E.l.f.icki, zupełnie nie włosowy haul ;)

Jak sam tytuł wskazuje dzisiejszy post nie będzie o włosach. W sumie to miałam o tym nawet nie pisać, ale dziś rano stwierdziłam, że szkoda, żebym się z Wami nie podzieliła moim wielkim odkryciem.

Markę E.l.f. (Eyes lips face) zapewne wiele z Was zna i używa, ale mam nadzieję, że znajdą się też osoby, które dopiero teraz się o niej dowiedzą, bo warto! Ja dopiero niedowno ich odkryłam. Co prawda wcześniej już zauważyłam na filmikach na YT, że dziewczyny używają kosmetyków tej firmy, ale wydawało mi się, że to kosmetyki z wyższej półki w dodatku niedostępne w Polsce i nawet się nimi jakoś specjalnie nie interesowałam.

Teraz już wiem, że nie dość, że są to kosmetyki bardzo tanie, całkiem niezłej jakości to w dodatku łatwo dostępne, pod warunkiem, że nie boicie się zakupów przez internet. Możemy je kupić na angielskiej stronie firmy i w ciągu niecałego tygodnia otrzymać od nich paczkę (co uważam za naprawdę niezłe tempo, bo nieraz dłużej czekam na rzeczy zamówione na allegro). Firma bardzo często organizuje promocje np. „przesyłka gratis” czy „-20%” i wtedy tym bardziej warto skusić się na zakupy. Aby skorzystać z takiej promocji wystarczy tylko „lubić” ich na facebooku.

Ja w ostatnim czasie złożyłam u nich dwa zamówienia, przy czym jedno miałam w ten weekend okazję dokładnie przetestować (na druga paczkę niestety jeszcze czekam). I właśnie dziś mam zamiar podzielić się z Wami moimi wrażeniami.


  1. Complexion perfection – od niego wszystko się zaczęło. Zobaczyłam recenzję tego pudru u Cammie (tutaj link do jej bloga: http://no-to-pieknie.blogspot.com) i wiedziałam, że nie spocznę dopóki go nie wypróbuję na sobie. Jest to nietypowy, bo czterokolorowy puder prasowany, który poza zmatowieniem ma nieco wygładzić kolor naszej buzi. I rzeczywiście tak jest! Co najlepsze na mojej twarzy utrzymuje mat przez wiele godzin, ale przyznaję, że ja nie mam jakiś wielkich problemów ze świeceniem, więc nie wiem jak sprawdziłby się u osób z tłustą cerą. Owczem przy aplikacji puder ten strasznie się pyli, ale i tak polubiliśmy się na tyle, że pozostanie na dłużej w mojej kosmetyczce. Cena – ₤ 3,5 (jak na mój gust to bardzo mało biorąc pod uwagę ładne, eleganckie opakowanie i świetną zawartość).

  1. Eyelid primer – tym kosmetykiem jestem po prostu zachwycona. Chociaż jest to moja pierwsza w życiu baza pod cienie do powiek to miałam okazję wypróbować tą kultową już z Artdeco i ta z elfa po prostu bije ją na głowę. Ja mam opadające i w dodatku bardzo tłuste powieki, więc makijaż zwykle po 2-3 godzinach ściera mi się i zbiera w załamaniach co wyglada naprawdę brzydko. Na tej bazie nie dość, że cienie mają ładniejsze kolory i utrzymują się praktycznie cały dzień, to w dodatku o wiele łatwiej jest mi je ładnie rozetrzeć i zmiksować ze sobą kolory. Nic się nie zbiera ani nie ściera. Dla mnie to po prostu jakiś cud! Mam nadzieję, że producent prędko z niej nie zrezygnuje, bo ja już nie wyobrażam sobie makijazu bez tego małego cudeńka. Cena - ₤ 1,5 (wprost niewiarygodna za tak dobry produkt).

  1. Blush and bronzer compact – jest to zestaw róż + bronzer, który jest całkiem udaną, przynajmniej wizualnie kopią tego z Narsa (niestety nie mam porównania). Podejrzewam, że jakościowo się do niego nawet nie umywa, ale kolor różu Elfa jest na tyle ładny, że i tak warto się skusić na to duo. Bronzer niestety ma tak dziwny kolor, że (przynajmniej na mojej) twarzy tworzy jakby brudne smugi. Świetnie się za to sprawdza jako cień do powiek, więc absolutnie nie żałuję zakupu. Cena - ₤ 3,5 (za całkiem niezły jakościowo, pięknie opakowany produkt to bardzo niewiele).

  1. Cream eyeliner – kultowy wręcz produkt tej firmy. Po wypróbowaniu zupełnie nie dziwię się skąd to zamieszanie wokół niego. Do eyelinera mamy dołączony malutki pędzelek, którym nawet taka niezdara i beztalencie jak ja jest w stanie bez trudu narysować równiutką kreskę. Liner jest bardzo dobrze napigmentowany, ma świetną, kremową konsystencję i wytrzymuje spokojnie cały dzień w niezmienionej postaci na mojej powiece. O dziwo zupełnie mi się nie odbija, co przy opadających powiekach jest raczej nieuniknione. Przy następnym zamówieniu pokuszę się pewnie o inne kolory – tym razem wybrałam odcień Coffee. Cena - znów ₤ 3,5.

  1. Pędzelki (powder brush - ₤ 3,5; concealer brush - ₤ 1,5 i Blushing, Bronzing And Blending Brush - ₤ 1,5) – nie będę opisywała ich oddzielnie, bo nie jestem żadną specjalistką od pędzli. Dopiero zaczynam moją makijażową przygodę i jak dla mnie te pędzelki są w zupełności wystarczające. Powder brush – służy mi do nakładania płynnego podkładu (Estee Lauder – Double Wear) i sprawdza się znakomicie. Z żadnego z nich póki co nie wypada włosie. Po praniu wygladają identycznie, a jeśli nawet nie będą mi służyć kilka lat, to za tą cenę nie spodzewam się jakis cudów.

Na co czekam:

  1. Bronzer z serii Studio – wybrałam kolor Golden Bronzer, cena ₤ 3,5
  2. Eye Transformer – magiczne cienie, które zmienią każdy nasz cień, kredkę czy liner na nowy - opalizujący na jeden z 4 kolorów powyżej. Już nie mogę się ich doczekać. Cena ₤ 3,5
  3. Total Face Brush – czyli pędzel do pudru, cena ₤ 1,5

Kilka uwag na koniec:

  1. Mimo, że na amerykańskiej stronie Elfa jest więcej produktów i lepsze promocje my możemy zamawiać jedynie z tej angielskiej: http://www.eyeslipsface.co.uk/index.htm ,bo tylko oni wysyłają do Polski.

  1. Warte uwagi są przede wszystkim kosmetyki z serii Studio (takiej niby profesjonalnej – praktycznie wszystko kosztuje tu ₤ 3,5) i jak ktoś lubi – z serii Mineral, ale i w podstawowej ich ofercie (tej po 1,5 funta) można znaleźć perełki.

  1. Aby móc kupować na ich stronie musicie mieć konto na PayPalu albo kartę kredytową. UWAGA – płacąc przez PayPal wychodzi taniej!

  1. Przesyłka standardowo kosztuje ₤ 3,95 ale tak jak pisałam można skorzystać z ich promocji na facebooku i wcale za nią nie płacić.

  1. UWAGA - Kolory na stronie są bardzo przekłamane. Lepiej przed zakupem poszukać swatchy na blogach, forach lub na YT.
Udostępnij

16 komentarze:

  1. Jest przecież polska strona elfa, ale nie wiem czy już całkowicie działa, jest razem z niemiecką i austriacką...

    OdpowiedzUsuń
  2. O bardzo przydatne uwagi przeczytałam jednym tchem bo planuje kupic trochę produktów z elfa.
    Lady in purplee pierwsze słyszę że elf ma mieć polską stronę???

    Podobają mi się pędzle co kupiłaś. No i w ogóle zakupy udane niech Ci się z nich dobrze korzysta.

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam takie pytanko.
    Mam dosyć długie włosy - sięgają prawie połowy pleców, WSZYSTKIE włosy równej długości.
    Jednak są podatne i falują. Nie przeszkadzało by mi to, ale do tego strasznie się puszą - nie potrafią razem być puklami, tylko każdy żyje wlasną przestrzenią :D
    Chciałabym to zniwelować (obecnie jestem skazana na robienie papilotów po kazdym myciu - wole mieć poukladane loki niż sianowate fale), przeczytałam nawet (troche pobieżnie) Twojego bloga ale nie mam pojęcia za co się zabrać żeby byly zdrowe :/
    Jeżeli znajdziesz czas prosze o kontakt gg - mój numer 9444313
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, choć włosy mam do pasa... ;/

      Usuń
  4. No już od dawna ją szykowali na tej niemieckiej, ostatnio patrzyłam i jest :) http://www.elf-kosmetik.de/pl
    na razie w euro, ale wysylka już do polski jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do zakupów z E.L.F przymierzałam się juz klika razy, ale zawsze rezygnowalam;) Jak sie wkoncu zdecyduje to bede sie sugerować tez Twoimi zakupami:))

    Każdy Twój post jest ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lady In Purplee - nie miałam pojęcia, że istnieje polska strona Elfa - tylko czy tu tez działają kody z facebooka? Bo jak na razie to z tego co widzę to przesyłka chyba wychodzi drożej niż z UK :(

    kobiecewariacje - nie wahaj się, te kosmetyki są naprawdę baaaaardzo fajne :) tylko zaczekaj na nastepna promocję ;)

    Anonimowy - ja niestety gg nie używam :( spróbuj może poczytać jeszcze bloga i jakby coś było niejasne - pisz, postaram się pomóc :) Zacznij może od olejowania?

    Leal251 następnym razem nie rezygnuj ;) zaczekaj tylko na promocję i zamawiaj - jakby coś Ci nie podpasowało to napewno znajdziesz na to chetnych ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie patrzyłam jak z przesyłką, ale wiadomo, że jak więcej osób zamawia to można się na darmową załapać :) Ogólnie oni dopiero co zaczynają działać na naszym terenie, więc nie wiadomo jak to się rozwinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taguję Cię :)


    The Versatile Blogger
    Zasady:
    1. Podziękuj i napisz adres bloga który wręczył Ci nagrodę.
    2. Napisz siedem faktów o sobie.
    3. Podaj siedem blogów na które najczęściej i najchętniej wchodzisz .
    4. Powiadom te blogi o wygranej.

    OdpowiedzUsuń
  9. hej :)
    jak zmierzyć długość włosów?
    szukałam w internecie ale nic takiego nie znalazłam...
    masz jakiś specjalny sposób? czy po prostu wyrywasz włosa i mierzysz np miarą jakąś... ?

    bombelek

    OdpowiedzUsuń
  10. Mysiu dziękuję :*

    Anonimowy - ja robię sobie przedziałek idealnie na środku głowy i mierzę metrem krawieckim wzdłuż włosów aż do samych końcówek - jak to niedawno okresliła jedna wizażanka w ten sposób mierzę raczej "długość fryzury" a nie długość włosów, ale jak dla mnie jest to najbardziej obiektywna miara :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochaną a jak ten pay pal zakłada?jak to działa?chyba kiedyś miałam konto ale nie używałam...bardzo podoba mi się nowy wygląda bloga! a co do ostatniego posta to powiem Ci ż właśnie robię prawko i jestem przerażona bo już ponad połowa za mną a nadal źle. wykupie dodatkowe jazdy, muszę jakoś zdać.
    orchidea

    OdpowiedzUsuń
  12. Orchideo- ja paypala zakładałam jakieś 5 lat temu i ja mam konto połączone z kartą kredytową. Szczerze mówiąc nie pamiętam już dokładnie jak to się robiło, ale raczej nic skomplikowanego. Z tego co wiem teraz już chyba można podpiąć pod paypala zwykłe konto, czy jakoś robić przelewy... nawet nie wiem dokładnie jak to wygląda :/ Może popytaj na wizażu dziewczyny powinny być bardziej zorientowane ;) A prawem jazdy się nie przejmuj - będę trzymać za Ciebie kciuki :)))) ps. co prawda daleko jeszcze do wiosny, ale już nie mogłam patrzeć na ten śnieg na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak będę w wakacje w Londynie muszę się rozejrzeć za tą marką, wiesz może w jakich drogeriach jest dokładnie dostępna?

    OdpowiedzUsuń
  14. Senne Licho - nie wiem czy się nie mylę, ale kojarzy mi się, że kosmetyki Elf nie są niestety nigdzie dostępne stacjonarnie :( Chyba zostaje nam tylko zamawianie z ich strony.

    OdpowiedzUsuń
  15. Te kosmetyki można kupić na allegro :) Baza pod cień kosztuje około 8 zł:)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń