Wypadanie włosów - czy naprawdę mam z tym problem?

Fot. FleszKa Studio

Dzisiejszy temat pewnie dla niektórych osób wyda się zbyt banalny. No, bo niby o czym tu pisać? Włosy wypadają albo nie ;) Niestety nie jest to wcale takie proste i jak co roku o tej porze (jesienne wypadanie właśnie zaczęło swoje żniwa) przekonałam się, że wciąż jest bardzo wiele osób, które mają problem z tym by określić czy ich włosy rzeczywiście nadmiernie wypadają.


O tym, że włosy wypadają nam każdego dnia wiedzą już wszyscy. Nie ma w tym nic dziwnego ani niepokojącego - tak po prostu wygląda naturalny cykl życia włosa. Przeciętnie wypada nam ich około 100 dziennie. No właśnie – przeciętnie, czyli dla każdego z nas ta liczba może być inna. U jednej osoby normą będzie 50 włosów, a u innej nawet 150... ale co jeśli nie wiemy jaka jest nasza norma?

 Czym się martwić nie musimy? 


- Jeżeli nie myjemy włosów codziennie to przy myciu może wypaść nam więcej włosów niż normalnie (będą to skumulowane włosy z kilku dni). 

- Przy włosach kręconych, których nie rozczesujemy, przy myciu może wypaść nam na raz 100 włosów, a nawet i więcej jeśli nie myjemy ich codziennie. 

- Jeśli przez cały dzień nosimy upięte włosy to po ich rozpuszczeniu i rozczesaniu również może wypaść nam więcej włosów. 

Wszystkie te rzeczy są zupełnie normalne i nie należy się nimi w żaden sposób niepokoić. Każdy włos, który wypada nie musi od razu spaść nam na przysłowiową podłogę. Zwykle jeszcze przez jakiś czas wisi pomiędzy innymi włosami dopóki nie pomożemy mu się z nich wyplątać - dokładnie rozczesując lub myjąc włosy.

 Co w takim razie powinno być sygnałem, że mamy problem z nadmiernym wypadaniem? 


- Przy prostych włosach na pewno to, że przy każdym czesaniu na szczotce zostaje nam dużo włosów (więcej niż 20) nawet jeśli między jednym, a drugim rozczesywaniem minęło mało czasu (np. godzina). 

- Jeżeli przy codziennym myciu włosów wypada nam znaczna ich ilość (np. więcej niż kilkadziesiąt). 

- Jeśli zauważymy, że ilość włosów, która wypada nam podczas mycia czy czesania jest znacznie większa niż była zwykle. 

- Gdy przy każdym przeczesaniu włosów dłonią zostaje nam na niej spora ilość włosów (więcej niż 10). 

- Jeżeli zauważymy, że włosy są wyraźnie przerzedzone. 



Oczywiście to wszystko nie jest takie jednoznaczne i te liczby, które podałam są raczej orientacyjne (tak właśnie było u mnie jak miałam problem z wypadaniem). Na pewno nie powinnyśmy się przejmować tym, że „widzimy nasze włosy wszędzie” (w sensie na podłodze czy ubraniach), bo często jest tak, że wraz z włosomaniactwem zaczynamy dopiero zauważać takie rzeczy, a być może i wcześniej sytuacja była podobna, tylko my nie zwracałyśmy na to uwagi. Pamiętam jak na którymś ze szkoleń trenerka mówiła nam o tzw. filtrach. Ilość informacji, która dociera do naszego mózgu jest tak duża, że gdyby chciał je wszystkie przetrawić to moglibyśmy dosłownie zwariować ;) aby tego uniknąć mózg tworzy sobie właśnie takie filtry i wyłapuje tylko te informacje, które są dla niego ważne. Stąd też po zapadnięciu na „włosomaniactwo” zaczynamy zwykle zauważać rzeczy, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia ;) 

Druga rzecz to to, że często wizualnie wydaje się, że wypadło nam dużo włosów (cały kłąb) a dopiero po policzeniu ich okazuje się, że nie było ich wcale zbyt wiele. Wiem, że liczenie włosów to dla niektórych lekka przesada i zajęcie niezwykle mozolne, ale jeśli podejrzewacie u siebie taki problem to warto się przemęczyć. Najlepiej byłoby policzyć wszystkie włosy, które wypadły nam pomiędzy jednym, a drugim myciem (jeśli nie robicie tego codziennie to podzielcie tę liczbę na ilość dni), wliczając w to oczywiście te, które wypadły podczas jednego z myć. 


Pozdrawiam Was serdecznie,
Udostępnij

36 komentarze:

  1. Anwen, pisałaś kiedyś post o podejrzewaniu u siebie łysienia androgenowego, ale potem chyba zarzuciłaś temat. Chciałabym dopytać jak rozwiązała się ta sprawa u Ciebie? Ja równiez miałam takie podejrzenia, ale po wizycie u trychologa usłyszałam, że nie ma o tym mowy - stwierdził, że brak pustych cebulek oznacza, że wszystko jest ok. U mnie prawdopodobnie był to efekt odstawienia tabletek anty - przez rok włosy leciały mocno, ale potem się unormowały (poza tym, że teraz mocniej się przetłuszczają).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilku trychologów oglądało moje włosy (i cebulki) i nikt tego nie potwierdził :)

      Usuń
  2. A jak pobudzić porost włosów przy lysieniu androgenowym? Niestety dwóch dermatologow postawiło mi identyczna diagnoze-leki albo nie działają,albo mój organizm ich nie toleruje...próbowała juz chyba wszystkich metod domowych-od lykania biotebalu,przez picie glutka z siemienia,skrzypokrzywy, po wcierki z czarnej rzepy(po której nawet skora mnie nie swedzi jak większość osób:( włosy wypadaja,a nowe rosną tylko minimalnie. Czy możesz polecić cos jeszcze co pobudzić porost?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Picie drozdzy, maski drozdzowe (domowe), wcierki kofeinowe, domowy olej czosnkowy, kozieradka,wcierki pokrzywowe np new anna, wcierki popularne typu banfi, od wewnatrz tez picie kolagenu np. w koktajlach owocowo- warzywnych, same koktajle z pietruszka, kawa orkiszowa gotowana z 5 min. Sory za brak polskich znakow

      Usuń
    2. Obawiam się, że naturalne metody na niewiele się zdają. To jest jednak problem hormonalny. U mnie trycholog zasugerowała, że mogę mieć łysienie androgenowe, choć wynik badań hormonalnych nie był jednoznaczny. Zaleciła wypróbować dostępny bez recepty Loxon 2%. Zastosowałam się do tej rady, choć obawiałam się skutków ubocznych (w Internecie sporo osób wskazywało na ich występowanie, głównie pojawienie się owłosienia w nietypowych miejscach). U mnie żadne skutki uboczne nie wystąpiły, a stosuję ten lek (oraz jego zamienniki, niektóre można kupić taniej) już ponad rok. Należy być systematycznym i cierpliwym. Podobno lek należy stosować do końca życia, gdyż po odstawieniu problem może powrócić. Na koniec moje odczucia co do tego, czy lek działa? Tak, włosy zaczęły odrastać, u mnie raczej pojedyncze, a nie jakiś spektakularny busz. Mimo to cieszę się, bo przynajmniej mój problem się nie pogłębia. Wiem, że na rynku jest również Loxon 5%, ale ten lek dostępny jest tylko na receptę.

      Usuń
    3. Biochemia Urody ma wcierkę do włosów, która jest dedykowana również dla ludzi z łysieniem androgenowym. U mnie (bez androgenowego) doskonale powstrzymywała wypadanie włosów i spowodowała taki wysyp baby-hairów, że nie mogę teraz ich ogarnąć. Nie gwarantuję, że Ci pomoże, ale może warto spróbować.

      Usuń
  3. Właśnie, czy może jakiś post o łysieniu andorgenowym, a raczej metodach walki z nim? O obniżaniu androgenów, bo to one są głównie przyczyną łysienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Anwen, moje wlosy zaczęły ostatnio więcej wypadac, czy wg Ciebie moze byc to związane z trzymaniem pod czeskiem i czapka henny na wlosach przez ok.2-3 godziny. Myślałam, ze może moje cebulki jakoś się "przegrzaly"..nie wiem co mam robic bo henna naprawdę służy Włosom na długości ale skoro może to być powód to czy powinnam zaprzestać jej stosowania ? Dodam, że poza tym już staram się nie nakładać żadnych olejów i masek na skórę głowy, myje tym co zwykle. Włosy nigdy mi nie wypadaly na jesień jak niektoeyn, a henne zaczelam stosowac mniej wiec od czerwca co 2 tygodnie.Problem widze od okolo 2 miesiecy Proszę o pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Moze to byc od henny ale nie musi bo 3 miesiace nie bylo problemow
      2. Jednakze za czesto stosujesz ja, moze masz wysuszony skalp co reaguje wypadaniem, henna wystarczy raz w miesiacu i pamietaj o mocnym nawilzaniu skalpu po kazdym hennowaniu, bo to sa ziola ktore wysuszaja.
      3. Byc moze masz braki w wit d bo slonko raz bylo raz nie bylo dlatego moglo cie jednak teraz dopasc jesienne wypadanie.
      4. Jak wyglada twoja dieta? Bogata w witaminy? Moze czegos w organizmie brakuje i dlatego wlosy zaczely wypadac

      Usuń
  5. Post idealnie w punkt, bo ja również męczę się teraz z bardzo silnym wypadaniem. Jak widzę w łazience przy myciu kłąb włosów, przez który już nawet woda nie przepływa do odpływu, to momentalnie chce mi się płakać. Musiałam zmienić stronę przedziałka, ponieważ w tam, gdzie nosiłam go zwykle widać okropne prześwity, pomimo, że włosy mam jasne. Kupiłam teraz wcierkę z seboradinu na wypadanie włosów i mam jeszcze jantar. Chyba zacznę stosować zamiennie.
    Mam jeszcze do was pytanie, nie na temat posta:
    Włosy zapuszczam już 8 lat, ale tak naprawdę dopiero może od roku zwracam uwagę na to jak to robię. Wcześniej po prostu zostawiłam je samym sobie, a one "stały w miejscu". Teraz trochę ruszyły, ale mam problem. Staram się mocno nawilżać włoski i zawsze zabezpieczać końcówki ( w tym momencie robię to kropelką olejku od Anwen i kropelką serum silikonowego z loreal przeciw rozdwajaniu). Moje włosy odkąd o nie dbam są dużo lepiej nawilżone i bardziej sprężyste. Czuję dotykiem ogromną różnicę. I właśnie pomimo, że moje końcówki w dotyku są bardzo miękkie i gładkie i przerzucone do przodu wyglądają dobrze, to kiedy widzę włosy od tyłu jak leżą na placach to pełna załamka. Wyglądają jak najbardziej zniszczone włosy świata. Końcówki pamiętają 3 farbowania: 2 razy u fryzjera na blond i raz w domu na rudo. Teraz pytanie: czy powinnam te włosy ściąć? Już jestem umówiona z fryzjerką, ale tak bardzo marzę o długich włosach... tyle lat. Będę wdzięczna za wszelkie rady :)

    Angel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz stopniowo schodzić ze zniszczeń, 1 cm na miesiąc albo kilka cm co dwa miesiące, wtedy nie bedzie aż tak drastycznej zmiany.

      Usuń
  6. Moja mama, kiedy przekroczyla 40 r.z. miala duzy problem z wypadaniem wlosow. Poczatkowo ignorowala ten problem, ale pozniej nie bylo ciekawie. Teraz bierze witaminy, a do wlosow uzywa linii z seboradinu przeciw wypadaniu i jest zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz napisać coś więcej o tych witaminach co bierze twoja mama?

      Usuń
  7. Gdybym tylko przeczytała ten post tych parę lat temu, kiedy stawiałam pierwsze kroki we włosomaniactwie... Mam kręcone włosy, myję co drugi dzień, w międzyczasie w ogóle ich nie czeszę. Dodatkowo są ciemne i grube, a w tamtych czasach na dodatek długie. Więc kłąb, który zostawiam co dwa dni w wannie jest O-G-R-O-M-N-Y. Dzisiaj na szczęście wiem już, że u mnie to norma :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może trochę nie w temacie, ale potrzebuję waszej rady, dziewczyny.
    Mam włosy do piersi, proste i niskoporowate, ale dokładnie to nie umiem określić, jednakże zachowują się tak. I w tym tkwi problem. Każda fryzura na moich włosach rozwala się (przepraszam za słowo) już po dwóch godzinach. Znacie może jakieś produkty, które potrafią utrzymać fryzurę (w sensie chodzi mi o loki, upięcia, itd.) naprawdę długo (tak do 5-7h)? Rzadko stylizuję włosy, więc kwestia szkodliwości produktu nie jest aż tak ważna.
    Pomóżcie proszę. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę! Całe życie marzyłam o prostych włosach i uparcie je prostowałam. Ostatnio zarzuciłam to, bo nie ma sensu, one nie będą proste. Powoli przyzwyczajam się do tej myśli, nawet zaczęły mi się podobać te moje falowane włosy, ale... Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wolałabym proste - bez wahania wykrzyczałabym, że TAK!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za miłe słowa, ale wolałabym jednak czasami coś innego na głowie niż proste druty. Lubię swoje włosy, ale na ważne wyjścia (niedługo czeka mnie impreza) w rozpuszczonych prostych to tak jakbym wcale się nie uszykowała, zwłaszcza że ciągle chodzę w rozpuszczonych.
      Dlatego zależy mi na lokach i mogę śmiało powiedzieć, że ja tobie zazdroszczę :)

      Usuń
  9. Mnie też niestety dopadło jesienne wypadanie włosów...
    Już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam z tym tak duży problem i coraz bardziej zaczyna mnie to martwić..
    Myje włosy codziennie używam szamponów o delikatnych składach, raz na około 10 dni wykonuje peeling skóry głowy, po każdym myciu nakładam na włosy odżywkę omijając skórę głowy, 1-2 razy w tygodniu maska na pół godziny, oprócz tego przyjmuje suplement diety MaxiKrzem i stosuje wcierkę Joanna rzepa.
    Niestety postępów brak :(

    Anwen czy mogłabyś doradzić co jeszcze wprowadzić do swojej pielęgnacji (albo co powinnam wyeliminować) żeby pozbyć się tego problemu ?
    Z góry dziękuję. :**

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Anwen, przepraszam że nie na temat, ale chciałam zapytać czy na blogu pojawią się jeszcze włosowe historie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O też jestem ciekawa! :) Kochałam tę serię! :)

      Usuń
  11. Bardzo przydatny post. Co do androgenów trzeba się udać do endokrynologa.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie od wielu lat wypadanie zaczyna się w październiku i kończy w styczniu. Wtedy wypada mi na pewno więcej niż 100 włosów dziennie, bo mogę z nich robić spore kłębuszki i są dosłownie wszędzie w mieszkaniu :-) A potem od stycznia do września wypada mi dosłownie po kilka sztuk dziennie. Teraz już Luz, bo wiem, że to przechodzi samo, ale pierwszym razem mocno mnie to zestresowało!

    OdpowiedzUsuń
  13. a wiesz, że wyglądasz jak Alexandra Daddario? Tylko z duzo lepszymi włosami :D

    OdpowiedzUsuń
  14. czy sa tu osoby ktore mieszaja rozne odcienie henny? jestem ciekawa co wyjdzie po zmieszaniu odrobiny czarnej z przewaga bezbarwnej?

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo przydatny wpis! To chyba największa udręka, szczególnie dla kobiet, kiedy wydaje im się,że tracą włosy.. Przekażę dalej ten artykuł na pewno, aby więcej osób było uświadomionych w tym temacie :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam takie pytanie do Anwen i innych włosomaniaczek. Mam skrajnie porowate włosy, mimo że bardzo o nie dbam i nie używam ciepła. Wynika to z tego, że są w większości siwe, mam też łysienie androgenowe i struktura włosów jest trochę inna.
    Próbowałam już chyba wszystkiego, i ku mojemu zaskoczeniu jedyną rzeczą, która domyka łuski włosów, jest żelatyna. Mogę robić laminowanie co kilka dni i włosy nigdy nie reagują przeproteinowaniem - wygląda na to, że są bardzo spragnione protein.
    Ponieważ jest z tym trochę zabawy, stwierdziłam, że poszukam jakiejś alternatywy.
    Jednak ani kolagen, ani keratyna, ani jajko, ani Olaplex nie dają mi takiego efektu jak żelatyna, właściwie w większości przypadków w ogóle nie dają żadnego efektu.
    Z czego to może wynikać? Z jakiejś specyficznej wielkości cząsteczki żelatyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wielkość, może ładunek cząsteczki, może nawet zawartość konkretnego aminokwasu...?

      Usuń
  17. Dlaczego skopiowałaś słowo w słowo swój post sprzed kilku lat i wstawiłaś go jako nowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie eksperyment SEOlogiczny ;) niestety jak się okazało nieudany :(

      Usuń
  18. No i bardzo dobrze napisane! Ja sama wreszcie ostatnio zmądrzałam, ale było mi do tego potrzebne badanie trichoskopowe xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzadko to robię, ale właśnie dzisiaj rano po kąpieli policzyłam włosy wyjęte z odpływu -74 włosy, ale były tam też włosy z wczorajszego i dzisiejszego czesania. A tak przy zwykłym przeczesaniu ze dwa wychodzą. Ostatnio sporo cudowałam, żeby nie wypadały i lepiej rosły. Od środka żelmisie na zdrowe włosy, biotebal i omega 3. Na głowę kozieradka i zaczęłam maść końską, a do tego szampon dermena. Dodatkowo naświetlam głowę podczerwienią. Przywiązałam grzebień do masażera i tym sobie świece 30 minut co drugi dzień, a i jeszcze co drugi dzień olejek rycynowy z papryczkowym green pharmacy plus witamina e i aloes stężony - to na skalp. A maść końską narazie 3 razy zastosowałam, tak około osiemnastej i do rana; i na koniec odstawiam dziecko od piersi trzeci dzień - zmniejszam wytwarzanie prolaktyny, która też przyczynia się do wypadania. Taką złą mamą chyba nie jestem, bo myślę, że odwyk po 2 latach i prawie 4 miesiącach cycoholizmu nie jest taki zły ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przywiązałaś grzebień do masażera...? Mogłabyś to jakoś nam zobrazować? Nie umiem sobie tegobwyobrazić, a brzmi jak fajny patent :D

      Usuń
    2. Tak, bo sam masażer ślizgał się po wierzchu, a ja chciałam bardziej dotrzeć do skory. Zrobiłabym zdjęcie, ale nie miałabym gdzie dołączyć. Taki masażer jak ramię z łokciem (regulacja w zgięciu) i głowica z podczerwienią z jednej strony a z drugiej wymienne końcówki masujące. Taki z allegro. Do tej głowicy przywiązałam grzebień z grubymi ząbkami wstążką z pasmanterii. Znalazłam zdjęcie na olx, tak wygląda jak ten mój https://www.olx.pl/oferta/urzadzenie-masujace-masazer-clatronic-CID628-IDoYLbs.html#ad6cf3dc64

      Usuń
  20. Mi się wydaje, że u mnie wypadanie jest w normie :) Na początku przy długich włosach panikowałam, że coś jest nie tak, ale w pewnym momencie po prostu uświadomiłam sobie, że skoro włos jest długi, to jak się zawinie wokół szczotki 5 razy, to robi sztuczny tłum, a tak naprawdę tych włosów wiele nie ma. Niby takie proste, mało odkrywcze, a jednak... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi całe życie wypada dużo włosów, wszędzie zostawiam za sobą całe kłęby...Parę razy liczyłam, i wypada mi ich 50-80 dziennie. Chyba po prostu już tak mam, gdyby to nie było normalne, to bym już była łysa 5 lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  22. Może być też tak, że wydaje się nam, że wypada ich więcej bo są coraz dłuższe i taki długi włos w szczotce wygląda jakby było ich kilka ;) Ja na wypadające włosy polecam pharmaceris h szampon stymulujący wzrost włosów, mi bardzo pomógł :)

    OdpowiedzUsuń