Związane czy rozpuszczone- co jest lepsze dla włosów?




Dylemat każdej początkującej włosomaniaczki, bo z jednej strony mamy te wszystkie ‘straszne’ czynniki zewnętrzne, które tylko czyhają na nasze biedne włosy ;) a z drugiej upięcia, które nie służą naszym cebulkom. Co w takim razie zrobić? Może modna obecnie fryzura na samuraja byłaby rozwiązaniem? ;)

Na szczęście jak zwykle prawda leży po środku i zarówno ciągłe noszenie związanych jak i bezustanne rozpuszczanie włosów nie będzie dla nich dobre.  Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego, że nie tylko ciasne upięcia noszone przez cały dzień są dla włosów szkodliwe. Sama miałam okazję się o tym przekonać ostatnio, bo jak już wspominałam przy Zuzi moje włosy musiały być praktycznie non stop w koczku inaczej jej małe rączki szybko zaczynały się nimi bawić co kończyło się jak łatwo się domyślić dosyć boleśnie. Na początku ciągłego upinania włosów nic się nie działo, ale po pewnym czasie zauważyłam, że często boli mnie głowa na czubku, a skalp stał się bardzo wrażliwy i wieczorem dotkliwie bolał. Po konsultacji z trycholgiem – Panią Edytą okazało się, że to może być jedna z przyczyn mojego osłabienia i przerzedzenia włosów na czubku głowy i doradziła mi bym częściej nosiła rozpuszczone włosy. 

Pytanie tylko kiedy mam to robić, bo prawie przez cały dzień jestem z Zuzią, a w nocy jak wiecie też preferuję spięte włosy. Dawniej było mi łatwiej, bo włosy spinałam tylko nocą i wtedy, gdy byłam na zewnątrz by ochronić je przed wiatrem, mrozem, słońcem czy ocieraniem się o szalik itp. a po dotarciu na miejsce docelowe (do pracy czy na spotkanie) rozpuszczałam je. Większość czasu były więc rozpuszczone, ale przy minimalnym narażaniu na czynniki, które mogą im szkodzić. Taki złoty środek, który mogę i Wam po raz kolejny polecić :)

Teraz zaczynam powoli oswajać Zuzię z moimi włosami. Pokazuję jej jak je czesać delikatnie i bawić się nimi nie wyrywając ich przy tym :D Staram się by znów przez większość dnia były rozpuszczone, ewentualnie w domu zaplatam je w luźny warkocz (ale w nim akurat jest mi niewygodnie), który też jest lepszym rozwiązaniem dla włosów niż kok na czubku głowy.

Ciekawa jestem jak to u Was wygląda? Częściej macie włosy spięte czy rozpuszczone?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

120 komentarze:

  1. Ja bardzo czesto nosze zwiazane wlosy, poniewaz wydaje mi sie ze jest mi w takich lepiej :-) rzeczywiscie na koniec dnia, kiedy je rozpuszczam boli mnie czubek glowy ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy moim synku tak samo, jak u Ciebie przy Zuzi muszę mieć cały czas spięte. Mimo wszystko łobuz zawsze znajdzie babyhair i pociągnie :) dopiero, jak śpi mogę na chwilę rozpuścić i dać im odpocząć :)
    Magda N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej a dziecko nie reaguje jakbys krzyknela ala boli?Ps nie mam dzieci i nie znam sie na nich.

      Usuń
    2. niektóre dzieci to tylko zachęca to "zabawy" :)

      Usuń
    3. Mam tak samo, choćby nie wiem, jak dobrze związała włosy, mój synek zawsze coś znajdzie.

      Usuń
    4. Małe bestie ☺

      Usuń
    5. Dobrze, że nie lubię dzieci xp

      Usuń
    6. U mnie pomogło jak robiłam smutną minkę i mówiłam, że to boli i w ten sposób sprawia mi przykrość. Po jakimś czasie sam sobie zwracał uwagę, że nie można mamy ciągnąć za włosy :)

      Usuń
  3. Ostatnio częściej noszę wysokiego kucyka, i tak zaczął mnie skalp boleć... A obwiniałam szampon :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja historia wygląda identycznie jak Twoja ;-)
    Dziś Twoje włosy są idealne, lekkie niewystylizowane fale :-* uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez cale zycie chodzilam w rozpuszczonych a mam tendencje do gubienia wlosow, mialam je wszedzie na ubraniach, na podlodze na zeszytach, a teraz gdy chodze na silownie to jest spinam i tak chodze do konca dnia i zauwazylam ze juz mi tak nie leca wlosy, albo poprostu tego nie dostrzegam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie wygląda to tak, że jeśli wiem, że nigdzie nie wychodzę z domu (nie licząc wyjść z psem ;) ), to związuję włosy gumką. Na noc też wolę włosy związane. A w dni,kiedy gdzieś tam wychodzę to wolę rozpuszczone, bo nie znalazłam do tej pory upięcia, w którym moja głowa wyglądałaby ładnie :D włosy cienkie, kształt głowy dziwny...także tego... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam raczej spięte, ale taka fryzura raczej nie przejdzie z włosami do ramion - moje takie są. Kilka miesięcy temu były do połowy zniszczone i suche, dlatego je obcięłam aż do połowy żuchwy.
    Jakieś pomysły dla moich włosów? Nadal mam suche końcówki i pewnie niedługo będę znowu podcinać. Dopiero zaczynam włosomaniaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam ten ból noszenia rozpuszczonych włosów przy dzieciach ;) Ja zazwyczaj w domu związuję w warkocz lub upinam nisko, luźną kitkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niska luźna kitka to najlepszy pomysł.

      Usuń
  9. Ja cały czas chodzę w rozpuszczonych, nie lubię związywać w kucyka, w kokach mi źle a warkocze nosze bardzo rzadko. Kiedyś związywałam włosy na noc w luźnego warkocza ale niestety moje włosy są podatne na takie zabiegi i rano nie byłam zadowolona z ich wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię chodzić ciągle w rozpuszczonych. Według mnie to trochę nudne i mało pomysłowe. Więc mam zawsze związane. Na noc mam niską luźną kitkę. Czasem rozpuszam sobie włosy by trochę odpoczeły ale przeważnie mam kitkę lub warkocz. Czasem także kłos ;)

      Usuń
  10. Właśnie mnie olśniło, że to może dlatego w okolicach koczka mam trochę większe prześwity i jeżeli swędzi mnie głowa, robi mi się łupież czy jakieś krostki, to głównie w tym miejscu :/ Z drugiej strony dzięki wiązaniu u góry włosów, nie są przyklapnięte u nasady jak je rozpuszczam. Życie jest takie trudne... :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie ok noszenia koka tak bardzo bolała głowa, że aż nie mogłam jej dotykać ( a wcale nie nosiłam koka codziennie, może raz na dwa tygodnie sobie trzasnęłam). Ostatnio słyszałam jak jedna Pani opowiadała (około 40 lat), że ciągle nosiła mocno upięty wysoki kucyk i niestety teraz cierpi na bardzo mocno przerzedzone włosy, a przyczyną jest ciągle noszona wcześniej jedna i ta sama fryzura. Dziewczyny uważajcie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Zanim zaczęłam używać gumek invisible bubble i korzystałam ze zwykłych gmumek, bardzo często bolała mnie skóra na czubku głowy. Teraz nawet kok na caly dzień z gumką invisible nie powoduje bólu :) polecam bo na praede często pomaga

    OdpowiedzUsuń
  13. na uczelnie rozpuszczone, w domu - tylko kucyk

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wiąże włosy z konieczności, gdyż po myciu układają się fajne, a po nocy spędzonej w koczku lub warkoczu wyglądają tak słabo (rozprostowane, postrączkowane fale, po rozczesaniu puch), że następny dzień upływa pod znakiem warkocza – czasem dobieranego, lub różnych wariacji na ten temat, a na następny dzień zazwyczaj koka upiętego spinkami żabkami, który świetnie maskuje pierwszy przetłuszczony placek na mojej głowie - zawsze w tym samym miejscu :C – odczuwam minimalny dyskomfort po całym dniu w takiej fryzurze, lecz nie jest to taka tragedia jak wtedy, gdy używałam gumek do włosów…brr.
    W zasadzie już tak się przyzwyczaiłam do noszenia upiętych włosów i tego jakie to wygodne (mam włosy do talii), że praktycznie w tych rozpuszczonych nie chodzę, zwłaszcza, że zazwyczaj myję wieczorem - po wysuszeniu wiążę je i rano wyglądają źle. I tak w koło. Muszę spróbować reanimacji fal, ale gdy rano wstaję na uczelnię, to zazwyczaj tylko maziam się pudrem z lenistwa, nie wiem więc czy mi się uda ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz piekne wlosy!

      Usuń
    2. I nie możesz ich po prostu przestać wiązać, zaplatać, upinać na noc? Co się stanie?
      Bo to jest jakies wyjscie z tej sytuacji. Pozwól sobie czasami na nieupinanie do snu i rozpuszczone luźno w ciągu dnia. Sprawdź, może nie sa podatne na zniszczenia podczas snu, a rano w końcu zobaczysz w lustrze fajną kształtną fryzurę, a nie przyklap i odkształcone strąki.

      Usuń
    3. Anonimku z 10:48 - dziękuje, tu akurat GHD :)
      Anonimku z 16:40
      Całe życie przed włosomaniactwem spałam w rozpuszczonych, problem polega na tym, że bardzo się rzucam podczas snu i spanie w rozpuszczonych może i nie powoduje kołtunów, ale fale tak czy siak się prostują i puszą przez tarcie o pościel (poszewkę staram się mieć atłasową, ale nie jestem w stanie spać pod taką śliską kołdrą, nie wiem czemu :D). Ale dziękuje Ci bardzo za radę ;)

      Usuń
  15. Ja przez wiekszosc dnia mam rozpuszczone, do treningów zwiazuje wlosy gumka ale normalnie yzywam takiej duzej spinki i to jest moim zdaniem najlepsze rozwiazanie bo wlosy sa spiete ale nie za mocno i nie niszcza sie

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z kolei robię na noc kitkę prawie na czubku głowy, ogon zawijam wokół gumki i końcówkę przypinam 2ma wsuwkami, w takim koku idę spać. Jeśli nie mam następnego dnia zajęć i siedzę w dom, to już zostaję w tym koku, rozpuszczam jak wychodzę dopiero. Ogólnie w domu związane mi nie przeszkadzają, jak siedzę z chłopakiem tak samo, do sklepu w sumie też, jednak nie przepadam wiązać włosów, czasami jak kok czy kitka mi się trochę rozwali i wyjdzie trochę włosów wokół twarzy i mi się podoba, to tak zostawiam, jednak na uczelnię mimo wszystko odpada, kiedyś w moim lustrze wydawało mi się, że ładnie tak wyglądałam, potem spojrzałam na uczelni w lustro dalej oddalone i się przeraziłam i rozpuściłam, ogólnie do mojej okrągłej twarzy nie pasują upięcia. I wiem, że na zimę można by było wiązać, jednak czapek nie lubię jeszcze bardziej, a w związanych włosach zimno.. Nie ma też co popadać w paranoję moim zdaniem, bo tak to każde wyjście na zewnatrz nie ważne jaka to by była pora roku kończyłaby się koniecznością wiązania włosów, bo zawsze wieje, zawsze włosy się ocierają, zawsze coś. To po co mi wtedy włosy długie, skoro cały czas musiałabym je wiązać? A właśnie w pomieszczeniu, gdzie głównie siedzę u siebie w domu, u chłopaka albo przy niewielkiej grupce znajomych to dla nich akurat nie muszę pokazywać pięknych, rozpuszczonych włosów, więc trochę to dla mnie nie ma sensu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie ma sensu? To wolisz się podobać obcym ludziom niż najbliższym?

      Usuń
    2. Wlasnie, to chyba przy swoim facecie ma najwiekszy sens pieknie wygladac, przy znajomych rowniez.

      Usuń
    3. Tak myślałam, że taki komentarz się pojawi, jednak miałam cichą nadzieję, że nie i nie chciałam już tego komentować w powyższym długim już i tak komentarzu. Otóż mój chłopak wie, jak wyglądam najlepiej i najgorzej, poza tym wygląd to nie wszystko, napisałam też wyraźnie, że często ich nie związuję ale odniosłam się do paranoi związywania włosów bo się ocierają i niszcza. I nie chodzi o podobanie się, moim zdaniem wyglądam tak nieciekawie, a uwierzcie mi, nie mam potem chęci słuchać jakichś nieciekawych komentarzy typu matko ale ryj, jaka paskuda czy z kim on chodzi, bo zawsze znajdzie się ktoś taki, a jeśli są to osoby, z którymi mam często styczność, typu uczelnia, to nie chciałabym słuchać od osób trzecich jak ktoś danego dnia skomentował mój wygląd. Mam nadzieję, że to idzie zrozumieć bo mogłabym dopisać jeszcze parę zdań ale no, główny sens przekazany już jest dobitnie. Dla mojego chłopaka zawsze wyglądam ładnie, w koku czy kitce też mu się podobało, nie mam też nakazu jak mam wiązać włosy bo tak bardziej mu się podoba, więc robię tak, żebym ja się dobrze czuła wiedząc że mogę być jeszcze dodatkowo obserwowana przez otoczenie.

      Usuń
    4. Moim zdaniem twoje tlumaczenie jest po prostu bez sensu. Skoro w rozpuszczonych wygladasz lepiej to i lepiej sie czujesz ze soba, to jak takie stare polskie zwyczaje przy obcych to suer ciuchy, makijaze, zastawione stoly a na codzien coz... Twoj facet pewnie ci nie powie ze dla niego lepej wygladasz w jakiejs fryzurze,ale z pewnoscia ma swoje zdanie. I to wlasnie dla niego i znajomych tez powinnas sie starac wygladac zawsze ladnie, a takze przy obcych. A nie sobie wybierac. A potem zdziwienie ze facet jednak nie chcial byc z taka kobieta

      Usuń
    5. Nie wierzę że to czytam.. Radzę skupić się na sobie,a nie dogłębnie analizować przyczyny upiecia włosów innych.. Jeśli Ona tak chce i czuje się w tym komfortowo (przy tym nikogo nie krzywdząc) to co Ci do tego?

      Usuń
  17. Hej dziewczyny. Chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Trzy lata temu postanowiłam obciąć moje zniszczone? suche? włosy z długości za talię do ramion(nie katowałam ich, po prostu żyły swoim życiem wcześniej). Co miesiąc je obcinałam około pół cm. Dzisiaj mam włosy za talię, prawie do pasa. Pielęgnuje je, dbam, naprawdę. Nie prostuję, jeśli suszę to zimnym nawiewem. co noc śpię w warkoczu. Problem jest w tym, że na długości włosy mi się łamią, nawet bardzo. Widzę często połamane włosy nawet z 7 cm od końca. Wtedy biorę nożyczki fryzjerskie i ten włos ucinam. Same końce są okej, chodzi mi o włosy trochę powyżej (i nie... nie były to włosy cieniowane, były zawsze obcinane na prosto) Tak więc dzisiaj mam włosy cieniowane wbrew mojej woli. Końcówki są bardzo cienkie. Nie wiem jak temu wszystkiemu mam zaradzić. Zastanawiałam się czy spore cięcie coś pomoże. Tyle, że ja już często tak robiłam i nie dawało to nic poza krótszymi włosami. Bardzo proszę Was o radę. Może któraś z Was miała taki problem? Co mi po włosach do pasa skoro końcówki są tak przerzedzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może w miejscu gdzie się łamią związujesz je gumką? Może spróbuj je bardziej zabezpieczać na długości. Zaobserwuj w ciągu dnia na jakie zniszczenia mogą być podatne

      Usuń
    2. Hej! Może problem tkwi w ubogiej diecie? Spróbuj sobie przypomnieć jakie nawyki żywieniowe prowadziłaś 2-3 lata temu. Ja też mam ten problem, ale moje końce pamiętają jeszcze czasy codziennego rozjaśniania i bardzo złej diety. Nie przejmuję się tym zbytnio - jeśli za 2-3 lata problem nie zniknie to wtedy będę się dopiero martwić ;) Na razie staram się cierpliwie wyzbywać starych włosów. Na twoim miejscu podcięłabym przerzedzone końce i dbała o to, aby włosy, które dopiero wyrastają były w jak najlepszej kondycji. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. To nie gumka. Czy wszystkiemu winne mogą być słodycze? Od lat nie mogę się pozbyć ich z diety. Niestety zniszczonych końców pociąć nie mogę ( zrobiłam to trzy lata temu i stan włosów jak sprzed tego ścięcia jest)

      Usuń
    4. Zwróć uwagę jakiego robisz warkocza - może wychodzi za ciasny? Skóra niekoniecznie musi boleć, gdy jej robisz krzywdę. Może ciągniesz za niego jak śpisz?
      Mi bardzo pomogło na łamanie smarowanie odrobiną oleju na noc - dobre są te rzadkie oleje jak sezamowy, orzechowy, migdałowy, rzepakowy też chyba ujdzie. Jak włosy są lekko naolejowane, to lepiej się warkocz trzyma i można zrobić luźniejszy. Jeśli nie, to może odrobina odżywki bez spłukiwania + krem - dzięki temu mój warkocz nie straszy wystającymi włoskami i włosy są mniej tłuste.
      Jak czeszesz i czym czeszesz włosy? Sprawdź czesanie na sucho i mokro, głową do góry i w dół, czesz tylko po odżywce i zawsze najpierw końcówki. Ja nie mam TT, ale dziewczyny polecają.

      Jakiej odżywki używasz? Jak często i jaką maskę? Może dorzuć silikonów dla zabezpieczenia? Jeśli obciążają cię odżywki bez spłukiwania, to wybierz np. Long Repair do spłukiwania. Ja teraz dorzuciłam Nivea Diamond Gloss (bo miał małą, turystyczną butelkę) i daje radę.

      Co do diety - pytanie co jadłaś przez ostatnie lata. Niestety włosy to takie bestie, które trzeba atakować od środka i od zewnątrz przez długi okres czasu. Słodycze niekoniecznie muszą być problemem - jeśli nie powodują ci problemów ze skórą, to zapewne nie ich wina. Jeśli pracujesz na tyle, żeby to spalić, to wszystko jest ok. Problemem może być zróżnicowanie diety. Dodaj do diety siemię lniane, garść orzechów dziennie, sok z cytrusów albo marchewki do śniadania (może być z koncentratu, byle bez dosładzania), tran w kapsułkach lub ryby raz w tygodniu, warzywa raz dziennie (codziennie inne - ziemniaki, kapusta i cebula też się liczą ;) Z tanich rzeczy są płatki owsiane i pozostałe oraz kasze i otręby (ale nie te fit-gotowce, bo one mają cukier i mało zdrowych składników). Warto zamawiać i brać hurt z rzeczy takich jak kasze (gryczana jest dobra na włosy!), mąki, otręby i płatki. Spróbuj ustalić co ci smakuje (ze zbioru rzeczy mniej tłustych, mało przetworzonych i bez dodawanego cukru) i na podstawie tego czy nie masz jakichś niedoborów witamin lub mikroelementów - to zwykle jest dobra wskazówka. Pij drożdże - u mnie działa! Wyrosła mi masa nowych kłaczków, a odrost jest lepszej jakości! Cera (o dziwo!) poprawiła mi się po drożdżach (mniej wyprysków, mniej niespodzianek, mniej przetłuszczania). I w końcu nie pękają mi usta. Do tego zwróć uwagę, czy nie pijesz za dużo kawy lub jesteś przemęczona, albo czy nie zasypiasz na stojąco (niedobory magnezu!). Możesz suplementować się jedzeniem - to najtańsza opcja i dodatkowo robić sobie kurację jakimś preparatem na włosy/paznokcie, tranem, skrzypo-pokrzywą, CP albo magnezem (testowałam ten dla pakerów z Olimpu - pomógł mi na moje nagłe "resety" - zasypiałam w trakcie rozmów!). Co 2-3 miesiące zmień preparat/suplementację, obserwuj zmiany. Nie ma na to jednego przepisu, każdy działa inaczej. Jest parę włosomaniaczych artykułów na ten temat, warto poczytać, wziąć średnią, a potem wybrać z tego to co ci smakuje.

      Dobrą wskazówką co do tego w jakiej kondycji mogą rosnąć ci włosy są twoje paznokcie - jeśli się rozdwajają, łamią się, są giętkie, mają białe plamki (nie mówię tutaj o tych normalnych księżycach przy miejscu wyrastania), albo masz wiecznie pękające, suche skórki, to na bank brakuje ci jakichś witamin. Możesz tego nie zauważać, jeśli smarujesz pazurki jakimś stymulatorem (słynny lakier 8w1 czy te podobne z chemią wymuszającą wzrost), ale jeśli zostawisz je samym sobie, to będzie widać. U mnie razem z nagłym wzrostem włosów po drożdżach paznokcie zrobiły się jak tipsy, po olejowaniu i dorzuceniu ryb skórki przestały być suche i pękać i za każdym razem jak brałam jakiś suplement, to było widać większą albo mniejszą poprawę. Paznokcie są całkiem dobrym wyznacznikiem stanu wewnętrznego organizmu - lepiej widać na nich wzrost i jakość niż na włosach i częściej je podcinamy.

      Usuń
  18. na wyjścia czy do pracy zdecydowanie rozpuszczone :) za to w domu mam je zawsze spięte klamrą bo tak mi wygodniej cokolwiek robić, nie wyobrażam sobie mycia naczyń w rozpuszczonych włosach ;d

    OdpowiedzUsuń
  19. Warkocz nie będzie czymś pomiędzy rozpuszczonymi, a upiętymi włosami, w sensie obciążania cebulek? Myślałam, że jest dla cebulek łagodny. W końcu włosy się nie kołtunią, ale też nie ciągnie ich jak kucyk lub kok. Mam tak splecione włosy czasem przez 24 godziny (ale nie mam pojęcia jak do się ma do wypadania, bo wypadają mi od lat).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak mocno go zaplatasz. Zdarzyło mi się parę razy zrobić sobie warkoczem krzywdę. Za to jak się włosa lekko naolejuje (rzadki olej: orzechowy, sezamowy, rzepakowy chyba też), to warkocz wygląda jak z reklamy i można robić luźniejszy :D
      Na wypadanie to chyba głównie mają wpływ hormony i dieta. Mi pomogły drozdże.

      Usuń
  20. Najlepiej na łyso i po problemie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Anwen i wszystkie inne wlosomaniaczki. Mam problem z wypadeniem wlosow po porodzie a mianowicie stracilam 3/4 wlosow- tak wcale nie przesadzam 3/4. Na głowie mam jedne wielkie przeswity. Zawsze mialam bardzo gęste włosy a teraz wstyd mi gdzies wyjsc z domu tym bardziej, ze mam ciemne włosy i ta lysina bardzo rzuca się w oczy. Dodam tez, ze wlosy wycjodza garsciami najbardziej przy myciu. Czy któras z wlosomaniaczych mam talk miała i czym udało się jej z tym uporac no i przede wszystkim po jakim czasie odrosly. Pomocy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A znasz przyczyne wypadania? Pamietaj, ze jesli przyczyna byl stan zdrowia (anemia, choroby tarczycy i wiele innych) to dopoki nie uregulujesz tej sprawy to nie ma co nawet myslec o odrastaniu...

      Usuń
    2. Nie to nie stan zdrowia wszystkie wyniki mam idealne... To wypadanie po ciazy.

      Usuń
    3. Wypadanie ciazowe unormuje sie samo z czasem gdy gospodarka hormonalna wroci do siebie i raczej masz tu zwiazane rece. Warto zawalczyc o jak najlepsze zdrowie skory glowy zeby nie dopuscic to miniaturyzacji albo zaczopowania mieszkow wlosowych. Jesli nie karmisz to moze warto zdecydowac sie na kilkumiesieczna kuracje Loxonem 5%?

      Usuń
    4. Pamiętaj tylko, że Loxon powoduje pobudzenie wzrostu włosów na całym ciele, nie tylko w miejscu wycierania, ja dostałam go na bardzo duże wypadanie po odstawieniu tabletek anty i dopiero na ulotce o tym doczytałam (kupiłam zamiennik - Amydoxy, ta sama substancja i stężenie, na szczęście tylko jedno pudełko) i oddałam mojemu chłopakowi (ma genetyczne skłonności do łysienia, mimo młodego wieku). Po miesiącu używania widać różnicę nie tylko na głowie, ale na też na twarzy i nawet na klacie. A swoje wypadanie "zaleczyłam" wcieraną na początku 3 razy, obecnie raz dziennie lub raz na 2 dni kozieradką :)

      Usuń
    5. Bylam u dermatologa i przepisal mi Alpicort, ale niestety nie pomoglo w międzyczasie brałam Biotebal teraz przeszłam na Revalid, wcieram czarna rzepe i wcierke Ducray creastim polecona przez dermatologa no, ale niestety wlosy ddalej lecą od 4 miesiecy a od3 wwalczę z tym. Bylam przygotowana na to, ze będą lecieć, ale nie sądziłam, ze az tak. W takim razie co stosowac i co robić zeby nie dopuścić do miniaruryzacji ? A propo dermatolog stwierdziła, ze z jednego mieszka wlosowego nie wyrasta mi kilka wlosow tsk jak powinno tylko jeden. Czym to może być spowodowane ? I czy da się to jakos naprawic ? Dziękuję za odpowiedźi :-)

      Usuń
    6. Pamiętaj, że Biotebal to tylko jedna z witamin z grupy B w końskiej dawce. U mnie on nie dał efektów (pół roku brania z przerwami), a przy kuracji drożdżowej miałam szok! Ale drożdży chyba przy karmieniu piersią nie wolno - sprawdź. Może takie w tabletkach?
      A dieta? U mnie sama suplementacji nie działa tak dobrze jak zmiana diety + drożdże. Dorzuć siemię lniane (odtłuszczone dobrze robi na żołądek), otręby (max 2-3 łyżki dziennie) i płatki oraz kaszę gryczaną (i kasze ogólnie), soczek z marchewki, jakieś dozwolone źródła witaminy C, być może tran. Na pewno sobie ani maleństwu tym nie zaszkodzisz.

      Usuń
  22. Jak mam okazję, to rozpuszczam ale poza tym robię właśnie luźny warkocz. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja noszę rozpuszczone od 4 klasy podstawówki... Spinam je klamerką tylko na noc. Nie czuję się ładnie w ŻADNYM upięciu i przestałam się przejmować tym, że się niszczą - nie farbuję, nie czeszę na mokro, suszę chłodnym nawiewem, po lokówkę sięgam raz lub dwa razy w miesiącu, jakiś grzech pielęgnacyjny trzeba popełniać ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. prawie cały czas mam je spięte. w rozpuszczonych mi niewygodnie, więc zostawiam to tylko na specjalne okazje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Półtora roku w koczku - non stop :) mój dzidziuch nigdy się nie nauczy nie ciągnąć. Czy są osłabione, pewnie tak, ale chyba daje im popalić hormonalnie drugi dzidziuch w brzuchu niż wiązanie:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja ostatnio noszę cały czas związane, zupełnie przestały mi się podobać i źle się z nimi czuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wybierz się do fryzjera żeby dobrał ci fryzurę :)

      Usuń
  27. Mam synka w wieku Zuzi, więc łączę się w bólu. ;)
    Przeważnie mam włosy w warkoczu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Od tych waszych komentarzy aż sobie włosy rozpściłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Anwen - robisz delikatny kucyk i spinasz dużą spinką żabką, albo jakąś inną przy głowie ;)luźna fryzura i bez mocnego ściągania włosów. Albo samą spinką możesz spiąć, chociaż Twoje włosy mogą spod niej uciekać :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko będą ciągnąć cebulki pod swoim ciężarem.

      Usuń
  30. Ja w czasie gdy chodzi się w czapce chodzę codziennie do pracy w dobieranym warkoczu - uważam że to wdzięczna fryzurka ;) niestety moje cienkie włosy wyglądają smętnie po 30 min. w czapce jeśli są rozpuszczone. Natomiast w domu nie wiem jak da się chodzić w rozpuszczonych włosach, mi strasznie przeszkadzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Powiem ci coś z sympatii, żebyś wiedziała, żeby nigdy nie publikować MWH Gosi G. z bloga porady herrbaty. Wyżej wspomniana, choć sama ma bloga, hejtuje ciebie mocno w grupach na fb. Pojawił się u niej w nowym wpisie (na twoj temat) link do tej grupy. Teksty? Różne. Że jesteś celebrytką, pustakiem, celebrytową jędzą, że traktujesz ją jak konkurencję i jej nie lubisz, że "popieprzyło" ci się w główce odkąd rozjaśniłaś włosy - tylko mocniejszym słowem. I inne... grupa: włosomania *grupa zaawansowana". Sama zdecyduj czy coś z tym robisz, dla mnie straszne chamstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio??? Masakra...

      Usuń
    2. Jeśli to prawda, to samo to świadczy o wymienionej wyżej osobie. Mało co się da zrobić z ludzką zawiścią.

      Usuń
    3. Chciałam też Anwen to zgłosić ale stwierdziłam, że za mądra jest żeby się przejmować autorką PoradyHerrbaty. Niestety ale zrobiło się tam nieprzyjemnie i ludzie oceniają Anwen wcale jej nie znając. Żenujące.

      Usuń
    4. Nie mam zamiaru się tym przejmować :) Gosia poczuła się najwyraźniej urażona, bo zbanowałam ją na fp, więc musiała się "odgryźć". Cóż jak ktoś wyżej napisał to świadczy tylko o niej zwłaszcza, że nie zbanowałam jej bez powodu, ani za ten komentarz, który zacytowała na swoim blogu, ale właśnie za złośliwość wyrażaną gdzie indziej :)

      Usuń
    5. To ja może poproszę o ten link do tej grupy bo przeczytałam wpis i go nie znalazłam. ponadto "teksty? Różne. Że jesteś celebrytką, pustakiem, celebrytową jędzą, że traktujesz ją jak konkurencję i jej nie lubisz, że "popieprzyło" ci się w główce odkąd rozjaśniłaś włosy - tylko mocniejszym słowem." w tamtym poście również nie widziałam i link też by się przydał. głównym tematem była moderacja u blogerów i banowanie tak naprawdę za nic a to jest brak szacunku dla czytelnika. Komentarz chyba ma na celu wywołać falę hejtu na blogerkę, która ośmieliła się powiedzieć coś nie do końca pochlebnego. a ten fragment chyba nie świadczy o złośliwym i wrednym podejściu herbaty do anwen: "Żal mi trochę, bo lubiłam tę fejsbukową stronę. Ania zrzeszyła w jednym miejscu miłośniczki włosów, czyli takie kobietki jak ja :) Udzielałam się tam od miesięcy, radziłam, chwaliłam, lajkowałam...".


      Usuń
    6. Brawo :) nie wolno się przejmować, to tylko jej problem :) masz mnóstwo czytelniczek, które lubią czytać twoje posty niezależnie od tego czy są dobre zdjęcia, czy są przecinki itd. Wielu osobom pomoglas osiągnąć piękne włosy, co bardzo podnosi samoocenę:) i powinnaś o tym myśleć, a nie przejmować się hejterkami:) Twój blog to zbiór świetnych porad i jak ktoś nie chce korzystać to niech nie korzysta :) piszę to ja, osoba która prawie nigdy nic nie komentuje! :)

      Usuń
    7. To źle szukasz... może niech ktoś zrobi screeny i doda albo Gosia już zdązyła swoje komentarze usunąć. Są albo były pod postem o tym co dziewczyny sądzą o rozjaśnionych włosach Anwen. Wyszukaj sobie "anwen" w tej grupie i zobaczysz sama... ponad 1000 komentarzy jest pod tym postem i wszystkie to jedna wielka nagonka na A.

      Usuń
    8. A nie jest mowa o tym, że te teksty są w tym poście na blogu tylko w poście w grupie na facebooku! czytaj uważnie

      Usuń
    9. Tak, ten cytat który wkleiłaś jest pozytywny bo był napisany pod postem na blogu, który każdy może przeczytać a nie w zamknietej grupie na fejsie, bo tam to już jak leci można wyzywać i obrażać pod pretekstem krytyki. Hipokryzja.

      Usuń
    10. https://www.facebook.com/groups/1630205173875422/?fref=ts proszę, link. Dodajcie się i same poszukajcie...

      Usuń
    11. Nie przypominam sobie, żebym nazwała Anwen pustakiem, celebrytową jędzą, i napisała że traktuje mnie jak konkurencję (to akurat napisał ktoś inny).

      Usuń
    12. To sobie przeczytaj i przypomnij :) Bo te teksty są pod Twoim nazwiskiem i każdy może je zobaczyć, nie ma po co iść w zaparte.

      Usuń
    13. Gosia Goraj hahahaha jaki pustak 27 października 06:04
      Gosia Goraj Ona już osiągnęła etap celebrytowej jędzy, szkoda... 27 października 09:36
      Twój komentarz na temat wstępów anwen do postów (ciągle przypominała o tym, że rozjaśniała włosy):
      Gosia Goraj Odkąd rozjaśniłam włosy pojebało mi się w główce 23 listopada 17:03

      Usuń
    14. Nie wypierałam się, tylko napisałam że nie przypominam sobie - chyba widzisz kiedy były pisane te komentarze? I jak zobaczyłam cały kontekst, nie uważam że to był hejt, tylko odniesienie do Ani zachowania.

      Usuń
    15. A ja ci powiem Gosiu, że jesteś po prostu żałosna :)) musisz mieć strasznie nudne życie i dużo wolnego czasu, jak w ramach rozrywki wypisujesz takie świństwa :** Nie wypieraj się bo to dziecinne. Po co udajesz niewiniatko? Napisałaś chamskie rzeczy - tak, chamskie, bo swoją opinię można wyrazić kulturalnie i bez wulgaryzmów na poziomie gimnazjum - a teraz nie kłam, Ze zapomnialas...

      Usuń
    16. Na szczęście niewiele osób myśli tak jak Ty :*

      Usuń
    17. teraz chyba jednak wiele :)

      Usuń
    18. Na szczęście jest trochę osó, ktore zgodzą sie z anonimkiem 7.09 ;)

      Usuń
    19. Co ta zazdrość robi z ludźmi..

      Usuń
  32. Ja ostatnio staram się związywać bo jestem na etapie odrastania włosów gdy wygląda się jak ostatnia sierota -___-". Też często miałam problem z bólem skalpu na czubku głowy, ale odkąd używam invisibobble problem niemalże zniknął :D.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja śpię zawsze w warkoczu (od koczka mam tłuste włosy, nawet jeśli są suche, ale teraz próbuję się przestawić i coś wykombinować, bo włosy z wierzchu strasznie mi się strzępią od ocierania itp.), po domu chodzę ZAWSZE w związanych - albo luźny dobierany albo koczek, ale wolę warkocza. Jak gdzieś wychodzę to też wolę związać włosy, chyba że wyjście jest celem docelowym - wtedy różnie, ale strasznie cierpię jak włosy się tam majtają na wietrze :D
    Ogólnie mam problem z chodzeniem w rozpuszczonych włosach, ciągle się boję, że coś im się stanie i robię warkocza, ale próbuję zmienić myślenie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Do upinania włosów "po domu" dobre są duże spinki "klamerki". Co do wiązania w koczek - ja mam taki patent, że staram się zmieniać wysokość koczka - w dzień niżej, nocą bardzo wysoko na czubku głowy, no i oczywiście luźno, grubą frotową gumką (na dwa). Tak na prawdę dla dobra cebulek wypadałoby często zmieniać fryzurę i np. zaplatać włosy za przemian z upinaniem.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja bardzo lubię nosić koka i im bardziej włosy przylegają do głowy tym lepiej wyglądam, ale niestety często się tak nie czeszę, bo boli mnie głowa.

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja mam takie dni że mnie wkurzają rozpuszczone, wręcz w pracy nie mogę się skupić i muszę je spiąć, spinam je spinką klamrową, nie wiem jak to się nazywa, ale nie znoszę spinać włosów gumką :D W domu tak samo, rozpuszczone mi przeszkadzają więc ale znów śpię w rozpuszczonych...

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, bardzo ładnie Twoje włosy wyglądają w tym poście :) Możesz napisać czego użyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.anwen.pl/2015/10/niedziela-dla-wosow-86-potega.html :)

      Usuń
  38. Ja niestety jestem zmuszona nosić włosy w koku z wypełniaczem ze względu na pracę. Żadne inne upięcie nie wchodzi w grę (bardzo rygorystyczne przepisy). Teraz jestem na 3 miesiące w domu i mogę dać im trochę odpocząć od wszystkich gumek, wypełniaczy i lakierów. Nie jestem w stanie wytłumaczyć im tam na górze, że boli mnie głowa często od noszenia takiej fryzury, że często jestem na środkach przeciwbólowych właśnie przez tego ciasnego koka. Strasznie mnie to męczy i zastanawiam się czy nie ściąć włosów, których potem się już po prostu nie da spiąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie a jak będziesz miała krótszą fryzurę albo na chłopaka to co zwolnią ci???????

      Usuń
    2. Jeju a co to za firma taka reżimowa? To w Polsce?
      I nie opowiadaj, że dla pracy katujesz się podtruwasz się prochami?! Dramat, pod jaką presją ludzie żyją przez nieżyciowe reguły. Przecież te "leki" nie są obojętne dla organizmu. Pomyśl nad nieco innym upięciem, bo jak rozumiem upinasz je wysoko? Kok może być ułożony niżej.
      A i jeszcze - nie każda skóra głowy tak reaguje na wysokie upięcia. Często pra-przyczyną sa poważne niedobory witaminowo-mineralne, zła przyswajalność tych składników, silny stres również oslabia organizm. I można to sprawdzić czy coś sie zmieni uzupełniając te niedobory i pomimo suplementacji noszenie takiego upięcia.

      Usuń
    3. Linie lotnicze? Współczucia!
      Abrakadabra

      Usuń
    4. Nie, nie pracuje w Polsce. To bardzo luksusowy hotel, a właściwie restauracja. Wymóg jest taki, że wszystkie dziewczyny muszą się czesać tak samo i jest to właśnie ten kok z wypełniaczem. Przed rozpoczęciem pracy mieliśmy chore szkolenie mające na celu zaprezentować nam jak się czesać i malować! aby wyglądać mniej więcej podobnie. Dziewczyny z krótkimi włosami oczywiście nie miały problemu. Spotkałam się z sytuacją gdzie dziewczynom na recepcji kazano się oszpecać różami do policzków i cieniami do oczu (nawet jeśli w bardzo lekkim makijażu wyglądały świeżo i ładnie i nie brakowało im zupełnie nic. Nie potrafili zrozumieć, że ktoś nie chce niszczyć ładnej cery makijażem czy narażać się na codzienny ból głowy. Moim zdaniem łatwiej wytłumaczyć dziecku dlaczego nie może sprawiać mamie bólu poprzez szarpanie włosów niż takiemu koncernowi, który nabija ogromną kasę, że nie podoba mi się ich idea na upięcie włosów. :/

      Usuń
  39. Ja ogólnie nie lubię chodzić w rozpuszczonych-mam gęste, kręcone, lubiące czasem się puszyć włosy i na noc oraz na uczelnię związuję albo w kucyk, albo w koczek. Czasem zdarza mi się je rozpuścić na uczelnię.. tylko wtedy gdy 'jakoś' się ułożą i 'jakoś' wyglądają ;D

    OdpowiedzUsuń
  40. O toto właśnie! Przez 2 tygodnie zwijałam włosy w kok na czubku do spania lub w przeciągałam w prawie kucyk, a rano odgniecione u nasady, więc byłam zmuszona je poprawiać i wmawiałam sobie, że jak nigdy nie związywałam włosów do snu, tak teraz mi to potrzebne. Tylko po co, skoro mam takie włosy, choć dlugie i czasami je sobie przycinam ręką wiercąc się, to jednak nie doznaja uszczerbku, nie niszczą się rozpuszczone nocą. Już nie upinam do snu i czuję się wolna :)

    OdpowiedzUsuń
  41. ostatnio sama zauważyłam taki ból, więc teraz upinam włosy nisko głowy w takiego samego ślimaka lub warkocz, bo teraz włosy są przerzedzone i smutno mi jest na nie patrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mi przy opiece nad dzieckiem nie przeszkadzały rozpuszczone włosy, nawet gdy miałam je nieco dłuższe ;) myślę, że to kwestia przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
  43. Niby lubię chodzić w rozpuszczonych włosach "w końcu po to są długie, żeby je pokazać", ale po dwóch dniach luzu (a nie daj Boże wiatru!) stają się puchatym siankiem. Przez pewien ores nosiłam je związane na czubku głowy na noc - wtedy rano były ładnie skręcone, a w nocy nie ocierały się o poduszkę, ale też zauważyłam nadwrażliwość skalpu i łupież (!).
    Jestem wielbicielką niskich koków, więc na co dzień noszę je właśnie w ten sposób, na noc zaplatam warkocz, a na Święta staram się o jedwabną poduszkę, żeby zminimalizować uszkodzenia.
    Rozpuszczone zdarza mi się nosić, ale moje włosy, mimo pielegnacji, wciąż są suche, więc po kilku godzinach brzydko się puszą, dlatego nieczęsto puszczam je wolno :p Kitka chętnie, ale boje się o niszczenie końcówek, bo próbuję zapuścić włosy.

    OdpowiedzUsuń
  44. Anwen tak się zastanawiam skąd się wziął Twój pseudonim artystyczny? Podejrzewam że od Anna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książki.

      Usuń
    2. Jakiej książki?

      Usuń
  45. Hej dziewczyny jak myślicie, czy można by stosować EVELINE - MULTIREGENERUJĄCY OLEJEK PO DEPILACJI - 8W1 ARGAN OIL do olejowania włosów? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarzuc skladem to odpowiemy :)

      Usuń
    2. Skład: Glycine Soja Oil, Mineral Oil, Isopropyl Myristate, Helianthus Annus Seed Oil, Triisononanoin, Cetearyl Ethylhexonate, Argania Spinosa Kernel Oil, Chamomilla Recutita Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Lavandula Angustfolia Oil, Celendula Officinalis Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Dehydroacetic Acid, Parfum, Ci 26100.
      :)

      Usuń
    3. Raczej nic szkodliwego dla wlosow tu nie widac, ale szalu tez nie ma. No i przy tak dlugim skladzie ciezko bedzie Ci ocenic czemu zadzialal albo czemu zaszkodzil ;)

      Usuń
  46. Ja mam rozpuszczone najczęściej 1 i 2 dzień po umyciu :) Spinam jednak na noc i jak gdzieś wychodzę, rozpuszczam dopiero w pomieszczeniach, w których spędzę trochę czasu ;) Jak włosy niezbyt dobrze się układają - stosuję lekkie, "artystyczne" podpięcia. Jakoś żyją :D

    OdpowiedzUsuń
  47. U mnie rządzi właśnie luźny warkocz - chodzę w nim po domu, śpię w nim, spinam tak włosy pod kurtkę i czapkę. Dzięki temu mniej się plączą = rzadziej muszę je czesać = mniej szarpania i mniej rozprowadzania sebum ze skóry głowy po długości = zdrowsze włosy i dłużej zachowana świeżość. Tak to u mnie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja noszę na zmianę raz rozpuszczone i raz spięte w luźny koczek, w nocy preferuję jednak niski kucyk :)

    OdpowiedzUsuń
  49. W ciągu dnia praktycznie codziennie chodzę w rozpuszczonych, w nocy też. Dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam spać z upiętymi. Chyba zacznę je wiązać podczas noszenia szalika, bo strasznie mnie irytuje jak się wtedy plączą.

    OdpowiedzUsuń
  50. Do pracy upinam ściślejszy kok, podpinam spin pinkami lub żabkami żeby dobrze się trzymało. Gdy jestem w domu wybieram dużą klamrę i spinam włosy luźniej. Rozpuszczone włosy mam jedynie w nocy (przerzucam za poduszkę żeby się nie plątały, czasem zaplatam warkocz). Nie wyobrażam sobie chodzenia w pracy w rozpuszczonych, po kilku chwilach byłyby splątane.

    OdpowiedzUsuń
  51. Co lepsze: maski czy oleje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno i drugie robi co innego więc nie można ich porównywać i wybrać lepszego.

      Usuń
  52. W domu spięte klamrą, a na zewnątrz rozpuszczone. Moje włosy nie dadzą się ułożyć w żadną fryzurę, źle wyglądam z kitką, więc jedyne wyjście to klamra albo rozpuszczone - proste bądź pofalowane.

    OdpowiedzUsuń
  53. ja na razie upinam, ale też staram się przy tym aby gumka była luźniejsza. wyszukuje luźne upięcia na youtubie i próbuję je na sobie. kiedyś częściej nosiłam rozpuszczone włosy, ale powiem Wam moje kochane, że odkąd zapuszczam i rosną mi baby hair(teraz mają 12 cm) nie mogę ich ujarzmić, moja zaufana fryzjerka śmiała się, że najlepiej teraz ściąć na boba :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Bardzo rzadko spinam włosy, chyba, że jestem w domu. Rozpuszczone wtedy mnie po prostu denerwują. Chciąłabym się przekonać do warkoczy, bardzo mi się one podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Dla mnie takim złotym środkiem jest po prostu warkocz. Włosy nie ocierają się aż tak o ubranie, wiatr ani szalik ich nie skołtuni, a jednocześnie cebulki nie "dźwigają". Zaplatam luźny warkocz i przerzucam przez ramię, albo jakiś dobierany. W domu noszę włosy związane, bo moje stado gryzoni chętnie przebiera w nich łapkami albo podgryza ;) W pracy zwykle noszę rozpuszczone, a jeśli związuję, to raczej w ramach odmiany.
    U mnie ból/tkliwość skalpu występuje za każdym razem, kiedy zwiążę włosy wysoko. Po rozpuszczeniu jest "ałć", ale prawdę mówiąc wydawało mi się że to z powodu rzadkiego upinania tak wysoko, bo dawno temu częściej tak nosiłam, i tylko pierwszego dnia skóra tak reagowała.

    OdpowiedzUsuń
  56. Teraz zwykle noszę rozpuszczone, ponieważ mam włosy do ramion. Zdarza mi się wiązać je w kucyka - na razie tylko tak mogę je związać.
    Gdy miałam dłuższe najczęściej robiłam warkocze lub koczki. :)

    healthierhaircare.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja praktycznie codziennie noszę rozpuszczone :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Zawsze miałam delikatne włosy, dużo, ale są dość cienkie,od jakiś 3 lat zaczęłam systematycznie związywać włosy na czubku głowy. Po jakimś czasie zaczęła boleć mnie skóra na głowie. Od 2 miesięcy tak mi wypadały okropnie włosy i przerzedziły się, co przy cienkich włosach jest dość zauważalne, do tego doszło wiele stresu i efekt jest jaki jest. Zadowalające jest w tym to, że w moim przypadku starczyło nie związywać włosów w koka i gumką na czubku, a z dnia na dzień przestały wypadać w takich ilościach, że byłam przerażona. We wszystkim umiar najważniejszy - myślałam, że uchronię włosy przed mechanicznymi zniszczeniami a zrobiłam im na opak.

    OdpowiedzUsuń
  59. Zdecydowanie większość czasu moje włosy spędzają w upięciach, na szpilkach do włosów (a nie na gumkach) i to im bardzo służy. Dziewczyny z LHC doradzają zmieniać upięcia aby nie przeciążać cebulek, robić raz wyżej, raz niżej. Jak mam "zmęczoną" skórę głowy to przestawiam się na prostego warkocza, opuszczonego. Często robię też kok z warkocza - inaczej rozkłada się wtedy ciężar.
    Od kiedy mam włosy za końce palców rąk to zaczynam szukać nowych upięć, bo te proste łatwo obciążają mi głowę - zostają zaplatane warkoczowo upięcia, albo upięcia w sekcjach - i wtedy jest spoko. Przyznam, że moją ulubioną superelegancką fryzurą jak nie chce mi się szaleć z włosami jest zapleść w warkocz i upiąć wokół głowy. A jak mam przed sobą jakąś aktywność to taki warkocz "przyszywam" wstążką - jest ładnie, bez wsuwek które by się wbijały, trzyma niezwykle solidnie, a jednocześnie ciężar jest rozłożony na całej głowie.

    Moje końcówki są niebywale szczęśliwe ;)

    Pozdrawiam!
    B.

    OdpowiedzUsuń