Moja włosowa historia - Bar Gol

Autorka dzisiejszej MWH nie do końca wierzyła w to, że jej włosy nadają się już do opublikowania na moim blogu. Jak sama przyznaje, jej historia nie dobiegła jeszcze końca, ciągle trwa, a zaczęła się wiosną 2012 roku. Cieszę się, że mimo wszystko odważyła się ją wysłać już teraz, bo moim zdaniem jej włosy jak najbardziej zasługują na uwagę :) Moją zdecydowanie przyciągnęły!



Moja włosowa historia zaczęła się wraz z odkryciem bloga Anwen. To właśnie dzięki poradom naszej najdroższej Mentorki :) chwalę się wszem i wobec moją czupryną. A przyznam, że nie było łatwo w walce o jej obecny stan. Wrodzony tak zwany „słomiany zapał” bardzo często niweczy moje zamiary i nie pomaga w systematyczności. Ale nie tym razem! W chwilach zupełnego zwątpienia mobilizował mnie cykl „Moja włosowa historia” (ukłon w stronę Pomysłodawczyni). Wtedy mój zapał na nowo ożywał, a wraz z nim moje włosy. W dużej mierze dzięki szczęśliwym włosowym historiom udało mi się zbliżyć do celu. Dlatego w tym miejscu pragnę podziękować Bohaterkom cyklu i jednocześnie pogratulować im włosowego sukcesu.

                Jeśli natomiast chodzi o moje zabiegi pielęgnacyjne tuż przed kuracją a’la Anwen nie były one wyszukane. Zazwyczaj kończyły się na zwykłym myciu szamponem z SLS rzecz jasna, i  od czasu do czasu nałożeniem odżywki bądź maseczki – prawdopodobnie napompowanej podejrzanymi składnikami, bo jakże by inaczej. Przyznam szczerze, że farbowania, suszarki i prostownicy unikałam jak ognia. Od zawsze miałam głęboko zakorzenione przeświadczenie, że wynalazki te to nic innego jak zło w czystej postaci. Nie oznacza to jednak, że od czasu do czasu nie dałam się namówić na zmianę wizerunku. Jeśli już zdecydowałam się na wyprostowanie moich fal to byłam zadowolona z efektu – przecież zawsze to jakaś odmiana, a już na pewno mniejszy przysłowiowy stóg siana na głowie. Włosy natomiast chyba niekoniecznie były szczęśliwe.
 
http://www.anwen.pl/2014/01/moja-wosowa-historia-bar-gol.htmlhttp://www.anwen.pl/2014/01/moja-wosowa-historia-bar-gol.html






                Moje włoski zawsze lubiłam. Niemniej jednak miałam z nimi problem i nie wiedziałam dokładnie jak mam im dogodzić. By ich nie niszczyć chemią, suszeniem i prostowaniem po prostu wolałam pozostawić je samym sobie, w myśl zasady: Niech się dzieje wola nieba... Ale kiedy zobaczyłam poniższe zdjęcie byłam przerażona ich kondycją (zdjęcie z maja 2012).




Dotarło do mnie, że jest z nimi serio źle. Zaczęłam więc szukać informacji o pielęgnacji włosów. Przekopałam Internet wzdłuż i wszerz aż w końcu trafiłam na bloga Anwen. I to był strzał w dziesiątkę!

Zaczęła się więc skrupulatna, systematyczna pielęgnacja plus oczekiwania na rezultat. Chwile rezygnacji i bezsilności wobec natrętnego puchu – takie uczucia towarzyszyły mi podczas początkowych miesięcy nowej kuracji. Poniżej zdjęcie po pierwszym tygodniu zmagań. Wiem… włosy nie wyglądają tu szałowo, ale uwierzcie mi w dotyku były o niebo delikatniejsze, gładsze, zupełnie jak nie one. 




W piątym tygodniu włosowego eksperymentu zdecydowałam się na wizytę u fryzjera. Z salonu wyszłam zgodnie z powszechnie panującym trendem wśród włosomaniaczek – ZAWIEDZIONA. Prosiłam Panią fryzjerkę o podcięcie końcówek do maksymalnie 4 centymetrów – pole manewru zatem miała dość spore. Wolała jednak wyjść poza wyznaczoną przeze mnie granicę. Zupełnie nie rozumiem dlaczego fryzjerzy mają w nosie prośby klientek. Nie twierdzę, że włosy nie potrzebowały cięcia, ale żeby aż tak radykalnego?

Po tej wizycie znowu zostałam zmuszona do zapuszczania włosów, a tak już się cieszyłam z ich długości. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej moja noga nie postanie na progu salonu fryzjerskiego. Dlatego zainwestowałam w nożyczki fryzjerskie i teraz samodzielnie podcinam końcówki metodą „trzech kucyków”.

Wkrótce nadszedł czas eksperymentów. Odkryłam bowiem powszechnie znaną moc jaka kryje się w półproduktach. Rychło zaopatrzyłam się w wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie, 75% D-pantenol w roztworze wodnym, elastynę, kwas hialuronowy i spirulinę. Aktualnie obecność owych specyfików w mojej pielęgnacyjnej palecie jest niezbędna. Ba! Równorzędna z olejami. Oczywiście staram się zachować umiar by nie przedawkować tego dobrodziejstwa :).  Efekty eksperymentów powolutku zaczęły się pojawiać i z ogromną przyjemnością obserwowałam je.

 


Lato 2012





Zima 2012/2013




Niestety wiosna 2013 roku okazała się dla włosów pechowa. Bowiem nie miałam zupełnie czasu i sił by skupić na nich uwagę na jaką zasługiwały. Efekty zaniedbania widać poniżej.



W okresie letnim powróciłam do intensywniejszej pielęgnacji.




Przyznaję, że wielokrotnie załamywałam ręce. Puch na głowie nieraz potrafił zepsuć mi samopoczucie i bywają momenty, że psuje mi do tej pory. Musiałam się wykazać dużą wytrwałością i determinacją w pielęgnacji by w końcu dumnie móc zaprezentować postępy w kondycji włosów.

Walka ciągle trwa co widać na poniższych zdjęciach (jesień 2013).


Aktualnie włosy prezentują się następująco (zima 2013/2014):






Plan diety jaką serwuję włosom:


·         Włosy myję trzy razy w tygodniu. SZAMPONY: a. Babydream z Rossmana, b. Alterra Migdał i Jojoba.

·         Przed każdym myciem staram się namaścić je olejem. OLEJE: a. olej lniany, b. olej ze słodkich migdałów c. olej z pestek wiśni

·         Raz w tygodniu nakładam maseczkę na włosy. MASKI: a. Maski do włosów z serii Receptury Babci Agafii, b. L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych, c. Gloria do której dosypuję spirulinę, wzbogacam ją także o inne półprodukty.

·         Po każdym myciu zaś karmię je odżywką do spłukiwania – ODŻYWKI D/S: a. odżywka regenerująca do włosów suchych i normalnych FITOMED, b. Garnier Ultra Doux z Awokado i masło karité – w moim odczuciu absolutny pionier spośród odżywek.

·         STYLIZATORY: brak


Nie unikam domowych metod dbania o włosy. Za każdym razem robię płukankę, na przykład z octu jabłkowego, miodu kwiatowego, siemienia lnianego, którego właściwości moje włosy chłoną z niekończącym się pragnieniem. Do płukanek dodaję najczęściej wymiennie kilka kropel witaminy A i E, także półprodukty.  Od czasu do czasu wcieram w skalp żółtko z kurzego jajka wymieszane z glinką czerwoną. Moje włosy uwielbiają też, na przekór nozdrzom :), zabieg laminowania (stosuję metodę MissFashionistki). Włosy czeszę na mokro grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Po rozczesaniu poddaję je często stylizacji plopping’u, która pomaga mi w walce o wyrazistszy skręt. Na noc zaplatam włosy w warkocz.

Natomiast jeśli chodzi o dokarmianie włosów od wewnątrz to regularnie piję pokrzywę, od czasu do czasu skrzyp bądź drożdże piekarskie. Zażywam witaminę A i E.

W przyszłości zamierzam przejść na ortodoksyjną metodę CG i całkowicie zrezygnować z szamponu. Póki co krok po kroku serwuję moim włosom detox od SLS, SLES i innych szkodliwych specyfików, i cieszę się, że stają się ujarzmione. Ciągle walczę o wyrazistszy skręt.

Udostępnij

115 komentarze:

  1. Widać wielką poprawę, zwłaszcza po tym zdjęciu na początku, co widać jakie bohaterka miała przerzedzone końcówki. Jeszce długa droga tu do idealnych włosów, ale myślę, że i tak efekty są super. Ja bym tu popracowała nad większym wydobyciem skrętu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo nie jest, ale pracuję :-) Dziękuję za inauguracyjny komentarz.

      Usuń
  2. widać poprawę... duuuużą :) widać również, że Twoje włosy potrzebują dużo uwagi :) zdjęcie z zimy 2012/2013 - ładnie się prezentują Twoje włosy oraz jesień 2013, po lewej w bluzce w grochy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przepiękny skręt i kolor na przedostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. łal jest naprawdę dobrze w porownnanniu do pierwszych zdjęć, gratulacje i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor naturalny czy moze jednak jakies poprawiajace kolor plukanki? Piekny! Zdjecia na górze to te po prostowaniu, czy naturalne wlosy ale z niczym nue wspomaganym skrętem? Zastsnawiam się, czy jak moje włosy wreszcie urozną właściwie pielęgnowane to tez się pofalują... w podstawóce kręciły się jak Tobie a potem zostaly zmaltretowane farbami, prostownicami i lakierami. Teraz juz sama nie wiem jakie są ale wslczę o długie i w naturalnym kolorze blond

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę spora poprawa, zdjęcie jak pijesz wino (tak się domyślam że to wino :P)- świetne! Gratuluję i oby dalej rosły! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uuu jakie zagęszczenie! :) piękne włosy i piękna właścicielka! :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobne włosy do twoich i długo męczyłam się ze słabym skrętem i puszeniem. Rękami i nogami wzbraniałam się przed wszelkimi stylizatorami aż trafiłam na żel lniany. Jest naprawdę rewelacyjny, naturalny i prawie darmowy ;), przepis znajdziesz na Wizażu. Mnie bardzo dobrze służy jeszcze odżywka b/s Joanna Miód i Cytryna. Do przedłużenia trwałości żelu polecam Konserwant naturalny EKO z BU lub Kompleks silikonowo- malinowy, także BU. Kilka kropel przedłuża trwałość produktu do około miesiąca nie zmieniając przy tym, wg mnie, jego właściwości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miralla, dziękuję za poradę. Jak najbardziej skorzystam :-)

      Usuń
  9. Wkurzam sie jak ludzie psiocza na fryzjera, ze obcial za duzo. Fryzjer widzi ile wlosy wymagaja podciecia, jak sie zetnie za malo i tak beda sie rozdwajac... jak fryzjerka pare lat temu powiedziala mi, ze trzeba obciac 15cm powiedzialam okej. Przeciez to i tak odrosnie. To wlosy, nie reka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem w tym, że większość nie mówi tylko ścina i dopiero na koniec tłumaczy się, że tak trzeba było :/

      Usuń
    2. Brwi też odrosną, zgolisz je? Niektórzy źle wyglądają w krótszych włosach, jeśli o coś proszą, to ma tak być.

      Usuń
    3. Chciałam napisać to samo co koleżanka wyżej. Lepiej obciąć to, co niepotrzebne i spokojnie pielęgnować. Nawet jak poprosimy o 2cm, a przyda się 5 i fryzjer o tym oznajmi, to aż żal się nie zgodzić :)

      Usuń
    4. I tego właśnie nie lubię. Bo skoro mówię 4cm to oczekują 4cm, a nie 15cm, NAWET jeżeli tego potrzebują. Może mam jakiś plan i chcę to robić inaczej niż wymyślił to fryzjer?
      Nie powinno się za kogoś podejmować takich decyzji, albo właśnie powiedzieć lub ZAPYTAĆ.
      W końcu to nasze włosy...

      Usuń
    5. Przyszło mi to samo na myśli, co Potworkowi. Ja fryzjerce zawsze mówię żeby ściąć tyle, aby nie było zniszczonych końców. A i tak zawsze się mnie pyta: "to tak 2 cm?" albo stwierdza, że nie ma dużo do podcięcia :-)

      Usuń
    6. Przy długich włosach dochodzi jeszcze często problem tego, że fryzjerka po prostu nigdy takich włosów nie widziała. Poszłam raz do ponoć "renomowanego" salonu, po czym przez całą wizytę wysłuchiwałam tylko: "jak ja te włosy umyję?", "jak ja te włosy wysuszę?", "jak ja te włosy rozczeszę?" - trudno więc było mi zaufać, że na pewno wie najlepiej, ile włosów mi podciąć :)

      Usuń
    7. Nie każdy chce od razu obciąć 15 cm włosów, zwłaszcza jak ktoś zapuszcza i ma włosy do ramion, wtedy liczy się każdy centymetr. Chodzę do fryzjera regularnie i ścinam końce co dwa miesiące po 2 cm, zanim oddam się w ręce fryzjera dokładnie mu wytłumaczę ile włosów ma zostać ścięte, 2 cm to 2 cm a nie 5 cm.

      Usuń
    8. Dokladnie tak,ja jeszcze sie dowiedzialam ze moje piec wlosow na krzyz,krecone oczywiscie chciala scieniowac brzytwa,wyszlam......

      Usuń
    9. Dokładnie, a 4 cm to dużo swoją drogą. Psioczą, psioczą, ale cóż.

      Usuń
    10. Płacą za usługę. Usługę obcięcia 4cm włosów, a nie obcięcia takiej ilości włosów, jakiej one potrzebują. Wyobrażasz sobie, że otyła osoba wchodzi do sklepu, prosi o czekoladę, a dostaje banana, bo wg ekspedientki tego bardziej potrzebuje, niż czekolady? ;) Płacę za wykonanie konkretnego zadania i mam prawo być zła, jeśli nie jest wykonane.

      Usuń
    11. A ja mam cudowna fryzjerkę, bo nawet kiedy ja chce ściąć przykładowe 5 cm to sama mi odradza i ścina tyle ile potrzeba, bo wie, że nie czuje się w włosach do ramion i wie że lubię mieć dlugie. Życzę wam abyście znalazły taka fryzjerkę ;)

      Usuń
    12. hehhe przykład z bananem idealny! trafiłaś w sedno :))

      Usuń
    13. Jestem fryzjerką i przyznam szczerze ze niektore poprostu tego nie potrafią. Wychodzi krzywo wiec tak docinają żeby wyrównać a poźniej mówią że tak bylo trzeba. Jak włoski są mocno zniszczone to tylko na sucho da sie ściąć ten centyment na wyciagnietych wlosach na prosto

      Usuń
    14. Ja sie tylko za kazdym razem zastanawiam jak tego typu wypowiedzi czytam, jak to jest, skoro mowicie 2cm awychodzicie z obcietymi o 10cm. No jak? Wy spicie tam na tym fotelu czy jak? Bykam u wielu fryzjerow i nie zdarzyli mi sie zeby mi sciela mniej niz chce, jesli chcialam same koncowki. Poprostu sie to KONTROLUJE, patrzy, dopytuje, pilnuje... Po cos mamy buzie i oczy. Nie idziemy do fryzjera na drzemke prawda? Bo nie wierze ze wstydzicie ze pilnowac, dopytywac i pokazywac ile zamierza sciac... Musicie chyba tam spac naprawde...

      Usuń
    15. A ja się właśnie wstydzę - to raz. Uważam, że to fryzjerka wie, co robi i kim ja jestem, żeby zwracać jej uwagę. A dwa - noszę okulary, bez których niewiele widzę. W czasie cięcia oczywiście muszę je zdjąć, co powoduje totalną ślepotę. Dlatego obserwuję już efekty, nigdy proces. A efekty bywają różne. Choćby ostatnio... Ech, nawet nie chce mi się pisać.

      Usuń
    16. Tam mialo byc wiecej * niz chcecie.

      Usuń
    17. Długo psioczyłam na fryzjerów, nie rozumiejących ani "4 cm" ani "oooo, tyle" pokazanego palcami, Teraz znalazłam takiego, któremu mogę bez obawo powiedzieć: zapuszczam, proszę obciąć to, co zniszczone i nigdy nie stracę więcej włosów niż muszę. Ale nauczona doświadczeniem na pierwszą wizytę zabrałam męża (wielbiciela dłuuugich włosów), żeby w moim imieniu patrzył mu na ręce. A właściwie na nożyczki.
      Obserwuję swoje włosy, ale profesjonalista (który po pierwszym pomacaniu moich włosów trafnie zdiagnozował porowatość i potrzeby moich kłaków, jako jedyny nie proponował cieniowania, po którym wyglądają fatalnie) lepiej jest w stanie ocenić, co jest "do uratowania", a co lepiej obciąć i widzi moją fryzurę całościowo.

      I wiem, że nie trzeba spać na fotelu, żeby nie zauważyć utraty kilkunastu centymetrów. Siedzisz twarzą do lustra, włosy opadają na oparcie fotela, więc nie czujesz na jakiej wysokości pleców są nożyczki, zanim nie przejdzie do obcinania przy twarzy - naprawdę nie widać, ile fryzjer tnie. Zdarzyło mi się też ujrzeć straszną prawdę dopiero po wysuszeniu. Na mokro było ok, później okazało się, że "delikatne degażowanie przy twarzy" oznaczało ścięcie z przodu 2/3 objętości włosów do długości, przy której ledwo dało się je związać na karku (z 55 cm!). A na mokro było ładne "U" :(

      Usuń
    18. "Napraede nie widac"... Ile razy juz w zyciu bylam u fryzjera... Jak sie chce, towidac. Wystarczy patrzenc na podloge, obracac sie, kontrolowac. Poprosic o przerwanie powiedziec ze chce siezobaczyc jak z dlugoscia itp. Jak sie ma zaufanego fryzjera, anie takiego do ktorego ide pierwszy raz toowszem, siedze sztywno milczaco i mogetak czekac na efekt koncowy. Zfryzjerem trzeba rozmawiac.
      jak do krawcowej ide tez kontroluje ogladam siew lustrze czy tak, czy jeszcze,co dodac co zmienic co poprawic. A nie mowie "szyj pani bluzke czekam na efekt nicwiecej nie powiem". :)

      Usuń
    19. Kiedyś, gdy fryzjerka obcięła mi ok. 15 cm za dużo, zapytałam czy faktycznie była taka potrzeba. W odpowiedzi usłyszałam, że włosy były wprawdzie w dobrej kondycji, ba nawet bardzo zadbane, ale długie jak "u narkomanki z dworca". Zresztą ciągle słyszę od fryzjerek "jak ja to umyję? Jak ja to rozczeszę? Chyba będę podcinać końcówki, siedząc na podłodze.". Dlatego chodzę do fryzjerów-mężczyzn - mam lepsze doświadczenia z nimi związane. Pozdrawiam, Ola

      Usuń
    20. Jak ja nie cierpię takich narzekań i jęków w stylu "jak ja to umyję, jak ja to rozczeszę/wysuszę"... Robi mi się głupio z jednej strony, jak to słyszę, bo to moje włosy są "winowajcą" - ale z drugiej mam ochotę odpowiedzieć "a jak ja pani zapłacę"... Wizyta u fryzjera jest dla niektórych relaksem, ale dla mnie wieczną traumą. Ostatnio po prostu chodzę do starutkiej fryzjerki z miasteczka moich teściów. Lubię, jak dostrzega zmiany w moich włosach, baby hair, chwali to i wtedy czuję się dumna :) Sama jest zwolenniczką naturalnej pielęgnacji w stylu zioła, oleje (lniany, rycynowy - stosuje je od lat), maseczki z żółtka. No i może nie umie jakoś wymyślnie ciąć tych włosów, robić nie wiadomo jakich stylizacji, ale mi wcale o to nie chodzi. Ja chce tylko podcięcia końcówek i ona wie co robi. Wie, ile to jest 1 cm. Na pierwszej wizycie, kiedy moje końcówki były w stanie tragicznym (efekt długotrwałego strachu przed fryzjerem), poprosiłam, żeby obcięła 10 cm. Musiałam ją wręcz na to namawiać, bo twierdziła, że wcale aż tyle nie trzeba i czy mi nie będzie żal. Naprawdę jestem z niej bardzo zadowolona ;)

      Usuń
  10. Kurcze, ale masz podobne włosy do mnie ;)) Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, chyba pierwszy raz bohaterka MWH ma włosy tak bardzo podobne do moich. Dotychczas przyzwyczaiłam się, że dziewczyny nawet jeśli zaczynały z tzw. szopą to i tak później nie było po niej śladu, a wzamian pojawiały sie regularnie loczki jak z reklamy. A tu bohaterka ma włosy widac, że w bardzo dobrej kondycji, ale z taką samą jak moja nieokiełznaną skłonnością do przynajmniej minimalnego puszenia. Piękne :) Może i na mnie w końcu pora, żeby przeslac historię. Pozdrawiam włosową siostrę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym rówież "żelu" z siemienia lnianego, bez niego mam podobny skręt do Ciebie, a tak może będzie efekt wow.

    Piękne włosy, Pozdrawiam i życzę wytrwałości. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jestem ruda i kręcona, o włosy dbam od wiosny 2012 ( z małą przerwą). Myślę, że konieczne jest tu przerzucenie się na mycie odżywką (ja używam Crema Latte), szamponem oczyszczam raz na 10-14 dni, oraz zwiększenie maseczkowania włosów. Ja nakładam maskę (Biovax do suchych, Biovax do ciemnych-mimo, że jestem jasna, ale działa super!, NaturVital aloesowa) przed każdym myciem (włosy i skalp) na 15-60 minut (w zależności od tego ile mam czasu). Po umyciu, po rozczesaniu, wgniatam we włosy (od ucha w dół) Garnier Avocado i Karite (teraz chyba Ultra Doux?), w sezonie zimowym Nivea Long Repair) niedużą ilość, ale nie spłukuję. Nie używam żadnych stylizatorów (po użyciu żelu włosy na drugi dzień miałam zawsze straszne) i nie mam żadnego puchu. Polecam wypróbować :) Marchewkoworuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy nie masz tak, że po myciu odżywką włosy szybciej ci się przetłuszczają?Zazwyczaj myję włosy co dwa dni, drugiego dnia nie są już takie ładne jak pierwszego, ale nie są też nieprzyjemne. Ja mam włosy podobne do tych z MWH i próbowałam je myć tylko odżywką Garnier AiK. Pierwsze go dnia rezultat był ładny, ale niestety na wieczór musiałam ja umyć znowu bo zupełnie nie wytrzymywały drugiego dnia.

      Usuń
    2. Nie, właśnie nie. Szybciej przetłuszczają się po szamponie z sls, sles, już na drugi dzień strasznie swędzi mnie skóra głowy i wydziela łój o nieprzyjemnym zapachu ;) Z tym, że mój skalp jest bardzo wrażliwy, mycie odżywką przedłużyło mi świeżość. Jeśli myję szamponem to na noc nakładam olej, rano moczę włosy, maska na pół godziny, a później szamponem myję samą skórę głowy.

      Usuń
  14. Moja fryzjerka zawsze ścina tyle o ile proszę;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Co tam włosy, jeśli biblioteczka Twoja, to zazdroszczę max! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! na to samo zwróciłam uwagę! :D

      Usuń
    2. Biblioteczka należy do dziadków, z tym, że w spadku zarezerwowana dla mnie :-)

      Usuń
  16. o rany, jesteś śliczną dziewczyną <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Na widok włosów na początku, na tym zdjęciu z przerzedzonymi końcówkami, aż włosomaniacze serduszko boli xD ile to się takich na siłę zapuszczanych widuje! Nigdy bym nie przypuszczała, że tak wyładnieją, są świetne :)
    A jeśli o fryzjera chodzi, to chyba jakaś zbiorowa tendencja omijająca moją panią fryzjerkę, z którą ostatnio się nie zrozumiałyśmy - dla mnie końcówki to było ok. 5 cm włosów (widać, że wymagających podcięcia) a dla niej 1 cm :) więc jak widać różnie to bywa.

    OdpowiedzUsuń
  18. świetnie je "odnowiłaś" :D Ładna jesteś :3 W wolnym czasie zapraszam do mnie: http://pielegnacja001.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze wydaję mi się że kuszą Ci się końcówki .. Popracuj troszkę nad nimi. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :-) Wymagają jeszcze czasu i czujnego oka.

      Usuń
  20. Na zdjęciu jesień 2013 (po lewej) idealny skręt! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow, widzę ogromną poprawę <3 oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam pytanie, bo mam bardzo podobne włosy jak na pierwszym zdjęciu a dbam juz prawie od dwóch lat (ok niekiedy jest tez lepiej, ale przeważnie mam straszny puch a skręt mam tylko raz do roku....:
    Potrzebuje naprawdę półproduktów aby zmienić wyglad moich włosów??? Dotychczas nie znalazłam idealnego oleju (czekam na dostawę mojego z pestek śliwki... Bo służą mi o mega 3 i 6), ani idealnej odzywki... Mam na włosach straszny puch :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry: NIE służą mi duże ilości omega 3 i 6 :D

      Usuń
    2. zapraszam na bloga krolowej olei czyli Kasi:) swietne tabelki o zawartosci kwasow wiec cos powinnas dobrac do siebie skor wiesz czego nie lubisz:)

      Usuń
  23. Takie suchary powinno sie bezwzględnie przycinać. Często fryzjerki przecinają więcej niż prosiliśmy, ale gdybym ja zobaczyłatakie włosy, to tez bym ciachla i to więcej niż 15 cm. Aż sie prosiły o pomoc. Dbaj o nie wciąż i za jakiś czas podeslij do Anwen fotkę. Mam nadzieje, ze bedą ładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Prawda, trzeba siano podciac. Nawet jesli sie mowi prosze o 2 cm to lepiej ciachnac wiecej. Wiem to po sobie. Mialam rozjasniane wlosy, przeszly dekoloryzacje a potem kilkuktrotne farbowanie na blond oczywiscie na cala dlugosc. Potem zaczela sie przygoda z wlosomaniactwem. Koncowki byly w oplakanym stanie, rozdwojone, lamaly sie. Poszlam do fryzjerki zeby sciac siano i poszlo ze 20 cm. Ale i tak nie wszystkie zniszczone wlosy sciela, zostawila troszke na przodzie zeby fryziura jakos wygladala. I te wlosy dalej sie lamia i rozdwajaja. Takze lepiej pozbyc sie tego co trzeba i zapuszczac od nowa. Zniszzczenia ida do gory i zdrowe wlosy sie niszcza. A po co tak skoro moga pozostac piekne i zdrowe? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bohaterka ma świetną figurę, zazdroszczę:) i niezła metamorfoza.
    Dla moich loków robienie warkocza jest zabójstwem, psuje cały kształt fryzury i po rozpuszczeniu nadają się tylko do mycia. Może pokombinuj z ich stylizacją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądzę, że warkocz nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie mam pomysłu na inną bardziej optymalną metodę układania włosów na noc :-( Może coś zaproponujesz?

      Usuń
  26. Poprawa w zestawieniu z pierwszym zdjęciem jest bardzo widoczna, gratuluję ;) To na co zwróciłam uwagę, to także Twoja nienaganna figura :)

    OdpowiedzUsuń
  27. widać ogromną różnicę. Życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny skręt i cudny kolor. Szczerze mówiąc to widząc pierwsze zdjęcie z maja 2012 ma się ochotę złapać za nożyczki. Chodzi mi o te smętne ok 15 cm włosów. Widać to także na kolejnym zdjęciu w kolorowej bluzce. Myślę, że nie powinnaś bardzo złościć się na fryzjerkę bo pewnie chciała dobrze i na dobre wyszło ci jej działanie.

    OdpowiedzUsuń
  29. w Końcu historia napisana po polsku i z polotem :) i z normalnymi zdjęciami :) pozdrawiam bohaterkę z pisarskim polotem :) !! i życzę powodzenia w dalszych zmaganiach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah no właśnie niekoniecznie. Trochę widać, że autorka czyta dużo starych książek i słownictwo zrobiło się przez to egzaltowane. Ale to się zdarza często, przypomniały mi się moje pamiętniki pisane podczas czytania "Ani z Zielonego Wzgórza" i tym podobnych ;) Ciekawa jestem czy może autorka studiuje polonistykę lub historię.
      A włosy bardzo podobne do moich, też mam ten problem z puszeniem wierzchniej warstwy :/

      Usuń
  30. Co za różnica! Takie historie są niezwykle inspirujące i zachęcające do rozpoczęcia dbania o swoje włosy. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Przepraszam, że tak poza tematem, ale... Matko, jaka biblioteczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, dokładnie na to samo zwróciłam uwagę :) Wspaniała kolekcja :) Zawsze mówię, że najlepszym wyposażeniem pokoju jest nie meblościanka z telewizorem, a porządna kolekcja książek na półkach :)

      Usuń
  32. Boskie masz te włoski, poprawa ogromna. Hmm, odbiegając od Twoich kręconych (z resztą cudnych) włosów- mogłabyś polecić mi jakąś naprawdę dobrą prostownicę (ale tak do 120 -130 zł)? Słyszałam, że Babyliss są świetne. Doradź, na co najbardziej powinnam zwrócić uwagę? ;)

    Podrawiam serdecznie,
    Kats.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do sprzedania taką http://tablica.pl/oferta/prostownica-salonstraight-glamour-CID628-ID45icZ.html (cena do negocjacji). Z raz ją użyłam i byłam zadowolona, ale jestem zby leniwa żeby jej używać więc chętnie się pozbędę ;)

      Usuń
  33. moim zdaniem duża różnica :) Motywująca historia :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow, dziwne uczucie czytać twoją MWH, bo widzę w tobie nie tylko moją włosową siostrę, ale moją włosową siostrę bliźniaczkę wręcz. Nawet kolor mamy bardzo podobny, ten sam skręt o który ja też walczę. Te same problemu z puszeniem, takie same miałam końce przed włosomaniactwem jak ty na drugim zdjęciu od góry. Bardzo bardzo dziwne uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ładne włosy i kolor, taki rudawo-brązowy.
    Nie stosujesz Bar Gol żadnych produktów bez spłukiwania? Włosy dają się rozczesać? Może masz niższej porowatości, mimo puszenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy bardzo łatwo dają się rozczesać po nałożeniu samej odżywki bądź maseczki. Ba! Często sam strumień wody mi je rozplątuje. Tak że teoretycznie nie musiałabym w ogóle używać grzebienia. Grzebień przede wszystkim służy mi do wyczesania włosów, który już wypadły.

      Usuń
    2. To zazdroszczę takich kręciołków :)

      Usuń
  36. Kiedy wreszcie mwh prostowlosej????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli moze mhw beda na przemian, raz krecone raz proste;) Jesli tak, to czekamy na sobote :)

      Usuń
  37. świetna metamorfoza, wreszcie włosy podobne do moich, widać efekty a to inspiruje :)

    OdpowiedzUsuń
  38. niesamowita przemiana! chciałabym mieć tak piękny skręt :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Jej, od trzech włosów na krzyż do takiej gęstej czupryny! Godne podziwu :).
    Tak szczerze powiedziawszy, to zamieszczone w pości oglądałam dwa razy - za pierwszym skupiłam się na szczupłej figurze bohaterki i utyskiwaniem nad własną :D.
    Kuszą mnie półprodukty do włosów, ale się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze zachęcam do zainwestowania w półprodukty. Są idealnym uzupełnieniem olejów.

      Usuń
  40. były naprawdę zniszczone.. :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Widac poprawe aby tylko bohaterka za szybko sie nie poddawala i na pewno bedzie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ile książek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Włosy coraz ładniejsze, życzę dalszych postępów :)

    Mam nadzieję, że Anwen nigdy nie przestanie prowadzić swojego bloga i cyklu MWH bo jeszcze z rok i mam zamiar przysłać swoją blond historię. Przede mną jeszcze długa droga ale postępy już coraz większe.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką nadzieję ;) ANWEN - nie przestawaj prowadzić tego bloga, nawet jeśli kiedyś skończą Ci się pomysły, to chociaż MWH będziesz wstawiać, ok? xD

      Usuń
  44. szczerze mówiać nie widać jakiejś ogromnej poprawy. włosy w ogóle sie nie błyszczą, nie są gładkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre włosy (zwłaszcza kręcone) po prostu z natury nie są gładkie.

      Usuń
  45. Mam bardzo podobne włosy. Pielęgnuję je świadomie od pół roku i widzę znaczącą poprawę, ale nie moge się nadziwić, że każde pasmo układa się zupełnie inaczej.
    Najbardziej kręcone są włosy rosnące za uszami :D
    te z tyłu głowy na spodzie są w bardzo dobrym stanie ale się nie kręcą.
    Wierzchnia warstwa bardziej się puszy i ciężko wydobyć z nich skręt (żel lniany trochę działa, ale w porównaniu z tymi na spodzie wyglądają marnie).
    Czy ktoś ma podobny problem? Jak sobie z nim radzicie?

    OdpowiedzUsuń
  46. mysle ze byloby jeszcze lepiej z jakims styliatorem. podbilby skret. moze zacznij od plukanki lnianej i zelu lnianego? to bezpieczneprodukty:) pokombinuj ze stylizacja bo masz potencjal:)

    OdpowiedzUsuń
  47. zazdroszczę. kolejny raz uświadamiam sobie, że dłuższe, "brzydsze" (mniej zadbane włosy z pierwszych zdjęć) są o wiele ładniejsze niż moje, które mimo miękkości są krótkie i wyginają się we wszystkie strony, bo tak chcą.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dziś w końcu dołączylam do akcji!
    Siemię lniane piję od dwóch miesięcy i szczerze powiedziawszy uwielbiam ten smak i nie wiem co w nim może nie smakować jest w końcu dosyć neutralny a zalane gorącą wodą siemię nie tworzy "glutka" ;)
    Od dzisiaj za to zaczynam pić DROŻDŻE! Porzuciłam więc siemię i do dzieła :) Sama nie moglam się zdecydować na drożdże i wspólna akcja pomogła mi podjąć decyzję. DO tej pory w mojej diecie królowała pokrzywa i siemię (na włosach efektu wow nie było, ale poprawiły cere, napięcie skóry dlatego piłam :) Liczę że Drożdże przyspieszą mój marny (1cm/miesiąc) porost bo wlcze o naturalne włosy a pięcio centymetrowe odrosty nie wyglądają zbyt estetycznie i jak najszybciej chcę ściąć farbowańce także trzymajcie za mnie kciuki, żebym wytrwała !

    Pozdrawiam
    Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Anwen kochana, powiedz mi czy na triny.pl jest jakaś minimalna kwota zamówień? :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo ładna zmiana, oby tak dalej. A jaka sympatyczna, normalna (to komplement) dziewczyna. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  51. moim marzeniem jest miec takie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Świetna zmiana, zwłaszcza końcówki nie są tak przerzedzone. Ciekawa jestem, jak byłoby ze stylizatorem - dobrze wybrany i zaaplikowany żel do włosów ogranicza często puch i czyni cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Naprawdę świetne, widać ogromną poprawę. Bravo! Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  54. ale super fale! Fakt na tym zdjeciu u góry, wyglądają źle... i nawet bym nie przypuszczała ze takie piękne loczki z nich 'wyrosną' :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja na szczęście nie mam problemu z fryzjerem. Moja siostra jest fryzjerką i doskonale rozumie moją chęć zapuszczania włosów, bo sama też zapuszcza, i kiedy mówię, że chcę 1 cm to podetnie 1 cm. A jak ostatnio powiedziałam jej, żeby mi włosy podcięła, bo prawie 5 miesięcy nie były podcinane, to powiedziała, że końcówki nie są rozdwojone anie spalone, że są w świetnym stanie i nie ma takiej potrzeby, żeby ich podcinać. Fajnie jest mieć takiego kogoś, komu można zaufać w kwestii włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  56. OK. Słabo się odnajduję w miejscowym języku skrótów. Co to jest metoda CG?

    OdpowiedzUsuń
  57. Widać ogromną różnicę - gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  58. zima 2012/2013 - wyglądają niesamowicie! :)

    poza tym, niezła figura! ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Wreszccie znalazłam włosy takie, jakie mam ja! Również mam z nimi problemy, ponieważ są raczej cienkie i wypadają. Mam dopiero 16 lat, ale od roku zaczęłam dbać o włosy i widać efekty, naprawdę warto, a tobie gratuluję doprowadzenia włosów jak na razie do takiego stanu

    OdpowiedzUsuń
  60. Kochanie, masz cudne włosy i dałaś mi tyle motywacji do działania, Moja pielęgnacja zaczęła się nie cały miesiąc temu, ale ciągle tracę siłę i chęci. Dziękuję Ci,bo wejście tutaj to moje na prawdę dało mi dużo. I do tego cudowne włosy i świetnie wyglądasz. Jakbym była chłopakiem bym na Ciebie poleciała :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Ładniejszy skręt, zazdroszczę loków, ale końcówki nadal wyglądają na przerzedzone i wymagają podcięcia. Dla mnie takie końcówki niweczą cały efekt.

    OdpowiedzUsuń
  62. Szczerze mówiąc nie widzę większej różnicy między początkiem pielęgnacji, a efektem teraz.. Włosy mają potencjał, ale według mnie są nadal na początku drogi.

    OdpowiedzUsuń
  63. a ja tak z innej beczki :) bardzo fajna uroda :)

    OdpowiedzUsuń