Moja włosowa historia - Ola

Dzisiejsza MWH pewnie zaskoczy niektóre z Was zakończeniem, ale tym razem chciałam pokazać taką, trochę inną historię, bo choć sama jestem wielką miłośniczką kręconych włosów to rozumiem, że komuś mogą one nie odpowiadać. Oczywiście wielokrotnie pisałam o tym, że najlepiej jest zaakceptować to, co dała nam natura i nauczyć się to podkreślać (i takich historii znajdziecie na moim blogu wiele), ale jak same wiecie nawet i ja z nią walczę farbując włosy na czarno, więc postanowiłam dać szansę Oli i jej włosom i pokazać Wam jej historię :)


W dzieciństwie miałam piękne, gęste falowane włosy. Zawsze czesane na mokro, później na sucho jednak mimo to prezentowały się dobrze. Wszystkie panie na ulicy się nimi zachwycały : D Niestety nie mam zdjęć z tamtego okresu. Zaczęła się podstawówka, włosy zaczęły się mocniej kręcić, dalej rozczesywane na sucho stały się puchem, w dodatku były suche, myte tylko zwykłym drogeryjnym szamponem, do tego dopasowana odżywka i nic więcej. W rodzinie wszyscy raczej mają proste włosy, więc nikt nie wpadł na to, że loków na sucho się nie czesze : ( 



I tak przez ok 6 lat rosły, podcinane co parę miesięcy o 2-3 cm i cieniowane, co po wysuszeniu wywoływało jeszcze większy puch. Pod koniec podstawówki i początek gimnazjum sypiałam w warkoczach, przez co na górze były naciągnięte, prostsze, przez co całość była dłuższa, a końcówki wyglądały troszeczkę ładniej. Fryzjerka podsunęła pomysł prostowania chemicznego. Tak bardzo marzyłam o prostych włosach, że chciałam od razu wyprostować je całe, w końcu obiecywano, że będą idealnie proste, nie trzeba będzie używać prostownicy, jednak na początek, na spróbowanie ścięłam grzywkę na prosto i tylko ją wyprostowałam. Efekt wow utrzymał się do pierwszego mycia. Fakt – włosy były proste, jednak suche i okropnie się puszyły, dlatego nie pozostało mi nic jak po każdym myciu grzywkę prostować (wtedy co 2-3 dni). Pomimo to, że prostownica i taki zabieg włosy psują, chcąc mieć je za wszelką cene proste, po jakimś czasie zdecydowałam się na wyprostowanie chemicznie całych włosów, a to pociągało za sobą prostowanie ich po każdym myciu. Włosy myję zawsze wieczorem, dlatego często prostowałam nawet nie dosuszone do końca włosy.. : ( Zabieg ten wykonałam w sumie dwa razy. Między 2/3 klasą gimnazjum zapragnęłam rudego koloru, nałożyłam więc na włosy szamponetke Palette, która miała zejść po 6-8 myciach. Niestety kolor nigdy całkowicie się nie wypłukał : )


Dalej włosy sobie rosły, chciałam zapuszczać, prostowałam ciągle po każdym myciu, nie nakładałam na nie nic specjalnego, a jednak jakoś jeszcze wytrzymywały. Nadeszła 1 klasa liceum a wraz z nią mania farbowania. Nie mogłam się zdecydować jaki konkretnie kolor chcę mieć na głowie, więc co chwile zmieniałam barwę. Całe włosy farbowałam co 3 tygodnie, pomimo że tego nie potrzebowały, (ok 1cm odrostów, czasem nawet mniej). Za każdym razem był to inny odcień, od jasnego rudawego blondu do ciemnej czekolady, później znowu rudawe do bardzo ciemnego brązu.


W marcu w końcu przestałam zmieniać, zostałam przy tym kolorze. Z tego mixu raz udało mi się otrzymać z farby L’oreala mroźna czekolada nawet fiolet : D, który szybko znowu musiałam przefarbować na jakiś „normalniejszy kolor”. Zaczęłam je farbować co miesiąc, półtora a nie co 3 tygodnie jak dotychczas. Włosy były w okropnym stanie, wszystkie farby wypłukiwały się bardzo szybko i z ciemnych kolorów otrzymywałam zawsze rudo-jasny brąz (na pewno to wina stanu włosów, ale myślę, że także farby, do tej pory nie lubię farb L’oreal).


Zdjęcie z czerwca, od tego czasu zaczęłam dbać o włosy. Koleżanka podesłała mi bloga Anwen, zaczęłam pochłaniać infomacje, co mogę zrobić, jak je ewentualnie odratować. Chciałam włosy zapuścić, najchętniej do talii, jednak już od długiego czasu końce się łamały przeokropnie i zamiast włosów dłuższych – miałam co raz krótsze (nawet niecałe 20cm). Byłam zrozpaczona, bałam się, że już nigdy mi nie odrosną, tak bardzo miałam je zniszczone na całej długości. Odstawiłam prostownice, znowu zaczęłam spać w warkoczach, by puch, który pozostał po chemicznym prostowaniu nie był aż tak straszny. Zaczęły się maski, oleje, odżywki i wszystko inne co było możliwe na raz. Z lokami, albo raczej tym, co z nich pozostało, wytrzymałam aż do kwietnia (2012),w czerwcu pofarbowałam włosy na czarno i od tej pory nie zmieniam już koloru. Wiele kręconowłosych w końcu przyzwyczaja się do swoich loków, jednak ja nie dałam za wygraną, zrobiłabym naprawdę wszystko, żeby mieć ciągle proste, ale zdrowe włosy. Pomimo obaw zdecydowałam się na keratynowe prostowanie.




Zdjęcie przed i po. Kolor trochę zszedł, jednak włosy były piękne, błyszczące, a końce o wiele lepsze! Efekt utrzymał się przez ok 3 miesiące, kolejny raz zrobiłam w sierpniu (2012), następnie dopiero w grudniu, maju (2013) i ostatni raz we wrześniu. Byłam przeszczęśliwa, włosy w końcu zaczęły mi rosnąć : D! (kwiecień 2012– ok 23cm, teraz ok 46cm, ścięłam ok 8cm) Prostownicy nie używam w ogóle, jeśli muszę suszę je suszarką z zimnym nawiewem, farbuję co 4-5 miesięcy (pomimo odrostów..) farbą Garnier Color Sensation – onyksowa czerń. 


Niestety jeszcze mam daleką drogę do wymarzonej długości i stanu włosów. Bardzo dużo muszę jeszcze ściąć końcówek, które pamiętają czasy zbyt częstych zmian kolorów i prostowania. Ani trochę nie tęsknię za lokami, zawsze dziwiłam się dziewczynom z MWH, które pomimo wielkiej chęci posiadania włosów prostych wracały do kręconych, bo prostownica niszczy. A jednak da się zrobić z loków proste druty tak, by dalej były w dobrej formie : )




Aktualna pielęgnacja:

szampon: Alterra do włosów farbowanych z oliwką i kwiatem lotosu (włosy myję codziennie)
odżywki d/s: Garnier karite i awokado, Alterra granat i aloes
odżywka b/s: Joanna, odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą
maski: Biovax z olejkami makadamia, argan, kokos, Rosyjska maska drożdżowa
do zabezpieczania: Joanna, Rzepa, Serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek włosów, Farmona, mgiełka do włosów farbowanych
wcierki: kozieradka lub jantar
oleje: khadi, olej z orzechów arachidowych.
Udostępnij

102 komentarze:

  1. Całkiem całkiem tylko blasku nie widać, tzn. na tym po prostowaniu keratynowym tak..ale to wina chyba słońca czy aparatu, niezła zmiana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze rozumiem bohaterkę tej historii. Wielu osobom kręcone włosy po prostu nie pasują . Też robie encanto i wreszcie nie mam problemow z wlosami, mam wiecej czasu i mniej stresu rano :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. lepiej mi powiedzcie jak zrobić taką grzywkę leżącą na bok bo zawsze mi się marzyła:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja poszłabym do fryzjera z tym zdjęciem i się spytała

      Usuń
    2. powiem ci, że nie każdy może mieć taką grzywkę, tzn. nie wyjdzie taka jaką się chce. Miałam podobne upodobanie, poszłam do fryzjera i mi powiedziała, że nie będzie mi się ani tak układać ani nic. {zbyt cienkie włosy mam}. Najlepiej pójść najpierw o małą poradę, zanim się zrobi :)

      Usuń
    3. Popróbuj przed lustrem. Zgarnij włosy z tyłu/z boku na przód, jak będzie ok, to idź do fryzjera i zetnij. Moja grzywka tak wygląda jak przez dłuższy czas nie jest ścinana i robię ją wtedy na bok (normalnie noszę prostą grzywkę na całe czoło) ;/

      Usuń
  4. a czy keratynowe prostowanie robisz sobie samamw domu czy u fryzjera ?

    OdpowiedzUsuń
  5. całkiem nie moje włosowe klimaty, ale jeśli dziewczynie się podoba, to ok :)) myślę, że to loczki miały potencjał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o, a mi została po dredach właśnie taka dziura na środku głowy jak ma bohaterka na zdjęciach z tyłu, wcierałam tam wszelkie wcierki, jantar, kozieradkę a nawet placentę i nic ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam taką dziurę nie po dredach, tylko nawet nie wiem po czym, mniej więcej w tym samym miejscu. Włosy w tym miejscu po prostu samoistnie robią dziwny przedziałek, który wygląda bardzo źle. Bardzo chciałabym poczytać, jak takie gniazdo ujarzmić. Włosy tak się tam odgięły, że gdy próbuję je spinką przypiąć odciągnięte w drugą stronę, to aż bolą.

      Usuń
    2. tak, ja też mam dokładnie ten sam problem, tylko że u mnie ta dziura-gniazdo jest trochę na boku głowy. włosy są nieustannie zaczesywane przeze mnie w drugą stronę i przez to niemiłosiernie bolą. ale muszę po każdym myciu to miejsce dokładnie zaczesać tak, żeby dziury nie było widać i wysuszyć tył głowy. i przez to praktycznie nie noszę rozpuszczonych włosów, bo kiedy tylko zapomnę przez parę godzin to miejsce zaczesać to od razu włosy się rozchodzą odsłaniając gniazdo-łysinę. naprawdę nienawidzę tego czegoś

      Usuń
    3. Też miałam taki problem, ale po dłuższym czasie noszenia włosów spiętych do tyłu dużą łapką ( głównie po domu, czasem nawet tak śpię, sama się podziwiam :)) Warunek: musi być długa i mocna, podobnie jak zęby - na długich włosach słabe na niewiele się przydadzą. Problem zniknął. Inna sprawa, że nie mam krótkiej grzywki i nie potrzebuję zaczesywać włosów do przodu, wręcz przeciwnie, zazwyczaj czeszę je do tyłu (są bardzo długie). I potrafią trzymać się w spince tego typu nawet pół dnia http://www.e-commerce.pl/zdjecia/Akcesoria-do-pielegnacji-wlosow/Spinka-do-wlosow-SP9034-4-49243-big.jpg

      Usuń
    4. Tez tak mam. Czasem jak sie wyjatkowo e ulozy i bardzo widac ten przedzialek(choc i tak mam duzo mniej widoczny niz autorka) to biore kredke i cien lape i capne kropke i po problemie :)

      Usuń
    5. Ale ona chyba nie ma żadnej dziury... po prostu ma głęboki przedziałek, bo ma taką grzywke dużą, trzeba ją zebrać praktycznie z tyłu głowy :)

      Usuń
    6. To nie jest żadna dziura :DD. Po prostu włosy z czubka głowy nie spływają wszystkie z tyłu ku ziemi, lecz tworzą taki "wicherek". Mam to samo, gdyż zaczesując tylne włosy do tyłu, tworzy mi się stojący kogut, który wygląda źle (i ten kogut widać z przodu). Dlatego wolę juz mieć gniazdo.

      Usuń
    7. Może większość z was już to próbowała, a może nie ;) Ale ja zwalczyłam swoje gniazdko wysoko upinając włosy do snu - wydaje mi się, że po prostu się tak "wycierało" od spania. W dodatku zawsze gniazdko/tył głowy traktuję dokładnie szamponem, często nawet mocniejszym, wysuszającym, dwa razy, żeby nie zrobiły się tłuste strączki wokół (zwłaszcza wtedy, kiedy włosy były olejowane, albo bardzo mocno nawilżone).

      Usuń
    8. Też tak niestety mam. To zdaje się tzw. suchy wilk. Włosy muszę w tym miejscu wyciągać na szczotce i wtedy jakoś się daje to ukryć, poza tym najlepiej w domu chodzić z taką żabką i spinać w tym miejscu włosy.
      maja

      Usuń
    9. oj przecież wiem, że nie dziura tylko nie wiedziałam jak inaczej nazwać ten prześwit :P ja to mam bardziej z boku głowy, jak ostatnio zobaczyłam na jednym zdjęciu jakie to jest wielkie to się załamałam! chyba sobie zrobie tam przeszczep z pluszowego misia :P

      Usuń
  7. a ja chciałabym prosić nazwę prostowania chemicznego oraz potem keratynowego. (jednak wiele bloggerek po keratynowym nie ma prostych włosów....)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem chęć prostych włosów, sama jak jeszcze byłam młodsza prostowałam co jakiś czas, bo tylko wtedy moje włosy mi się podobały. Aczkolwiek jako posiadaczka kręconych włosów (teraz już szczęśliwa) wiem, że kręcone, długie i zadbane włosy robią mega wrażenie. Trzeba tylko i aż o nie zadbać, ale efekty są piorunujące. Ludzie na ulicy się oglądają ;) mimo wszystko ważne, że jesteś zadowolona ze swoich włosów bez względu czy są proste czy kręcone- to się liczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. czy nie jest tak, ze predzej czy pozniej wyjda efekty encanto?-zniszczone wlosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy nie muszą być zniszczone przez Encanto, tak jak i nie muszą być zniszczone przez zwykłą ondulację chemiczną. Wszystko zależy od samych włosów i od sposobu przeprowadzenia zabiegu. Wiele osób po encanto przestawia się też na pielęgnację, która ich włosom wybitnie nie służy. No i sama kwestia temperatury zastosowanej przy prostowaniu, równomierne rozprowadzenie preparatu... nie bez powodu jest to zabieg profesjonalny, a nie do użytku domowego. Inna rzecz, że u nas fryzjerzy są zdani na ulotkę od Encanto, bo przecież nie ma specjalnych szkoleń, także odnośnie tego, jakiej temperatury użyć przy danym typie włosa.

      Usuń
  10. Cóż bohaterce pozostaje życzyć powodzenia w pielęgnacji włosów i osiągnięcia zamierzonego celu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Historia podobna do mojej. Też mam kręcone włosy, których nigdy nie akceptowałam, do dziś tak jest. Ratuje mnie oczywiście keratynowe prostowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak efekty ;>
      Ja bym się chciała zdecydować, ale boję się zniszczonych włosów....

      Usuń
  12. Też chce proste włosy ! a mam falowane ;/ ech i jak żyć ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie - jeśli Ola dobrze się czuje w takich włosach, to nie ma co na siłę trzymać kręconych :)
    Choć jakbym dorwała wtedy jej loczki w swoje ręce, ahh :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Też jestem fanką kręconych i falowanych włosów, ale jestem w stanie zrozumieć marzenia o prostych :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zawsze marzyłam o prostych włosach więc przez wiele lat je prostowałam. Ostatnio poszłam jednak po rozum do głowy i rozstałam się z prostownicą.Niech się kręcą, byleby tylko wróciły do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  16. myślę, że po prostu lepiej Ci w prostych włosach i koniec! czasem z naturą trzeba powalczyć, aby jak najlepiej czuć się we własnym ciele ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. ja mam proste włosy, a chciałabym mieć kręcone :( kto chce się zamienić ? :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Super efekt, długie gładkie włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie wyglądają teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładne są teraz:) w ogóle nie widać tego co przeżyły- przynajmniej na zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie, jak to jest z tym keratynowym prostowaniem? Przecież te preparaty zawierają podobno formaldehyd, który zapewnia działanie prostujące, a nie keratyna. Obawiałabym się jednak zniszczenia włosów. Czy ten efekt wyprostowania nie działa podobnie jak sylikony w kosmetykach? Sprawia wrażenie, że włosy są zdrowe (śliskie, mięsiste), a tak naprawdę maskuje tylko ubytki? Wiesz coś może Anwen o keratynowym kręceniu włosów (pojawiają się wpisy na ten temat, ale nie ma żadnych pewnych informacji)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Formaldehyd służy do rozprostowania włosów, a keratyna (która też jest naturalnym budulcem włosa), wbudowuje się w pory we włosach, i w ten sposób stają się one gładkie. Po pewnym czasie keratyna oczywiście się wypłuka, ale ja np po takim zabiegu używam po każdym myciu (razem z maską) keratyny hydrolizowanej. Wydaje mi się, że przy odpowiedniej pielęgnacji (łagodnymi kosmetykami) i jakimś dłuższym czasie wbuduje się na stałe we włosy i już nie będzie się wypłukiwać.

      Usuń
    2. I tak się chyba nie przekonam do tego zabiegu. Gdzieś w komentarzach czytałam (może nawet i pod tym postem), że keratyna, to zbyt duża cząsteczka żeby była w stanie wniknąć wgłąb włosa (podobna sytuacja jak z kolagenem)

      Usuń
  22. Jej, teraz mas super włosy a grzywka i cały przód jest przecudny! Bardzo mi się podoba takie wycięcie i ułożenie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Na pewno mając kręcone włosy nie dałoby się zrobić emo grzywki.
    Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez pisala ze prostowala chemicznie plus prostownica. Najpierw czytaj potem pisz.

      Usuń
    2. pewnie Lena chciała przekazać, że autorka MWH nie chciała mieć kręconych włosów, bo to uniemożliwia posiadanie emo grzywki ;)

      Usuń
  24. Teraz wygląda fajnie. Podziwiam za ilość przeprowadzonych zabiegów kolorystycznych..

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozumiem bohaterkę MWH (i pozdrawiam imienniczkę! :) ). Zazdroszczę zdecydowania; ja mam włosy pomiędzy prostymi a kręconymi (tzn i takie i takie= nijakie) i zwykle jestem niezadowolona. Kolorystyczne eksperymenty znam z autopsji :D Jak bohaterka miałam na głowie już chyba wszystko. Dobrze, że włosy się trzymają na głowie ; ) a odżywiać można je zawsze i odratować : )

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja to chyba jestem jakaś, dziwna.... Jedyna kręconowłosa, która w życiu nie wyprostowała włosów, w wieku lat 20 dowedziała sie, że istnieje takie narzędzie jak prostownica :D W życiu nie zamieniłabym moich loczków na proste nudne wiechcie, ale bohaterce MWH gratuluję, że wygrała walke o ładne włosy i jednocześnie poskromiła ich naturę bez uszczerbku dla nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chwała Tobie za tą prostownicę! :D

      Usuń
    2. nie uważasz, że tekst 'proste, nudne wiechcie' obraża prostowłose dziewczyny?

      Usuń
    3. Nie uważam, a to z okazji, że ja sama nie czuję sie obrażona jeśli ktoś moje kudły nazywa szopą, sianem czy pudlem (co jest adekwatne do ich wygladu w każdy wilgotny dzień). Pogratulowałam bohaterce, że osiągneła to co chciała nawet jeśli sama poszalbym inna drogą. Trochę luzu poproszę :)

      Usuń
    4. Jestem wyluzowana, co nie oznacza, że spodobał mi się ten tekst :). Tym bardziej, że moje włosy nie są prostymi, nudnymi wiechciami. I nic się z nimi nie dzieje w wilgotny dzień, taki ich duży plus :)

      Usuń
    5. De gustibus... jak dla mnie proste włosy zawsze są "nudne" - jak to ujął anonim powyżej. Nikomu nie bronię nazywać niepochlebnie włosów kręconych i falowanych - choć mi osobiście najbardziej się podobają. Nie ma co się burzyć.

      Usuń
    6. Dziwne, że przy takiej walce o honor swoich włosów istnieje jeszcze przekonanie, że kobiety zawsze chcą mieć inne włosy, niż mają ;)

      Usuń
  27. Bez sensu zapuszczać włosy "byle naturalne", jak można mieć po prostu takie, jak się chce - farbowane, wyprostowane, pokręcone - dowolne. Włosy są dla nas, a nie na odwrót, co autorka MWH udowadnia. Po co mieć długie, mysie proste/falowane/kręcone, jak wygląda się w nich źle? Kondycja włosów to nie jest najważniejsza rzecz na świecie. Niektóre dziewczyny piszą: "zrobiłabym to, ale boję się o kondycję" - jak będziesz wyglądać lepiej w "podrasowanych" włosach, to dlaczego upierasz się tak przy naturze, która nie zawsze jest dla nas łaskawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy nawet w wymarzonym kolorze/proste/kręcone, ale zniszczone, przerzedzone czy przyklapnięte będą wyglądały gorzej niż to co naturalnie masz na głowie. Nie wszyscy będą potrzebowali do tego 20 farbowań na kolory tęczy i roku z prostownicą.

      Usuń
    2. Chodziło mi o to, żeby dbać o włosy, ale nie popadać ze skrajności w skrajność. Żeby nie zostawać włosowariatką, która nie wejdzie do morza, bo sól zniszczy włosy, nie zafarbuje na kolor, w którym czuje się dobrze, bo to też może wpłynąć na kondycję, nie użyje lakieru, bo wysusza itd. itp.
      Złoty środek. Widuję wiele dziewczyn z długimi, mysimi, zadbanymi włosami i o wyglądzie kujonicy. Nie wyglądają z tymi włosami ładnie, ale ważne, że włosy zdrowe :D

      Usuń
    3. Nie każde pofarbowane i stylizowane włosy są zniszczone, przerzedzone lub przyklapnięte ;) Niektórzy po prostu w naturalnych włosach wyglądają niekorzystnie, nawet jeśli są dziewicze, nietknięte żadną prostownicą i myte wodą święconą. Nikt nie każe naturalnym dziewczynom się farbować i prostować/kręcić, więc nie musicie tak bardzo naskakiwać na tych, którzy popierają modyfikacje włosów ;)

      Usuń
    4. A ja się zgadzam! Święta racja:) Włosy są dla nas, a nie na odwrót. A czasem mam wrażenie, że tu w komentarzach, zapomina się o tym, po co cała ta pielęgnacja. Bo chyba po to, żeby włosy lepiej wyglądały, i żebyśmy my lepiej w nich wyglądały. A to nie zawsze równa się wierności Matce Naturze. Super MWH, bardzo mi się podoba, że pokazuje taką inną stronę medalu :)

      Usuń
    5. Nie przyszło ci do głowy, że można zmieniać włosy bez dużego uszczerbku na kondycji?

      Usuń
    6. Ta historia mogłaby by być i moją... Co prawda nie zmieniałam tyle razy koloru, ale przez gimnazjum i LO katowałam włosy prostownicą, na studiach doszły farby do kompletu. Przez to wiecznie musiałam podcinać końcówki, włosy były coraz większym sianem. Później odkryłam keratynę i powiem szczerze, Nobla dla jej wynalazcy. Od 2 lat średnio co pół roku przeprowadzam (sama sobie) prostowanie i w końcu mam swoje wymarzone, bezproblemowe włosy. Dobrze, że gdy zaczynałam swoją przygodę z keratyną nie zaczytywałam się w forach na jej temat, bo mogłabym zwątpić, czy aby czasem nie stanie się jakowaś krzywda :) ja po 2 latach mogę śmiało powiedzieć, że mi keratyna tylko pomogła, zapuściłam włosy niemal do talii z długości do ramion, a kondycja super. Jeżeli ktoś by się pytał, dlaczego nie reanimowałam swojego puchu w loczki to odpowiem: mi loczki nie pasują do kształtu twarzy, rysów. Swego czasu zainwestowałam czas, żeby podrasować loczki i to był błąd, loki same w sobie ładne się utworzyły, ale w zestawie "ze mną" efekt był paskudny. Także dziewczyny, wszystko dla ludzi! Nie bójcie się keratyny, ja obecnie jestem na encanto, ale wcześniej był qod i coco choco i każdą z nich mogę polecić. Obecnie moje włosy wymagają w zasadzie tylko podrasowania tego co urośnie, a że nie mam naturalnego afro, to odrost półroczny jest widoczny tylko dla mnie. Cieszę się, że Ania zamieściła właśnie taką historię, a nie kolejną w stylu misja ratowania tego czym natura obdarzyła. Natura daje jak wiadomo i niekorzystne cechy, a jeżeli istnieje możliwość zmiany tych cech na lepsze to dlaczego nie?;) Judyta

      Usuń
    7. "Nie przyszło ci do głowy, że można zmieniać włosy bez dużego uszczerbku na kondycji?" - właśnie wiem! i chodzi o to, żeby się nie bać. Doskonałym przykładem tego jest Anwen - farbuje włosy, przeszła chyba kiedyś prostowanie chemiczne, próbowała rozjaśnić włosy, eksperymentuje i wychodzi jej to na dobre, bo ma niesamowite włosy. To na pewno lepsze podejście niż "chciałabym encanto, ale się boję ;c". Nie chodzi o to, żeby niszczyć włosy, ale żeby NIE BAĆ SIĘ. Co z tego, ze włosy będą w gorszej kondycji o 5%, jak samopoczucie będzie lepsze o 50%? :D

      I zgadzam się z Judytą - nie zawsze warto brać to, co natura daje, jeśli można to ulepszyć. :))

      Usuń
  28. Wow rzeczywiście to prostowanie keratynowe daje super efekt! Bardzo ładne masz teraz włosy :) moja siostra rozjaśnia swoje, jest ogólnie prostowłosa, ale są suche i się wywijają rzecz jasna - od rozjasniania, więc czasem je prostuje...Myślisz, że pomogłby jej ten zabieg?

    OdpowiedzUsuń
  29. No fajnie, fajnie. Tylko ta hełmowa grzywa mi nie pasuje >:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez je nie lubię, uważam ze ta moda na emo jest mało dziewczęca i naturalna...

      Usuń
  30. dziewczyny od jakiegoś czasu nie mogę poradzić sobie z farbowaniem odrostów już drugi raz są jaśniejsze od reszty włosów nie wiem co mam robić doradźcie mi prosze farbowałam londa kolor ciemny brąz a wyszedł taki mega średni brąz nie mam pojecia co robię źle... :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Zazdroszczę Ci Olu! Też bym chciała mieć takie proste włosy, a mam taki puch bo są wysoko porowate :/.

    OdpowiedzUsuń
  32. ja też się chyba skuszę na keratynowe prostowanie , tylko boję się, że mi bardziej włosy sie zepsują:C

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja mam falowane włosy, ale zrobie keratynowe prostowanie ! Uwielbiam proste włosy ! czuje sie w nich najlepiej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nad tym myślę ;P
      1)robisz Encanto ?
      2)nie niszczy włosów ?
      3)jakich używasz produktów po ;>
      dziękuje z góry ;D

      Usuń
    2. ja dotychczas o tym nie myślałam, ale też uwielbiam proste włosy (moje, nawet nie to że się falują, po prostu niektóre kosmyki się czasem wywiną, czego nie cierpię). i, po tym jak zobaczyłam efekty keratynowego prostowania w tej MWH (zdjęcie w różowej bluzce!!!), chyba tez o tym pomyślę.

      Usuń
    3. Encanto jest super. Robiłam sobie sama w domu dwa razy, pierwszy raz trzymał się 3 miesiące, potem zaczęły się falować to układałam na dyfuzorze. Zrobiłam drugi raz i już 4 miesiąc mija i są proste po użyciu suszarki, a zawsze miałam cienkie loczki, które opadały mimo iż mam cienkie włosy i miałam oklap przy głowie. Do tego się puszyły, a gdy użyłam prostownicy to zaraz się wywijały i po jednym prostowaniu były bardziej zniszczone niż po encanto. Wystarczy je dobrze odżywiać i olejować...nie rozumiem tych obaw o złe konsekwencje zabiegu...

      Usuń
  34. Moim zdaniem zmiana zdecydowanie na lepsze. Kręcone włosy jakoś nigdy nie budzą moich zachwytów, w przeciwieństwie do prostych. Twoje są teraz przepiękne. I świetny wybór, jeśli chodzi o kolor! Trzymaj tak dalej, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi przepięknymi to bym nie przesadzała.. Włosy wyglądają raczej jakby to był ich początek drogi.. Przyklapnięte i bez życia.

      Usuń
    2. Przecież dziweczyna sama w swojej historii napisała,że jeszcze wiele przed nią,jak na taką ingerencję jej włosy i tak prezentują się bardzo ładnie.Akurat ja lubię kręcone i falowane włosy chętnie bym zobaczyła autorkę właśnie w zadbanych loczkach,ale gładka tafla też potrafi być piękna,najważniejsze jak sami się z nimi czujemy nikt nie żyje dla komentarzy na blogach tylko dla siebie ;)

      Usuń
    3. Ale ja nie napisałam, że tylko kręcone są ładne, zawsze mi się podobały długie proste i błyszczące jak tafla włosy. Po prostu te wyglądają na włosy bez życia, są przyklapnięte i takie smutne, brak im sprężystości, dlatego się zdziwiłam, że Celina napisała, że są przepiękne, bo moim zdaniem to dopiero ich początek, przepiękne to może będą z czasem, ale na pewno nie teraz.

      Usuń
  35. na pierwszym zdjęciu się ich przestraszyłam :O

    OdpowiedzUsuń
  36. szkoda, że wyprostowałaś, byłyby piękne loki :x
    mam nadzieję, że go nich wrócisz :)

    OdpowiedzUsuń
  37. jaki to kolor z lutego 2012? bo sie zakochałam :D

    OdpowiedzUsuń
  38. A ja jestem ciekawa jak wyglądasz w kręconych włosach, bo obecna fryzura nie podoba mi się za bardzo ;) Wydaje mi się, że lepiej byłoby Ci w kręconych, tylko nie w takim brzydkim puchu, a ładnych zadbanych lokach.

    OdpowiedzUsuń
  39. Super historia :) Nie do końca podoba mi sie tylko kolor, taka smolista, węglowa czerń wyglada moim zdaniem mało naturalnie i troszkę matowo, ale moze to kwestia zdjeć ;)
    Ale bardzo podoba mi sie morał historii: przecież wlasnie o to chodzi we wlosomaniactwie, żeby mieć włosy naraz zadbane (brak widocznych zniszczeń, przesuszu i puchu, rozdwojonych końcówek) i takie, jakie nam sie podobają, czy proste, czy kręcone, czy farbowane czy nie to już zależy od właścicielki :)
    Życzę autorce powodzenia w dalszej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo dobrze, jeśli ktoś źle się czuje w lokach to nie widzę sensu zostawiania ich "na siłę", byleby nie niszczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Włosy na ostatnim zdjęciu ( cięcie + kolor + ułożenie ) BOSKIE, aż się napatrzeć nie mogę (-: .....i mam ochotę na powrót do takiej fryzury, w której chyba wyglądałam najlepiej i nie była dla mnie nudna :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ważna ze zadowolona :) Chociaz ja nie oddałabym teraz swoich loczków za żadne skarby :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mi keratynowe prostowanie nie wyprostowało włosów, jedynie wpłynęło na poprawę ich ogólnego stanu. Chyba nie na wszystkie włosy to działa?

    OdpowiedzUsuń
  44. chyba się zdecyduję na to encanto :D mam dokładnie taką samą sytuacje co bohaterka, i też mam na imię Ola ;) przypadek? xd

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja bym ci tylko radzila zmienic kilka rzeczy w pielegnacji. Jesli myjesz codziennie to lagodniejszy zzampon najlepiej z olejkami, silikonami, altera jest mocna wysusza ja tez myje codziennie i lepiej wygladam jak umyje nawilzajacym szamponem ulubiony to zloty dove. Raz w tyg ziolowy do oczyszczenia. Metoda omo tez jest dobra na codzienne mycie. Odzywki lepsze mocno nawilzajace bo altera ma denat, mi robila suche wlosy... Wole zlota dove, fructisy, glisskury...
    Tak samo z serum, rzepa tez ma denat i ja mialam po tymatowe sztywne wysuszone wlosy... Wole jedwab chi, green pharmacy, spraye glisskura, olejki orientalne mariona, zwlaszcza zielony. :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Znam wiele osób, które mają ten sam problem, jednak wolą nic nie zmieniać, żeby nie pogorszyć stanu swoich włosów ;) Fajnie, że bohaterce historii udało się osiągnąc cel prostych i zadbanych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Podziwiam za tak częste kolorowanie włosów. Nie potrafiłabym tak :)
    Też jestem po keratynowym prostowaniu (włosy średnio/wysokoporowate, puszące się, z tendencją do falowania), już pół roku. Przez pierwszy miesiąc włosy były wyraźnie gładsze, cięższe, nawet w czasie deszczu/mżawki się nie puszyły. Po kąpielach w morzu keratyna troszkę się wypłukała, ale do tej pory - pół roku później - włosy puszą mi się mniej i mniej falują. Końcówki też nieco mniej się rozdwajają. Jak dla mnie - było warto, bo poza ubytkiem z portfela żadnych innych wad nie zauważyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się chyba zdecyduje bo mam takie włosy jak Ty+grzywka prosta czyli musi być cały czas prosta ;x
      Jakich kosmetyków używasz po ?

      Usuń
  48. Naturalne sa zawsze ladniejsze, bo maja wiecej polysku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze. Wiele znam osob z naturalnymi ale matowymi wlosami, tak samo wiele z pieknymi lsniacymi wlosami farbowanymi.
      Sama mialam blyszczace naturalne tylko do ok 13 roku zycia mniej wiecej. Potem mysi mat...
      A teraz farbuje i wszystko zalezy od koloru, farby, pielegnacji. Raz lsnia jak lustro(zwlaszcza gdy farbowalam na czarny i bc.ciemne mrozne brazy) a innym razem w ogole nie blyszcza-jak mialam jasny braz pare lat temu. Tak samo z odzywkami. Po jednej lsnia, po drugiej nie.

      Usuń
    2. Moje naturalne też straciły połysk mniej więcej podczas burzy hormonów. Wtedy też z prostych włosów zaczęły falować i kręcić się na końcach.

      Usuń
  49. Straszna masakra dla włosów :( Mi to by nigdy przez myśl nie przeszło :/

    OdpowiedzUsuń
  50. Dziękuję Ci kochana, bo dzięki Tobie zaczęłam pielęgnacje włosów i jestem zachwycona efektami już po jednym miesiącu! Szkoda że nie mogę tu wkleić zdjęcia zmian ale w razie czego zapraszam na mojego bloga ;-) Jeszcze raz duży ukłon w Twoją stronę Anwen! :) 3maj się cieplutko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Historia dla mnie;) Mam falowane, puszące się włosy i chcę mieć proste (nie stosuję prostownicy), dlatego maniakalnie szukam wpisów o produktach powodujących prostowanie czy wygładzenie włosów. Ostatnio chcę przestestować do tego olej z pestek winogron. Może jak nic nie poskutkuje skuszę się na taki zabieg jak bohaterka tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  52. ja z kolei włosy proste jak durty chciałaby miec kręcone

    OdpowiedzUsuń
  53. Piękne włosy ale te loczki też były śliczne :) , też niestety miałam pecha że w dzieciństwie miałam fajne loczki i rodzice nie umieli o nie zadbać, a potem włosy już przestały się kręcić :/

    OdpowiedzUsuń
  54. ehh tez jestem po keratynowym prostowaniu juz 4 miesiace, moje wlosy powrocily do loków, niestety ponownie na zabieg się nie zdecyduję, bo kosztował mnie ponad tysiąc złotych :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Mam taka samą historie, loki tak jak na 1 zdjeciu, są okropne i nikt nie powie, że tak nie jest, chyba tylko jacyś hipokryci;// Takie włosy nie wyglądają na zdrowe, dzieci są często nie miłe i dokuczają z powodu, "puchu" "afro", kiedys byłam na mieście ze znajomymi i chłopcy tez tak mówili o dziewczynie, która akurat miała ladnie moim zdaniem ulożone włosy. a pielęgnacja jest dużo gorsza, w przeciwieństwie do prostowłosych ktore prawie nic nie musza robić z włosami, żeby wyglądały. Kiedyś rozmawiałam z koleżanką ktora marzy o lokach, zapytałam o jakich, ona opowiada, o prostych na górze i falach/lokach na dole, mysla ze ukladanie i krecenie ich jest jak prostych. Prawda jest taka ze kecone włosy nie kreca sie jak chcemy i tak gdzie chcemy, sa ciezkie do ułozenia, gdzies sie postuja gdzies kreca, a pokrecone sa od nasady. Teraz po prostowaniu keratynowym, na codzien mam proste włosy, a kiedy tylko moge krece na dole, faluje, tak jak chce, nigdy bym tego nie osiagnela na swoich włosach, niestety taka jest prawda.

    OdpowiedzUsuń
  56. Olu, czy twoje włosy po keratynowym prostowaniu są naprawdę bardzo proste? Jeśli można spytać, to jakie to były preparaty?
    Ja stosowałam True Keratin, ale nigdy nie uzyskałam wektu super prostych włosów.
    Pozdrawiam, Karo

    OdpowiedzUsuń