Moja włosowa historia - Hania


W końcu dorwałam się do komputera - cały weekend spędzałam poza domem :)) Nareszcie mogłam wybrać się w moje ulubione miejsca: Skałki Twardowskiego, lody na Starowiślnej, Bagry, Jezioro Dobczyckie... Krakowianki na pewno wiedzą o czym mówię :) Najwyższy czas jednak zaprezentować Wam Hanię - autorkę bloga: www.flakonik.blogspot.com i jej piękne włosy. Zapraszam!

Moje włosy nigdy nie przekraczały długości za łopatki. Z początku winiłam za to mamę, która od przedszkola maszerowała ze mną do fryzjera aby podciąć włosy czy to „na pazia”, „grzybka” – zwał jak zwał – czy to po prostu podcinać by były maksymalnie do ramion. Zawsze wydawało mi się, że dziewczyny, które już w zerówce albo szkole podstawowej miały włosy do pasa – miały po prostu łatwiej, bo w wieku nastu lat gdy chciały mieć długie włosy – po prostu takie miały, a ja musiałam dopiero takie zapuścić. Zazwyczaj wątpiłam w połowie drogi. Jestem strasznie niecierpliwym człowiekiem. Teraz próbuję przekonywać siostrę by na siłę nie ciągnęła mojej siostrzenicy do fryzjera i żeby nie tłumaczyła konieczności ścinania jej włosów tylko dlatego, że są kręcone i „trudne do rozczesywania”. Może część z was przyzna mi rację. Najdłuższe włosy jakie miałam to okolice czwartej, piątej klasy szkoły podstawowej – miałam włosy za ramiona, jeszcze niewycieniowane i bez grzywki. Były w nie najlepszym stanie.


Grzywka pojawiła się w szóstej klasie (rok 2006) i od tej pory przechodziła różne modyfikacje do momentu gdy zdecydowałam ją ponownie zapuścić czyli do lata 2011.
Kiedy to w pierwszej klasie gimnazjum moje włosy o magicznej długości za ramiona i z grzywką rosły sobie w najlepsze, przechodziłam chyba jakiś kryzys, bo wpadł mi do głowy naprawdę głupi pomysł żeby wycieniować włosy. Wtedy mi się to naprawdę podobało, ale patrząc z perspektywy czasu – skutki były naprawdę opłakane…


Rok zaś 2008 był okresem przejściowym kiedy to moje straszne piórka już mi się znudziły i chciałam włosy wyrównać – ścięłam włosy do ramion i zmodyfikowano mi grzywkę na grubszą, co nie było najlepszą decyzją… To była chyba jedna z koszmarniejszych fryzur jakie miałam na głowie (dlatego znowu postanowiłam ją zmienić). Zdecydowanie najgorszą była ta po kolejnej modyfikacji. Rok 2009 mogę zatem nazwać moim najgorszym rokiem jeśli chodzi o to, co działo się na mojej głowie. Zdecydowałam się na asymetryczne, krótkie cięcie, które ani nie było dla mnie twarzowe, ani ładne. Strasznie nie lubiłam siebie w takich włosach – no a poza tym znowu wróciłam do drastycznego cieniowania włosów.


Rok 2010 to kontynuacja piórek na głowie. Gdy po asymetrycznym cięciu włosy podrosły,  wyrównałam je i jakoś tak rosły. Były podcinane tylko z góry – zdarzało się, że robiłam to samodzielnie. Nie potrafiłam znieść włosów w etapie przejściowym dlatego je ciągle ścinałam. Nie miałam cierpliwości na to by je zapuszczać.

Taka ciekawostka: nie mogę wam nie pokazać tego eksperymentu, który wciąż wspominamy i wyśmiewamy razem ze znajomymi :D tzw. błędy młodości. Fajnie było wtedy :D 

 
Po wakacjach 2010 jakoś się przemogłam. W końcu poszłam do liceum gdzie większość dziewczyn miała piękne włosy. 

To był chyba moment przełomowy, bo postanowiłam włosy zapuszczać. Nie miałam nawet czasu myśleć o fryzjerze – chodziłam wtedy do nowej szkoły, miałam nowe obowiązki. 100% czasu miałam rozpuszczone włosy, które puściłam na samopas. Rosły sobie, rosły, aż w końcu cieniowana góra odrosła na tyle, bym jesienią 2011 mogła powiedzieć, że były prawie wyrównane.

W wakacje 2011 wyglądały tak:

Wtedy zaczęłam decydować się na ponowne zapuszczanie grzywki i jesienią 2011 wyglądałam tak:

Końce nie były jeszcze wtedy zupełnie równe – jak urosły po cieniowaniu – takie były + porozdwajane i w złym stanie końcówki, ale nie myślałam żeby cokolwiek z nimi robić. Wtedy trafiłam na bloga Kasi Tusk (:D) gdzie widziałam jej proste cięcie i postanowiłam włosy wyrównać. Na Kasię Tusk. Takie włosy strasznie mi się podobały i podobają do dziś – wyglądają absolutnie niesamowicie gdy są jeszcze dodatkowo wyprostowane.

Z zamiarem podcięcia końcówek i wyrównania włosów poszłam do nowo otwartego salonu niedaleko miejsca, w którym mieszkam – czyli zdecydowałam się na całkiem innego fryzjera niż dotychczas. Wreszcie trafiłam na fachową obsługę. Fryzjerka najwyraźniej przejęła się moimi włosami, bo prócz tego, że powiedziała mi, że mam cienką strukturę włosa i że moje włosy są bardzo delikatne – zauważyła też że są dosyć popalone. A to wszystko przez codzienne suszenie włosów suszarką i prostowanie (co prawda sporadyczne). 

W salonie fryzjerka zaproponowała mi nakładanie jedwabiu na końcówki. Od tego momentu zaczęłam dbać o włosy. Do tamtej pory traktowałam je tylko szamponem. Dziś na mojej półce znajdują się oleje, maseczki, odżywki i staranniej dobrane do moich potrzeb szampony.

Jeśli chodzi o aktualną pielęgnację moich włosów – wszystko zawdzięczam blogerkom, internetowym „włosomaniaczkom” oraz przede wszystkim Anwen. 

Moje włosy nie są idealne – są cienkie, jeszcze słabe, delikatne i szybko się przetłuszczają. Nigdy nie były farbowane. Mam z nimi trochę kłopotów, ale jeszcze w życiu nie wyglądały tak dobrze jak dziś. Postanowiłam się podzielić z wami moją włosową historią, bo zaglądając do mojego prywatnego archiwum, przeglądając zdjęcia sprzed kilku lat aż do dziś – zdałam sobie sprawę z tego jakie metamorfozy działy się na mojej głowie, jak wiele fryzjerów zrobiło krzywdę mojej czuprynie – choć na własne życzenie. Porównując ich stan z tym jak wyglądały przed laty – dziś jestem z nich dumna, choć daleko im do ideału.



Inne włosowe historie ciągle mnie inspirują, tak samo jak blogi innych blogerek, wpisy na blogach włosomaniaczek, które tylko popychają mnie do przodu. Ciągle chcę próbować nowych produktów do pielęgnacji, ciągle szukam informacji o nowych odżywkach, olejach, maseczkach. Sprawdzam ich recenzje na waszych blogach i na KWC. Od jakiegoś czasu i ja wymieniam się z wami doświadczeniami. To mnie fascynuje i napędza. W końcu nie bez powodu jestem blogerką. Kocham to co robię i zarazem z tego miejsca chciałam podziękować wszystkim dziewczynom, od których ciągle się czegoś uczę, które ciągle mają wpływ na mój rozwój. Uwielbiam was wszystkie!

Moje włosy nie mają jeszcze długości, o której marzę – jestem wciąż na etapie ich zapuszczania (który o dziwo sprawia mi teraz dużo przyjemności!). Najpierw moim priorytetem jest zapuścić je za łopatki – czas pokaże co podzieje się z nimi w późniejszym czasie. W każdym razie na dzień dzisiejszy jestem chyba na najlepszej drodze do osiągnięcia celu, a to wszystko zawdzięczam wspaniałym internautkom i blogerkom!
Udostępnij

60 komentarze:

  1. bardzo ładne włosy, sliczny kolor ;) jak urosną to będą jeszcze piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też najbardziej podobają się proste cięcia. Masz bardzo ładny kolor włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie podobają mi się. To chyba dlatego, ze te które masz teraz były bardzo podobne strukturą do moich kiedyś. Kilka lat się męczyłam, aby je usztywnić i by były sprężyste, a nie takie lejące się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę napisz co konkretnie robiłaś? ja też mam takie włosy i próbuję z nimi dojść do porozumienia.

      PS. Chyba zacznę pisać moją historię, bo zanim urosną zapomnę kiedy jaki kolor i jaką długość miałam.
      W grudniu 2010 ścięłam na jeża i od tamtej pory zapuszczam naturalne włoski.

      Usuń
    2. O tak, napisz koniecznie, bo ja też zmagam się z tym samym problemem i już nie wiem co robić.

      Usuń
  4. niech napisze jakich kosmetyków uzywa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym z moich ulubionych szamponów jest lawendowy szampon Ziaji, jako odżywki b/s uzywam wygładzającej Isany - aktualnie do mojej pielegnacji dołączyła też wcierka Jantar z Farmony. Raz w tygodniu stosuję maseczke nawilzajaca granat i aloes z Alterry. No i przede wszystkim uzywam olejku Khadi stymulujacego porost włosów jakies 3 razy w tygodniu, na zmianę z nim, uzywam tez olejku brzozowo-pomaranczowego z Alterry. Kazdy olej na wlosach trzymam przez całą noc pod czepkiem.

      Czasem robię płukanki z cytryny. Zaczęłam tez pić skrzypokrzywę. Ostatnio przerzuciłam się na szampon Radical, ale do Ziaji będę powracała. Na blogu umiesciłam całą moja aktualną pielęgnację włosów.
      Jako produktu termoochronnego uzywam TRESemme heat defence :)

      Pozdrawiam ciepło,
      H.

      Usuń
    2. Moje włosy sa bardzo podobne do twoich i te ostatnie zdjecia daja mi jakąś nadzieję, że może będą wyglądać tak tragicznie jak teraz :D

      Usuń
  5. Ja miałam ten sam problem czyli jako dziecko miałam co chwilę ścinane włosy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Padlam jak zobaczylam "eksperyment" :D
    naprawde ta fryzura wydaje mi sie najfajniejsza . :) mysle ,ze jest Ci w niej najlepiej (chociaz buzki dokladnie nie widac)
    Strasznie motywuja mnie te MWH do bycia wytrwala w zapuszczaniu i nie podcinaniu wloskow gdy nie ma takiej potzeby (zawsze sobie wkrecam,ze musze i podcinam zamiast hodowac ).
    Zycze wytrwalosci w zapuszczaniu ! szanuj je tylko ,bo bedziesz musiala obiciac gdy sie zniszcza ...
    Pozdrawiam Jola...

    OdpowiedzUsuń
  7. na wstępie wspomnę, jestem uzależniona od włosowych historii na tym blogu i codziennie ich tu wypatruję :)

    włosy Hani przeszły rewelacyjną metamorfozę, zazdroszczę :)

    tymczasem zadam pytanie Anwen... rozumiem, że blog jest o pielęgnacji długich włosów, ale wciąż czekam na jakąś włosową historię o krótszej czuprynce, tyle dziewczyn nosi teraz bardzo zadbane boby, czy jest szansa, że coś takiego się tutaj pojawi? :)

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładne włosy, a eksperyment... No cóż, ludzie przechodzą przez różne etapy :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna zmiana :) Proste włosy mają MOC :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, skąd ja znam te eksperymenty! Twoja historia spadła mi z nieba i utwierdziła mnie w przekonaniu, żeby nie ścinać włosów (jestem na tym wkurzającym etapie, gdzie po zapuszczaniu znów chce się wycieniowac włosy) i dalej je pielęgnować. Mam identyczną strukturę włosa jak Ty, cienkie, delikatne, podatne na zniszczenia. Twoje włosy są teraz w rewelacyjnym stanie - wiadome, nigdy nie będą gęste, grube itd, ale mogą być zadbane. Mam nadzieję, że i moje takie będą kiedyś. Pozdrawiam. ;-) Adrianna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia.. ja zawsze cieniowałam włosy z góry, bo moje zawsze były oklapnięte a jak miałam "jeżyka" na głowie wydawało mi się, że taka fryzura dodaje włosom objętości. Jaka byłam naiwna i głupia.

      Nie poddawaj się!!! Trzymam kciuki!

      H.

      Usuń
  11. uwielbiam czytać kolejne MWH! ;)
    zawsze gdy zaczynam wątpić w pielęgnacje moich włosów, takie historie dodają wiary, że i mi się uda poprawić ich wygląd i że jest to możliwe ;)


    pozdrawiam ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Duża zmiana, muszę przejrzeć moje stare zdjęcia, jestem ciekawa, do jakich wniosków dojdę

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie mimo, że buzi nie widać, to ostatnia fryzura najbardziej jakoś pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Droga Haniu! jestem w takiej samej sytuacji jak Ty! tak się cieszę, że wreszcie znalazła się osoba, która jest podobna do mnie! Otóż tak samo jako dziecko byłam ściana na ``pazia`` i najdłuższe włosy miałam do łopatek. Do tego są cienkę i wygladają jak piorka. Tak samo jak Ty prosowałam je i suszyłam tego nie mogę zapuscić wlosów za ramiona ;(.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi również bardzo podoba się ten naturalny kolor-super, że Właścicielka jest z niego zadowolona! Metamorfoza wspaniała, zuch Dziewczyna! Tak trzymać! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. mam nadzieje, ze beda rosły szybko i zdrowo! :) Anwen, chyba szkrobnę też historię i podeślę :))

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja z kolei z drugiej strony - jako dziecko miałam włosy do pasa i... strasznie ich nie cierpiałam. Czesanie ich było koszmarem, więc jak już kazałam sobie ściąć włosy, została ich ledwo garstka. I teraz znów zapuszczam, ale przynajmniej nikt mnie nie torturuje rozczesywaniem na siłę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymamy kciuki za dalsze sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
  19. piękny kolor włosów, w ogole niezła zmiana :)
    a ten eksperyment... każdy chyba przez to przechodził, też wpadałam na "ciekawe" pomysły fryzurowe, które różnie wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja historia byłaby bardzo podobna do Twojej, bo kiedyś też często cieniowałam włosy, co nie było dla nich korzystne, a teraz tak jak Ty dążę do jednej długości :) masz piękne, zdrowo wyglądające włosy i cudowny kolor!! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Inne włosowe historie ciągle mnie inspirują, tak samo jak blogi innych blogerek, wpisy na blogach włosomaniaczek, które tylko popychają mnie do przodu."

    Mnie zainspirował Twój post i zdjęcia :) Jejku, jaka różnica! Do niedawna też nosiłam takie średnio udane, niekoniecznie kobiece krótkie fryzurki, jakieś grzywkowe eksperymenty... Idę Twoim śladem. Teraz masz cudowne włosy! Twarz zamazana, ale czuć, że jesteś piękną kobietą, a na wcześniejszych zdjęciach sprawiasz wrażenie szarej myszki - włosy naprawdę wiele dają. Wspaniały naturalny kolor - takie blondynki to rzadkość. I jaki połysk! Cud, miód i orzeszki :)

    Do Anwen, czy mogłabyś mi powiedzieć co sądzisz o tym mleczku do włosów z Biochemii Urody?

    http://www.biochemiaurody.com/sklep/milk-silk.html

    Kończę pierwsze opakowanie i zastanawiam się czy ponowić zakup. Ciężko powiedzieć czy jestem zadowolona, bo jednocześnie stosuję kilka produktów (oleje, odżywka do spłukiwania). Zastanawiam się czy skład jest według Ciebie fajny i czy cena adekwatna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie nie do mnie, ale ja mam takie mleczko. Zużyłam niecałą połowę i dochodzę do wniosku, że musi polecieć na wymianę albo można pozbyć się go inaczej. Skład ma dobry, ale na moje włosy jakoś w ogóle nie działa, po nim są takie sztywniejsze i odrobinę tępe.

      Usuń
    2. mleczko jest mocno proteinowe :) lepiej nie używać go za często i na pewno z czymś moooocno nawilżającym, a co do ceny to ja zdecydowanie wolę kupować pojedyncze produkty i sama tworzyć własne receptury :)))

      Usuń
    3. Jej, dziękuję!!! Cieszę się jeśli Cię zainspirowałam :-) Trzymam kciuki!

      H.

      Usuń
  22. Czy kazdy moze nawiazac wspolprace z jakas firma?

    OdpowiedzUsuń
  23. znasz jakies "programy" oprocz streetcom na ktorych moge otrzymywac darmowe kosmetyki i pisac im recenzje, lub zarabiac na testowaniu? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie rozumiem, dlaczego mamy tak krzywdzą swoje córki, uparcie ścinając im włosy jak najkrócej? Tyle przy tym łez dziecka i zazdrości, że koleżanki mają takie długie włosy... i to wszystko z powodu trudności w rozczesywaniu? Bo mamie nie chce się zadbać o włosy dziecka? Nie jestem w stanie tego zrozumieć...
    Z resztą, patrząc na mamy i ojców na ulicy - WIELU z nich nie jestem w stanie zrozumieć, rozumiem przez to przeklinanie i palenie w obecności dzieci, wrzeszczenie na nie i szarpanie. Ale to już nie ten blog :D

    Co do włosów, wydaje mi się, że moje są bardzo podobne - cienkie i niewiele z nich wyczaruję... ale mimo to zdecydowałam się je wreszcie zapuścić, niedługo sama zamierzam opublikować tutaj MWH ;) A Twoja mnie tylko zmotywowała, bo bardzo ładnie wyglądają Twoje włosy na ostatnich zdjęciach, również odnoszę wrażenie, że takie Ci najbardziej pasują!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że mamy obcinają włosy bo mają dość ryków dziecka przy czesaniu :)
      ja zawsze miałam długie włosy a moja siostra pazia, nigdy nie czułam się zmuszona do zapuszczania/ścięcia (tylko raz przed pierwszymi koloniami :) )

      Usuń
    2. ja też miałam żal do mojej mamy, że Mi ścięła, ale teraz się jej nie dziwię, bo ja po prostu odmawiałam czesania i uciekałam przed grzebieniem po całym domu.

      Usuń
  25. piękny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Taaak, skąd ja znam fryzure na "grzybka". Dostaję palpitacji jak to słyszę. Przez to nigdy nie udało mi się zapuścić włosów dłuższych niż do ramin. Twoje włosy są piękne. Gratuluję wytrwałości.Też bardzo podobają mi się takie cięcia na prosto. Sama do takiego dążę.

    OdpowiedzUsuń
  27. uwielbiam ten cykl i trzymam kciuki za dalsze zapuszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. wow! różnica jest niesamowita!!!
    ten cykl MWH jest zdecydowanie baaaardzo ciekawe, ja jak tylko mam czas, staram się codziennie zerknąć na bloga anwen, żeby wiedzieć, czy nie pojawiło się coś nowego :-)
    Haniu, jakie Ty masz piękne lśniące włosy!

    OdpowiedzUsuń
  29. ładne włosy, ładny kolor (taki typowo polski), a jaka ładna polszczyzna! Pięknie napisane. Mam chyba identyczną strukturę włosa: moje też są sypkie, cienkie i gęste. Pozdrowienia!
    Kadewu

    OdpowiedzUsuń
  30. hej Anwen!
    na gruperze znalazłam fajną ofertę, kupon za 25 zł o wartości 50 zl na zakupy w zielarnikielce, chyba tak to się nazywa :) jest tam duużo fajnych produktów dla nas włosomaniaczek :D dlatego pomyslalam ze niektóre dziewczyny byłyby tym zainteresowane.
    Ja juz sobie kupiłam jeden, bo jest tam parę rzeczy na ktore od dawna się czaję, np Jantar <3 :D
    trzeba tylko dobrze przeanalizowac ceny bo niektore są nieco zawyzone, ale ogolnie i tak sie opłaca, tu podaje link:

    http://gruper.pl/x.php/1,17369/Cala-Polska-Herba-Vita-zakup-dowolnych-artykulow.html?utm_source=newsletter-polska-2012-03-24&utm_medium=e-mail&utm_term=polska&utm_campaign=f55280a984c1e4c75f5b39bddfcc5d6b&grid=11253950

    OdpowiedzUsuń
  31. "Trójkątna" grzywka wyglądała oryginalnie i wbrew pozorom fryzura była bardzo twarzowa. Za to na najświeższych zdjęciach widać piękno samych włosów - błyszczą naturalnie i wyglądają zdrowo. Życzę powodzenia w zapuszczaniu i dalszej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  32. Także uwielbiam czytać "włosowe historie" :) Są bardzo motywujące! Może sama opisze swoją :) Haniu trzymam kciuki za Ciebie, idziesz do przodu jak burza i tak trzymaj :) Twoje włosy przeszły wielką metamorfozę i są coraz piękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jakbym czytała o sobie.....Z tymże ja sama najlepiej czułam sie we włosach do ramion i ciągle do 23 lat wyglądałam taka samo, czyli jak dziewuszka która ma 15 lat.... Teraz również zapuszczam i chce wreszcie wyglądać choć na odrobine starszą.

    OdpowiedzUsuń
  34. Dlaczego cieniowanie tak szkodzi wlosom?

    OdpowiedzUsuń
  35. Uważam, że najładniej wyglądałaś z grzywką w 2011 roku. Pasuje Ci taka grzywka. A cięcia na Kasię Tusk...cóż - niby fajne, ale takie mało naturalne.

    OdpowiedzUsuń
  36. A mi się podoba ta trójkątna grzywka! Ciekawie, niebanalnie to wyglądało! Proste, gładkie włosy zawsze wygladają pięknie, choć czasami takim fryzurom brakuje niestety pazura. Tak jak ktoś wyżej napisał - takie włosy to piękno samo w sobie. Nie dla wszystkich dziewczyn, tym bardziej charakternym zawsze będzie zbyt zwyczajnie w takich fryzurach;)

    OdpowiedzUsuń
  37. ja również uwielbiam Bagry !
    to chyba jedno z niewielu miejsc w Krakowie gdzie można poczuć prawdziwą nature w przeciwieństwie do wszystkich parków, wiślanych bulwarów wylanych asfaltem.

    swego czasu myślałam, że lody na starowiślnej to tylko chwyt marketingowy....do czasu kiedy ich nie spróbowałam :) pyszne! i faktycznie czuć dużą różnice w smaku
    Pozostając w temacie słodkości to mogę polecić również lodziarnię w Niepołomicach, lody robione są tam ręcznie i smakują fantastycznie.

    Co do włosów to imponująca zmiana, gratuluje autorce :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajne te zdjęcia. Mimo zakrytej twarzy obrazują przeistaczanie się dziecka w kobietę ;). Ja też nigdy nie miałam cierpliwości do zapuszczania. Mam nawet zdjęcia włosów sprzed kilku lat, kiedy brakowało mi może z 10-15 cm do talii (mierzone przy włosach opuszczonych na plecy), a i tako statecznie nie osiągnęłam celu. Teraz w listopadzie sporo ścięłam (chyba ze 20 cm), ale nie żałuję. Był to zabieg celowy, końcówki zamęczyłam zbyt częstym farbowaniem i nie prezentowały się zbyt dobrze. Po obcięciu włosy zaczęły się lepiej układać. Bardzo podoba mi się Twój kolor włosów. Ja chcę dojść do takich za pomocą kąpieli rozjaśniającej i trochę się boję, jak włosy zareagują, ale tak mi się maaarzy blond, ach ;).

    OdpowiedzUsuń
  39. Piekna blond tafla! Jakbym o sobie czytala. Dokladnie takie same wlosy mam i moja mama tez mi obcinala wlosy na grzyba przec cale dziecinstwo (mimo moich protestow). Teraz mam ok. 45 cm tak od czubka i to chyba moj rekord zyciowy. Niestety nie moge miec prostych wlosow bez grzywki, bo po prostu mierzi mnie taki grzeczny look, lubie ciezkie grzywki, na dodatek kolor naturalny tez mnie niestety nudzi i nie jestem w stanie wytrzymac chociazby bez henny. I nie wiem co robic zeby sie nie niszczyly przy takiej dlugosci, pomimo wlosomaniactwa, czestego olejowania itd, ciagle znajduje rozdwojone wlosy, na ktore regularnie "poluje" z fryzjerskimi nozycami w reku, chyba sie juz tego problemu nie pozbede :(

    OdpowiedzUsuń
  40. jakbym czytala o sobie! zawsze mialam w dziecinstwie 'grzybka' na glowie i zazdroscilam innym dizewczynkom dlugich wlosow :) mam do tej pory cienkie wlosy ale dbam o nie i mam nadzieje ze urosna dluzsze (obecnie mam do lopatek). Takie historie mnie motywuja bo pokazuja ze cienkie wlosy tez moga byc dlugie i piekne :)

    OdpowiedzUsuń
  41. haha ja też miałam grzybka :D a potem długo długo wracałam do długości do brody w różnych konfiguracjach :P

    świetnie, że się w końcu zdecydowałaś zapuszczać! zazdroszczę, że masz naturalny kolor, ja co próbuję wrócić do natury to nie mogę wytrzymać :D

    powodzenia dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  42. Mam włosy takie jak Hania...Skoro jej się udało to może i dla mnie jest nadzieja...

    OdpowiedzUsuń
  43. super masz wlosy ja tez mialam dlugie ale od dwoch lat mam asymetryczne ciecie :) teraz chce zapuscic i normlanie ten wygolony odrastajacy bok to jakas masakra , ale mysle ze dam rade :) w koncu jedna polowa jest dluzsza :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Eksperyment podoba mi się najbardziej, lubię takie cięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Odnalazłam swoją włosową siostrę ale fajnie :D


    OdpowiedzUsuń
  46. Jakiś ciąg dalszy?

    OdpowiedzUsuń
  47. Dobra robota a włosy na prawdę wyglądają pięknie 😊 aby sie nie poddać. Zapraszam Cie do siebie!

    OdpowiedzUsuń