcinała mi włosy mama i pod koniec podstawówki wyglądałam tak:



W gimnazjum włosy zaczęły mi rosnąć jak szalone, ale nie bardzo podobał mi się fakt ich ścinania i chodziłam w takich długich, puszących się włosach. Nikomu nie dałam ich ruszyć i wyglądałam tak:





Tak, wiem wyglądało to strasznie, ale długość była, a to najważniejsze. Co do pielęgnacji to całe życie myłam włosy słynnym Head&Shoulders… W pewnym momencie mojego życia razem z mamą stwierdziłyśmy, że najwyższy czas odwiedzić fryzjera. Z moich długich puszących się włosów zrobiono mi coś takiego:




I dumnie chodziłam z moją nową, wycieniowaną fryzurą, a włosy w sumie puszyły mi się jeszcze bardziej niż poprzednio, ale były też wiele krótsze niż prędzej. Jednak włosy nadal rosły jak szalone, już za miesiąc miałam takie, które dodatkowo zakręciła mi mama na papiloty:






Już po kilku miesiącach odwiedziłam znowu fryzjera, bo chciałam nadal krótsze włosy.  Do tego na pożegnanie gimnazjum wyprostowano mi pierwszy raz włosy:





Byłam dosłownie zachwycona, że pierwszy raz moje włosy się ładnie układają i nie muszę ich związywać. Dlatego kupiłam prostownicę.  I tak idąc do technikum dzielnie codziennie prostowałam włosy, katując je niemiłosiernie prostownicą, odmawiając sobie suszenia włosów suszarką (suszarka?! Przecież to niszczy włosy..).  Grzywkę obcinałam sobie sama, jakimiś zwykłymi nożyczkami (brr), chociaż uważam, że nie była taka zła.



Jakoś w 2 klasie postanowiłam pierwszy raz zmienić kolor. Najpierw zdecydowałam się na czekoladowy brąz Palette do 24 myć, ale bardzo szybko kolor się zmył. Zaczęłam zmieniać szampony i upodobał mi się Nivea do prostowania, gdy nie zauważyłam efektów zmieniłam je na ten do włosów brązowych, głównie za „czekoladowy” zapach. 

Niedługo mama namówiła mnie na kolejny szampon koloryzujący, a ja ciekawa efektu wybrałam czerń, jednocześnie ścinając włosy do ramion…







Wiele osób mówiło, że mi ładnie w tym kolorze, ale ja musząc je codziennie układać dalej męczyłam się z prostownicą, prostując je na mokro… W końcu chyba zauważyłam, że prostowanie nie jest zbyt zdrowe dawałam im czasami spokój. Przeszłam na szampon i odżywkę Gliss Kur, bo drogie i podobno dobre. Po czasie mimo szamponu koloryzującego zaczynałam mieć odrosty…



W końcu uświadomiłam sobie, że wyglądam jak „idź i nie wracaj” to i zaczęłam szukać w necie porad na zmycie resztek czerni. Zaczęłam je uparcie myć proszkiem do pieczenia, ale stwierdziłam, ze nic to nie daje, przestawiając się na szampon przeciwłupieżowy. Kolor zszedł dość szybko, a ja znów zaczęłam historię z prostownicą.



Mając już suche i zniszczone włosy trafiłam na ekipę: Czarną Orchidee, Anwen i Kasię, które zachęcały mnie do dbania o włosy. Początkowo stwierdziłam, że nie chce mi się z nimi walczyć i jakoś to będzie, ale w końcu mnie przekonały. Kupiłam olej, odżywkę z Garniera, jakiś szampon bez silikonów i zaczęłam działać. Moje włosy zaczynały być coraz bardziej miękkie i błyszczące, a ja kładąc się spać nie myślałam o niczym tylko głaskałam włosy :) Z prostownicą się pożegnałam, a moja kolekcja szamponów, odżywek i masek zaczęła się rozrastać w moją własną włosową armię. 


Niedługo potem obcięłam dość sporo centymetrów, ale wiem, że było to konieczne bo mimo pielęgnacji  została spora część, której nie udało się uratować. Po podcięciu miałam moment załamania, kiedy pracowałam długimi godzinami codziennie, nie mając czasu na pielęgnację włosów, miałam dość trudny okres, ale to trwało niedługo i bardzo szybko mogłam wrócić do pielęgnacji  i micha mi się cieszy, że są teraz takie piękne.  Kilka miesięcy temu minął już rok odkąd nie katuję swoich włosów, a one odwdzięczają mi się pięknem :)
 
Ja i moje włosy dziękujemy! 


Jak przebiegała pielęgnacja włosowa:



(po zdjęciu z maja widać, że zaprzestałam pielęgnacji)


Oto zdjęcia, które robiłam pisząc tą historię (skręt nie jest naturalny, lecz plotę warkocz przed snem i tak mi się odcisnął):






Czym je pielęgnuję?

szampony:
*Eva Czarna rzepa
*płyn Facelle

odżywki:
*Garnier Avokado i masło karite
*Alterra granat i aloes

maski:
*Polimax Kamille
*Alterra granat i aloes

dodatkowo:
*olej z pestek winogron
*siemię lniane

 
Myję je co 2-3 dni, najpierw nakładam olej na jakieś 2-4h, potem zmywam je najpierw szamponem z czarną rzepą, drugie mycie wykonuję płynem facelie. Nakładam odżywkę lub raz w tygodniu maskę z glutkiem z siemienia, chodzę z nim na głowie przez jeszcze kolejną godzinę. Następnie zmywam, zawijam w ręcznik, rozczesuję i chodzę tak aż do naturalnego wyschnięcia. Przed snem zaplatam warkocza. Końcówki podcinam co kilka miesięcy, głównie kiedy czuję, że są suche lub rozdwojone. Ostatnio podcinałam je 2 tygodnie temu. Włosy rosną i mam nadzieję, że już za rok będę mogła się cieszyć włosami daleko za ramiona :)

Udostępnij

93 komentarze:

  1. katowanie codziennie prostownicą:( skąd ja to znam - mam podobny typ włosów, tylko mniej falujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większość dziewczyn niestety uzależnia się od tego diabelstwa. a potem przechodzą na świętą drogę włosomaniactwa- nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :P

      Usuń
  2. Marzę o takiej gęstości... :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, niesamowicie szybko rosną :O Zazdroszczę;) Oj żeby moje włosy tak błyszczały jak Twoje.. Gratuluję i życzę kolejnych centymetrów zdrowych i pięknych włosków! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zawsze rosły w żółwim tempie. 2 m-ce temu zauważyłam jednak, że rosną dużo szybciej i doszłam do wniosku, że to musi być efekt mojej 3-miesięcznej kuracji biotyną (biotebal)! Brałam ją w styczniu, lutym i marcu, a potem odstawiłam, bo koleżanka powiedziała mi, że biotebal to właściwie lek, a nie suplement diety i, że nie można z nim przesadzać. Z czystym sercem mogę polecić biotebal. Wiadomo, że nie na każdego podziała tak skutecznie i, że dla niektórych z Was 2 cm w miesiąc to nie jest jakiś super extra wynik, jednak dla mnie to jest super hiper przyspieszenie :D bo już myślałam, że moje włosy stanęły w miejscu... :/ postanowiłam jednak mierzyć je równo co 30 dni i w końcu widzę efekt! A centymetr nie kłamie ;)

      Usuń
  4. super wloski :) widać każda z nas przechodziła takie włosowe perypetie:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. A jakiż to problem z bielizną się przytrafił? Rozmiar? Model? Zapięcie? Rozstaw? Mostek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukam mocnego push-upa, ale bez ramiączek :( niestety nic dobrze nie leży...

      Usuń
    2. Ja polecam Intimisimi, ewentualnie dobre push-upy mają w Triumphie, szukałaś tam?

      Usuń
    3. triumph ma dziwny kształt miseczek, mnie w ogóle nie leży. Szalone push-upy są w h&m, ale szczerze dużo bardziej polecam zrezygnowanie z nich na rzecz balkonetek od Ewy Michalak, z Freyi lub Dalii

      Usuń
    4. intimisimi ma bardzo ograniczoną rozmiarówkę, na mały obwód maciupkie miski, zresztą na szerokie obwody mają też tylko bodajże do C czy D. Za taką cenę też bym wolała Freye, La Senze itp.

      Usuń
    5. "intimisimi ma bardzo ograniczoną rozmiarówkę, na mały obwód maciupkie miski, zresztą na szerokie obwody mają też tylko bodajże do C czy D. Za taką cenę też bym wolała Freye, La Senze itp." exactly.

      Dla mnie Intimissimi, Calzedonia, Triumph i inne sieciówy to jedna wielka masakra. Ich rozmiarówki są straszne, rodem z średniowiecza.

      Szukałaś może czegoś u Ewy Michalak? Może http://www.ewa-michalak.pl/product-pol-87-Mleczny-Strapless.html
      uwielbiam jej staniki, rozmiary są cudowne a i Pani Ewa bardzo pomocna, jeśli chodzi o dobór. Poszukaj sklepu z Bra Fittingiem! Tam na pewno dobierzesz coś dla

      Usuń
    6. Ps. Polecam też polską markę Avę- ja bardzo lubię ich biustonosze, a obwody mają już od 65, czyli idealnie dla mnie :)

      Usuń
    7. polecam przejść się do atlantica, ostatnio kupowałam tam bielizne w czasach licealnych (zamiezchłych:) ale jakies dwa tygodnie temu weszłam i przezyłam szok, zmienili stylistykę i mają bardzo duży wybór rozmiarów (65E udało mi się kupić w dokładnie tym wzorze który chciałam) jak dla mnie bardzo pozytywna zmiana, polecam sprawdzić

      Usuń
    8. Ja natomiast polecam Dalie - nie wiem czy maja taki fason jaki Cie interesuje ale jakosc, cena i wybor rozmiarow sa swietne. Poza tym panie w sklepie sa profesjonalistkami. W teiumfie kiedys ekspedientka usilnie wciskala mi ewidentnie za maly stanik, mowiac ze jak wyjme poduszeczki to bedzie dobry. Ale skoro decyduje sie na taki model to chyba chce te poduszeczki, prawda? ;)
      Pamietaj tez, ze niektore fasony po prostu nie beda dobrze lezaly na wiekszych piersiach. Ja tak np mam z balkonetkami.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    9. A ja polecam firmę Ewa Bień - mają obwody od 65 (prawdziwe, wąskie 65) i miseczki do K, staniki znoszą dzielnie pranie w pralce i intensywne użytkowanie, nie rozciągają się i nie deformują. No i cena nie zwalają z nóg ;)
      Mam też kilka z Samanty (obwody od 60, miseczki do K) - niezłe kroje, ale niektóre trochę się rozciągnęły.
      Atlantic ma oszukaną rozmiarówkę - 65E jest jak 65C-65D u innych producentów i to niezależnie od kroju i typu stanika :(

      Usuń
    10. Bez ramiączek a z efektem push up to tylko straplessy Ewy Michalak, zobacz na zdjęciach Balkonetce, że są niesamowite :) Jeszcze Wonderbra ma taki niezły model z łapkami w środku, ale on już się nie z każdym biustem lubi.

      Usuń
    11. Ja polecam Ewa Michalak, wg mnie jedna z najlepszych stanikow na swiecie, a rozmarowka to na pewno najwieksza na swiecie (bo jak nie ma rozmiaru to uszyja). Mam ich Toffik i bardzo go chwale. Trzyma jak mur beton. If w Krakowie mozna je kupic, sklep nazywa sie Brafitteria.

      Usuń
    12. Właśnie mleczny strapless Ewy Michalak wpadł mi w oko, mam nadzieję, ze uda mi się go przymierzyć w Brafitterii :))

      Usuń
    13. Anwen, ja sie przekonałam do firmy Dalia a dokładnie do bardotki - cudownie leży u każdej dziewczyny i ma wasnie zdejmowane ramiączka kosztuje ok 80-90 zł wiec jak na dobra polska firmę tragedii nie ma - naprawdę polecam, sama noszę i jestem zachwycona a ostatnio moja mama nawet sobie taki sprawiła :D

      Usuń
  6. Będę szczera, bywały historie, po których opadała mi szczęka, ale posiadaczce tych włosów i tak gratuluję efektów, bo pierwszy raz słyszę o prostowaniu na mokro i od razu czuję swąd palonych włosów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prostowanie na mokro sprawia, że keratyna wrze... Luuuul!

      Usuń
  7. Jeeeeejku! Jakie piękne włosy masz!
    Aż żałuję, że w 2012r rozjaśniłam włosy, bo chciałam ombre, a zamiast końcówek została mi połowa długości włosów popalona.. i z takiej jak obecna długości Misislipy, mam takie jak ona podczas początku kuracji :(
    Mam nadzieję, że tak jak Ty wytrwam! Razem z Anwen i wszystkimi kuracjami które stosuję by mieć znów długie i zdrowe włosy..

    Buziaki za wytrwałość! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ teraz ładnie błyszczą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne :) Widzę, że zmiana zaszła nie tylko we włosach, ale i w sylwetce - podwójne brawa!

    OdpowiedzUsuń
  10. na początku był niezły puch. Uwielbiam te włosowe historie, uwielbiam te zdjęcia porównawcze z miesiąca na miesiąc. Jest poprawa i to ogromna!
    Życzę autorce powodzenia w dalszej pielęgnacji:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie piękne końcówki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ogarniam, ale jak czytam MWH płakać mi się chce. O włosy dbam już prawie rok, przestałam prostować, nigdy nie farbowałam, stosuję się do Waszych rad, wypróbowałam całe mnóstwo kosmetyków, a rano i tak wiążę włosy w warkocz, podpinam wsówkami, bo efekty jakie osiągam to wieczny puch i "falowane-nie-wiadomo-co"... ;( Coraz częściej mam ochotę wyrzucić wszystkie maski i odzywki i ograniczyć pielęgnację do jakiegoś badziewnego szamponu napakowanego silikonami, pewnie efekt byłby ten sam... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie masz włosy? W sensie proste, falowane, kręcone? Masz włosy cieniowane? Moje kręcone włosy są wręcz nie do ułożenia jak są ścięte na prosto i źle pocieniowane (a niestety niecały miesiąc temu przeżyłam traumę jak fryzjerka mi wycięła 2 dziury we włosach, a nie pocieniowała, ale na szczęście już odrosły i jest lepiej i niedługo idę do innego, żeby naprawił to 'cieniowanie').
      I jak je stylizujesz? Ja odkąd jestem posiadaczką żelu do włosów wreszcie skończył się mój problem gdy po umyciu wieczorem miałam ładne loki (oczywiście kładłam się w suchych), a rano tak mi się odkształcały, że wyglądały jak takie właśnie 'nie wiadomo co'.

      Usuń
    2. Raczej falowane, ale czasem mi jakiś korkociąg powstanie ^^ Włosy mam obcięte na prosto. Wiem, powinnam je wycieniować, ale ostatnio wypadło mi połowę włosów, i delikatnie wycieniowane pewnie wyglądałyby jak smutnie zwisające strączki... teraz przynajmniej mam namiastkę gęstości. Zadowolona z wyglądu włosów byłam jedynie po ogromnej ilości żelu lnianego +mrożący - bardzo zdefiniowane, grube, piękne fale... ale przez kilka godzin, później puch. A do tego nie mogłam stosować często, bo po użyciu go 2-3 dni pod rząd miałam bardzo szorstkie włosy. A same od siebie... po umyciu coś się tam kręci, rano szopa.

      Usuń
    3. Nie poddawaj sie! Ja walcze o moje wlosy juz ponad 2 lata... Widze efekty ale przy tych z MWH to sa znikome. Wierze ze wkoncu sie uda i Ty tez musisz. Kazde wlosy sa inne niektore szybko dochodza do siebie, a niektore potrzebuja czasu. Nie mysl o tym, a z czasem zauwazysz efekty i bedzisz milo zaskoczona :) Powodzenia!-Monika

      Usuń
  13. świetnie widać, że nawet włosy dobrze skonstruowane przez nature wymagaja pielegnacji.
    sama mam podobne wlosy, grube i geste ale tez je troche przemaltretowalam i probuje odzyskac co utracilam
    Tobie wyszlo to swietnie, gratuluje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Niby włosy zawsze miałam długie i grube, ale wyglądały jak miotła... ;/
      Niestety każdy włos potrzebuje pielęgnacji, żeby wydobyć z niego prawdziwe piękno :)

      Usuń
  14. to mój ulubiony dział na tym blogu i z każdą MWH myślę sobie, że może kiedyś to ja wyślę swoją : D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę prędkości wzrostu włosów, moje to chyba nigdy nie przekroczą "magicznej bariery".. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ha, prawie jakbym widziała siebie w przeszłości :D Puszące się włosy to okropny problem, u mnie powrócił w zeszłe wakacje i mam nadziej, że w tym roku sobie z tym poradzę

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow! szczęściara, jej włosy rosną naprawdę niesamowicie szybko! Gdyby moje tak rosły... A dziesięć lat temu też miałam włosy jak Misislipy. Tylko mniej się puszyły ;(

    OdpowiedzUsuń
  18. szczerze ?
    zazwyczaj wybierasz te włosowe historie, których właścicielki już jako młode dziewczyny mogły poszczycić się bujną piękną lśniącą czupryną- dobre geny...
    więc czym się tu szczycić ?
    nie wiem ale mnie takie historie nie rajcują,
    najlepsza wg mnie była historia KokoszaNel,
    dziewczyna z miotły na głowie przeistoczyła swoje włosy w bujną zdrową czuprynę.
    takie coś to się dopiero chwali !

    Karolina.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli autorka tej historii miała w dzieciństwie lśniącą czuprynę... To proponuję zmienić monitor. ;)
      Poza tym wiadomo, że dzieci (ok. 3-5 lat) zazwyczaj mają zdrowe i w sumie ładne włosy, bo tak - to są pierwsze włosy, lśniące, nie suszone, nie prostowane i przypuszczam, że często i delikatnie czesane. Geny genami, ale też wiek wiekiem. Autorka tej historii miała ogromny puch od ucha w dół od początku, więc zmiana, gdzie widać wyraźne fale zamiast siana, jest ogromna!

      Usuń
    2. Pewnie autorce komentarza chodzi o gęstość i długość, niestety chciałabym żeby ten komentarz był prawdą... od zawsze miałam porozdwajane i suche włosy, a na zdjęciu widać tylko okropne siano, które zawsze przeklinałam i za żadne skarby nie mogłam się go pozbyć, do niedawna ;)

      Usuń
  19. co do staników polecam Brafiterię pod arkadami na Krakowskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybieram się tam w przyszłym tygodniu :)) słyszałam o niej wieeeeele dobrego

      Usuń
    2. A ja polecam Intimo4you, teraz mają swój sklep w Plazie :)

      Usuń
  20. Miło zobaczyć swoją historię :D
    Ostatnio bardzo rozbudowałam swój zbiór kosmetyków do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do staników polecam Konrad, mimo że trochę trzeba zapłacić to jednak jest warto :) Ładnie leżą, ramiączka się nie odpinają, do tego bardzo wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. "Do tego na pożegnanie gimnazjum wyprostowano mi pierwszy raz włosy:Byłam dosłownie zachwycona, że pierwszy raz moje włosy się ładnie układają i nie muszę ich związywać. Dlatego kupiłam prostownicę"
    jakbym słyszała siebie, tylko ja trochę wcześniej bo w 2 gimnazjum. Teraz odstawiłam prostownice, jednak moje włosy są bardzo kręcone więc co jakiś czas prostuje ENCANTO. Nie ścięłam włosów. nie potrafie, na razie tłumacze się "do matury, poźniej zobaczę" chce sciąć a z drugiej strony od wielu lat marze o długich włosach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ścięłam włosy przed maturą, bo wtedy zaczynałam swoją przygodę z dbaniem o włosy, a jednak ją zdałam dobrze i dostałam się tam gdzie chciałam :D
      Ja też marzyłam o długich i nie tak długo trwało odrastanie włosów :)

      Usuń
  23. Pomijając włosową historię, która przypomniała mi o nieużywanym w ostatnim czasie przeze mnie siemieniu to chciałam zadać pytanie:
    szampon oczyszczający nie ma mieć silikonów. Zawsze poleca się "barwę", lecz ona ma silikon "Peg-75 lanolin". Silikon bardzo dobrze rozpuszczalny w wodzie, lecz jednak(a ma oczyszczać O.o")
    On znika już przy zmywaniu szamponu czy dopiero przy następnym myciu? I jak to w koncu jest z tymi "oczyszczaczami"?

    Emilii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tam także "Hydrolyzed Keratin" czyli substancja filmotwórcza, prawda?

      Emilii

      Usuń
  24. ANWEN, błagam o pomoc!
    Poleć mi jakąś odżywkę z lekkim silikonem na wiosnę, taką dostępną w drogeriach. Jednak całkowicie bezsilikonowa pielęgnacja średnio służy moim włosom:( proszę, pomóż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio Czarownicująca zamieściła na swoim blogu taki post, polecam zajrzeć :)

      Usuń
  25. Uwielbiałam ten zapach szamponu Nivea do brązowych! Niestety, kiedy chciałam do niego wrócić, albo chociażby poczuć ten zapach, żeby powspominać to już go nie mogłam znaleźć w sklepach.

    Masz śliczne włosy, bardzo Ci zazdroszczę, że tak szybko rosną :) moje niestety rosną jakby chciały a nie mogły. :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak te włosy szybko rosną! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zazdroszczę dziewczynom, którym włosy tak szybko rosną :]

    OdpowiedzUsuń
  28. Po bieliznę wpadnij do OnlyHer przy ul. Długiej. :) Ja polecam, dziewczyny tam pracujące na pewno poświęcą Ci całą swoją uwagę i dobrze doradzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! na pewno się tam przejdę :))

      Usuń
  29. Nie spodziewałam się, że powiecie, że me włosy jakoś szybko rosną, zawsze byłam przekonana, że jest odwrotnie ;)
    Cieszą mnie Wasze miłe komentarze (moje włosy również) :D
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Miło,że dziewczyna znowu zaczęła dbac o włosy, nie wiem nadal jak można myc włosy płynem do higieny intymnej ale jak pomaga:)Olej z winogron na bank rewitalizuje włosy i nadaje im blask wraz z siemieniem lnianym, a alterra to super produkty:)
    Ja też jestem na detoksie od prostownicy:P

    OdpowiedzUsuń
  31. Łał, piękne włosy. Fajnie zobaczyć, ze taka pielęgnacja naprawdę działa. Ja czasami się załamuję, bo na sobie efektów nie widzę, ale się nie poddaję, szczególnie czytając takie MWH nabieram zapału do pracy nad nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedyś też lubiłam prostować często włosy, na szczęście nie trwało to długo i nie wyrządziłam sobie krzywdy;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jakbym czytała o swoich włosach. Jak ja powiedziałam o myciu włosów płynem do higieny intymnej, to koleżanki spojrzały się na mnie, jakbym co najmniej podważała prawdziwość teorii heliocentrycznej, ale niestety same ciągle twierdzą, że mam piękne włosy, radzą się mnie i pytają o produkty których używam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Gdzie dokładniej na Starowiślnej są te lody? :P ostatnio byłam w Krakowie i nie mogłam znaleźć :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz w sezonie (zwłaszcza w weekendy) wystarczy wypatrywać wieeeelkiej kolejki :D a lody są między przystankiem Miodowa, a Wawrzyńca

      Usuń
  35. ja niestety prostownicy nie moge odstawic:( a jak nie prostownica to suszarka:(

    OdpowiedzUsuń
  36. Co sądzisz o szamponie i mgiełce Jantar? Własnie planuje kupić odżywkę a sa też fajne komplety z szamponem i mgiełką. testowałaś je może?

    Dodatkowo prośba, dodaj dziewcyzny z naturalnymi blond włosami (prostymi) może coś na ich rozjaśnienie i wygładzenie:)?

    pozdrawiam, Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, szukałaś stanika w jakichś sklepach brafitterskich? Jeśli ma dobrze leżeć to tylko w takich trzeba szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Włosy wyglądają pięknie! Ale szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem sens mycia najpierw bardzo mocnym szamponem z SLES i solą a potem płynem facelle. Wychodzi na to samo, co mycie samym wyżeraczem a naprzemienne przesuszanie chemikaliami i nakładanie ciężkich odżywek i olejów chyba nie wpływa dobrze na równowagę skóry głowy.

    Stosowałam ten szampon na początku włosomaniactwa (taki naturalny! i z rzepą!), zahamował wypadanie i spowodował wysyp baby-hair, ale nawet przy moich zdrowych, niskoporowatych włosach i mało wrażliwym skalpie okazał się być zbyt mocny do używania na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  39. mam takie pytanie, jakoś od roku, po każdym myciu używam odżywek bez spłukiwania Joanna Naturia (za każdym razem kupuję inną) a jedna starcza na jakieś dwa miesiące, czy powinnam mimo wszystko zrobić przerwę w ich stosowaniu? bo wiem, że mają takie same składy tylko inne ekstrakty, więc czy włosy mogą się przyzwyczaić?

    OdpowiedzUsuń
  40. super:)gratulacje!!!szkoda,że ja jakoś nie mam wszystkich zdjęć z moimi metamorfozami,bo sama bym stworzyła taką historię;)kiedyś rozjaśniałam włosy w domu prawie co 2 miesiace(można sie domyślać jak wyglądały:).Teraz już mam swój kolor i pięknie się błyszczą,choć ostatnio martwi mnie ich wypadanie:(,na razie nie wiem czy to wpływ wiosny czy też tarczycy,bo ostatnio to u mnie zdiagnozowano:(

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzisiejsza włosowa historia przypomina mi moje włosy. Jestem początkującą włosomaniaczką, ale Twoje perypetie jeszcze bardziej mnie zachęcają do praktykowania różnych sposobów, aby odzyskać zdrowy blask. Moje włosy puszą się. Gdybym nie podcinała ich, pewnie wyglądałyby jak Twoje na początku, kiedy nosiłaś je związane w kucyku. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy ciężkiej pracy uzyskam podobne efekty.

    OdpowiedzUsuń
  42. Widać zdecydowaną różnice w kondycji włosów.
    Jestem jednak "pełna podziwu" za codzienne prostowanie włosów.. na mokro...
    To był chyba największy błąd.
    Ważne jednak że włosy odżyły i są teraz naprawdę, naprawdę piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  43. szampon head&shoulders zawiera silikony?????

    OdpowiedzUsuń
  44. Wow, bardzo pozytywna zmiana! :O

    OdpowiedzUsuń
  45. włosy włosami, ale jaka zmiana figury! gratulacje :))

    OdpowiedzUsuń
  46. Eh ta prostownica, najpierw zauroczy Twoje włosy, niby wszystko okej i zanim się obejrzysz już jesteś od niej uzależniona i te przesuszone włosy.. mimo to i tak trudno się z nią rozstać. Brawa dla dziewczyn, które bezpardonowo chowają swoje prostownice do szuflad gdzieś daleko! :)
    Piękne gęste włosy i konkretne końcówki, gratuluję zmiany i wytrwałości i jak większość zazdroszczę, że tak szybko rosną :)
    Ciekawa jestem czy moja MWH się pojawi, i Tego jak blogowiczki na nią zareagujecie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  47. Większość dziewczyn, które się tutaj przewinęły ze swoją historią, miały przygodę z prostownicą :P Może to będzie jakieś ostrzeżenie dla tych, którzy jeszcze katują swoje włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie wiem skąd ten mądry pomysł na prostowanie na mokro, że tyle z nas to robiło :D Ja kiedyś usłyszałam 'Są specjalne prostownice do prostowania na mokro' no i prostowałam! Akurat popsuła się suszarka, trzeba było sobie jakoś radzić ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dlaczego to robiłam? Bo nie miałam rano czasu bo baardzo wcześnie wstawałam i późno przychodziłam do domu to na szybko myłam głowę, prostowałam włosy i kładłam się spać ;)

      Usuń
  49. zazdroszczę Misislipy tego, że szampon koloryzujący wypłukał się z jej włosów. zna ktoś może szampony przeciwłupieżowe, które dadzą radę wypłukać szampon koloryzujący? zaznaczę, że farbowałam szamponem garnier color&shine (chyba jasny czy średni brąz). kolor wyszedł czarny, a head & shoulders średnio mi pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  50. "Najpierw zdecydowałam się na czekoladowy brąz Palette do 24 myć, ale bardzo szybko kolor się zmył." - wow, dziwne. U mnie dokładnie ta farba trzyma się jak permanentna, a szkoda, bo chciałabym już zafarbować na jaśniejszy kolor. To może zależeć od typu włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehem ;) mojej kuzynce farba trwała po kilku myciach się zmyje, nieważne tania, droga czy nakładana u fryzjera, a niektórym nawet szampon koloryzujący trzyma się i nie chce zejść ;)

      Usuń
    2. Chciałabym tak, chociaż jak jeszcze byłam zadowolona z czarnego koloru (bo taki mi wychodził po farbowaniu tym brązem), to się cieszyłam, że nie schodzi, a teraz przeklinam te ponure kłaki :P Trudno, muszę poczekać, aż odrosną mi nowe, bo po jednej przygodzie z rozjaśnianiem stwierdziłam, że NIGDY WIĘCEJ.

      Usuń
    3. A soda? Może wypłukać kolor, ale musisz uważać, bo może przesuszyć. Do tego po tym musisz nie zapomnieć o "zakwaszeniu" włosów aby zamknąć łuski, np. płukanka octowa :)

      Usuń
    4. Mam problem z suchymi włosami (a zwłaszcza końcówkami, a te właśnie potrzebowałabym rozjaśnić, bo odrostów już trochę mam :)), więc trochę się tego boję, zwłaszcza że pamiętam swoje siano sprzed kilku miesięcy, zanim znalazłam tego bloga - masakra. Ale może rzeczywiście spróbuję :) Dzięki za radę :)

      Usuń
  51. Zdrowe i piękne włosy - tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  52. lody ze Starowiślnej to jedyne jakie jem :D

    OdpowiedzUsuń
  53. A moim zdaniem włosy Misislipy mają potencję do większego falowania, warto, żebyś wypróbowała metody CG. Sama niedawno odkryłam, że mam fale, na razie mam za krótkie włosy i złe cięcie dlatego nie jest to taki piękny skręt jaki bym chciała, ale różnica jest baardzo widoczna. Poza tym ogromna zmiana w kondycji włosów, dobrze, że już nie prostujesz na mokro ;D ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. dziewczyno wg. Cb one były puszące się? Moje wyglądały tak po różnych wygładzeniach.

    OdpowiedzUsuń