TAG: 5 kosmetycznych (a właściwie włosowych) rzeczy, których Anwen nie chce mieć...



Zasady:
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady TAGu
- zamieść baner TAGu i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki (akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:
- mają tańsze odpowiedniki
- są przereklamowane
- amatorkom są niepotrzebne
- bo to sposób na niepotrzebne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór
- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek
 
OTAGowały mnie Katalina i Ernestyna – dziewczyny dziękuję :)) TAG jest bardzo ciekawy i chętnie przeczytałam wszystkie odpowiedzi na niego.

Ja oczywiście tradycyjnie zinterpretuje go "włosowo" ;)

A więc czego na pewno mieć nie chcę:

  1. Szamponów 2w1

... bo jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego ;) Oczywiście zasada nie sprawdza się zawsze, ale akurat w przypadku szamponów tak! Ani dobrze nie myją ani tym bardziej nie odżywią nam włosów. Zupełnie nie rozumiem  chęci używania czegoś takiego... czy umycie włosów i nałożenie na nie odzywki trwa aż tak długo? No bez przesady!

  1. Słynnego olejku gwiazd Moroccanoil

Kiedyś chyba natknęłam się na niego na YT. Nie przyglądałam mu się nawet za bardzo, ale ostatnio dostałam maila od jednej z Was z pytaniem o niego i jego skład. Szczerze mówiąc jak na kosmetyk o raczej przeciętnym składzie (jest to typowe serum silikonowe ale wzbogacone olejem arganowym) jego cena jest po prostu śmieszna :D 250zł – tyle trzeba zapłacić za to „cudo” ;) To ja już wolę mój 100% olejek arganowy, za mniej niż 1/5 tej ceny :D

  1. Wypełniacza do koka

Do samego wypełniacza nic nie mam, ale mi jest on zupełnie niepotrzebny. Własnych włosów mam tyle, że z wypełniaczem kok wyglądałby wręcz śmiesznie ;) A tańszy zamiennik jak najbardziej jest :D Zobaczcie: http://www.youtube.com/watch?v=hZHrSF64og0&feature=g-u

  1. Włosów obcinanych gorącymi nożyczkami

Bardzo często pytacie mnie o to w mailach. Szczerze mówiąc taki zabieg mnie zupełnie nie interesuje, bo po pierwsze – boje się chodzić do fryzjerów :D a sama na pewno nie kupiłabym takich nożyczek tylko dla siebie (kosztują kilka tysięcy), a po drugie nie wierzę w ich magiczną moc ;) Czytałam, że włosy po takim cięciu lepiej się układają, mniej niszczą i są bardziej zdrowe! Mogę uwierzyć jedynie w to, że się mniej rozdwajają, ale to samo osiągniemy używając naprawdę ostrych nożyczek ;) Zresztą – zdrowe, zadbane, odpowiednio chronione włosy nie rozdwajają się aż tak bym gotowa była zapłacić 100zł (czy nawet więcej) za samo podcięcie końcówek...

  1. Kuracji regenerującej u fryzjera

Jeszcze rok temu kusiły mnie wszystkie tego typu zabiegi (rytuały Kerastase itp.). W tej chwili wiem, że to samo mogę osiągnąć samodzielnie, w domu – dobra maska pod folię i ręcznik i efekt jest naprawdę identyczny (jak nie lepszy)... Mało tego, w salonie otrzymamy bombę silikonową, która tylko wizualnie poprawi nam włosy,  a w domu możemy tak dobrać produkty by włosy rzeczywiście zregenerować...

A czego Wy nie potrzebujecie? :))

Pozdrawiam Was serdecznie, 

Udostępnij

55 komentarze:

  1. Ja też miałam podobny stosunek do kuracji regenerujących u fryzjera, wcześniej bardzo mnie kusiły, dopóki nie dowiedziałam się na czym polegają :). W dodatku taka wizyta jest droga a za to można kupić świetne kosmetyki i tak jak napisałaś, i wykonywać kuracje w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :) Też zawsze mi się marzyło, ale faktycznie samemu można lepiej zadbać o włosy :)

      Usuń
  2. U fryzjera do ktorego chodze są rozne tego typu kuracje - do wlosow popalonych, zmeczonych prostowaniem, jakas kuracja diamentowa, odbudowa struktury wlosa.. wszystko to w cenie tylko 50zł i kusi mnie to cały czas, ale zeby sie zdecydowac chyba musialabym widziec efekty przed i po.

    Ale pewnie masz racje, to bedzie jakas bomba silikonowa, albo cos w tym rodzaju. Może kiedys dopytam fryzjerki na czym takie kuracje polegają, ale nie wiem czy sie zdecyduję, choć kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu ja miałam dwa razy rytuały Kerastase robione (w zeszłym roku) i szczerze mówiąc płukanka z l-cysteiny działa sto razy lepiej ;)

      Usuń
  3. Ciekawa notka :). Co do koka to tak się uczesałam na wesele kuzynki - skarpetka na kucyk, myk i gotowe :D. Elegancja i prostota w jednym! Pozdrawiam

    www.agastarnails.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się co do punktu 1. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z włosowych rzeczy to ja jeszcze przedłużanych włosów nie potrzebuję. ;) Wypełniacz do koka mam, na moich jeszcze dość krótkich włosach daje fajny efekt, ale nie do końca umiem go używać i zawsze bolą mnie ręce od trzymania w górze, bo nadanie kształtu fryzurze trochę trwa, lol... W rezultacie wypełniacz głównie leży w pudełku z akcesoriami. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj :)
    Czytam Twojego bloga od prawie roku, odkąd postanowiłam wrócić do noszenia długich włosów. Wiedza, którą stąd wyniosłam naprawdę mi pomogła, kondycja moich włosów jest lepsza niż kiedykolwiek, więc powiadam Ci, odwalasz kawał dobrej roboty :D
    Postanowiłam napisać, bo ostatnio nurtuje mnie pewna kwestia. Mianowicie - woda. Czy wiesz coś o tym, jak woda w której się myjemy wpływa na włosy? Bo zauważyłam, że za każdym razem jak wyjeżdżam z domu moje włosy stają się bardziej błyszczące, miękkie, ładniej się układają. Natomiast już po pierwszym umyciu włosów w domu robią się bardziej napuszone i plączą się przeokropnie. To plątanie doprowadza mnie do szału, powoduje, że końcówki zaczynają mi się rozdwajać już tydzień-dwa po podcinaniu. I nie pomaga noszenie włosów spiętych, nie pomaga spanie w warkoczu, ani olej, ani jedwab nakładany na końcówki po myciu. Zastanawiam się, czy to rozdwajanie i plątanie to po prostu urok moich kłaczków (włosów mam mnóstwo, ale pojedynczy jest dość cienki i delikatny), czy faktycznie woda, w której je myję ma aż taki wpływ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co prawda nie jestem Anwen, ale mogę potwierdzić to. W niektórych miejscach nie trzeba nawet używać odżywki i włosy wyglądają rewelacyjnie, bo woda jest miękka, a w innych nałożysz 100 odżywek i nadal to nie jest to. Może spróbuj robić ostatnie płukanie w przegotowanej wodzie. Są chyba jakieś środki do zmiękczania wody, ale ja się na tym nie znam i nie wiem jak wpływają na włosy. Można płukać też deszczówką, ale kto ma na to czas. Zresztą w mieście to niekoniecznie musi być najlepszy pomysł, bo pewnie jest tam cała tablica Mendelejewa. Chociaż wczoraj padał deszcz, trochę zmokłam i miałam takie fajne, miękkie włosy, a mieszkam w dużym mieście.

      Usuń
    2. Deszczówką? Co prawda to inne związki, niż te w kranie (czyli chlor i jakieś związki żelaza) ale wcale nie lepsze. Deszcz zbiera po drodze wszelkie zanieczyszczenia, brud i kurz, które z pewnością włosom nie pomagają. Już nie wspominam o deszczach o niskim pH i tym, że zdarzyło się kilka razy w Polsce, że deszcz spadł na ziemię razem z piaskiem z Sahary ;) Moje włosy po deszczu są zawsze okropne, posklejane, oklapnięte, szorstkie. W zasadzie po każdym deszczu włosy powinno się umyć.

      Usuń
    3. Deszczówka to może był świetny pomysł jakieś 100 lat temu, bo teraz to raczej niekoniecznie. A co do wpływu wody na wygląd włosów, to 100% racja dziewczyny. Ja sobie z tym radzę w ten sposób, że zawsze spłukuję włosy jakąś zakwaszającą płukanką na przegotowanej wodzie. Zwykle po prostu to jest ocet jabłkowy rozcieńczony wodą.

      Usuń
    4. Deszczówka to może był świetny pomysł jakieś 100 lat temu, bo teraz to raczej niekoniecznie. A co do wpływu wody na wygląd włosów, to 100% racja dziewczyny. Ja sobie z tym radzę w ten sposób, że zawsze spłukuję włosy jakąś zakwaszającą płukanką na przegotowanej wodzie. Zwykle po prostu to jest ocet jabłkowy rozcieńczony wodą.

      Usuń
  7. a ja po plukance z l-cysteiny mam okropne włosy ;/ Nie mam pojecia dlaczego sa strasznie sztywne i przesuszone???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damelia - za dużo protein. Ile razy robiłaś płukankę?? Staraj się mocno nawilżać teraz włosy (oleje, maski pod czepek) to wrócą do normy, a proteiny (czyli cysteinę również) odstaw na dłuższy czas.

      Usuń
    2. tak tez myślałam ze to za duzo protein jak dla mnie a moje włosy chyba za bardzo ich nie lubia... Płukanke zrobiłam raz i pozniej po nastepnym myciu i własnie po drugim razie efekt był tragiczny

      Usuń
    3. Anwen, a czy ta plukanka z l-cysteiną może wypłukac kolor?

      Poza tym zrobiłam sobie polecaną przez Ciebie mgiełkę aloesowa i mam wrażenie że ona mi puszy strasznie włosu - masz pojecie dlaczego?

      Usuń
  8. Czekałam na Twoją odpowiedź w tym TAGu! :) Też nie przepadam za szamponami dwa w jednym, a nawet jeśli ich używam, to traktuję je jak zwykły szampon, czyli po użyciu obowiązkowo odżywka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ze wszystkim się zgadzam za wyjątkiem wypełniacza do koka, ja kupiłam swój za 0,99$ i nie wydaj mi się to majątkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katia no pewnie, że nie :)) ten zamiennik to miał być raczej taki niewinny żarcik, bo na pewno nie chciałoby mi się kombinować ze skarpetką skoro możemy taki obwarzanek kupić za grosze :))

      Usuń
  10. Bardzo mądre informacje:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anwen błagam o post o nawilżaniu włosów! Moje włosy pomimo pielęgnacji są okrutnie suche na końcach i w natłoku informacji już nie wiem czy nie wpadłam w błędne koło i dostarczam za dużo protein chcąc je ratować, a jest coraz gorzej :( Albo może Wy dziewczyny macie patenty na NAWILŻENIE włosów (nie odżywienie).
    i jeszcze pytanko: lepiej kupić wyciąg z aloesu ze str ZróbSobieKrem, czy taki sok z apteki? Zastosowanie jest takie same? czy czymś to się różni.
    Plis plis plis
    Z góry dzięki!!! Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co stosujesz? aloes próbowałaś już? albo miód dodany do maski (maskę potrzymaj minimum 30min na włosach)

      co do aloesu to lepiej ten z zsk - jest bardziej skoncentrowany

      Usuń
    2. Szampon Babydream, olej lniany/oliwa z oliwek, odżywkę Garnier z avocado i masłem karite, Biovax intensywna regeneracja, kallos, szampon i odżywka z BingoSpa, 40 aktywnych składników z BingoSpa.
      Oczywiście nie wszystko na raz. Stosuję OMO. Czasami (staram się raz w tyg.) zostawiam olej na całą noc.
      Biorę 1 tabletkę dziennie tranu. (Myślę jeszcze o tabletkach z wiesiołkiem).
      Mam włosy długie, ale niezbyt grube, delikatnie falowane, skłonne do przetłuszczania.
      Myślę jeszcze o odżywkach Isany lub Hegron.
      Dzięki Anwen za odpowiedź!
      OLA

      Usuń
    3. Aha aloesu ani żadnych innych półproduktów jeszcze nie stosowałam, bo nie wiem jak. Nie wiem ile kropelek dodać, żeby nie przesadzić.
      OLA

      Usuń
    4. Mam dokładnie ten sam problem. Za dużo protein za mało nawilżaczy. Z tym, ze nie bardzo wiem które odzywki są takie typowo nawilżające... Raz zrobiłam tez płukankę z l-cysteiny i to była masakra. Az miałam ochotę na powrót do prostownicy... a tyle nadziei z nią wiązałam.

      M.M.

      Usuń
    5. OLU może spróbuj nakładać oleje częściej, ale krócej niż na całą noc - to nie każdemu służy. Możesz też dodać trochę oleju do maski i nałożyć ją przed myciem na minimum pół godziny (do tego można dołożyć np. miód)

      Spróbuj tez może siemienia lnianego (jutro na blogu pojawi się o nim cały wpis) - ono nieźle nawilża.

      Sprawdź też skłądy swoich kosmetyków - czy nie ma w nich protein, jesli są to odstaw je na jakiś czas.


      M.M. - włosy po tej płukance już wróciły do siebie??

      Usuń
    6. Dzięki Anwen! Uwielbiam ten blog!:)
      OLA

      Usuń
    7. Tu M.M. :)

      Jestem o drugim myciu od czasu płukanki. Dziś nałożyłam na włosy maskę nawilżającą alterry granat i aloes + 5 kropel aloesu i 5 d-pantenolu z zsk. Pół godziny pod czepek i czapkę (nie znoszę spadających z głowy ręczników :D) no i włosy wyglądają już lepiej. Nie są to jeszcze włosy jak z reklamy, ale daję sobie pól roku - jeżeli w tym czasie olejowanie i te inne cuda wianki nie pomogą to ścinam włosy na krótko ;) ale głeboko wierzę, ze to nie bedzie konieczne bo tak naprawdę to ja się lubię w tych długich włosach...

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Zgadzam się, poza ostatnim punktem. Robię regeneracyjne zabiegi u fryzjera dwa razy do roku i wierz mi różnica jest zniewalająca. Oczywiście bardzo dbam również włosy w domu pomiędzy tymi zabiegami, ale mimo świetnych kosmetyków nigdy moje włosy nie wyglądały tak jak po tych kuracjach. Warto pójść i zobaczyć różnicę, bo zauważyłam, że krytykują zazwyczaj te osoby, które nigdy nie miały z tym styczności. Naprawdę polecam :) Uważam że 50zł raz na pół roku (tyle kosztuje jeden z najtańszych zabiegów, a dwie wizyty w roku w zupełności wystarczą) to nie tak dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam różnicę widziałam, ale nie aż taką jak przy moich własnych kuracjach regenerujących :)) Zdecydowanie wolę wydać te 50 zł na coś innego.

      Usuń
  13. Sama nie chodzę zbyt często do fryzjera, lecz staram się raz na pół roku korzystać z jego usług. Nie będę robiła tutaj żadnej reklamy ani niczego broniła bo to indywidualna sprawa, ale gorące nożyczki np. w moim przypadku bardzo mi pomogły.
    Zacznę jednak od tego, że zanim zaczęłam czytać Twojego bloga, a co za tym idzie bardziej dbać o swoje włosy zawsze po zwykłym strzyżeniu wraz z odrastaniem po pewnym czasie moje włosy puszyły się niemiłosiernie. Wyglądałam jak rasowy pudel :D! Kończyło się to zawsze tym, że byłam zła na moje włosy i bez mrugnięcia oka pozwalałam ściąć 5-10 cm tylko tak, aby moje kręcone włosy sięgały do ramion.
    Pewnego dnia usłyszałam, że w mojej miejscowości jest fryzjerka, która oferuje strzyżenie gorącymi nożyczkami w takiej samej cenie jak w przypadku strzyżenia zwykłymi nożyczkami . Ciekawa tego nowego odkrycia zapisałam się na wizytę. Powiem szczerze, że już po pierwszym cięciu wraz z odrastaniem moje włosy przestały się puszyć i ładnie układać, choć dalej dbałam o nie używając jedynie szampon i odżywkę, które według mnie najlepiej działały na moje włosy. Jestem obecnie już po kilku cięciach tymi nożyczkami i jak na razie nie zmienię ich na inne. Oczywiście nie są one rozwiązaniem na całe zło jakie może spotkać włosy, ale w jakimś stopniu mogą komuś pomóc tak jak mnie pomogły :)!
    Dodam jedynie, że jeśli usługa ta byłaby o połowę droższa niż obecnie jest ( a nie raz słyszałam o wygórowanych cenach jakie narzucają fryzjerzy w miejscowościach, które znajdują się po sąsiedzku) to bym nigdy się na takie strzyżenie nie zdecydowała, ponieważ byłabym szalona wydać 100 zł!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam mały wypełniacz koka, w kształcie oponka za 5 zł :P tylko dlatego, że bez niego mój kok by się zaraz rozwalił.

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się ze wszystkim co napisałaś!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo lubię ten tag :)
    A propos nożyczek, to można wiedzieć jakich używasz? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozbawił mnie ten olejek ;-) Jak pomyślę ile mogłabym mieć różnorodnych fajnych olei za tę cenę!
    Kuracje u fryzjera - cóż, dla tych, którzy chcą mieć szybko ładny efekt - na efekty domowej pielęgnacji trzeba trochę poczekać...

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam pytanie. Mam długie włosy, lecz pod spodem strasznie się puszą. Robi się tzw "siano". Nie chce ich prostować bo szkoda je niszczyć. Czy jest jakiś naturalny sposób żeby je wyprostować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj płukankę z szałwii :)

      Usuń
  19. Ja nie prowadzę bloga, ale też mam 5 rzeczy, których zdecydowanie nie chcę mieć: 1) szczotki tangle teezer (bo mam kręcone włosy i nie muszę ich czesać, dużo lepiej wyglądają zupełnie nie rozczesane), 2) doczepionych włosów (moje ciągle rosną i mam nadzieję, że przy zdrowej pielęgnacji będa niedługo długie i piękne), 3) drogich suplementów diety (myślę, że dobra dieta i polskie suplementy w zupełności wystarczą), 4) nic z tzw."kolekcji fryzjerskich" - są do d... i napakowane silikonami (kiedyś kupowałam notorycznie), 5) czepka foliowego (biovax go nazywa "termocap";)) (bo wyglądam w nim jak własna babcia, wolę owinąć włosy w folię spożywczą i ukryć pod ręcznikiem:)) Pozdrawiam, Mia

    OdpowiedzUsuń
  20. Anwen proszę o jakąś radę. Już ponad rok jak nie stylizuje włosów, zero prostownic, lokówek, suszarek. Wyrzuciłam wszystkie pianki i lakiery. Olejuje przed każdym myciem. Włosy myje co drugi dzień, odżywką. Raz na tydzień szponem. Staram się zdrowo odżywiać, pije drożdże, pokrzywę, skrzyp... Zachowuje równowagę między proteinami a nawilżaczami. Przed zapuszczaniem ścięłam je 15 cm. Fakt włosy rosną szybko, nie rozdwajają się, ale wyglądają dalej kiepsko :( Jakbym umyła je wysuszającym szamponem bez użycia odżywki. Powinno być już super, a jest do niczego. Włosy cienkie, wyglądają na suche.... Co może być jeszcze nie tak? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak długo i jak często nakładasz maski (albo odzywki d/s)?? zrezygnowałaś całkowicie z silikonów?

      Usuń
    2. nie zrezygnowałam, kładę je na końcówki i raz na tydzień zmywam sls, po myciu zawsze kładę coś na włosy na zmianę odżywkę z maską. i odżywki (trzymam 15 minut) i maski (trzymam około godzinę) zawsze dodatkowo tuninguje, ale tak by nawilżaczy było ciut więcej niż protein :( robię sobie już nawet całonocne maski miodowo-kolagenowe. Nawet poszewkę zmieniłam na jedwabną. Włosy traktuje jak jajko. Ręce mi już opadają...

      Wczoraj pomyślałam, że to może nie podcinanie włosów (chociaż końcówki w ogóle nie były rozdwojone). Kupiłam ostre nożyczki fryzjerskie i podcięłam 3 cm, efekt? brak jakiegokolwiek efektu :(

      Usuń
    3. Kamila ale wcześniej często prostowałaś włosy? Może one są po prostu dalej zniszczone :( Czasami nie możemy zrobić nic poza poczekaniem, aż włosy odrosną (jeśli zniszczenia były aż tak poważne)

      Usuń
    4. nie często- raz na dwa tygodnie.. i zawsze je zabezpieczałam dodatkowo, nie były nawet jakoś specjalnie zniszczone zanim zaczęłam je zapuszczać, miały tylko troszkę "przykurzone" końcówki, poza tym z tamtych włosów niewiele pozostało, zostały pewnie już ścięte :( Kurczę mam nadzieje, że za jakiś czas coś się zmieni.. :(

      Usuń
    5. Kamila wyślij mi maila ze zdjęciami :)) Spróbuję coś jeszcze doradzić

      Usuń
    6. e-mail wysłany, dziękuje i pozdrawiam! :*

      Usuń
  21. Anwen odpisz proszę na pytania dziewczyn (OLA i M.M.) o nawilżanie. Mam ten sam problem. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  22. Rękami i nogami podpisuję się pod numerem pięć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. o goracych nożyczkach nie słyszałam :) ciekawe masz włosowe tagowe rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj! :)
    Jestem raczej nieblogowa ale czytam Twojego od dłuugich tygodni i zastanawiam się czy planowana jest może kolejna akcja włosów rosnących na drożdżach?? Wiosna zbliża się wielkimi krokami i myślę że wiele z nas może mieć ochotę na takie zmiany by odżyć wraz z przyrodą dookoła..
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Arweno, czy istnieje w ogole szansa regeneracji bardzo zniszczonych koncowek wlosow kreconych (mojec wlosy sa bardzo suche)?

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem po ogromnym wrazeniem Twojej wiedzy :), w zwiazku z nia chcialabym Cie bardzo prosic o pomoc.
    Mam długie włosy, odrobinę krótsze od Twoich. Typ włosów kręcone, farbuję je jakoś 3 razy w roku. Moim problemem jest to, że włosy niemiłosiernie się plączą. Czasem muszę je rozczesywać z kołtunów 2 godziny... Włosy myję 2 razy w tygodniu, ponieważ są bardzo suche. Zgodnie z pielęgnacją loków, rozczesuję je tylko przy myciu. Wyrywam sobie niestety dużo włosów przez to plątanie. Stosuję oleje, maskę z Isany, odżywkę Joanny bs.
    Czy mogłabyś mi coś poradzić? Jestem kompletnie bezsilna. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pomogla płukanka z siemienia lnianego. U ewentualnie czy stylizujesz wlosy? Może po myciu spróbuj wgniatać we wlosy żel lniany.
      Włosy rozczesuj powoli, z grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami ( o ile tego nie robisz).
      Na resztę może wpadnie Anwen :)

      Usuń
  27. O płukance nie słyszałam, jedynie o żelu. :) Kiedyś go stosowałam, ale sklejał włosy. :(
    Rozczesuję włosy grzebieniem z Body Shopu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zel działał tak samo, natomiast plukanka jest rewelacyjna - ja robię ją szybciej niż Anwen z przepisu w nowej notki - 2 lyzki siemienia zalewam wrzątkiem i zostawiam na 2-3 godznki. Lekki glutek się wydobywa i potem mieszam z litrem wody, ktorym polewam włosy po myciu. Tej płukanki już nie spłukuję wodą.
      Jesli masz ciemne włosy to polecam jeszcze płukanke z kawy.
      U mnie połączenie tych dwóch plukanek na raz powoduje rewelacyjne włosy :)

      Usuń
    2. Wyprobowalam dzis plukanke z nowego postu, ale chyba wyszla zbyt gesta, dlatego nast. razem sporzadze wg. Twoich proporcji - chyba wyjdzie bardziej odpowiednia konsystencja.
      Musze poczytac o plukance z kawy, nigdy o tym nie slyszalam :), a wlosy mam ciemne, przyciemniane dodatkowo farba.
      Bardzo dziekuje Ci za rady. :*
      Orientujesz sie, czy to prawda, ze krecone wlosy mozna czesac tylko i wylacznie w czasie nalozenia odzywki (po umyciu)? Jesli tak, to dlaczego?

      Usuń