Moja włosowa historia - Agata

Ostatnia włosowa historia była mocno zakręcona, więc dziś dla odmiany mamy proste włosy Agaty. Do włosomaniactwa tak jak i mnie przekonała ją młodsza siostra :)) I chwała im obu za to, bo gdyby nie one to ani ja ani Agata nie mogłybyśmy się dziś pochwalić TAKIMI włosami ;) Moje już znacie, a poniżej możecie obejrzeć włosy naszej dzisiejszej bohaterki. Zapraszam! :))


Hej!

Historia kondycji moich włosów jest związana ze słabą pielęgnacją, farbowaniem i brakiem żelaza we krwi. Przez podstawówkę i cale gimnazjum wytrzymałam bez większych ekscesów takich jak bliska znajomość z prostownica albo lokówką, wiec na początku liceum miałam całkiem dobrze wyglądające włosy, mimo mycia ich drogeryjnym szamponem i nakładania jakiejś odzywki z Nivei + spania w mokrych, rozpuszczonych włosach.



Kiedy poszłam do liceum postanowiłam zapuścić włosy, bo przestałam uważać średnią długość włosów za cos, co mi odpowiada. Najlepszym dla mnie wtedy sposobem na zapuszczenie ich był koniec regularnych wizyt u fryzjera. Ze względu na spanie w mokrych i rozpuszczonych włosach, które wcześniej czesałam na mokro jakąś szczotką i je niemiłosiernie rwałam, po pierwszej klasie mogłam znaleźć na głowie nie tyle co porozdwajane, ale poroztrajanie – lub nawet lepiej – końcówki. Do tego na wakacje wpadłam na genialny pomysł, postanowiłam przefarbować je na czerwono, ale szamponetką, żeby ich bardzo nie zniszczyć. Oczywiście szamponetka się nie zmyla i na początek 2 lo przyszłam w rudawym kolorze z sianowatymi końcówkami wymagającymi podcięcia, bo całość nie była jeszcze w tragicznym stanie.
W maturalnej stwierdziłam, że w sumie przeszkadza mi mój naturalny kolor, a farby chemiczne mogą zniszczyć włosy, wiec postanowiłam farbować je regularnie szamponetkami – bo i tak dobrze łapały kolor i nigdy mi się do końca nie domył. Zależnie od humoru farbowałam je na zmianę ciemnym brązem albo byłam ruda.




Na studniówkę wymyśliłam sobie fryzurę z długich, rudych włosów puszczonych na bok w loki i upiętej do góry grzywki. Specjalnie tydzień wcześniej poszłam do fryzjera, żeby mieć pewność, ze będę miała wszystko równo pokryte nowym kolorem (farbowałam na całej długości), ale nie było „mojej” fryzjerki, tylko druga pani pracująca w tym zakładzie. Nie chciało mi się umawiać na inny dzień, wiec po wyjściu od niej dopiero  domu zauważyłam, ze mi nie położyła równo farby na odrostach od spodu grzywki, dlatego musiałam mieć ja opuszczona na imprezie, żeby nie pokazywać tych głupich „ząbków”, jakie wyszły. W dniu studniówki spędziłam w salonie chyba ze 4 godziny z nawijaniem włosów na walki, suszeniem w dużej suszce, potem na stylizacji, bo moje włosy się bardzo ciężko układały, były śliskie od silikonów i ciężko było dokonać na mojej głowie jakiejkolwiek rewolucji fryzjerskiej. Loczki wytrzymały do zdjęć, ale mimo dużej ilości lakieru i innych utrwalaczy do domu wróciłam w prostujących się falach.



W okolicach matury postanowiłam dać sobie spokój z farbowaniem i podciąć włosy, bo wyglądały tragicznie. Poszłam do zakładu fryzjerskiego, go którego od tamtej wizyty chodzę już regularnie. Fryzjerka wypytała mnie o szampony i odżywki, jakimi myję włosy, potem dobrała kolor do odrostów ostrzegając mnie, ze wyjdą ciemniejsze, niż naturalne, ale musi położyć ten kolor, bo używam takich kosmetyków, ze bardzo je potem rozjaśnią. Obcięła mi z 10 cm długości, wyszłam rzeczywiście w bardzo ciemnym brązie, ale od tamtej pory ani razu nie zafarbowałam włosów kolejny raz na całej długości, bo idealnie dobrała mi farbę. Przez jakiś czas mi się strasznie syfił kolor, kiedy złaził i się wypłukiwał, ale ostatecznie jak się już wszystko ustabilizowało, kiedy w październiku pojawiłam się na uniwersytecie, nie było widać żadnych odrostów.

Zdjęcie z wakacji po maturze, ze spuszonym sianem na głowie. Jeszcze widać przebijające się spod farby kolory.

Na pierwszym roku studiów w pierwszym semestrze przeżywałam walkę na śmierć i życie, jeśli chodzi o nadrabianie materiału i utrzymanie się na studiach. Spalam po 3 – 4 godziny, jadłam nieregularnie i cokolwiek, siedziałam wciąż nad książkami. Te osoby, które się uczą języka, pewnie będą wiedziały, co to jest nadrobić poziom B2 do C1 w trzy miesiące – taki miałam czas, żeby nie wylecieć z wymarzonego kierunku. Ostatecznie przez beznadziejny tryb życia nabawiłam się anemii, z którą się bujam do dzisiaj i gdyby na koniec pierwszego roku nie przeraziło mnie dziwne i częste nieregularne bicie serca, pewnie nie poszłabym do lekarza i nie łykałabym żelaza, tylko jakieś witaminy i suplementy diety, które nic nie dawały. W tamtym czasie miałam dość długie włosy, ale ich stan pozostawiał naprawdę wiele do życzenia. Wpadłam jeszcze na pomysł zrobienia ombre, żeby uatrakcyjnić jakoś ich wygląd.

  
Na drugim roku dałam się wciągnąć we wlosomaniactwo dzięki mojej młodszej siostrze, od której potem dostałam adres bloga Anwen. Siostra miała ładne, zadbane włosy, a ja smętnie zwisające resztki tego, co mi jeszcze nie wypadło. Poszła ze mną do apteki, wybrałyśmy pierwsze kosmetyki, które były strzałem w 10 i dały kopa moim włosom. Do tej pory jako pierwsza testuje jakąś nowinkę, a ja po jej recenzjach, ale wszystko na jej długości wygląda od razu lepiej niż na mojej. Po 3 tygodniach zauważyłam odrastające nowe włoski przy grzywce, mogłam rozczesywać włosy palcami po tym, jak wyschły i się kompletnie nie plątały, były niesamowicie miękkie, ale dalej rozdwajały się i łamały.


Zajmowanie się włosami mnie niesamowicie wciągnęło i po całym dniu na uczelni te kilka chwil spędzane na olejowaniu, nakładaniu masek i masowaniu skalpu było dla mnie relaksem. Przez pierwsze miesiące przeżywałam dołki i miałam ochotę ściąć się na chłopaka, bo nie widziałam poprawy stanu włosów poza miękkością i niesamowicie ułatwionym rozczesywaniem. Zaczęłam w listopadzie 2012, a dopiero w marcu 2013 obcięłam te najbardziej zniszczone partie włosów, także wyszłam od fryzjera z 10 cm włosów mniej, do tego podciętymi w u, a nie na prosto, jak do tej pory. Ścięcie wygląda na krzywe, ale to złe ułożenie włosów do zdjęcia.


Pierwsze podcięcie włosów. Od tego czasu robię zdjęcia w tej samej koszulce, żeby łatwiej określić przyrost ;-)

Po tamtej wizycie zauważyłam tę ogromną różnicę, bo w końcu pozbyłam się połamanych i rozdwojonych końcówek, a długość mnie zmotywowała do zapuszczania włosów. Od tamtej pory biję się ze sobą o każdy cm, dbam o włosy i zmieniłam swój rozkład dnia. Dalej uczelnia to mój 2 dom, ale jem regularnie, staram się sięgać więcej po owoce i warzywa, ograniczam słodycze, łykam żelazo, śpię trochę więcej. Moje włosy wyglądają coraz lepiej.

Drugie podcięcie włosów – 3 cm końcówek. Z szalonym pomysłem poprosiłam fryzjerkę, żeby oceniła, ile potrzebne jest obciąć i mnie zaskoczyła, bo sama powiedziała, ze niewiele ;-). Włosy podwinięte od koczka.

 Mój aktualny stan włosów.

Powyżej mój aktualny stan włosów, zdjęcie robiłam sentymentalnie w 21 urodziny. Są nie rozczesane, lekko pofalowane od koczka-ślimaczka, w którym uwielbiam je nosić. Na zdjęciach w koszulce w motyw z różami widać przyrost z jednym 3cm podcięciem włosów w okresie marzec-sierpień 2013.

Moja pielęgnacja:

Szampony: głownie firma Green Pharmacy, zmieniam z Alterra i rosyjskimi szamponami np. Love2Mix Organic pomarańcza i chili, raz w tygodniu myję czymś z SLS i krótkim składem, np. Ziaja. Włosy myję codziennie.

Odżywki (po każdym myciu): mój absolutny hit, jaki dał na samym początku kopa moim włosom: Seboradin z chlorofilem do włosów ciemnych, drugi z naftą kosmetyczną, seria Garnier Ultra Doux z masłem shea, drożdżami, glinką, balsam rosyjski na kwiatowym propolisie, czasem odzywka Alterry z granatem.

Maski (1, 2 razy w tygodniu zależnie od potrzeby): Biovax proteiny mleczne (moje włosy uwielbiają proteiny, ale uważam, żeby nie przesadzić), Bioetica, maseczka drożdżowa Babci Agafii, w Bułgarii kupiłam sobie maskę z kozim mlekiem.

Oleje (2-3 razy w tygodniu, zostawiam je na co najmniej 2 godziny przed myciem. Najlepiej jest jak nałożę na całą noc i zmyje dopiero rano, zwłaszcza w wypadku Khadi): moje dwa ulubione to olej kokosowy na długość i na porost Khadi. Dobrze sprawdza się tez makadamia, Bhringraj, olejek argonowy, olej z kiełków pszenicy, olej łopianowy. Koszmar na mojej głowie spowodował olej lniany i olejki z serii Alterry, poza wersją z cytryną i oliwą z oliwek. 

Inne: używam serii Gliss Kur jako odzywki b/s – najlepiej wersja 7 olei, do zabezpieczania jedwab Green Pharmacy albo Delia. Na moich włosach sprawdza się tez eliksir odżywczy od Elseve, używany od czasu do czasu bardzo je wygładza, zwłaszcza jak mam Bad hair day. Niedawno miałam problem podrażnionego skalpu po wakacjach, pozbyłam się go przy stosowaniu żelu aloesowego. Łykam tabletki ze skrzypem i pokrzywą, do tego dodatkowo ze względu na zakwaszony organizm (m.in. za dużo kwaśnej, słabej jakości kawy – pije około 3-4 kaw dziennie, a na własnym, studenckim utrzymaniu nie stać mnie na coś dobrego) pije koper włoski (można kupić w formie herbatek, najlepiej się go pije na czczo. Wspomaga też odchudzanie ;p).

Teraz sporadycznie trafiają mi się rozdwojone końcówki, odwiedzam moja fryzjerkę, która mnie doskonale rozumie, co 3 miesiące, rozczesuje włosy palcami po umyciu, jak trochę podeschną, a jak będą całkiem suche to drewnianym grzebieniem, sporadycznie suszę włosy, śpię w koczku, mam w planach zapuścić jeszcze 20cm włosów. Magistra będę już z wymarzona długością bronić, zobaczymy, czy może uda mi się na licencjat w tym roku akademickim ; ).

Pozdrawiam wszystkie Włosomaniaczki!
Agata
Udostępnij

128 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. BŁAGAM POMOCY! Wiem, że to nie na temat i przepraszam z góry, ale błagam pomóżcie mi dziewczyny. Jestem załamana. Prawie jestem już łysa, strasznie wypadają mi włosy, przed chwilą przejechałam ręką po włosach, a tu taka cała kępka włosów mi wyleciała. Nie farbuję włosów, ani nic z tych rzeczy. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to dieta. Prawie w ogóle nie jem mięsa oraz warzyw. Proszę powiedzcie mi, co powinnam jeść, aby wyeliminować ten problem (poza mięsem). Boję się, że zaraz będę łysa, aż płaczę z tego powodu. :(

      Usuń
    2. Najpierw idź do lekarza. Koniecznie!

      Usuń
    3. Najpierw powinnaś wyeliminować choroby, zrobić badania... a w diecie powinno się znaleźć żelazo, cynk, biotyna, krzem, proteiny, wit. C przeciw slabym wlosom itp. budulce - czyli m.in. soczewica, ciecierzyca, fasola, platki owsiane, wątróbka, kasza jaglana, mięso, kiwi... i wiele innych. Jeżeli nie jesz mięsa z jakichś ważnych powodów to MUSISZ go zastępować bialkiem roślinnym vide: warzywa strączkowe, jak inaczej to sobie wyobrażasz... i przestań się bać warzyw, kiedy slyszę, że ktoś nie jada ich, na myśl przychodzi mi jedynie zakwaszony organizm, który może być również powodem nadmiernego uciekania wlosów -> detoks od slodyczy!
      Tu na blogu nie znajdziesz szczególowych info. o takiej diecie, przeszukaj sieć,a znajdiesz kopalnię wiedzy.

      Usuń
    4. Dziewczyno, idź do lekarza, naprawdę, to najlepsza rada jaką możemy Ci dać...
      http://www.izz.waw.pl/en/?option=com_content&view=article&id=7

      Usuń
    5. Wypadaja z cebulkami czy się łamią?

      Usuń
    6. Większość wypada z cebulkami. :(

      Usuń
    7. Ja polecam iść do dobrego dermatologa specjalizującego się głównie w temacie włosów i skóry głowy. Specjalista sprawdzi stan twoich włosów, da Ci listę badań, które należy wykonać, a jak przyjdziesz z wynikami to być może okaże się co Ci dolega. Tutaj tak naprawdę nikt Ci nie pomoże, można zgadywać, że to niedobór żelaza, tarczyca, hormony, stres itd. Lekarz sam to określi mając przed sobą niezbędne badania.

      Usuń

    8. Idź do lekarza , może to nic poważnego tylko zwyczajnie mało witamin itp. :P

      Usuń
    9. Pierwsza sprawa zrob podstawowe badania informujac lekarza jakie zauwazylas problemy ... moze to brak zelaza ktory jest odpowiedzialny za anemie ( mi z tego powodu wypadalo nawet 400-600 wlosow dziennie ) , ponadto jw badania TSH czyli na hormon tarczycy , badania ginekologiczne ( tu nacisk na jajniki ) itd. , nastepnie aby wykluczyc lysienie androgenowe , plackowate badz inne choroby skory glowy nalezy wybrac sie do trychologa badz dobrego dermatologa ....i to bardzo szybko . O suplementach czy innych rzeczach nie pisze poniewaz nieznana jest przyczyna takiego stanu .Trzymamy kciuki.

      Usuń
  2. Łoo jakie łądne włosy *.*

    Anwen, jeśli dostaniesz jakąś optymistyczną włosową historię od kogoś, kto się borykał z Hashimoto albo niedoczynnośćią tarczycy i udało mu się na nowo obrosnąć włosami, to proszę, udostępnij ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też byłabym wdzięczna :) Póki co mi pomaga naprzemienne stosowanie wody brzozowej i sesy. Wcześniej ani wcierki kupne ani robione typu kozieradka nie pomagały :(

      Usuń
    2. Ja jestem idealnym przykładem że się da :) nie wysłałam jeszcze swojej historii bo walka trwa ale udało mi się odratowac włosy po wypadaniu :) na obrosniecie włosami polecam joannę rzepe, kurację wzmacniającą (codziennie wieczorem), olej rycynowy (na noc, na skapl, raz w tygodniu) capitavit ( parę razy w tygodniu tj 2-4 na godzinke-dwie przed myciem włosów że względu na zapach) omega 3, zbilansowana i dopasowana do potrzeb dieta i przede wszystkim unormowanie hormonów :) pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Może ja jako Hashimotka pochwalę się kiedyś swoją historią? Ale jeszcze trochę :)

      Usuń
    4. jakie badania hormonów robiłaś?

      Usuń
    5. Ja jestem Hashimotką z włosami, które są znowu w dobrym stanie :-). To sprawa witaminy D3, qitaminy b12 i wysokiego poziomu T3 we krwi (w tabletce jest tylko T4). Zapraszam hashimotki choćby na forum Gazety Wyborczej, to kopalnia wiedzy.

      Usuń
    6. Oooo dzięki za info dziewczyny :D Ja się załamuję przez te kłaki :/ Mam sesę - olej i mydełko, na razie stosuję mydełko, ale średnio idzie. Kupię Capitavit i będę próbować. No i dieta, suple (omega3, selen, vit c i niedlugo vit d) to wiadomo. Za tydzien mam wizytę u lekarza, wiec zobacze jak tam moje hormony sobie radza :)

      Usuń
    7. Dziewczyny włosy po problemach z tarczyca to nic ... Waga jest dramatem ..

      Usuń
    8. A mogłybyście mi powiedzieć jaki jest Wasz wynik tsh ? Mój, gdy się dowiedziałam to 9 i sama nie wiem czy to sporo czy nie. Lekarz powiedział tylko, że 'wystarczająco, żeby leczyć'. I jeszcze pytanie do tych, którym udało się uregulować hormony. Ile czasu Wam to zajęło ?
      Pytam bo rozmawiałam z dziewczyną, która miała tsh 9 a po pół roku leczenia miała już 3 i minęły jej wszystkie objawy, wypadanie włosów też. Zastanawiam się tylko czy ona nie była w tej kwestii szczęściarą ;)

      Usuń
    9. ja z wagą się mniej więcej uporałam mam 165 i ważę 54 kg , naprawdę sporo schudłam:) jestem z siebie mega zadowolona, ale włosy - koszmar. Pomimo dbania o nie - mam zniszczone po całej długości, wypadają mi garściami, próbuje co mogę, ale nic to nie daje. Oczywiście nabrały blasku, lecz nic poza tym. A do tego naturalnie mam bardzo cienkie. Tragedia.

      Usuń
    10. Też mam niestety do czynienia z Hashimoto ;/ Włosy przestały mi wypadać po kochanym Jantarze, naprawdę mnie uratował, bo zanim zaczęłam go używać to każde mycie włosów kończyło się u mnie płaczem. Męczę się jeszcze tylko z brzydkimi końcówkami.

      Usuń
    11. linusiaihaha

      ja mialam tsh=5,6 jak poszlam do lekarza. Poza tym norma do 4,2 bodajże nie jest normą dla wszystkich ludzi, to są tylko takie widełki, że u niektórych ludzi tarczyca pracuje poprawnie przy tej warości tsh. Dla kobiet w wieku rozrodczym powinno byc znacznie nizsze (ponizej 2,5).
      Hm i mi po 7 tygodniach spadlo do 4,6, wiec teraz po kolejnych 3 miesiacach licze, ze juz sie zbliza do normy. Ale wlosy dalej leca :/ Inne choroby wykluczam (jestem w trakcie diagnozy i se czekam i łysinka się powieksza :P) Ale to chyba sprawa indywidualna ile czasu zajmie obnizanie tsh :/ W kazdym razie dziewczyny nie możemy sie poddawac, trzeba walczyć o włosy :)

      Usuń
    12. Anonim z 13.40 ten komentarz z capitavitem : ja miałam prawie 8 i udało mi się w 3-4 miesiące zbić do normy tsh ale dopiero po pół roku i wtedy też po miesiącu albo dwóch (nie pamiętam dokładnie) używania "wspomagaczy" wymienionych w komentarzu zauważyłam pierwsze zmiany np. Objętość kucyka w czerwcu wynosiła 7 cm a na początku września już 9 cm :)

      Usuń
    13. Ja, hashimotka mam w planach sklecenie historii. :) Muszę tylko jeszcze dokończyć kilka suplementów i zacząć być regularna we wcierkach, bo używam chyba wszystkiego.
      Jako dzieciak mały miałam tak grube i gęste włosy, że ciężko je było objąć. Wypadła mi na pewno 1/3, ale mam już na włosach całą armię babyhairów.
      Dziewczyny, nie poddawajcie się! Mówcie lekarzowi o wypadaniu, nawet jak tsh się unormuje, moja co prawda trochę się śmiała że mam taakie włosy i jeszcze panikuje że mi wypadają, a ja naprawdę miałam ich dużo, dużo więcej. :c Jest coraz lepiej! Nie ignorujcie sygnałów jakie wysyła Wam skóra, włosy i paznokcie. ;)

      Usuń
    14. TSH nie jest istotne, liczy się poziom hormonów tarczycy, a więc FT3 i FT4. Powinny wynosić ponad 50%. Wartości niższe oraz duże różnice między hormonami powodują złe samopoczucie. TSH jest hormonem przysadki i tylko pośrednio świadczy o stanie tarczycy, poza tym jest to najtańsze badanie. Osoba suplementująca tyroksynę powinna mieć TSH poniżej 2, a lepiej 1.

      Hormon z tabletki to T4, które nasze ciało musi przekonwertować do T3 (formy aktywnej). W tym celu MUSIMY mieć odpowiednio wysoki poziom ferrytyny (nie żelaza! chodzi o ferrytynę, czyli żelazo składowane w "magazynach" organizmu), witaminy D3 oraz B12. I znowu - wszystkie te wartości muszą być powyżej 50%.

      Jestem osobą, której trudno było wyrównać FT3 i FT4, więc dołożyłam sobie do euthyroksu hormon naturalny, który zawiera T3 i T4. Dodatkowo podniosłam witaminę D3 z 9 do 44/100 (nadal suplementuję), a B12 najpierw zastrzykami, a teraz kroplami pod język ze 120 do 911. Każdy z tych czynników był korzystny dla włosów - przestały wypadać i zachowują się znacznie lepiej.
      Zwracam waszą uwagę na to, że dla Hashimotek popularne suplementy są bezużyteczne, ponieważ mamy upośledzone wchłanianie mikroelementów (często z winy żołądka i jelita cienkiego). I stąd do suplementacji wit. D3 wybieramy preparaty z 5000 jednostek lub więcej (ja biorę 25 000, teraz już raz w miesiącu),a wit. B12 preparaty w żelkach lub kroplach. Co do ferrytyny, większość preparatów jest na receptę. Osobiście nie mogę brać żelaza hemowego, ale tylko niehemowe, takie jak Ferrum Lek (także na receptę).Skórę nacieram naturalnymi olejkami, o których istnieniu dowiedziałam się u Anwen :-).
      Jedno z moich największych odkryć uświadomionej Hashimotki to kolosalna rola wit. D3 w kształtowaniu naszego zdrowia. Nie można jej przecenić.

      Każda z nas musi być świadoma tych ograniczeń, mądrze uzupełniać niedobory. Włosy powiedzą wam po ok. 6 tygodniach, czy są zadowolone z suplementacji. Jednak życie z Hashi jest możliwe :-). Mam 40 lati włosy w dobrej formie, ale przeszłam długą drogę. Samo znalezienie dobrego lekarza może być drogą przez mękę. Aha, w przyszłym tygodniu zostanie powołane stowarzyszenie chorych na Hashi, a więc ktoś będzie wreszcie reprezentował nasze interesy. Pozdrawiam!

      Usuń
    15. Mi przestały wypadać praktycznie z dnia na dzień odkąd używa szamponu i odzywki nivea long reaper i wcierki joana rzepa stosowanej codzienie. Mam cienkie włosy i szczerze powiedziawszy pogodzłam się z wypadaniem bo nie miałam sił już walczyć , próbowałam wszystkiego a włosy i tak leciały garściami ,zrezygnowana kupiłam ta serie nivea bo były w promocji i nie wiem ale jakiś cud się stał ;))

      Usuń
    16. Kadewu, jestem też Hashimotką i mimo brania leków (euthrox) nie widzę żadnej poprawy swojego samopoczucia i stanu włosów. Pytałam swoją endokrynolog o hormony naturalne i ona odpowiedziała mi, że nic takiego nie ma. Proszę napisz coś więcej na ten temat. Czy witaminy, o których piszesz są na receptę?
      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
  3. Piekne włosy!!!! Zmiana niesamowita, wczesniej wloski wygladaly faktycznie nieladnie, ale teraz ? PIEKNE! GRATULACJE!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super włosy :) Mam pytanie, jakiego języka się uczysz? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angielskiego i niemieckiego, od 2 roku mam lektorat z włoskiego ;)
      Agata

      Usuń
  5. Shit... Dlaczego mnie z całej tej historii najbardziej strwożyła część o zakuwaniu na studiach językowych...? Jestem tegoroczną maturzystką, idę na romanistykę. Każdy mnie straszy ile mnie czeka nauki, ale dopiero teraz do mnie dotarło ile w tym prawdy :O :<

    Włosy oczywiście śliczne i jestem pełna podziwu do jakiego stanu je doprowadziłaś:) Mi jeszcze trochę do takiego efektu brakuje, choć zaczynałam swoje włosomaniactwo z podobnie zniszczonymi:) drogeryjne szampony, spanie z mokrymi włosami... Wieczny, nieujarzmiony puch na głowie. Teraz jednak walczę o podobnie piękne włosy!:) Do licencjata może osiągnę ideał... O ile do licencjata dotrę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w tym roku skończyłam licencjat na romanistyce :) Fakt, mało ludzi zdaje sobie sprawę, jak ciężko jest na tych studiach, ale warto się starać i wyjechać na Erasmusa. A czasu na pielęgnacje włosów spokojnie Ci starczy ;)

      Usuń
    2. tak nieodnośnie włosów:
      jestem na lingwistyce, w tym jest m.in j. francuski, moja współlokatorka też jest na romanistyce - i powiemm, że jest roboty, więcej niż mają niektóre koleżanki na niektórych kierunkach, ale bez przesady - da radę przetrwać nawet bez poprawek :)


      a włosy- jakiś ładniejszy kolor mają teraz naturalny, blond :)

      Usuń
    3. Co do ilości nauki, to nie musisz się bać - ja nie zakuwałam tak, jak autorka MWH, a do licencjatu spokojnie dotarłam. Myślę, że to zależy od wielu czynników: twojej znajomości języka, konkretnej uczelni, czy w końcu od prowadzących zajęcia.

      Usuń
    4. Mnie również ta część bajbardziej zainteresowała. Ja planuję filologię angielską, czy ma ktoś z tym kierunkiem jakieś doświadczenia? Czy naprawde jest tak ciężko? Chętnie się dowiem:)

      Usuń
    5. Piękne :D
      Ja teraz jestem w zerówce i w ciągu roku mamy skoczyć o 4 poziomy (z zerowego do B1+ lub B2). Jeszcze staram się jakoś 2 inne języki ogarniać. Ale nie jest najgorzej ;)

      Usuń
    6. Ja jestem na lingwistyce stosowanej na profilu angielsko-niemieckim. Były to moje wymarzone studia i koniecznie chciałam coś robić w tym kierunku i też dużo osób mi powtarzało, że na językowych jest masa pracy. Jeśli ktoś chodził dodatkowo do szkoły językowej na kilka spotkań w tygodniu to przekona się, że studiowanie obcego języka to 5x większa jazda i że "matura to bzdura". Do tego, zanim poszłam na uniwersytet to odebrałam CAE i byłam przekonana, że coś po angielsku umiem, a na pierwszych zajęciach z fonetyki dowiedziałam się, że właściwie to nic :P Jeśli jednak ktoś lubi uczyć się języków obcych to naprawdę warto spróbować. Trzymam kciuki ;)
      Agata

      Usuń
    7. Long Blond, ja studiuję filologię angielską w Gdańsku i nie odczułam, zeby było jakoś specjalnie ciężko. Tak jak na każdym kiedunku znajdą się przedmioty, które sprawią więcej problemu, ale dasz radę :))

      Usuń
    8. Akurat nie studiuję filologii, ale mam znajomych na angielskiej (również na Uniwersytecie Gdańskim), którzy niestety nie przetrwali, mimo że angielski znają bardzo dobrze. Pozdrawiam

      Usuń
    9. Dzięki za odzew, trochę się podbudowałam;) jednak nie do końca, bo mam obawy z jednego powodu - zaczęłam naukę języka francuskiego dopiero w liceum, i te 3 lata spędziłam na przygotowaniu się do matury rozszerzonej, a nie do studiów. Moja kochana nauczycielka ostrzegała mnie że będzie mi ciężko, proponowała nawet że w te wakacje po maturze mogę do niej wpadać po jakieś materiały, żeby mnie nie zjedzono na pierwszym roku. Niestety nie wyszło, całe wakacje przepracowałam i nie miałam czasu na naukę. Także obawiam się i wiem, że mam powody;)
      W komentarzach poniżej doczytałam się, że Autorka historii studiuje na UMCS w Lublinie. W takim razie przybijam piątkę - również wybieram się do Lublina, tyle tylko że na KUL (choć i na UMCS się dostałam). Może gdzieś Cię spotkam - poznam po włosach :D
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  6. teraz są jakieś takie blond :D piękny połysk!!

    OdpowiedzUsuń
  7. To niesamowite jak włosy dziewczyn zmieniają się pod wpływem świadomej, dobrze dobranej pielęgnacji! Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ladne wlosy, ale nigdynie bylo z nimi chyba tak naprawde zle... i nie wygladaly na smetne resztki, nie widzialas chyba 'smetnych resztek'.. w kazdym razie twoje wlosy maja potencjal

    OdpowiedzUsuń
  9. Na jakim kierunku studiów wymagają od razu C1 z angielskiego? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie na filologi angielskiej, chociaż to może być obojętnie jaka filologia, bo autorka nie mówiła, że chodzi o angielski :P

      Usuń
    2. Lingwistyka stosowana i w moim przypadku nie tylko z angielskiego ;) Musiałam nadrabiać niemiecki. Na zakończenie I roku na przedmiotach z PNJN korzystaliśmy z wyboru podręczników z niemieckim C1. Do tego nie polecam wierzyć w to, co piszą w informatorach o kierunkach. Przekonałam się na własnej skórze, że "drugi język na niższym poziomie" wcale nie jest taki, jak mówiono ;) Może dlatego, że są u mnie grupy angielsko-niemiecka i niemiecko-angielska (pierwszy język w kombinacji jest wiodący) i realizują w sumie ten sam materiał, progi zaliczeń są takie same i prowadzący są ci sami ;)
      Agata

      Usuń
  10. Śliczne włosy! Ta historia pokazuje jak ważne jest odżywianie i dbanie o zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama mam proste włosy, nad czym ubolewam, ale ta historia mnie jakoś podbudowała:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo jakie cudne! Proszę więcej prostowłosych :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać dużą zmianę na lepsze ;) gratuluje wytrwałości ! piękne włosy !
    Jestem włosomaniaczką od 8 miesięcy i też mi się zdarza myśleć o drastycznej zmianie długości włosów ( a są już do pasa ) kiedy tylko widzę jakąś zmianę na gorsze w ich stanie..
    Mam podobne włosy do Agaty. Też są łamliwe, proste a skręt utrzymuje się niestety kilka godzin. Jednak najbardziej zdziwiło mnie to, że na jej włosach olej lniany się nie spisał. Na moich działa cuda! ( ach ten blask i nawilzenie.. <3 )
    tak, więc czytając MWH nie warto w 100% polegać na czyjejś pielęgnacji ( mimo wielu podobieństw w strukturze włosów ), ponieważ można się zniechęcić do jakiegoś produktu, bądź też wyeliminować go ze swojej listy Must Have. Najlepiej jest próbować wszystko na własnej skórze.

    Pozdrawiam wszystkie szalone Włosomaniaczki :)
    A Tobie Anwen dziękuje, że jesteś z nami. To właśnie od Ciebie zaczęły się moje włosowe rewolucje. Jesteś naszym ekspertem ! numerem 1 w walce o piękne czupryny. najlepsza z najlepszych !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam zaskoczona, że lniany mi nie przypasował ;) Mam z siostrą bardzo podobne włosy i na jej było wszystko ok, natomiast u mnie zrobiły się beznadziejnie sztywne, twarde i sianowate. Tylko ten jeden włosowy "kosmetyk" nas poróżnił, tak możemy używać we dwie tego samego ;) Także faktycznie masz rację, żeby testować samemu i przekonać się, jakie są efekty ;)
      Agata

      Usuń
  14. Bardzo mnie zmotywowała Twoja historia :) Piękny kolor i blask włosów :) Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładne włosy.
    Ale mam pytanie co Pani studiowała, że musiała pani nadrabiać zaległosci z języka? To były studia filologiczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również podpinam się do pytania - studia filologiczne? filologia angielska?
      jestem maturzystką i idę właśnie na filologię od października, baaardzo się boje tego wszystkiego...

      Usuń
    2. Studia językowe na lingwistyce stosowanej :) z filologii zrezygnowałam na rzecz dwóch języków, a nie jednego, ponieważ dwóch od zawsze się uczyłam i ciężko mi było z któregoś zrezygnować, mimo, że w moim przypadku angielski jest zdecydowanie silniejszy ;).

      Usuń
    3. O, a gdzie? Jestem byłym wykładowcą lingwistyki w stolicy.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Ale super włosy! Piknie się końce falują. Chciałabym takie =)

    OdpowiedzUsuń
  17. piękna zmiana; czytając tą historię nie da się nie zauważyć obecności wspaniałej fryzjerki, na jaką trafiła Agatka...rzadko można się spotkać z tak profesjonalnym podejściem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Moja fryzjerka jest naprawdę świetna ;) zauważa nawet takie rzeczy jak ciągle i ciągle pojawiające się baby hair, a ostatnio mi powiedziała, że mam bardzo zadbane końcówki i że zetnie tylko centymetr włosów, żeby odświeżyć fryzurę ;) i ucieszyło mnie bardzo, że już po pierwszej wizycie, gdzie druga była po 3 miesiącach, pamiętała, że nie chciałam degażówek do obcinania włosów ;)
      Agata

      Usuń
    2. ehh...takiej profesjonalistki to ze świecą szukać; nieraz mam wrażenie, że osoby odpowiedzialne za wygląd naszych włosów wiedzą o nich mniej niż my sami...a przecież to one powinny znać takie terminy jak silikony, sls, sles , oleje czy wcierki na wylot:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Jejku, ale ładne! Śliczny kolor i wydają się takie gęste :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chyba w koncu tez wezme sie za regularne olejowanie. Jak sobie cos postanowie to zazwyczaj to realizuje nie wiem czemu akurat z tym mi nie wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Śliczna dziewczyna z pięknymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Szampony: głownie firma Green Pharmacy, zmieniam z Alterra i rosyjskimi szamponami np. Love2Mix Organic pomarańcza i chili, raz w tygodniu myję czymś z SLS i krótkim składem, np. Ziaja. Włosy myję codziennie"

    Agato, to wychodzi na to, że caly czas myjesz "czymś z SLS" - GP ma w skladzie nadal silne detergenty SLeS, podobnie Alterra ma jakieś pochodne, z tego zestawu pewnie tylko rosyjskie są lżejsze.
    Mika

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam podobne włosy do tych, które miałaś przed włosomaniactwem. niestety mimo dbania od kilku miesięcy, nie widzę żadnych efektów. Cały czas rozdwajają mi się koncówki i włosy są łamliwe. Co prawda widzę, że Tobie zajęło to kilka lat żeby doprowadzić włosy do moim zdaniem ideału. Zazdroszczę tak pięknych włosów. Zastanawiam się tylko co robię nie tak. Możliwe, że powinnam obciąć koncówki, ale tak mi szkoda włosów, bo planuję zapuszczać i ciężko sobie wyobrazić, że mam mieć krótsze niż teraz (do ramion).
    Tak czy inaczej ogromnie gratuluję i szczerze zazdroszczę efektów. Masz piękne, naturalne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandra.. nie poddawaj się! ja bym Ci radzila dac czasami oddech swoim wlosom jezeli pielegnacja jest ponad norme. Znajdz swoj zloty srodek ;)
      Polegaj na tym po pisza inni, ale testuj, testuj i jeszcze raz testuj rozne kosmetyki na sobie! zawsze z umiarem. nie koniecznie wiecej znaczy lepiej.
      polecam Ci olejowanie ;) wiem po sobie, ze to pomaga w walce z takimi wlosami. wyprobuj namoczyc same konce bardzo duza iloscia gliceryny na noc. zrob warkocza i idz spac. rano umyj glowe metoda OMO (z odzywka avocado i cartie garniera) postaraj sie nie suszyc wlosow suszarka.
      powodzenia !

      Usuń
  23. Mam podobne włosy do tych, które miałaś przed włosomaniactwem. niestety mimo dbania od kilku miesięcy, nie widzę żadnych efektów. Cały czas rozdwajają mi się koncówki i włosy są łamliwe. Co prawda widzę, że Tobie zajęło to kilka lat żeby doprowadzić włosy do moim zdaniem ideału. Zazdroszczę tak pięknych włosów. Zastanawiam się tylko co robię nie tak. Możliwe, że powinnam obciąć koncówki, ale tak mi szkoda włosów, bo planuję zapuszczać i ciężko sobie wyobrazić, że mam mieć krótsze niż teraz (do ramion).
    Tak czy inaczej ogromnie gratuluję i szczerze zazdroszczę efektów. Masz piękne, naturalne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, mam podobnie jak ty i z długością i z brakiem spektakularnych efektów. Na pociechę napisze ci, że po ostatniej wizycie u fryzjera (poszło jakieś 3 cm.suchych, przeproteinowanych końcówek, co przy takiej długości jest zauważalne, prawda?)włosy ekspresowo mi odrosły. Mam wrażenie, ze szybciej niż zwykle. Poza tym powiedz sobie, ze liczy się tez estetyka a nie tylko długość. Ja teraz chcę pozbyć niewielkiego cieniowania, bo mam nadzieję, ze to pozwoli pożegnać problem spuszonych, odstających końców. Rozumiem więc twoje dylematy. Zwłaszcza, ze zdążyłam się już przyzwyczaić do robienia różnych koczków i upięć. Ale dla urody warto pocierpieć:). Ania.

      Usuń
  24. To ja mam podobnie jak ona. Nie widzę u siebie zbytnio różnicy jeśli chodzi o wizualny wygląd włosów - jedyne co, to nie mam problemów z rozczesywaniem, są miękkie, lśniące, ale wiecznie się puszą i czasami mam ochotę usiąść i ściąć się do uszu dla świętego spokoju.
    Czyli jeszcze pomęczę moje biedne włosy, może kiedyś uda mi się je tak ogarnąć, jak ma koleżanka na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mogłabyś polecić sprawdzoną aptekę internetową bądź sklep internetowy z kosmetykami ?:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękna przemiana, zazdroszczę.

    Nie wiem co robię źle, ale mimo trudu związanego z pielęgnacją moich cienkich, matowych, suchych i przede wszystkim puszących się włosów ich stan się nie poprawia! Nigdy ich nie farbowałam, nie prostuje ich, nie suszę. Używam łagodnych szamponów do mycia, po każdym myciu stosuje odżywkę do spłukiwania lub b/s, maska raz w tygodniu+ olej (z pestek winogron, oliwa z oliwek). Niestety często śpię z mokrymi włosami ale staram się wtedy delikatnie wiązać je w kok. Czy ktoś może mi powiedzieć co robić?

    Załamuje się bo dbam o włosy prawie rok a nie widzę zmian i zaczynam wierzyć, że nigdy nie będę miała ładnych włosów. Czasem mam ochotę obciąć się na łyso :( POMOCY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P prostu nie znalzlaś jeszcze wlaściwej dla siebie pielęgnacji, nie zalamuj się, tylko szukaj :)
      Pisząc lagodnych masz na myśli typu babydream? Jesli tak, to zmień na coś innego lagodnego, a niekoniecznie dla niemowląt, to puszenie może (ale nie musi, to musisz sama zaobserwować) wynikać z tego, że szampony dla niemowląt zawierają inne nawilżacze, lub w mniejszych proporcjach niż te dla doroslych, nie nadają się dla doroslych wlosów... druga rzecz, którą zmienilabym, to oleje - oliwa może być zbyt ciężka dla cienkich wlosów, do winogronowego dobierz jakiś lekki olej - ja wprawdzie nie mam cienkich, ale moje suche, matowe, puszące ratuję ryżowym, może być też slonecznikowy, albo nawet spróbuj z kuchennym rzepakowym, a nuż polubią. A' propos maski i nawilżania: czarownicująca zamieścila kiedyś przepis na glęboko nawilżającą maskę cukrową. Moje świetnie też nawilża miód.

      Usuń
    2. ja też robię maseczki z miodem. bardzo dobrze pomagają :)

      Usuń
    3. ja ratuje swoje puszące się włosy płukanką z octem jabłkowym,nie czeszę szczotką tylko grzebieniem drewnianym.Najlepszy szampon dla mnie to Barwa Chmielowo-tatarakowy,a z tych delikatniejszych rosyjski na kwiatowym propolisie,odżywka Wax dla ciemnych włosów-nakładam na włosy torebkę foliową i podgrzewam suszarką około 5 minut,potem zawijam w ręcznik na 15-20 minut i spłukuje.Cudownie działa też na mój puch len,ale przyjmowany wewnętrznie,po miesiącu regularnego picia siemienia lnianego moje włosy prawie wcale się nie puszą.

      Usuń
    4. BARDZO dziękuję Wam za odpowiedzi.

      Nie wiedziałam, że babydream może tak działać. Często myje nim włosy, zmienię go na jakiś inny. Spróbuje też innych olejów, miodu, zacznę pić siemię :) Dziękuje za rady, przydadzą się bo jest mi ciężko patrzeć jak moje starania o włosy idą na marne

      Usuń
    5. Lepiej podsuszyć trochę włosy, niż iść pać w mokrych. Co do puszenia, to w pewnych warunkach atmosferycznych nawet zdrowe włosy się puszą. Warto sprawdzać wilgotność powietrza i przy dużej wilgotności ograniczyć humektanty, zwłaszcza glicerynę, i używać odżywki emolientowej. Możesz również rozetrzeć kropelkę oleju w dłoniach (tak, żeby lekko lśniły, a nie ociekały olejem)i przeciągnąć takimi dłońmi po włosach. Świetnie się to u mnie sprawdza przy puszeniu.

      Usuń
    6. Ja robię tak z kroplą oleju jak wyżej napisane :-) zwłaszcza, jak mi się bardzo nie układają, bo coś jest nie tak - rozcieram w dłoniach wspominane wcześniej Elseve i nakładam na samą wierzchnią warstwę. Ogranicza niesforność włosów ;-)
      Agata

      Usuń
  27. sliczne wlosy :) gratuluje samozaparcia. co do studiow to znam to. ja tez studiuje jezyk i jak przyszlam w pazdzierniku to ani slowa nie umialam, a pierwszy rok musialam skonczyc na poziomie B2. a jaki Ty jezyk studiujesz? pewnie angielski ? bo raczej C1 na pierwszym w roku mniej popularnym jezyku to nie mozliwe. szczegolnie jesli ktos zaczyna od podstaw tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 języki - angielski i niemiecki - i od 2 roku dwie specjalizacje - translatoryczną i glottodydaktyczna ;)
      Agata

      Usuń
    2. a gdzie studiujesz ;) ?

      Usuń
    3. Twoje włosy zrobiły na mnie wrażenie, ale jeszcze większe - skok z B2 do C1. Powiedz jak to zrobiłaś? Z jakich materiałów korzystałaś?

      Usuń
  28. Wow! Piękna zmiana. Trzymam kciuki za dalsze postępy! :)
    PS Anwen patrzę na licznikn wyświetleń bloga i on cały czas jest w ruchu! Szaleństwo! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne włosy! Gratuluję :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. uwielbiam włosowe historie - piękna zmiana ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Włosowe historie są dla mnie mobilizacją, żeby się łatwo nie poddawać tylko konsekwentnie dbać o swoje włosy :))

    OdpowiedzUsuń
  32. widać ogromną poprawę! cudowne włosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ogromna różnica! Świetne włosy, gratuluję autorce doprowadzenia ich do takiego stanu! (;

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ladne wloski. Powodzenia na studiach:-*

    OdpowiedzUsuń
  35. anwen, czy licznik bloga czasem nie jest zepsuty? :D bo ZAWSZE, gdy na niego spogladam, to co 1 sekunde dochodzi 1 wyswietlenie, a to chyba niemozliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, możliwe ;) bo jak ktoś tu już przyjdzie, to... przepada :D i błądzi po innych wpisach - tak powinien działać każdy blog.
      a poza tym jest 185 osób online, każdy coś klika i wystarczy.

      Usuń
  36. zrzucmy sie dziewczynie na dobrą kawę, coby lury nie piła...

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, możesz mi cos doradzić na łamanie się włosów? Mam coraz to dłuższe odrosty ale po długości tego nie widac, za to widać strączkujące krótsze włosy.. zaczęłam wcierać kozieradke + olejek rycynowy ale nie wiem czy na łamanie się włosów to coś pomoże ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozieradka na pewno nie...
      Slyszalaś kiedyś o biotynie? Witamina C od wewnątrz również przeciwdziala lamaniu, oslabieniu.

      Usuń
  38. Hmm... to nie ma byc niemile, ale jakies zycie studenckie poza studiami obecne przy takim trybie zycia?

    OdpowiedzUsuń
  39. Włosy są przepiękne. Podziwiam systematyczność. Marzy mi się wypracowanie takiego trybu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Widać poprawę :) Ja od jakiegoś czasu również zaczęłam bardziej dbać o swoje włosy. Pozdrawiam i zapraszam do mnie : www.pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Włosowe inspiracje----> http://vk.com/albums-23049237

    OdpowiedzUsuń
  42. Anwen, ja mam ważne pytanie choć trochę z innej beczki.. Mianowicie jak to jest ze wszystkimi "substancjami" na porost włosów które się "zjada", czyli skrzyp, pokrzywa, jakieś pastylki, len, drożdże itp. Czy one działają TYLKO na porost włosów na głowie czy na włosy na całym ciele...? Wiadomo wcierki czy olejki na samą skórę głowy to inna sprawa ale to czego używa się "wewnętrznie" chyba działa na cały organizm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzyj się swoim wloskom na nogach, rękach, meszkowi na twarzy. Dlaczego nie rosną tak dlugie i gęste jak te na glowie...?

      Usuń
    2. ja długo nie stosowałam żadnych wewnętrznych preparatów bo bałam się tego, co Ty. W końcu się przemogłam, stosowałam już MerzSpecial, Vitapil, witaminę a+e, caclcium cośtam(wiadomo,sławne białe tablety). Przepraszam, jeśli źle napisałam nazwy, ale wszyscy pewnie wiedzą o co chodzi... Wracając do tematu - nie zauważyłam w ogóle różnicy, jeśli chodzi o włosy na ciele a jeśli chodzi o włosy na głowie tak - miałam problem z wypadaniem, Vitapil to zahamował, teraz co jakiś czas profilaktycznie łykam różne tabletki. Tak że podsumowując - nie ma się czego bać, nie staniesz się YETI :)
      Justyna

      Usuń
    3. a, i sprzyp i porzywę też piłam i również żadnego dodatkowego owłosienia na ciele:)
      Justyna

      Usuń
  43. walka na smierc i zycie - wiedziala ze mowa o lingwistyce bo rowniez ta walke przeszlam:) To smutne jak sie rozumiemy :P lingwistyka to ciezki kierunek i tylko osoby systematyczne zdaja z jakims pozytywnym rezultatem. N ligwistyce ie ma za wiele czasu na zycie pozastudyjne:( Pozdrawia LSAN:)

    piekny blaskPiekne wlosy:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ania, zobacz : http://weselnybox.pl/7663,Siemi%C4%99_lniane_-_p%C5%82ukanka_do_w%C5%82os%C3%B3w_maska_i_k%C4%85piel
    Skopiowane od deski do deski z Twojego wpisu o lnianym spa : http://www.anwen.pl/2012/02/lniane-spa.html

    nie wiem czy pozwoliłaś komuś skopiować Twoje słowa.. wolałam Ci to wysłać ta na wszelki wypadek. Zrób coś z tym jeśli zastrzegłaś użycia Twoich treści.

    Pozdrawiam, Aiv. ;*

    OdpowiedzUsuń
  45. Anwen, przepraszam,że piszę pod postem zupełnie nie związanym z moim pytaniem,ale niestety nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Czy kosmetyki Love2max dostępne są w jakiś stacjonarnych drogeriach,czy jedynym miejscem,gdzie mogę je nabyć to internet? Z góry dziękuję Tobie, lub innej Włosomaniaczce za odpowiedź. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że są w drogerii Jasmin na Długiej w Krakowie:)

      Usuń
  46. Po nałożeniu żółtka na włosy (z odrobiną oleju rycynowego i migdałowego,plus odzywka)włosy przy myciu strasznie się ciągnęły,czy to prze proteinowanie?

    OdpowiedzUsuń
  47. Anwen czy jeśli wysłałabym Ci zdj swoich włosów potrafiłabyś ocenić ich porowatość?:) bo nie mam pojecia od jakiego oleju zacząć swoją przygodę z olejowaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Uwielbiam każdą włosową historie, ponieważ niesamowicie motywują mnie one do działania! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Koleżanka imienniczka z lingwistyki! Ja z tych studiów już zrezygnowałam, ale pamiętam buzię :) Jaki ten świat mały, nigdy nie pomyślałabym, że to możliwe, żeby spotkać włosomaniaczkę i czytelniczkę anwen na swoim kierunku studiów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jest więcej osób zainteresowanych włosomaniastwem na lingwie? U mnie w grupie jeszcze co najmniej 2 osoby zaklepane przeze mnie i wciągnięte :D

      Usuń
  50. Ciekawa historia i nareszcie w roli głównej proste włosy :D Bardzo ładnie się błyszczą i widać, że są bardzo zadbane ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Anwen, moja rozpoczynająca się historia włosowa z podziękowaniem dla Ciebie. Pozdrawiam :) http://www.theperfectlady.pl/2013/09/wosomaniactwo-rozpoczete.html

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja jestem chora na niedoczynność tarczycy i straciłam bardzo wiele włosów. Ale od kiedy wiem o chorobie, jest coraz lepiej. Niedługo napiszę moją historię i mam nadzieję, że podniesie to na duchu inne osoby borykające się z tym problemem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Piękny efekt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Pomocy! Zrobilam sobie pianka koloryzujaca koncowki no troche wiecej na niebiesko chce sie tego pozbyc pisze ze 6-8 zmyciach myylam juz 3-4razy to wyblaklo i jest zielone .. Blagam znacie jakies metody? Robilam sokiem z cytryny to troche pomoglo ale co dalej ? Prosze pomozcie

    OdpowiedzUsuń