Moja włosowa historia - Eternity

Niesamowicie intensywne dwa dni w Warszawie wybiły mnie trochę z rytmu blogowania, ale powoli wracam do siebie ;) Dziś oczywiście nowa MWH, a w niej włosy, które zachwyciły mnie pięknym, naturalnym kolorem i blaskiem. Zobaczcie same :))




Dawno, dawno temu Eter sobie żyła,

Jej włosy nadmiernie się przetłuszczały a ona nic z tym nie robiła,

Potem puszyć się zaczęły, układać się nie chciały,

A swojej właścicielce na nerwy działały.

Aż pewnego dnia wszystko zmieniać się zaczęło

I na jej włosy dobrze to wpłynęło… ;)



No, może to nie było tak dawno temu, bo aż tak stara nie jestem ;) wiele włosowych historii zaczyna się od wątku zapuszczania włosów na Komunię. U mnie było inaczej. Właściwie sama nie wiem, czemu nie chciałam zapuszczać włosów. Długość do ramion w pełni mi odpowiadała. 




Włosy były pielęgnowane tylko i wyłącznie szamponem. Jak się same zapewne domyślacie wybierałam  pierwsze lepsze drogeryjne szampony, zazwyczaj kierowałam się jedynie etykietką „do włosów przetłuszczających się. Na noc często robiłam warkocz. Dwa lata po Komunii wpadłam na pomysł, by obciąć włosy na grzybka. Wtedy ta fryzura była modna, a ja potrzebowałam zmian. Włosy i tak bardzo się przetłuszczały, więc zmiana na krótsze wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem. Z perspektywy czasu wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Pozbyłam się nie tylko zniszczonych końcówek, ale i włosów, które nie były w zbyt dobrej kondycji. 





Krótkie włosy były dosyć wygodne, bo nie musiałam o nie dbać. Mam tu na myśli czesanie itd., bo nie ma co ukrywać-moje kosmetyki włosowe ograniczały się tylko do szamponu… Jednak samo czesanie było horrorem, bo moje włosy uwielbiają się plątać.

Kobieta jednak zmienną jest i taka krótka fryzura szybko mi się znudziła. Przez następne lata znowu zaczęłam zapuszczać włosy. Nie miałam żadnej wymarzonej długości, ot po prostu chciałam mieć je dłuższe. Znowu pojawiły się kłopoty z przetłuszczaniem. Nie musiałam długo czekać, aż pojawił się nowy problem. Było to mianowicie puszenie. Z biegiem lat moje włosy zaczęły się przyciemniać, a ja zaczęłam namiętnie używać suszarki. Nie wyobrażałam sobie mycia włosów bez suszenia. Niestety suszenie znowu zaczęło niszczyć moje włosy. Strasznie szybko się przetłuszczały-już na drugi dzień były przyklapnięte. Zdecydowanie suszarka jest moim wrogiem, czy to zimny czy ciepły nawiew powietrza :(




                        

Powyższe zdjęcia pokazują stan włosów między początkiem gimnazjum, a końcem tej szkoły.

W liceum koleżanki zaczęły mówić o tym, że mam gęste włosy. Szczerze mówiąc bardzo mnie to dziwiło, bo ja nie widziałam w nich nic nadzwyczajnego. Cały czas puszyły się, tak naprawdę dobrze wyglądały tylko tego samego dnia po umyciu. Każdy następny dzień był walką z puchem na głowie lub też z przetłuszczaniem, które wówczas było bardzo nasilone. Cieniowałam włosy, bo tylko wycieniowane mogłam rozczesać i w miarę doprowadzić do porządku. Strasznie się plątały :(

W 2009 roku przestałam używać suszarki. W tym samym roku wróciłam do grzywki. Nigdy nie wpadłam w szał prostowania włosów. Właściwie coś zawsze odpychało mnie od prostownicy, często słyszałam opinie, że niszczy ona włosy. Moja wiedza w temacie była zerowa, więc nie drążyłam dalej i po prostu prostownicy nigdy nie zakupiłam. Zresztą uznałam że nie ma sensu walczyć z naturą włosa, a nie da się ukryć że do prostowłosej mi daleko. Moje włosy były prostowane tylko raz w życiu. Oto efekt:



                                                  

Dodam, że jest to zdjęcie zrobione po około 30 minutach od prostowania. Jak widać, włosy już po kilku minutach zaczęły się wywijać. Dodatkowo możecie zobaczyć co miałam na myśli pisząc o nadmiernym przetłuszczaniu :( były umyte dzień wcześniej, a przedziałek mówi sam za siebie… Nie ukrywam, że dało mi to wtedy do myślenia. Teraz kiedy patrzę na to zdjęcie to wiem, że trzeba było obciąć kilka cm zniszczonych końcówek, wtedy jednak zamęt związany z klasą maturalną i samą maturą odciągnął moje myśli od stanu włosów i ostatecznie nie podcinałam ich aż do maja. Na zdjęciu z grudnia 2010 bardzo dobrze widać stan włosów i to, jak dziwnie układała się grzywka :/



                                                          

Rzeczywiście czas między majem 2010 a majem 2011 był czasem kiedy końcówki nie były podcinane w ogóle. Miało to związek z pewnym zakładem-ktoś kiedyś powiedział, że kiedy tylko moje włosy osiągają długość do ramion to od razu idę do fryzjera i je podcinam oraz że z pewnością nie uda mi się ich zapuścić. Jestem dosyć uparta, więc postanowiłam udowodnić, że włosy będą miały długość dłuższą niż do ramion. Rzeczywiście, po jakimś czasie włosy sięgały za ramiona, ale nie były w dobrym stanie. Po maturze 2011 wreszcie je podcięłam. Potem sięgały niemal do łopatek i strasznie się puszyły, a ja nadal nie przykładałam do nich specjalnej uwagi. Moja pielęgnacja nadal ograniczała się do mycia szamponem. Końcówki niszczyły się bardzo szybko. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to szampony z SLSem rujnują stan moich końców. Tematem pielęgnacji włosów zainteresowałam się w 2012 roku. Jeszcze w kwietniu 2012 moje włosy tak wyglądały:




                                                           

Nie chciały w żaden sposób współpracować, ciągle reagowały puszeniem. Pierwszą odżywką jaką zakupiłam była Nivea long repair. Zaczęło się od próbki w gazecie, potem spodobał mi się efekt na moich włosach i tak zużyłam kilka opakowań. Moje włosomaniactwo zaczęło się „na poważnie” właściwie dzięki koleżance. To ona jako pierwsza wspomniała mi o laminowaniu włosów i podesłała link do jednego z blogów. Spróbowałam, efekt mi się spodobał a dalej samo się potoczyło. Zaczęłam czytać coraz więcej i więcej, przeszłam częściowo na metodę CG. Dowiedziałam się czym jest SLS, olejowanie, czy zabezpieczanie włosów. Jak to wpłynęło na moje włosy?  Odkryłam, że jestem bardziej falowana niż myślałam ;)



Dwa miesiące po zmianie pielęgnacji:





Fale widać tutaj:

 Tak moje włosy falują naturalnie po kremowaniu Isaną, bez żadnych stylizatorów



    

Fale po rozwinięciu warkocza:
 


Wtedy zauważyłam, że moje włosy mają tendencje do falowania. Skoro jest potencjał, to postanowiłam ten potencjał wykorzystać i poeksperymentować ;) od kiedy zmieniłam pielęgnację nietrudno o fale czy o loczki. Czasem wystarczy włosy zapleść w warkocz, a już po godzinie efekt jest taki jak na zdjęciu wyżej. Powinnam była już wtedy w listopadzie mocno podciąć końcówki, ale na cięcie i ostateczne zejście z cieniowania zdecydowałam się dopiero w grudniu 2012. 

po podcięciu


Po podcięciu zostały wysuszone na szczotce, dlatego wyglądają na wyprostowane. Prostowłosą nie byłam nawet przez jeden dzień, moje włosy zaczęły z przodu lekko falować już po kilku godzinach ;)



Teraz czas zobrazować obecny stan włosów ;)



Jeśli chodzi o ich obecną ilość:

Po kremowaniu Isaną, zdjęcie z lampą-nie mam aż tak jasnych włosów ;)



      Pierwsze laminowanie po podcięciu:




Loki na chusteczkach (po roztrzepaniu):






     Po żelu lnianym (podejście nr 1):



           

 Po żelu lnianym, jedno z późniejszych podejść:





                                                                          

                                           Kokardka ;) i fale po rozwinięciu warkocza:





Niestety w każdej sytuacji są plusy i minusy. Fale po warkoczach, ślimaczku itp. utrzymują się u mnie cały dzień. Mocniejszy skręt utrzymuje się tylko do wieczora :( próbowałam różnymi stylizatorami i wierzcie mi, efekt jest zadowalający tylko przez kilka godzin. Moje doświadczenie w stylizacji jest jednak bardzo ubogie i ciągle się uczę. Na dzień dzisiejszy jestem jedynie pewna, że nie jestem kręconowłosą. Po ugniataniu i stylizacji bezpośrednio po myciu na mojej głowie goszczą fale, a nie loczki. 


Na koniec historii obrazkowej grubość warkocza


 (niestety rozsypał się po całym dniu sprzątania :(  ):




Ulubione produkty:


SZAMPON:

w tej roli Płyn Facelle Sensitive, do oczyszczania: Eva Natura Czarna Rzepa, Joanna z Apteczki Babuni wzmacniający

ODŻYWKA D/S:

Garnier, Awokado i masło karite 

ODŻYWKA B/S:
*Joanna Naturia z makiem i bawełną
*Joanna Naturia z lnem i rumiankiem

MASKA:

*Bingo, masło shea i pięć alg

*Bioetika

*Kallos-obecnie głównie jako baza do maseczek i różnych mieszanek

OLEJOWANIE:

olej kokosowy, olejek arganowy Alverde, kremowanie Isaną kakaową

ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK:

Marion Natura Silk jedwabna kuracja

PŁUKANKA: 

z siemienia lnianego, z cytryny, z arniki

STYLIZATORY:

*żel lniany

*żel Joanna mrożący





Włosy myję co 2-3 dni. Nie suszę, nie prostuję. Od pewnego czasu nakładam na włosy przed myciem treściwą maskę lub olej, potem myję je Facelle i nakładam odżywkę b/s, zabezpieczam końcówki oraz stylizuję. Wcześniej myłam włosy metodą OMO. Do czesania używam tylko i wyłącznie drewnianego grzebienia. Na noc robię ślimaka lub warkocz, bo nie znoszę sypiania w rozpuszczonych włosach. Na chwilę obecną chyba tyle :) ostatnio znowu zaczęłam zapuszczać włosy, tym razem wymarzyłam sobie długość 60cm na koniec 2013 roku. Na chwilę obecną włosy mają ok. 52cm. Zobaczymy czy mi się uda osiągnąć cel ;)



Pozdrawiam,

Eternity z bloga takbywlosminiespadlzglowy.blogspot.com
Udostępnij

77 komentarze:

  1. Niesamowita przemiana i piękne włosy, gratuluję!

    Ale jak w końcu poradziaś sobie z przetłuszczaniem się włosów? Wystarczyła zmiana pielęgnacji i odstawienie suszarki, czy coś jeszcze?

    Pytam, bo niestety mam podobny problem i zawsze myślałam, że tak musi już pozostać... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej :) dziękuję ;)
      rzeczywiście, bardzo wiele dało mi odstawienie suszarki (obecnie nie posiadam suszarki w moim domu ;)), do tego zmiana pielęgnacji oraz wcierki: Jantar, Lotion wzmacniający Agafii, Eliksir wzmacniający GP, generalnie bezalkoholowe bo moja skóra głowy nie toleruje alkoholu. Wcierki dają mi szczególnie dużo, potrafią przedłużyć świeżość włosów do 3 dni ;) dużo dało mi też spanie w związanych włosach :)

      Usuń
    2. Podpinam się pod pytaniem :)

      Usuń
    3. Koleżanka również miała z tym problem, poszła do lekarza, bo jej włosy ani jednego dnia nie wytrzymały bez przetłuszczania się i dostała tabletki antykoncepcyjne, które wyregulowały poziom hormonów i jest ok :)

      Usuń
  2. Piękne :) jak myslicie dziewczyny, takie włosy lepiej nosić proste czy cieniować? co lepiej wpłynełoby na układanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że zależy to od rodzaju włosów

      Usuń
  3. Piękne włosy i bardzo ładnie napisana MWH:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kolor, blask śliczne włoski !!

    OdpowiedzUsuń
  5. O proszę, historia włosowa dziewczyny, której bloga czytam regularnie!
    Super wreszcie przeczytać Twoja historię, Eter. Widać świetne efekty, ujarzmiłaś puszenie się i widać ich grubość i mięsistość! Jestem pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo gęste i piękne włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne włosy:) i przemiana:) też od niedawna ucze się swoich włosów na nowo ponieważ okazało się,że moje włosy nie są proste. I musze przyznać,że najgorzej wychodzi mi stylizacja:P mam po prostu 2 lewe ręcę:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieje ze w nastepnej mwh beda proste wlosy ! :) ja mam druty i jak patrze na te lsniace loczki.. Wiadomo dziewczyny z prostymi chcialyby miec krecone i na odwrot:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam mam proste i się cieszę :D

      Usuń
  9. Piękne włosy! Takie naturalne i gęste!

    OdpowiedzUsuń
  10. z tym prostowaniem, to chyba ktoś ci słabo wyprostował ;) mam podobne włosy (ale o wiele rzadsze ) a nawet gdzieniegdzie loczki i miałam cały dzien proste ( ale w sumie m.in. dlatego, żeby były maksymalnie zniszczone przez spinanie gumkami cienkimi z łączeniami codziennie mega mocno, rozczesywanie szczotką, sls itp. ) ale teraz masz piękne włosy *o* jak mnie motywują takie przemiany! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje włosy są specyficzne, nawet po wysuszeniu na szczotce (zdjęcie z grudnia 2012) potrafią po 2h zaczynać falować ;) a co do prostowania to może masz rację ;)

      Usuń
  11. mi się jakoś włosy Eternity nie podobają. Ni to proste, ni kręcone. Jedynie na zdjęciu z kokardką bokiem ładnie wyglądają. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pytanie, dotyczące koczka na noc. Za każdym razem kiedy go zrobię, rano po rozplątaniu moje włosy są dziwnie spuszone,napuszone. Co może to powodować? Nie chciałabym rezygnować z takiego rozwiązania na noc, gdyż wiecznie śpię na włosach nawet gdy je przerzucę za łóżko, a po drugie moje włosy to na długości delikatne fale, które na drugi dzień nie wyglądają dobrze, lepiej zachowują się włosy przy twarzy. Zatem taki koczek rozwiązuje moje problemy ze stylizacją, i również łatwiej mi wieczorem włosy rozczesać kiedy nie ma na nich pianki czy żelu który skleja włosy.
    Bardzo proszę o porade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taki problem czasami, dlatego przed zrobieniem koczka nakładam odrobinkę (dosłownie) odżywki b/s Joanny. Dzięki temu nie są spuszone :) tylko nie należy przesadzić z ilością, bo można się obudzić z przyklapem.

      Usuń
    2. dziękuje za odpowiedź ;) na pewno wypróbuje sposób z tą odżywką ! :)

      Usuń
  13. Gratuluję tak dużej zmiany! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super zmiana! :)
    Widzę, że mamy podobne włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. faktycznie blask zadziwia, a ja tak przez połowę tej historii się zastanawiałam "matko jaki blask widziała ta Anwen??" :p
    piękne włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajna historia nie powiem i gratuluję niefarbowania, mi bardzo krótko udało się przed tym powstrzymać i farbuję do dziś.
    Śliczne fale, choć akurat fal to osobiście bym nie chciała.
    Powodzenia w osiąganiu włosowego celu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. @Anwen
    Czy to możliwe,żebym widziała Cię wczoraj w Warszawie w kolejce do przymierzalni Pull&Bear? Jak nie, to znaczy,że masz siostrę bliźniaczkę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie moja siostra bliźniaczka to na pewno byłam ja ;)

      Usuń
    2. hehe :D ach ta sława... niedługo przed nią nie uciekniesz ;)

      Usuń
    3. :) Na żywo wyglądasz równie pięknie jak an zdjęciach :)

      Usuń
  18. Uwielbiam ten cykl, nic mnie tak nie motywuje do dbania o włosy jak historie innych dziewczyn:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także mój ulubiony!
      Kadewu

      Usuń
  19. Czasami podczytuję Twojego bloga, już w połowie MWH wiedziałam, kim jest osóbka na zdjęciach ;). Masz piękne włosy, zawsze je podziwiam na tym zdjęciu z kokardą na koncu każdej notki. Pozdrawiam i powodzenia w zapuszczaniu :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny, powiedzcie czy to prawda, że maski, odżywki, oleje, odżywcze wcierki nakladane na wlosy przed umyciem lub po umyciu dzialają TYLKO do pol godziny? Wyczytalam to wczoraj na jakimś blogu, albo w serwisie urodowym, już nie pamiętam.
    Szkola "blogowa" mówi o dzialaniu od 1 godz. wzwyż, natomiast szkola "kosmetyczno-fryzjerska" mówi, że dzialanie kończy się po pól godzinie (i już nawet 15 minut jest wystarczające na wniknięcie skl. odżywczych) i nie ma sensu przetrzymywać ich na wlosach po tym czasie, bo to tylko obciąży wlosy i skalp - cóż, to wiadomo nie od dziś, że mokre i naolejowane wlosy/skalp są slabsze, a tym samym podatniejsze na wypadanie/uszkodzenia, toteż im krócej glowa się "moczy" w maskach/olejach tym dla nich korzystniej, więc pasowaloby mi to jako uzasadnienie.

    czarnuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś na blogu Natural Haven naukową analizę ;) na ten temat. Autorka podaje, że maski najlepszą "wchłanialność" składników osiągają po 20 minutach i trzymanie ich na włosach dłużej nie wpływa na ich skuteczność [czyli jest bezcelowe]. Natomiast oleje najlepiej działają dopiero po 2 godzinach, przy czym skuteczność działania rośnie z czasem. Czyli wychodzi na to, że maski - na 20 minut, a oleje - na 2 godziny albo dłużej.

      m

      Usuń
    2. Pamiętam testy konsumenckie bodaj, gdzie uwidoczniono, że odżywki działają do maksymalnie 40 minut. Nie pamiętam niestety dolnego progu.

      Usuń
  21. Ojej, moja włosowa historia :) dziękuję za publikację! :*
    Anwen, przepraszam za zawracanie głowy, ale w zdjęciach wkradł się błąd, przy podpisie "Dwa miesiące po zmianie pielęgnacji" powinno być zdjęcie z października 2012 ;) sprawdzałam w Wysłanych i rzeczywiście je podesłałam, więc prosiłabym o tę małą poprawkę, bo póki co to samo zdjęcie z grudnia 2012 występuje dwa razy ;) i naprawdę przepraszam za zawracanie głowy :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pominęłaś informacje jak zmniejszyłaś przetłuszczanie się ich. A jest to dla mnie ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odstawienie suszarki+zamiana napakowanego silikonami szamponu na Facelle+wcierki które przedłużają świeżość moich włosów(Jantar, Lotion wzmacniający Agafii);)

      Usuń
  23. Ooo, kolejna MWH, w której widać naprawdę dużą zmianę! Były raczej przeciętne, a teraz masz ładne włosy. :) Rzeczywiście gęste, pięknie falują, myślę, że mają duży potencjał i będą coraz ładniejsze. :)
    Wątek przetłuszczania się rzeczywiście gdzieś się zagubił Oo a też chętnie bym się dowiedziała, jak Autorka sobie z tym poradziła... ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. piękne, ale jak dla mnie historie takich młodych włosomaniaczek, które miały wcześnie dostęp do wizażu i kosmetyków oraz wszelkich porad mają małą wartość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wizaż jest na żetony, że nie wszyscy mają do niego dostęp?

      Chyba nie rozumiem Twojego komentarza, wyjaśnij proszę :)

      Usuń
  25. włosy piękne w loczkach :) ale ta grzywka na niektórych zdjęciach, nie chcąc nikogo obrazić wygląda jak ta Uli Brzyduli ;P

    OdpowiedzUsuń
  26. mam pytanie do autorki MWH: jak udało Ci się pokonać puszenie włosów? bo przyznam, że zmiana jest piorunująca! Co najbardziej pomogło?
    Mi, pomimo półrocznej prawie świadomej pielęgnacji, włosy nadal puszą się okropnie :( szczególnie górne warstwy... Teraz mniej więcej wyglądają tak jak u Ciebie na zdjęciu z kwietnia 2012.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja stosuje świadomą pielęgnację od ponad roku i jeżeli nie nałożę jakiegoś serum/oleju/odżywki b/s na końcówki to nadal mam puch. Po prostu połowa moich włosów się kreci reszta to fale i po rozczesaniu jest puch więc wszystko zalezy od stylizacji. Ja obecnie susze suszarko-lokówką na najgrubszej szczotce i jest duzo lepiej :)

      Usuń
    2. olejowanie ;) i zamiana szamponu na Facelle.

      Usuń
  27. powiedz mi proszę Cię bardzo jak z puszeniem sobie poradziłaś ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. regularne olejowanie (2 razy w tygodniu) oraz zamiana szamponu na Facelle bardzo pomogły ;)

      Usuń
  28. powiedz jak poradziłaś sobie z puszeniem?

    OdpowiedzUsuń
  29. buu, a ja chcę piątkową inspirację ;( to są najlepsze wpisy :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetna przemiana, piękne wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. niesamowite jak ważna jest odpowiednia pielęgnacja włosów. Efekt końcowy super!

    OdpowiedzUsuń
  32. przepiękne włosy :)
    im więcej czytam MWH tym bardziej wierze w swoje możliwości i konsekwentnie robię mocne kroki w pielęgnacji :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. jakie grube wlosy! i te blysk <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Taki blask mi się marzy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  35. włosy coraz lepsze:)
    Jeśli mogę mieć sugestię Anwen :) Pisałaś, że dostajesz bardzo dużo mejli z MWH, ale przyznam szczerze, że wybierasz raczej te nie ciekawe. Autorka owej historii nie miała złych przygód z włosami. Nie rozjaśniała, nie farbowała NIE PROSTOWAŁA, itd. Poza tym pisałaś też wcześniej, że nie będziesz publikować historii z krótkiego okresu czasu pielęgnacji, bo to dopiero początek przygody, wobec tego nasuwa mi sie pytanie, czy pół roku, to wystarczający czas? Osobiście uważam, że najlepsze efekty uzyskuje się po roku takiej intensywnej świadomej pielęgnacji, faktycznie bywają wytąjki, ale na pewno nie w tej historii, bo włosy jeszcze się puszą co widać nawet na ostatnich zdjęciach. Nikomu nie chcę zrobić przykrości i po prostu wyrażam swoją opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pozostałe historie na jej skrzynce są jeszcze mniej ciekawe...

      Ale zgadzam się z Tobą, wiele dziewczyn wysyła swoje historie za wcześnie, najbardziej spektakularne MWH dotyczą okresu nawet kilku lat. Sama jestem włosomaniaczką od roku, a najwcześniej zamierzam wysłać MWH za rok, półtora... Tylko mam nadzieję że blog Anwen będzie jeszcze wtedy istniał :D

      Usuń
    2. jak najbardziej dołączam się, jestem włosomaniaczką już od ponad roku, ale wcale nie uważam, żeby praca nad moimi włosami była zakończona i wstrzymałabym się jeszcze z wysyłaniem swojej historii. Bohaterka tej MWH ma bardzo ładne włosy, ale zmiana nie jest spektakularna i powinna jeszcze poczekać...

      Usuń
  36. efekt po mokrych chusteczkach - wspaniaaały!

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękne włosy :) Cudowny kolor i blask :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Hey Anwen mam takie pytanko czy szampon love 2 mix z efektem laminowania jest godny polecenia ponieważ kupiłam go sobie i nie wiem czy jest dobry do każdego mycia??? wiem że masz tą maseczkę i bardzo zachwalasz:) proszę o pomoc plizzz:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jakościowo włosy śliczne, bardzo zadbane. Ale właścicielka jest jeszcze bardzo młodziutka i wiele to one nie przeszły (właściwie to nic). Niemniej gratuluję i życzę, aby na długie lata pozostały w tak dobrej kondycji i obywały się dalej bez niszczycielskich zabiegów. :)
    Jedyne, co w tych włosach mi się nie podoba to fryzura - grzywka jest gorzej niż tragiczna, jak po przypadkowym spotkaniu z maszynką, ale co kto lubi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Widzę, że nie jestem sama na świecie i coraz więcej osób ma problemy z puszącymi się włosami... Mój problem trwa od na prawdę dłuuuuuuuugiego czasu. Niestety nic nie pomaga :( Nawet odstawienie suszarki nic nie daje, a dodatkowo pogarsza sprawę. :(( Mimo to walczę dalej i zacznę pokazywać moje postępy na swoim blogu: http://nowezdrowszezycie.blogspot.com/ Zapraszam serdecznie !!

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam, czytam Twojego bloga,ponieważ świetnie piszesz, masz szeroką wiedzę na temat pielęgnacji i masz cuuuuudowne włosy, wręcz się w nich zakochałam :)
    Ja od dziecka interesuję się włosami, pielęgnacją , to taka moja mała a właściwie wielka pasja !:)
    Postanowiłam że zacznę pisać bloga, żeby to wszystko sobie jakoś poukładać (pewnie świetnie to rozumiesz)
    Jakbyś miała ochotę zajrzeć to zapraszam : ewefryz.blogspot.com
    Puki co zaczynam i na razie nie ma co tam czytać, ale mam nadzieję, że z czasem go jakoś rozwinę i podzielę się z ludźmi moją pasją do swoje zawodu.
    Pozdrawiam Ciebie bardzo cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Osobiście nie za bardzo daję sie ponieść fali unikania SLS, ponieważ przez całe moje życie używałam szamponów z tym składnikiem, przez zdecydowaną większość czasu zupełnie nieświadomie. Wiadomo, bywały te lepsze i gorsze produkty ale jakoś nigdy nie wiązałam tego i nie wiążę z SLS. Obecnie używam szamponu, który ma SLS już na drugim miejscu w składzie, ALE moje włosy jeszcze nigdy nie były tak odżywione, błyszczące i mocne. Na dodatek przestały się przetłuszczać (kiedyś już na drugi dzień rano były nieświeże, teraz mogę spokojnie umyć je trzeciego dnia wieczorem) i od mycia do mycia cały czas pięknie pachną:) Nie neguję jednak tego, że na niektóre typy włosów SLS może wpływać bardzo negatywnie, aczkolwiek warto poeksperymentować, zanim dołączy się do grona przeciwników :) Nagonki na niektóre składniki to również część marketingu. Warto spojrzeć obiektywnie na to, jak wpływa na nas dany kosmetyk i potencjalnie niefajny składnik:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Dobrze włosy kręcą się i utrzymują dłużej na piwie. Nawet te niepodatne na skręcanie i twarde. Zapach się ulatnia. A jeśli to dobre naturalne piwo to i korzyść dla włosów.

    OdpowiedzUsuń
  44. Moje włosy bardzo podobnie się falują i też mam problem z trwałością jakiegokolwiek efektu stylizowania. Czasem dostaję szału, ale niestety nic nie poradzę;) Masz naprawdę gęste włosy i piękny kolor!;)

    OdpowiedzUsuń