Wszyscy mają Lusha, mam i ja! ;-)

W tym roku Święty Mikołaj był dla mnie wyjątkowo łaskawy. Oprócz wymarzonych perfum (rodzice) i idealnego pędzelka do blendowania (siostra) dostałam dwa szampony w kostce LUSH od mojej przyjaciółki Alicji (którą bardzo serdecznie pozdrawiam :-) ) mieszkającej w Londynie.

O firmie LUSH i ich ręcznie robionych, pięknie pachnących kosmetykach można przeczytać praktycznie na każdym urodowym blogu czy forum. Ja oczywiście nie byłabym sobą jakbym natychmiast nie zwariowała na ich punkcie. Średnio raz w tygodniu wypełniałam koszyk na ich stronie niestety nigdy nie realizując zamówienia :( Koszty przesyłki mnie przerażały. W sumie już zdecydowałam, że po Nowym Roku zamówię je po prostu na allegro, a tu taka niespodzianka!

Dostałam niebieską kostkę Seanica i pięknie pachnącą cynamonem New Shampoo Bar. Przez kilka najbliższych tygodni mam zamiar poużywać tylko ich, żeby móc później napisać Wam rzetelną recenzję. Oczywiście trochę przeraża mnie ten SLS na samym początku składu, ale postaram się nie sugerować tym przy wydawaniu opinii. Na pierwszy ogień pójdzie na pewno New, bo znów walczę z wypadającymi włosami :( nie wiem, który to już raz w tym roku…

A Wy jesteście zadowolone z prezentów? ;)

Udostępnij

14 komentarze:

  1. Mam jeden z tych szamponów(Seanik) i jestem w miarę z niego zadowolona ;) Musisz uważać, jeżeli masz wrażliwą głowę, bo jednak trochę podrażnia, ale za to sprawia, że włosy są bardziej puszyste *.*

    P.S. Jestem stałą czytelniczką Twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu tego właśnie się bałam :( mam wrażliwą skórę i bardzo często reaguję alergicznie. Dobrze, że mnie uprzedziłaś.

    Ps. Cieszy mnie każdy czytelnik (a raczej czytelniczka;) ), ale nigdy się nie spodziewałam, że i Ty możesz tu zagladać. Bardzo mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wypróbuj go, bo może spodoba Ci się :) Ja go używam niemalże codziennie i po prostu co jakiś czas nawilżam skalp odżywką do włosów ;)

    Bardzo mądrze piszesz o włosach, więc czemu miałabym nie czytać Twojego bloga? :) Poza tym, masz prześliczne włosy i szukam na Twoim blogu jakichś nowych trików :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Napewno wypróbuję - ja uwielbiam nowości i eksperymenty :-) Jestem już przyzwyczajona, że coś mnie podrażnia, więc aż tak się nie boję ;) U mnie idealnie sprawdza się wtedy Paloma (która już mi się skończyła ;( ) i olejek kokosowy.

    a bo wydawało mi się, że Ty i inne dziewczyny, które już tak długo są na włosowym już wszystko wiecie ;) i że na moim blogu nie znajdziecie nic nowego :)

    dziękuję za komplement - ja mam ciągle wyrzuty sumienia, że niszcze je farbą, ale na hennę ciagle nie mogę sie zdecydować :/

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałam cały Twój blog, jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też przeczytałam cały, jak tylko go odkryłam :)
    będę Twoją stałą czytelniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję dziewczyny :* Bardzo się cieszę, że pisząc tego bloga nie robię tego tylko dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale nie trafiłabym na niego bez wizaz.pl :D

    OdpowiedzUsuń
  9. heheh bez wizaż.pl to tego bloga by nie było ;) a ja nie miałabym teraz takich włosów jakie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też zawdzięczam wizażowi wiele :D
    i również włosów :D hehe

    OdpowiedzUsuń
  11. Czesc. własnie umyłam włosy szamponem lush'a- godiva. jestem zachwycona. pieknie pachnie i nawilża. potem rekomendowana przez Ciebie odzywka isana a na to R&B tez lush'a, to jest odzywka bez splukiwania. moje włosy pierwszy raz od 2 lat wygladaja fantastycznie. sa mieciutkie w dotyku i sie nie puszą. to pewnie bedzie moja "wyjsciowa" wersja mycia i pielegnacji włosów.zastanawiam sie tylko czy to zasługa lush'a czy isany? normalnie przed myciem nakładam olej kokosowy a ostatnio hennare. a w koncówki wcieram olejek jojoba. wydaje mi sie ze lush nie poradzi sobie z olejami.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Godiva tak jak i inne szampony LUSHa ma SLS więc powinna bez problemu zmyć każden olej. Cieszę się, że znalazłaś "swój" zestaw, fajnie mieć takiego pewniaka na wszystkie ważne wyjścia :) Ja mam dziś dzień okropnych włosów :( i właśnie siedzę i kombiunję co by tu na nie położyć ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lush jest jak dla mnie świetny na cerę - ich produkty myjące i kremy też mają świetną renomę - słusznie zasłużoną. Sama używam (francuskie nazwy podaję, tam kupowałam) Ange a fleur de peau (myjący) i Imperialis (krem). Mam cerę mieszaną, z małą skłonnością do wyprysków. Póki co widzę (prawie 3 tygodnie stosowania), że przetłuszczanie się uspokaja, a zostały mi tylko wypryski alergiczne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana i jak, pisałaś recenzje tych kostek - bo przymierzam się do zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń