W sam raz na raz - różany krem myWONDERBALM Miya


To określenie przeczytałam ostatnio u Kasi z bloga minimalniee.pl i tak trafnie opisało moje odczucia co do tytułowego kremu, że natychmiast w głowie miałam już praktycznie całą recenzję. Są takie kosmetyki, którym daleko jeszcze do prawdziwego kosmetycznego KITu, ale też nie działają wystarczająco dobrze by chciałybyśmy kupić kolejne opakowanie. Z kremem MIYA było niestety podobnie, po początkowym zachwycie szybko przyszło ostudzenie uczuć. Krem jak za chwilę przeczytacie naprawdę nie jest zły, ale miłości z tego nie będzie...

Zaczęło się jak w bajce - zauroczyło mnie przyjemne dla oka, różowe kobiece opakowanie, które świetnie wygląda zarówno na zdjęciu jak i toaletce. Krem zapakowany w tubkę to przecież mój poszukiwany od dawna ideał, bo nie ma nic bardziej niekomfortowego jak grzebanie palcem w słoiku, a każdorazowe używanie szpatułki (serio ktoś tak robi??) jest w moim przypadku równie prawdopodobne co zaprzestanie korzystania z internetu.

Nasza pierwsza randka też była bardzo udana. Otulona przyjemnym różanym aromatem (palec w górę kto też uwielbia ten zapach), z błyskiem w oku obserwowałam jak krem szybko się wchłania. Nawilżenie choć nie spektakularne było wystarczająco satysfakcjonujące bym poczuła zadowolenie z każdej zainwestowanej złotówki. Choć w tym miejscu muszę przyznać, że krem do drogich nie należy - 30zł za 75ml to na pewno nie wygórowana cena.

Wszystko układało się między nami pięknie i w pewnym momencie uwierzyłam nawet, że to może być ten jedyny. Niestety jak to zwykle w życiu bywa kiedy pojawił się pierwszy kryzys nasza miłość nie przetrwała.

Przyszedł dzień, gdy potrzebowałam go bardziej niż zwykle. Moja skóra wołała o nawilżenie, a on nie stanął na wysokości zadania  i nie sprostał moim oczekiwaniom. Cóż miałam robić? Wróciłam do kogoś kto jeszcze nigdy mnie w tej kwestii nie zawiódł. Ale to już zupełnie oddzielna historia...

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

49 komentarze:

  1. Mialam wersje kokosowa i wlasnie różaną i szczerze mówiąc tez byly to dla mnie kremy "na raz". Po kilku pierwszych aplikacjach- cudo! Bylam zachwycona. Ale później mialam wrażenie, ze makijaz w ogóle się na nich nie trzymal (puder mineralny), jakbym nic nie nalozyla. A za pierwszym razem bylam zachwycona jak pięknie puder wygląda nalozony na te kremy. No i słabo nawilżały, kokosowy nieco lepszy od różanego ale tez bez szalu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzje i zachwyty nad tymi kremami wylewają się dosłownie zewsząd, co mnie trochę od nich odpycha szczerze mówiąc. Zwłaszcza że nie zdecyduję się na nie, ze względu na masło shea :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co jest nie tak w masle shea?

      Usuń
  3. Miałam wersję niebieską i też mi nie przypadła do gustu, dla mnie za ciężki :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj to szkoda bardzo, że Cię tak zawiódł. :/ Ja właśnie na jednej z promocji kupiłam wersję kokosową, ale jeszcze jej nie wypróbowałam, ale teraz się boję, że u mnie też skończy się z nim podobnie...no nic, zobaczymy. :-) Musisz koniecznie napisać o swoim ulubieńcu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam tak z każdym kremem nawilżającym dopóki nie natrafiłam na avene cicalfate post acte <3 miłość na wieki, będę lojalna aż....aż nie przestanie mi służyć XD a robi to na razie świetnie, moja skóra nie jest podrażniona mimo stosowania silnych złuszczających środków jak to mam w zwyczaju robić jesienią. cena i dostępność tez są przyjemne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak,ten krem jest GENIALNY!

      Usuń
  6. Jakoś nie przekonują mnie te kremy :/ Mam sprawdzone serum z Avy i dzięki niemu wiem, że do kremów już raczej nie powrócę. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam żółty, w połowie opakowania zaczął mnie zapychać i skończył jako krem do rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez tak miałam, najpierw zachwyt a później moment od nałożenia kremu moja naczynkowa cera zaczęła się robić czerwona :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również skuszona pochlebnymi recenzjami kupiłam różowe wersje i spotkał mnie zawód :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam różowy i uważam, ze jest beznadziejny. nawilża dosłownie na chwile, potem skora sucha i jeszcze bardziej czerwona niz zwykle (cera z rumieniem i naczynkami).

      Usuń
  10. Miałam okazję kupić żółty krem Miya na promocji za 17 zł i skusiłam się. Jeszcze go nie używałam bo mam coś do wykończenia ale po wszystkich pozytywnych opiniach na jego temat nie mogę się już doczekać :-) Obym się nie przeliczyła :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo wszystko ciekawa jestem tej wersji - moja twarz nie jest zbyt wymagająca, więc może akurat by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anwen, czy wiesz może, w jaki naturalny sposób, mogłabym uzyskać kolor zbliżony do tego, który prezentuje Jessica Chastain w kampanii Piaget? Chodzi mi konkretnie o ujęcie na tle różowych kwiatów w kanarkowej sukni. Na jej instagramie jest filmik, który to pokazuje, więc gdybyś mogła zobaczyć i coś polecić, będę wdzięczna❤

    OdpowiedzUsuń
  13. Mialam kokosowy i właśnie ten różany. Różany byl lepszy chociaż jak dla mbue kremy sa za "tępe", zbyt mało smarowne, może za ciężkie? Cos w każdym razie jest nie do końca dobrze przemyślane. Pachną ładnie ale nawilżają slabo. Bardziej zostawiaja warstwę po sobie alw to nie o to w nawilżaniu chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zachęcona opiniami w internecie kupiłam cały zestaw i na razie zużyłam 3 wersje i są ok. Szału nie ma, ale moja cera po każdym kremie wygląda tak samo. Tak samo jak moje włosy po każdej odżywce wyglądają tak samo... Zawsze mnie dziwi jak blogerki widzą różnice i są w stanie napisać recenzje, na mnie wszystko działa identycznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja miałam wersje żółtą i też mnie nie zachwyciła-nie rozumie fenomenu tych kremów....teraz pozostaje wykorzystać go jedynie,jako krem do rąk,choć i w tej wersji kiepsko się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  16. w życiu bym nie wpadła na to, że w ogóle jest coś takiego jak szpatułka do kremu:P ja tam nie mam problemu z włożeniem palca do kremu, bo i tak wcześniej myję ręcę, skoro potem nimi rozsmarowuje ten krem po twarzy

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie po żółtym piekła twarz

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wersję mango, może u mnie się sprawdzi :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też kupiłam zachęcona opiniami. Z kremami mam duży problem, każdy nowy zakup powoduje jakiś problem na mojej twarzy. No ale polska marka, naturalne składniki,myślałam że może tym razem. Kremu używałam dwa dni.nie dość że nie nawilżał, to makijaż bardzo źle się na nim trzymał, wieczorem czułam że moja skóra jest wręcz szorstka w dodatku mnie zapchał 🙁. Skończył jako krem do rąk na biurku w pracy. Miłości nie ma i na pewno nie skusze się na niego ponownie

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam wszystkie i u mnie się super sprawdzają, jestem mega zadowolona i od kilku miesięcy nie używam nic innego.

    OdpowiedzUsuń
  21. Aniu, ja co prawda nie w związku z tematem wpisu, ale ponieważ jesteś wielbicielką fal i loków, to chciałam Cię spytać, czy możesz polecić jakiś kosmetyk do wygniatania włosów i wydobycia z nich skrętu, taki do codziennego używania.

    Po wielu latach walki z naturą (mam włosy ze skłonnością do nieregularnych falo-loków, jednak są one na tyle cienkie i delikatne, że sam strumień suszarki rozprostowuje je) postanowiłam zaakceptować ich pokręcona strukturę.

    Nie mam jednak żadnego rozeznania w tej dziedzinie, bo co najmniej od 20 lat używam suszarki i nawet nie wiem czy to powinna być pianka, czy jakaś odżywka, czy jeszcze inny kosmetyk. Po zwykłym umyciu (bez zastosowania tego kosmetyku do wygniatania) moje włosy wyglądają trochę jak po trwałej, która już wymaga odświeżenia - wygląda to mniej więcej jak loki, ktore już sie rozprostowują, niestety nie jak ładne fale.

    A może Wy Dziewczyny macie jakieś doświadczenie w tym zakresie i zechciałybyście się podzielić?

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Magda :) Ja niestety nie za bardzo pomogę, bo już dawno nie próbowałam wydobywać naturalnych fal z włosów (niestety po ciąży skręt mi się mocno osłabił) i jedyne co ostatnio używałam w tym temacie to żel Kerastase z tego posta: http://www.anwen.pl/2017/04/7-kosmetykow-ktore-dodaja-wosom-objetosc.html ale on do najtańszych nie należy :(

      ale napisz może do Kasi: http://www.kasianafali.pl/ lub http://www.curlymadeleine.pl/ :) Jestem pewna, ze dziewczyny pomogą :)

      Usuń
    2. Jeszcze ja jako zakręcona Włosomaniaczka powiem tak: ulubionego produktu trzeba się czasem naszukać. Ale najlepiej zacząć od odżywki bez spłukiwania i żelu do włosów (uwaga, bo wiele z nich zawiera alkohol - ich unikamy!).

      Myjesz włosy, nakładasz odżywkę/maskę najlepiej z rozczesaniem grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach, po odpowiednim czasie spłukujesz. Niektórzy lubią wtedy nakładać wspomniane przeze mnie kosmetyki na włosy ociekające jeszcze wodą, ja zdecydowanie wolę odcisnąć je w ręcznik. Robisz sobie przedziałek i bardzo delikatnie układasz palcami włosy (nie czeszesz!), potem bierzesz odżywkę b/s i ugniatasz, a potem odrobinę żelu i ugniatasz. Możesz wykonać też plunking lub plopping (tak zwane ręcznikowanie włosów).

      Ja bardzo lubię odżywki b/s Ziaja (moja ulubiona to Intensywne Nawilżanie), ale to nawet nie musi być odżywka z napisem "bez spłukiwania" - wiele włosomaniaczek stosuje rozwodnione nieco odżywki czy maski (Kallosy, Green Pharmacy...). W kwestii żelu to ja kocham męskie żele do włosów Balea (jeśli masz dostęp do Drogerie Markt), a z polskich drogerii najlepiej sprawdził się u mnie zielony Syoss.

      To tak w telegraficznym skrócie, bo opcji jest o wiele więcej, a potencjalnych produktów dziesiątki :)

      Usuń
    3. Ania jak mogłam zapomnieć :* dziękuję!!!

      Usuń
    4. Dziękuję Dziewczyny :-* Przygodę z falami czas zacząć :-)

      Aniu, właśnie się rozmarzyłam, że może kiedyś w Twojej ofercie pojawi się coś dedykowanego falom.

      Pozdrawiam!
      Magda

      Usuń
  22. Aniu a moze jakas akcja wlosomaniaczek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z przyjemnością :) ale biorąc pod uwagę to jak facebook i google tną mi zasięgi obawiam się, że zbyt wielu chętnych by nie było :(

      Usuń
    2. Jak to tna ci zasiegi? Wydaje mi sie ze rozpowszechnienie nawet na instagramie gdzie roi sie od wlosomaniaczek juz zbierze rzesze chetnych do przylaczenia sie aby zmusic sie bardziej do pielegnacji :D

      Usuń
    3. jak wymyślę coś ciekawego to pewnie zrobię, ale na razie brak mi weny ;)

      Usuń
    4. Hm moze doproteinowanie wlosow, wiem ze wiele dziewczyn ma problem z proteinami albo ze znalezieniem "odpowiedniej proteiny" albo po prostu z regularnym nakladaniem protein. Albo maskowanie co mycie :D

      Usuń
  23. U mnie tez to samo:(Kupiłam wszystkie dla siebie,mam skórę normalnaea skończyłam z zapchanae:(Na początku uważałam że to jre idealny-wszystko super,mniej więcej po dwóch tygodniach zaczynały się problemy typu warzenie makijażu i zapchanie.Gdy odstawiałam krem i stosowałam nawet tłusty krem z parafiną,wszystko wracało do normy.Wracałam do Miyi-masakra.Obecnie stosuję zwykły krem bambino,a pod niego żel aloesowy i mam znowu efekt baby face,klarowna,mięciutka cera-to na noc,a za dnia żel aloesowy a na to krem z wysokim filtrem,typu na narty-tłusty,ale super chroni,nie zapycha-z apteki.Myślałam,że to wina innych czynników,ale moja mama,siostra i wiele koleżanek,również w szale super opinii na nogach kupiło te kremy i... Po pierwszym tygodniu zachwytu,może dwóch,stwierdzały że szału nie ma,nie nadają się pod makijaż a na noc też kiepsko bo tworzy warstwę zamiast nawilżać czy zregenerować.Czułam się jak z twarzą posmarowaną woskiem.Najlepiej wspominam kokosowy,ale tylko dlatego,że wyrządził mi najmniej szkód.Wg mnie,cena jest jednak za wysoka,dla mnie działa jak krem za 15 złotych.

    OdpowiedzUsuń
  24. jej, ja wciąż kocham żółty :(

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie sprawdzają się naprawdę super. A mam skórę skłonną do zapychania. Bardzo lubię właśnie ten różowy z różą. U mnie fajnie nawilża i w ogóle mam wrażenie, że odkąd zaczęłam używać tych kremów to skóra mi się bardzo poprawiła i krostki wyskakują naprawdę sporadycznie. Mam też jeszcze żółty z mango - też fajnie nawilża i super mi się sprawdza pod podkład. Więc ja jestem bardzo zadowolona i bardzo polubiłam te kremy. Stosuję te 2 wersje wymiennie - rano / wieczorem już od dłuższego czasu i nie zauważyłam żadnych minusów, wręcz odwrotnie - bardzo cieszę się, że je odkryłam! Nie próbowałam jeszcze wersji zielonej z kokosem i tej granatowej, ale są na mojej liście zakupowe i na pewno je też kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się u Ciebie sprawdziły,ale dla mnie to koszmar nie krem.

      Usuń
  26. Gdy marka zaczęła się promować na blogach już jakiś czas temu (nagle i wszędzie), to były saaaaame zachwyty. Teraz, gdy pojawiają się recenzje wynikające z zakupu, opinie są już bardzo mieszane :) Ja nie miałam styczności, ale znając moje wymagania, mogłabym czuć niedosyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie-blogi przez to przestają być autentyczne.Też się nabrałam,i teraz żałuję,tak zapchanej i wysypanej skóry Nigdy nie miałam.Gdy tylko go odstawiłam, Wszystko wróciło do normy.

      Usuń
  27. Bardzo fajnie to opisałaś :D Świetnie się czytało :)
    Ja obecnie z kremami na bakier, wiele powoduje niespodzianki, muszę wyprowadzić swoją cerę, mam na to jeszcze ok. 5 miesięcy sprzyjającego ku temu okresu ;)
    Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  28. Szczerze mówiąc,te kremy w ogóle się u mnie nie sprawdziły,ale to jeszcze raz mi pokazało,jak łatwo dałam się zmanipulować reklamie:(Człowiek myśli, że opinie blogerek są autentyczne, ale jak przychodzi co do czego,to okazuje się,jaki to bubel.Dziękuję Ci Anwen,za recenzję,za blog,i za to jak fajnie się zmienił-bardzo na plus! Jest bardziej różnorodny.
    Co do kremu-to chyba jakaś klątwa-moje koleżanki, też po napaleni się na reklamy, zakupiły różne wersje,i na początku było ok,ale później...Jedno słowo: MASAKRA.Zresztą na wizaz też roi się od opinii dziewczyn o zapchaniu,alergii, suchości... Szkoda,bo miałam nadzieję, że to będzie "moja marka".

    OdpowiedzUsuń
  29. Chciałam zacząć u siebie kurację drożdżową, jednak nasuwa mi się na myśl pewne pytanie...
    Na rynku dostępne są drożdże w dwóch wersjach.
    Pierwsze to te zwykłe, piekarskie, żywe, w kostkach. No, wiadomo jakie. Są niesmaczne, a źle przygotowane mogą przyczyniać się do problemów żołądkowych.
    Ostatnio w Piotrze i Pawle (to nie kryptoreklama jakby co, po prostu nie widziałam nigdzie indziej, nie licząc sklepów internetowych) natknęłam się na płatki drożdżowe nieaktywne... Kupiłam je sobie. Smakują jak ser żółty, świetnie mogą go zastąpić np. w... zapiekankach? Nie spożywam nabiału, więc nie wiem, gdzie się sera używa xd Można nimi posypać kanapki, dodać do gulaszu, moim zdaniem świetnie smakują w zupie krem z brokuła.
    I tu nasuwa się pytanie: czy po spożywaniu płatków można się spodziewać podobnych efektów jak po drożdżach "kostkowych"? U siebie zauważyłam przyspieszony porost, mocniejsze paznokcie itd., ale ostatnio tak bardzo "przemeblowałam" swoją dietę, że nie potrafiłabym określić, jaki produkt wywołał takie efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Trochę nie na temat, ale potrzebuję pomocy. Czy któraś z Was wie, gdzie mogę kupić maski do włosów Biovax stacjonarnie? (Wrocław)
    W Rossmannie są tylko niektóre, ja konkretnie szukam do włosów ciemnych (fioletowe opakowanie). Nie chcę kupować przez internet i płacić dodatkowo za wysyłkę... W drogerii natura też niby są Biovaxy, ale na stronie mają ich tylko kilka w ofercie i oczywiście nie ma tej, której szukam. Jeśli ktoś wie, to proszę dać znać :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super-Pharm, Hebe, często w sieciowych aptekach (Doz, Gemini) :)

      Usuń
  31. Kochana, pamiętam jak parę lat temu pisałaś, że każdy uważał że to niemożliwe zapuscic takie cienkie i rzadkie włosy jak Twoje. Dzisiaj widać, że masz je naprawdę gęste, napisałaś może o tym wpis jak udało Ci się je tak bardzo zagescic? Bo szukałam i nie mogę znaleźć nigdzie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. miałam żółty i zawód na całej lini, dziewczyny je tak wychwalają z wiaodmych powodów. Jak u jedeej z nich dodałam komentarz że skład kremu pozostawia wiele do życzenia zaraz został usunięty... :)

    OdpowiedzUsuń